Oswoić swojego raka - Aneta Boruta - ebook
Wydawca: Novaeres Kategoria: Poradniki Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 72 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Oswoić swojego raka - Aneta Boruta

Oswoić swojego raka to autobiograficzna opowieść o zmaganiach młodej kobiety z chorobą nowotworową. Autorka dzieli się swoimi wspomnieniami i przemyśleniami, aby dać nadzieję i siłę osobom chorym. Książka ta ma być wsparciem dla tych, u których stwierdzono nowotwór, i ich rodzin, lecz może stać się także źródłem inspiracji i motywacji dla każdego. Oswoić swojego raka to również rodzaj poradnika, w którym autorka opisuje swoją reakcję na wieść o nieuleczalnej chorobie, codzienne zmagania z chorobą, rehabilitację, badania i operacje, a następnie kolejne wizyty kontrolne. Zawarte są w niej także porady dotyczące odżywiania, żywności ekologicznej, zdrowego trybu życia. Dzięki chorobie autorka odkryła w sobie artystyczną pasję – zajęła się decoupage’em, malowaniem, fotografią. Swoim optymizmem i determinacją próbuje oswoić innych z rakiem oraz zmotywować ich do walki. W tym wszystkim towarzyszą jej przyjaciele, rodzina i wierny miś Stefan oraz pies Puma. To książka o tym, jak chęć życia, wiara w Boga i pasja pomagają pokonywać przeszkody.

Opinie o ebooku Oswoić swojego raka - Aneta Boruta

Fragment ebooka Oswoić swojego raka - Aneta Boruta

 

SPIS TREŚCI

PRZEDMOWA

I. ZACZYNAŁO SIĘ NIEWINNIE

II. PRAWDA BYWA OKRUTNA

III. DOSTAŁAM NOWE ŻYCIE PREZENCIE

IV. WIARA CZYNI CUDA

V. DECOUPAGE JAKO FORMA REHABILITACJI

VI. NOWA DIETA. NOWY STYL ŻYCIA

VII. JAK PRAWIDŁOWO KUPIĆ ŻYWNOŚĆ EKOLOGICZNĄ

VIII. WIZUALIZACJA JAKO FORMA TERAPII

IX. WALKA TRWA CAŁY CZAS KONTROLE

X. TRZEBA MIEĆ MARZENIA SPEŁNIAĆ SWOJE PRAGNIENIA

XI. ZWOLNIJ, ZADBAJ SIEBIE

XII. PRZYJACIELE NAJWIĘKSZA WARTOŚĆ

XIII. DEKALOG WALKI RAKIEM

XIV. HOBBY POMAGA PRZEZWYCIĘŻYĆ CHOROBĘ

PODSUMOWANIE

 

 

 

 

Książkę dedykuję mojej Mamie, która zawsze wspiera mnie każdej sytuacji popiera moje nawet najdziwniejsze pomysły. Dziękuję Ci, Mamo. Dziękuję również prof. drowi hab. n. med. Panu Henrykowi Majchrzakowi za ryzyko, jakie podjął, wykonując tak ciężką operację. Za uratowanie życia dziękuję rodzinie oraz wszystkim tym, którzy wspierali wspierają mnie podczas choroby.

PRZEDMOWA

 

 

Aleksandra S., lat 15

 

 

 

Pragnę, by ta książka dała siłę wszystkim tym, którzy jej potrzebują tak ciężkiej chorobie, jaką jest nowotwór złośliwy. Mam trzydzieści jeden lat wiele swym życiu doświadczyłam złego, ale również dobrego. Od 2010 roku walczę guzem mózgu (glejak gwiaździak), jednak kocham mojego raka, ponieważ dzięki niemu znalazłam sobie duszę artysty decoupage’u, maluję również olejami na płótnie poznałam wielu wspaniałych ludzi, którzy zostali moimi przyjaciółmi. Chciałabym przedstawić tu wskazówki dotyczące odżywiania dbania swoją formę fizyczną oraz przede wszystkim psychiczną, bo tak naprawdę nasze nastawienie to połowa sukcesu. Dodatkowo opowiem, jak hobby może stać się najlepszą formą rehabilitacji.

Książka ta jednak nie zastąpi porad lekarzy. To ich zalecenia powinny być przestrzegane wdrażane życie pierwszej kolejności. Pamiętajmy, gdy cierpimy na tak ciężką chorobę, jaką jest rak, choruje nie tylko dana osoba, dany organizm, lecz także całe otoczenie chorej osoby: rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, znajomi. Każdy przeżywa to na swój własny sposób. Kiedy wyszłam ze szpitala, rodzina, znajomi oraz ja sama szukaliśmy wszystkiego, co zabija, niszczy gada (czyli raka). ten sposób rozpoczęła się walka. wszyscy byli mocno nią zaangażowani. Cieszyłam się każdej nowo wyczytanej informacji tym, co mogłoby go zabić, spowodować, by zniknął raz na zawsze. Od razu wprowadzałam życie przeczytane wskazówki.

Czym jest ten nowotwór? Każdy żywy organizm produkuje komórki wadliwe. Najprościej można wytłumaczyć to tak, że gdy komórki ulegają uszkodzeniu nie mogą zostać naprawione, zostają zniszczone przez apoptozę, natomiast komórki rakowe unikają apoptozy dzielą się niekontrolowany sposób. tak powstają guzy różnych wielkościach.

Nie zapominajmy, że sytuacja, jakiej się znaleźliśmy jako osoby chore, nie tylko dla nas jest nowością, lecz także dla naszego otoczenia. Czasem nawet dobrzy znajomi nie wiedzą, czy chcemy się nimi spotkać, pewnością nie chcą się narzucać, by nie sprawić nam przykrości lub jakiś sposób nas urazić. Jeśli mamy ochotę na spotkanie, sami wyjdźmy inicjatywą, określmy tematy, których nie chcemy rozmawiać. To bardzo dobre rozwiązanie. Oni poczują się potrzebni pewnością dla nas też to będzie wielkie wsparcie, nie będziemy sami. Ważne, by rodzina przyjaciele dopingowali tej walce. Bo miłość jest silniejsza niż śmierć. Wiem, zapewne myślisz, że nie każdy ma takie szczęście taką rodzinę to nie tak, podczas choroby przeżyłam również coś, co było bardzo przykre. Byłam związku, mój ówczesny partner, gdy tylko dowiedział się, że jestem chora gdy straciłam swój atrakcyjny wygląd, po kilku miesiącach mnie opuścił. Zostałam sama. Ale wspierała mnie rodzina przyjaciele, za to ich kocham.

I
ZACZYNAŁO SIĘ NIEWINNIE…

 

 

Klara P., lat 7

 

 

 

Ukończyłam Technikum Rolnicze Dobryszycach, następnie poszłam na studia wszystko chyba tam się rozpoczęło. Gdy jeszcze kilka lat temu studiowałam na Uniwersytecie Opolskim chemię specjalności agrobiochemia, pewnego dnia, wracając uczelni do domu, poczułam się słabo. Objawy coraz częściej zaczęły się powtarzać, były to głównie nudności, ale również takie dziwne chwilowe wyłączenia, utraty świadomości. Jednak jak to na studiach: kolokwia, egzaminy, nauka. Lekarze twierdzili, że jestem przemęczona, tym bardziej że robiłam regularnie badania nigdy nic nie wskazywało na chorobę. Wręcz przeciwnie miałam idealne, książkowe wyniki badań, tak mówił mój lekarz rodzinny, mimo choroby wyniki nadal mam bardzo dobre.

Moje życie zawsze było pełne przygód, uwielbiałam wspinaczkę skałkową wyprawy górskie (zdobyłam Zawrat Świnicę, marzyłam, by zdobyć Giewont Rysy, wejść jeszcze do kilkunastu jaskiń), wyjazdy oraz zwiedzanie różnych ciekawych miejsc Polsce na świecie. Kochałam ten wir pracy: praca na etacie, umowa firmą kosmetyczną. Lekarze uznali, że objawy, jakie miałam od kilku lat, wynikają przemęczenia, jednak gdy prawie straciłam przytomność za kierownicą samochodu, wracając pracy, wielkim trudem zatrzymałam się na poboczu, stwierdziłam, że dość, że potrzebuję szczegółowych badań. Pojechałam na prywatną wizytę do pani neurolog, która wypisała mi badanie EEG głowy. Po kilku dniach odpłatnie wykonałam je szpitalu, lecz widząc minę pani, która oddała mi wydruk opis, byłam pełna obaw.

Następnego dnia miałam ustalony termin tomografii komputerowej (TC). „Zobaczymy, co wyjdzie, proszę się nie denerwować” usłyszałam. Kolejnego dnia rano jak zawsze wybiegłam domu szpilkach do pracy, to był ostatni dzień, gdy miałam na nogach buty na wysokim obcasie (05.11.2010 r.). Poprosiłam kierowniczkę możliwość wyjścia na badanie TC do szpitala, to było moje pierwsze takie badanie życiu. Wykonywałam instrukcje pań pielęgniarek, wjechałam do komory, badanie rozpoczęte. Podanie kontrastu było dość nieprzyjemne. Badanie się skończyło, wyjechałam komory, pomieszczeniu zrobił się harmider, zdenerwowanie, nerwowe krzyki: „Natychmiast wywołujemy zdjęcia proszę dzwonić po panią doktor”. Wstałam ostrożnie ze stołu, wiedziałam, że jest źle. nas mieście na opis takiego badania wywołanie zdjęć czeka się około trzech tygodni. tu odbyło się to natychmiast.

„Jest pani tu kimś rodziny?” zapytano mnie. „Niestety nie, sama przyjechałam samochodem, jeśli trzeba, zadzwonię po kogoś” odpowiedziałam. Dojechała mama to jej gabinecie lekarskim przekazano, że mam bardzo duży obrzęk mózgu to coś, co go wywołuje, jest głowie. Odesłano mnie do kolejnego szpitala. Ja jeszcze nic nie wiedziałam, moich ukochanych butach na obcasach pobiegłam do samochodu, pojechałam do domu spakować się do szpitala.

Nie było łatwo. Kuferek kosmetyków obowiązkowo, brak płaskich butów, ale kupiła je mama. Jak dziś pomyślę, że takim stanie skakałam po segmencie, mam tylko metr pięćdziesiąt sześć centymetrów wzrostu, szukałam ubrań… Musiałam mieć getry tuniki, na noc tylko koszulę do spania. Przecież ja nie jestem chora, cały czas do końca tak mówiłam.

II. Prawda bywa okrutna

II PRAWDA BYWA OKRUTNA

 

 

Magdalena Z., lat 13

 

 

 

Przyjechaliśmy do szpitala w Bełchatowie. Jak lekarz zobaczył ilość toreb, zapytał, czy się tu wprowadzam. Koc obowiązkowo, bo jestem zmarzluch, laptop i przenośny internet.

Nadszedł czas na poważną rozmowę. Moja rodzina odwiedzała mnie w szpitalu codziennie. Kilka pięter wyżej leżała też moja koleżanka Eliza, przychodziła do mnie na pogaduchy, dlatego nie było nudno, zawsze miałam z kim porozmawiać. Panie na sali nie były zbyt uprzejme, ponieważ nikt nie wiedział, dlaczego lekarze tak koło mnie biegają, dla mnie samej było to zaskoczeniem. W szpitalu zawsze starałam się być dobrze ubrana i umalowana, zawsze uśmiechnięta, ale nikt nie wiedział, na co jestem chora, wtedy nawet ja nie byłam tego świadoma. Lekarze i personel szpitala mieli zakazane przekazanie mi oraz komukolwiek, kto by o to dopytywał, informacji, na co jestem chora. Chodziło o to, że na oddziale byłam pierwszym takim przypadkiem.

Gdy pewnego dnia przyjechała w odwiedziny moja mama, poprosiła mnie na korytarz, żeby porozmawiać. Usiadłyśmy na leżance i mama delikatnie przekazała mi: „Córcia, obrzęk mózgu coś powoduje, to coś jest w głowie, w mózgu. Najprawdopodobniej potrzebna będzie operacja”. „Mamuś, to nowotwór?” – zapytałam. Odpowiedź brzmiała: „TAK”, ja na to: „Nie martw się, szukajcie lekarzy, jeśli da się to zoperować”. Mama była zaskoczona moją postawą. Choć domyślam się, że oczekiwała takiej reakcji. „Jeśli decyzja jest podjęta, to za trzy dni operacja, ale pamiętaj, trzeba będzie obciąć włosy”. „Włosy odrosną, mamusiu, zabierzmy się za tego gada. Mam tylko prośbę, czy możesz mi przywieźć obrazek z ojcem Pio i Matkę Boską Gidelską”. Jeszcze w tym samym dniu dostarczyła mi go do szpitala. I od tego momentu rozpoczęło się moje inne życie, kolejny etap mojego życia.