Odruchy mądrości. Komentarze do poematu DEZYDERATA Maxa Ehrmanna  - Aleksy Awdiejew - ebook
Wydawca: Charaktery Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski

Odruchy mądrości. Komentarze do poematu DEZYDERATA Maxa Ehrmanna ebook

Aleksy Awdiejew

(0)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 65

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Pobierz fragment dostosowany na:

Zabezpieczenie: watermark

Opis ebooka Odruchy mądrości. Komentarze do poematu DEZYDERATA Maxa Ehrmanna - Aleksy Awdiejew

Poemat „Dezyderata” Maxa Ehrmanna, amerykańskiego myśliciela i pisarza, od ponad 50 lat zachwyca coraz to nowe rzesze czytelników. Zawarta w nim jasna i prosta, choć bardzo trudna w urzeczywistnianiu, recepta na dobre życie trafia do wszystkich: profesorów i robotników, uczniów i emerytów, kobiet i mężczyzn. Każdy znajdzie w „Dezyderatach” coś dla siebie, wskazówkę, która być może pozwoli mu uporządkować przynajmniej jakiś fragment swojego życia.


Wydawnictwo „Charaktery” proponuje nadzwyczaj interesującą publikację, związaną z utworem Maxa Ehrmanna. „Odruchy pamięci” to zbiór 20 refleksji nad fragmentami poematu, które ukazywały się na łamach magazynu psychologicznego „Charaktery” w latach 2008–2009. Napisał je Aleksy Awdiejew, znakomity artysta kabaretowy, lubiany aktor, wybitny językoznawca.


We wstępie Bogdan Białek, prezes wydawnictwa i redaktor naczelny magazynu Charaktery, napisał:
„Gdy jakiś czas temu Alosza Awdiejew zaproponował redakcji Charakterów cykl tekstów-komentarzy do poematu Dezyderata, od razu poczułem, że mój Przyjaciel potrafi to zrobić jak nikt na świecie. Całe jego życie – i w Rosji, i w Polsce – wyposażyło go w mądrość życiową, której może mu pozazdrościć zdecydowana większość znanych mi ludzi. (...) W krótkich tekstach zebranych w tej książeczce znajdą Państwo wszystko to, co w Aloszy najlepsze: mądrość i ironię, humor i życzliwość, przenikliwość i ciepło”.

Opinie o ebooku Odruchy mądrości. Komentarze do poematu DEZYDERATA Maxa Ehrmanna - Aleksy Awdiejew

Fragment ebooka Odruchy mądrości. Komentarze do poematu DEZYDERATA Maxa Ehrmanna - Aleksy Awdiejew

Informacje o książce
Informacje o autorze
Wstęp
DEZYDERATA (1) Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.
DEZYDERATA (2) O ile to możliwe bez wyrzekania się siebie – bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.

Redaktor

Piotr Żak

Projekt graficzny

Radosław Kaszyński

Skład i łamanie

Jarosław Głowacki

Korekta

Anna Zdonek

Marta Majewska

© Copyright by Aleksy Awdiejew

© Copyright by „Charaktery” sp. z o.o.

© Copyright to song „Dezyderata” by Piwnica pod Baranami

Kielce 2010

ISBN 978-83-921701-5-0

„Charaktery” sp. z o.o.

25-502 Kielce

ul. Paderewskiego 40

tel. 41 343 28 44

Wydanie pierwsze

Druk i oprawa

Drukarnia im. A. Półtawskiego

25-950 Kielce,

ul. Krakowska 62

Konwersja do formatu EPUB:
Legimi Sp z o.o.


Aleksy Awdiejew urodził się 18 lipca 1940 roku w Stawropolu na północnym Kaukazie. W Moskwie ukończył średnią szkołę muzyczną i uzyskał dyplom chórmistrza. Studiował anglistykę na uniwersytecie w Moskwie. Gdy był na drugim roku, uzyskał stypendium Radia Moskiewskiego i przyjechał do Krakowa studiować polonistykę. Ukończył ją z wyróżnieniem w roku 1972 i został pracownikiem naukowym Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 1976 roku związał się z „Piwnicą pod Baranami”.Od tego czasu łączy pracę naukową z występami estradowymi. Dziś jest profesorem UJ. Opublikował ponad30 prac z pragmalingwistyki. Nagrał też kilkanaście płyt. Od wielu lat z powodzeniem występuje w filmach.Felietony na łamach „Charakterów” publikuje – z małymi przerwami – od1997 roku. Niniejszy wybór zawiera felietony z lat 2008-2009.


Wstęp

Gdy jakiś czas temu Alosza Awdiejew zaproponował redakcji „Charakterów” cykl tekstów-komentarzy do poematu Dezyderata, od razu poczułem, że mój Przyjaciel potrafi to zrobić jak nikt na świecie. Całe jego życie – i w Rosji, i w Polsce – wyposażyło go w mądrość życiową, której może mu pozazdrościć zdecydowana większość znanych mi ludzi. Jedno tylko budziło moją niepewność – która część natury Aloszy weźmie w tych tekstach górę: językoznawca na chłodno analizujący zawiłości stylistyczne poematu? Czy artysta kabaretowy, pełen ironii i humoru? A może górą będzie ten Alosza, którego najbardziej kocham: przenikliwy obserwator, ale pełen życzliwości i zrozumienia dla ludzi? Ku mojemu zaskoczeniu – i szczęściu – Alosza jak zwykle znalazł złoty środek. W krótkich tekstach zebranych w tej książeczce znajdą Państwo wszystko to, co w Aloszy najlepsze: mądrość i ironię, humor i życzliwość, przenikliwość i ciepło. Dlatego z czystym sercem polecam Państwu lekturę tego zbioru i zachęcam do chwili refleksji. Na pewno odkryją Państwo w Dezyderatach treści, o jakich się Państwu nie śniło. A może w trakcie lektury błyśnie nagle coś, o czym pojęcia nie miał nawet sam Alosza? Kto wie!


Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.

OD DAWNA chciałem napisać komentarz do wspaniałego poematu Maxa Ehrmanna, stworzonego w 1927 roku. Jego potęga polega na tym, że zawiera uniwersalną, przenikającą nasze życie prawdę, której rozumienie ułatwia uświadomienie sobie sensu codzienności. Przez parę lat śpiewałem ten poemat z kolegami w „Piwnicy pod Baranami” nie do końca go rozumiejąc. Dopiero po osiągnięciu odpowiedniego wieku i przyzwyczajeniu się do bólu doświadczeń, zacząłem doceniać niezwykle trafne sformułowania Maxa Ehrmanna.

Błogosławiona cisza. Jakie to wspaniałe przeżycie po zgiełku i szamotaninie naszego żywota! Rosyjski pisarz Włodzimierz Sołouchin, autor krótkich refleksji pt. „Kamyczki w dłoni”, w jednej z nich opisuje swój pobyt w górach. Przez cały dzień otaczały go różnorodne dźwięki – rozmowy ludzi, krzyki zwierząt, hałas budowy, łomot przejeżdżających ciężarówek. Dopiero w nocy, kiedy zapadła cisza, już w łóżku usłyszał szum dalekiej rzeki górskiej, która za dnia nie była słyszalna. Myślał, że są to omamy, ale rano gospodarze powiedzieli mu, że ta rzeka naprawdę istnieje, ale za dnia nie słychać jej. Pisarz porównuje to zdarzenie do naszej codziennej głuchoty na istotne sprawy życiowe. Bombardowani zewsząd natarczywym zgiełkiem mediów, śmieciami reklamowymi, dudnieniem szumu naśladującego muzykę, jękiem udającym emocje, nic niewartą gadaniną zastępującą rozmowę – nie jesteśmy w stanie usłyszeć nawet samych siebie i odpowiedzieć na nieme wołanie naszych bliskich. Żyjemy spętani i ogłuszeni niepotrzebnym nikomu hałasem, w którym nie jesteśmy w stanie rozróżnić potrzebnych nam dźwięków właściwego życia.

Kiedyś, w młodości, nie znosiłem rozrywki moich kolegów, którzy niepostrzeżenie podchodzili do przechodniów od tyłu i wrzaskiem wprowadzali ich w stan zesztywnienia. Koledzy rozkoszowali się kosztem upokorzenia ludzi, co we mnie budziło sprzeciw. A ponieważ mówiłem im to, zaczęli próbować takich sztuczek ze mną. Na początku im się udawało, ale z czasem wyrobiłem w sobie zdolność niereagowania na tego rodzaju zabawy, co ich zniechęciło. Umiejętność ta przydała mi się później, już w Krakowie, kiedy jakiś dresiarz próbował mnie nastraszyć z tyłu. Ponieważ nie reagowałem, powtórzył to kilka razy i w końcu odszedł – ku dzikiej radości swych kompanów – z wytłumaczeniem: „Chyba głuchy”. Jak mi się wydaje, każdy z nas musi wyrobić w sobie podobną odporność na niepożądane bodźce dźwiękowe, które nas otaczają. Nie namawiam oczywiście do obojętności na krzyk dziecka lub wołanie o pomoc, ale na pewien dystans do agresji lub bezsensownej gadaniny polityków, wrzasków i hałasu otoczenia. Namawiam, żeby najpierw nauczyć się słuchać samego siebie, by zdawać sobie sprawę, co i do kogo mówimy, a potem – rozumieć to, czego inni ludzie nie mówią, ale mają na myśli.

„Nie zwracajcie uwagi na słowa, tylko na stan ducha tego, który te słowa wypowiada” – powiedział pewien mędrzec. Mając umiejętność segregowania zewnętrznych ataków dźwiękowych, będziemy w stanie nie przejmować się wściekającymi się bliskimi, a przejawy głupoty uważać za coś w rodzaju lekkiej infekcji umysłowej.

Ludzie odruchowo szukają ratunku w izolacji od hałaśliwego świata. Coraz częściej widzimy młodych ludzi ze słuchawkami na uszach. Niestety, w wielu przypadkach jest to ucieczka od jednego szumu w drugi, a ponadto jeśli taki młodzian jedzie na rowerze, to ma większą szansę przemieścić się do strefy wiecznej ciszy. Lepsza jest, moim zdaniem, wycieczka na łono natury, gdzie prawdziwa cisza jest słyszalna.

Zdaję sobie sprawę, że tego rodzaju porady łatwo formułować, ale trudno wykonać. Jak człowiek może się wyciszyć w warunkach, kiedy codziennie sąsiedzi urządzają wieczorne libacje, kiedy co chwila ciszę narusza łomot tramwaju lub własne wrzeszczące dziecko? wówczas musimy, niestety, podnosić poprzeczkę wymagań wobec siebie lub wykazywać się sprytem, jak pewien rosyjski inżynier, który po potwornie ciężkim dniu wrócił do domu i od razu został obwieszony trójką własnych, hałaśliwych dzieciaków, domagających się zabawy. „Dobrze – powiedział – będziemy się bawić w mauzoleum. Ja się położę i będę udawać Włodzimierza Lenina, a wy będziecie stać na warcie honorowej”.


O ile to możliwe bez wyrzekania się siebie – bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.

NASTĘPNY FRAGMENT z poematu filozoficznego Maxa Ehrmanna odnosi się do jednej z chyba najważniejszych kwestii – ludzkiego współżycia. Jak współżyć z innymi ludźmi, by mieć z tego satysfakcję i nie wzbudzać przy tym ich niechęci? Są, jak się wydaje, dwie skrajne postawy w tym zakresie: postawa konsumpcyjna i altruistyczna.

Konsumenciarze są nastawieni na to, by traktować ludzi instrumentalnie, jako źródła własnej korzyści. Dlatego bywają bardzo mili dla tych, których pozycję czy zamożność mogą wykorzystać i obojętni lub pogardliwi dla pozostałych śmiertelników. Są przy tym narażeni na przykre niespodzianki, kiedy ci wykorzystywani zrozumieją, że robią z nich frajerów. Najgorzej jednak bywa wtedy, gdy wcześniej pogardzani przez konsumenciarzy ludzie nagle robią kariery lub majątki, ale dobrze pamiętają ich wyniosłość i oziębłość. Specyficzną i najobrzydliwszą klasę konsumenciarzy tworzą tak zwani sługusi, którzy przylepiają się do wielkich i zamożnych jak pijawki, i trwają w wierności, żywiąc się ochłapami spadającymi z ich stołów. Sługusi najbardziej zauważalni są na arenie politycznej, gdzie za wszelką cenę, nawet kosztem ośmieszenia się, głoszą wielkość swych patronów, rozumiejąc, że wraz z upadkiem wielkich stracą swoją pozycję. Po takim upadku bardzo często pogardzają swym żywicielem i szukają następnego, by oczarować go komplementami i lojalnością, i podłączyć się do następnego źródła konsumpcji. Wiadomo, że tacy ludzie nie są zbyt lubiani, są uznawani tylko przez patronów (tymczasowo) i takich samych sługusów. Naruszają bowiem podstawową zasadę niewyrzekania się siebie: nie żyją własnym życiem i są nosicielami cudzych wartości.

Aby przeczytać całą książkę, odwiedź www.legimi.com