Odczytywanie aury dla początkujących - Richard Webster - ebook
Wydawca: ILLUMINATIO Łukasz Kierus Kategoria: Poradniki Język: polski Rok wydania: 2013

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 178 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Odczytywanie aury dla początkujących - Richard Webster

Jeśli w chwilach radości lub podekscytowania widzisz wokół kogoś jasną, żółtą poświatę, a w chwilach złości brunatnoczerwoną mgiełkę, oznacza to, że widzisz aurę tej osoby.

Aura, czyli świetlista otoczka wibrująca wokół ciała każdego człowieka – to nic innego, jak fizyczny przejaw jego duszy – może ona dostarczyć wielu informacji na temat danej osoby. Energia przepływająca przez aurę stanowi odbicie osobowości, stylu życia, myśli i emocji, a także zawiera pełny zapis jej przeszłości, teraźniejszości, a nawet przyszłości. Analizując wygląd i kolor aury, można poznać ogólną postawę życiową, charakter, chwilowy nastrój, pragnienia oraz aktualny stan zdrowia człowieka.

Teraz możesz nauczyć się widzieć tę energię, która emanuje zarówno od ciebie, jak i innych ludzi. Dowiesz się, jak wyczuwać aurę, jak widzieć jej kolory i interpretować ich znaczenie. Jeśli zaś nauczysz się odczytywać aurę to, między innymi, będziesz cieszyć się lepszym zdrowiem oraz nauczysz się stymulować swoje czakry. Widzenie aury innych ludzi umożliwi także odczytanie ich intencji wobec ciebie. Będziesz wiedzieć, czy znajdujesz się w otoczeniu osób z pozytywnym nastawieniem, czy może tzw. „wampirów energetycznych”, dzięki czemu poprawisz swoje relacje z ludźmi.

Poznaj potężne źródło informacji na temat aury i jej znaczenia dla zdrowia i sukcesu.

Opinie o ebooku Odczytywanie aury dla początkujących - Richard Webster

Fragment ebooka Odczytywanie aury dla początkujących - Richard Webster







Dla Eden,

naszej pierwszej wnuczki...


O AUTORZE

Pochodzący z Nowej Zelandii Richard Webster podróżuje po świecie, co roku prowadząc wykłady i warsztaty ezoteryczne. Napisał wiele książek, głównie na tematy związane z ezoteryką, jest również autorem stałych rubryk w czasopismach. Ma żonę i troje dzieci. Rodzina bardzo wspiera go w pracy, choć jego najstarszy syn, obserwując przebieg kariery zawodowej ojca, postanowił zostać księgowym.


OTWÓRZ OKNO SWOJEJ DUSZY

Zobaczysz o wiele więcej piękna
w świecie i będziesz się dziwić,
jak mogłeś wcześniej go nie dostrzegać.

RICHARD WEBSTER

Jeśli w chwilach podekscytowania czy radości nagle pojawi się wokół ciebie jasna, żółta poświata, a gdy wpadniesz w złość, nad twoim ciałem zacznie unosić się brudnoczerwona mgiełka – nie dziw się. Z kolei gdy zrobisz coś wielkodusznego, twoja aura się rozszerzy. Mówiąc wprost, aura to fizyczny przejaw twojej duszy.

Teraz możesz nauczyć się widzieć energię, wydzielaną przez ciebie oraz innych ludzi, za pomocą sprawdzonych metod, których Richard Webster uczył w trakcie swoich zajęć ezoterycznych.

Naucz się wyczuwać aurę, widzieć jej kolory i interpretować ich znaczenie. Zbadaj system czakr i sposoby przywracania równowagi czakrom nadmiernie lub niedostatecznie pobudzonym. Odciśnij pragnienia na własnej aurze, by przyciągnąć do siebie to, czego pragniesz w życiu. To wszystko jest możliwe z książką Odczytywanie aury dla początkujących.


WPROWADZENIE

Jako dziecko chodziłem do szkoły prowadzonej przez księży W każdy czwartek rano przed rozpoczęciem lekcji uczestniczyłem w mszy. Bardzo interesowałem się muzyką i zawsze stawałem tak, by móc obserwować pana Cardera, organistę, który uczył również muzyki i był jednym z najlepszych nauczycieli, jakich miałem. Pewnego ranka obserwowałem pana Cardera, gdy grał Bacha, i byłem zdumiony, widząc piękne kolory emanujące z niego i unoszące się ku wysokiemu sklepieniu. Zafascynowany tym widokiem szturchnąłem kolegę obok.

– Popatrz, jakie piękne kolory – powiedziałem.

Chłopiec popatrzył, ale niczego nie zobaczył. Nie pamiętam co mi odpowiedział, ale to wystarczyło, bym przestał wspominać o kolorach komukolwiek innemu.

Odtąd widywałem kolory dookoła pana Cardera prawie za każdym razem, gdy grał. Po prostu traktowałem to jako oczywiste, że kolory się pojawią, i nie uważałem tego za dziwne, że nigdy nie widziałem ich dookoła innych ludzi, nawet wokół szkolnego kapelana. Wiele lat później, po wygłoszonym przeze mnie wykładzie podszedł do mnie ktoś i zasugerował, że kolory mogły być odblaskami z witraży w kaplicy. Pomyślałem, że to mało prawdopodobne, ponieważ dobrze znałem śliczne wzory, które tworzyły się nad całym zgromadzeniem w słoneczne poranki, jednak wróciłem do kaplicy i sprawdziłem: organy były ustawione w taki sposób, że niemożliwe było, aby światło przechodzące przez witraże odbijało się od organisty.

To, co wtedy widziałem, było moją pierwszą aurą. Miałem szczęście, że widziałem kolory od samego początku. Większość ludzi zaczyna od prawie bezbarwnej „otoczki", a kolory pojawiają się stopniowo. Byłem dzieckiem, więc po prostu przyjąłem aurę za pewnik, pomimo komentarzy chłopca, który siedział koło mnie nawet nie analizując tego, ani nie myśląc o tym zbyt często. Od czasu do czasu widziałem aurę dookoła pana Cardera w klasie kiedy grał na pianinie, jednak nigdy nie była widoczna, kiedy prowadził zajęcia.

Rok czy dwa lata później pan Carder został naszym wychowawcą. By utrzymać dyscyplinę w klasie, czytał nam co piątek książkę, o ile dobrze sprawowaliśmy się w trakcie mijającego tygodnia. Była to jego ulubiona książka z dzieciństwa. Traktował ten stary, zniszczony tom z szacunkiem i miłością. Książka opowiadała o fascynującej przygodzie, a nasze zachowanie w klasie z tygodnia na tydzień poprawiało się, ponieważ słuchanie najnowszego fragmentu książki było dużo przyjemniejsze niż uczenie się matematyki. Gdy pan Carder nam czytał, jego aura rosła i otaczała go wspaniałymi kolorami.

Kiedy doszedłem do wieku nastoletniego, od czasu do czasu zauważałem aury dookoła innych ludzi, zazwyczaj wtedy, gdy z wypiekami na twarzy mówili o czymś, co ich interesowało, jednak zawsze zdarzało się to przypadkowo. Nigdy nie poszukiwałem aur, ale też nie byłem zdziwiony, gdy jakieś widziałem.

W wieku siedemnastu lat uczęszczałem na cykl wykładów w Towarzystwie Teozoficznym i odkryłem, że to zagadnienie jest głębsze, niż wcześniej sądziłem. Byłem zaskoczony, gdy dowiedziałem się, że większość innych uczestników wykładów ciężko pracowała, by zobaczyć to, co ja przez połowę życia uważałem za całkiem oczywiste. Chciałem im przerwać i powiedzieć, że wszyscy za bardzo się starają, że powinni się po prostu odprężyć i poczekać, aż to się stanie samo, ale byłem zbyt nieśmiały i pełen rezerwy.

Nadal wierzę, że najlepszym sposobem nauki widzenia aury jest wykonywanie ćwiczeń w atmosferze relaksu i zabawy. Jeśli podejmie się tego zadania z ponurą determinacją, znika cała zabawa a efekt jest właściwie niemożliwy do osiągnięcia. Miałem tego uderzający przykład wiele lat temu, gdy zacząłem prowadzić zajęcia poświęcone rozwojowi zdolności ezoterycznych. Jedna z uczestniczek moich zajęć była zdesperowana, by zobaczyć aurę. Mimo mojej zachęty, by cieszyła się każdym ćwiczeniem, podchodziła do nich tak, jakby były sprawą życia lub śmierci. Gdy inni członkowie grupy zgłaszali sukcesy, a ona nie mogła niczego zobaczyć, jej poziom stresu wzrastał. Kobieta ta robiła podczas zajęć notatki i trzymała je w salonie w swoim domu. Pewnego wieczoru znalazł je je mąż i przeczytał. Był po kilku drinkach i pomyślał, że mogą dla zabawy spróbować razem kilku ćwiczeń. Jego żona podeszła do tego sceptycznie, ponieważ mężczyzna ten zawsze wyrażał swoją całkowitą niewiarę w kwestii aury, ale zgodziła się, częściowo po to, aby nie psuć mu humoru. Wykonali razem kilka ćwiczeń i wtedy ze zdumieniem odkryła, że widzi aurę bez trudu. Jeszcze bardziej była jednak zdziwiona tym, że jej mąż także potrafił to zrobić; co więcej tak się przeraził tym doświadczeniem, że minęło wiele miesięcy zanim mógł razem z żoną uczestniczyć w następnych eksperymentach. W tej historii interesujący jest fakt, że na zajęciach ta kobieta była zdeterminowana, by zobaczyć aurę, ale jej wysiłki okazywały się bezskuteczne. W domu, wykonując eksperyment dla zabawy, by rozbawić męża, zrobiła to bez problemu.

Rysunek A.
Aureola na starożytnych rysunkach

W niniejszej książce zawarłem wszystkie ćwiczenia z moich zajęć rozwijających zdolności ezoteryczne. Jeżeli wykonasz je w duchu zabawy, jestem pewien, że ty również zdołasz zobaczyć i interpretować aury.

Ludzie od najdawniejszych czasów potrafili dostrzec aurę Wiele starożytnych reliefów i malunków naskalnych ukazuje ludzi, którzy mają coś dziwnego na głowach. Uderzające są zwłaszcza malowidła z regionu Val Camonica w północnych Włoszech Niektóre autorytety twierdzą, że są to ślady odwiedzin przybyszów z kosmosu w dalekiej przeszłości. Owszem, to możliwe ale bardziej prawdopodobne jest, że jest to prymitywne przedstawienie aury, zwłaszcza że niektóre z tych rysunków przedstawiają coś, co wygląda jak płomienie otaczające głowę. Pióropusze, noszone przez wodzów Indian północnoamerykańskich czy kapłanów Majów, mogą równie dobrze przedstawiać aurę. Ludzie uznawani za świętych byli również przedstawiani ze świecącymi bądź złotymi aurami, i to na długo przed czasami chrześcijańskimi (zob rysunek A). Aureole dookoła głowy odkrywano na starożytnych rysunkach z Egiptu, Indii, Grecji, Włoch. Z pewnością przedstawiają one aurę1.

O aurach wspominają również wszystkie święte księgi każde cywilizacji. Bardzo prawdopodobne wydaje się, że twarz Mojżesza była otoczona poświatą, kiedy zszedł z góry: „(...) nie wiedział Mojżesz, gdy zstępował z góry, że skóra na twarzy jego promieniała od rozmowy z Panem. A gdy Aaron i wszyscy synowie izraelscy ujrzeli Mojżesza, spostrzegli, że skóra na twarzy jego promieniała i bali się przystąpić do niego"2. Homer opisywał aurę jako „pochodzącą od boskiej esencji świetlistą mgławicę, zstępującą od niej, by symbolizować moc"3. W piśmiennictwie zachodnim aury pojawiły się po raz pierwszy około 2600 lat temu, kiedy pitagorejczycy zaczęli uwzględniać je w swoich naukach4.

Od początku świata ludzie uważali, że aura jest prawdziwym domem siły życiowej. Hindusi nazywali tę energię „prana", a w Polinezji kahunowie używali określenia „mana". Paracelsus określa ją słowem „munis", Mesmer „zwierzęcym magnetyzmem"5, a baron von Reichenbach ukuł termin „od". Dzisiejsi ezoterycy posługują się nazwą „siła eteryczna".

Średniowieczni święci potrafili zobaczyć cztery różne typy aury: nimb, halo, aureolę i glorię. Pierwsze dwie otaczają głowę, aureola otacza całe ciało, a gloria łączy wszystkie trzy w jedną całość6. Oczywiście święci oraz inni świątobliwi ludzie posiadają niezwykle silne aury nimbu i halo, które z łatwością mogli dostrzec i uwiecznić artyści.

Paracelsus (1493-1541), słynny szwajcarski lekarz-filozof, by jednym z pierwszych ludzi Zachodu, który pisał o aurze. Po skończeniu uniwersytetów podróżował po Europie, spędzając dużo czasu wśród Cyganów i alchemików, ucząc się ziołolecznictwa stomatologii i teozofii. W tym czasie zebrał informacje, które później pojawiły się w jego pismach. Paracelsus wierzył, że istnieje siła witalna, która „promieniuje wewnątrz i dookoła żywych stworzeń, jak świetlista kula"7i postrzegał ją jako magnetyczny wpływ który można wykorzystać w leczeniu pacjentów. W 1528 roku Paracelsus został zmuszony do rezygnacji ze stanowiska profesora medycyny i chirurgii, ponieważ jego nauki były uważane za zbyt niekonwencjonalne. Zmarł w roku 1541 w wyniku obrażeń, jakie wywołał upadek z okna na piętrze, z którego wypchnął go służący innego lekarza, niezgadzającego się z jego poglądami.

Sir Isaaca Newtona (1642-1727), fizyka i matematyka, historia zapamiętały zwłaszcza za obserwację jabłka spadającego na ziemię. Rozważania nad tym zjawiskiem pozwoliły mu stworzyć trzy fundamentalne prawa mechaniki, które doprowadziły do odkrycia prawa powszechnego ciążenia. Jednakże był on wszechstronnie utalentowanym człowiekiem, który miał wiele zainteresowań Jako matematyk wynalazł rachunek różniczkowy i całkowy, jako fizyk zdefiniował naturę białego światła; był też Strażnikiem, tytularnym przełożonym królewskiej mennicy. W 1666 roku Newton rozwinął filozoficzną koncepcję pola siłowego, lub też „fal mocy" które otaczały wszystkie żyjące istoty, i był pierwszą osobą, która przeprowadziła białe światło przez dwa pryzmaty, co doprowadziło go do odkrycia praw refrakcji i odbicia. Jego badania nad „falami mocy", w połączeniu z zainteresowaniem kolorem i światłem sprawiły, że stał się pionierem badań nad aurą.

Franz Mesmer (1734-1815), wiedeński lekarz, był zafascynowany magnetyzmem i wykorzystywał magnesy w leczeniu swoich pacjentów. Wierzył, że w ciele ludzkim istnieje moc podobna do magnetyzmu. W 1775 roku opublikował książkę Rozprawa o odkryciu zwierzęcego magnetyzmu i zaczął podróżować po wielu krajach, by demonstrować swoje odkrycia. Niestety jego teatralne podejście oraz ekscentryzm nastawiły przeciwko niemu środowisko lekarskie i w 1784 roku komisja pod przewodnictwem Benjamina Franklina nazwała go konowałem i szarlatanem.

Kolejnym ważnym nazwiskiem w historii aury jest baron Kar von Reichenbach (1788–1869), odkrywca kreozotu. Reichenbach był niemieckim metalurgiem i przemysłowcem, który sfrustrowany tym, że jego koncepcje nie są akceptowane przez innych w końcu zdecydował się bezpośrednio przedstawić swoje poglądy opinii publicznej w serii Listów o od i magnetyzmie. „Od" oznacza nazwę, jakiej używał Reichenbach do określenia uniwersalne energii, na którą, jak odkrył, wyczuleni są wrażliwi ludzie, a zwłaszcza media. Wierzył, że ta „siła odyczna" (nazwana na cześć Odyna jednego z głównych bogów mitologii nordyckiej) została stworzona z magnesów, kryształów i istot ludzkich, a uwrażliwieni ludzie mogli ją nie tylko wyczuć, ale w pewnych okolicznościach również zobaczyć. Odkrył na przykład, że mogli oni wyczuć przyjemny chłód zbierający się nad kryształem, podczas gdy jego podstawa wywoływała wrażenie nieprzyjemnego ciepła.

W maju 1844 roku przeprowadził testy z udziałem Angeliki Sturman, młodej, uzdolnionej dziewczyny, która przebywając z kryształem w ciemnym pokoju zauważyła, że z jego czubka wydziela się cienka smuga niebieskiego światła. Światło ciągle się poruszało i od czasu do czasu pojawiały się iskry. Kiedy Reichenbach odwrócił kryształ, Angelica zobaczyła gęsty żółtoczerwony dym wydobywający się z jego podstawy. Reichenbach był zachwycony tymi rezultatami, lecz jeszcze bardziej zelektryzowało go odkrycie, że Angelica była zaledwie pierwszą z tysięcy ludzi, którzy później widzieli kolory emanujące z kryształów8. Reichenbach odkrył również, że ludzkie ciało wytwarza biegunowość podobną do te w kryształach: lewą stronę ciała uznał za biegun ujemny, a prawą za dodatni. W swoich licznych artykułach zawarł opisy wielu eksperymentów, które mogli przeprowadzić jego czytelnicy. Wywołał tym sensację w całej Europie, a setki tysięcy ludzi usiłowało zobaczyć jego „siłę odyczną". „Błagam, spróbujcie sami" powtarza wielokrotnie czytelnikom swoich artykułów9.

Dr Walter J. Kilner (1847-1920) dokonał przełomu, gdy w1908 roku odkrył proces, który umożliwiał każdemu oglądanie aury Jego książka Ludzka aura okazała się prorocza, ponieważ zawarł w niej swoje przekonanie, że z czasem ludzką aurę będzie można sfotografować. Metoda obserwowania aury autorstwa Kilnera zakładała użycie ekranu składającego się z dwóch szklanych płyt oddzielonych od siebie trzymilimetrową przestrzenią wypełnioną granatowo-fioletowym barwnikiem: roztworem dicyjanu. Ekran ten umożliwiał ludziom widzenie w zakresie ultrafioletowym i w efekcie każdy, kto przez niego patrzył, mógł zobaczyć aury. Kilner zanotował, że pierwszą osobą, na którą spojrzał przez ekran, była dwudziestotrzyletnia kobieta o szaroniebieskiej aurze, z które emanowały promienie. Dr. Kilnera zasmuciła reakcja środowiska lekarskiego, które wyśmiało jego odkrycia. W 1912 roku czasopismo „British Medical Journal" wręcz porównało jego wynalazek do wizji sztyletu z Makbeta10 [urojenie człowieka planującego morderstwo – przyp. tłum.]. Kilner uważał, że każdy lekarz mógł wykorzystać ekran jako narzędzie diagnostyczne, ponieważ aura otaczająca niedomagające części ciała ludzkiego ma ciemniejszą barwę. Mimo utraty reputacji dr Kilner kontynuował swoje eksperymenty, a jego ostatnia książka Ludzka atmosfera11 ukazała się w 1921 roku.

Następna poważna rozprawa na temat aury ukazała się dopiero w 1937 roku, gdy Oscar Bagnall opublikował książkę Pochodzenie i właściwości ludzkiej aury. Rozpoczął on swoje badania tam gdzie skończył je dr Kilner i opracował ekran zawierający pinacynol i błękit metylenowy. Wielka przewaga ekranu Oscara Bagnalla polegała na tym, że można go było założyć jak okulary. Takie „okulary do widzenia aury" można kupić jeszcze dzisiaj.

Pod koniec lat 30. rosyjski naukowiec Siemion Kirlian przypadkowo odkrył możliwość fotografowania aury. Zaobserwowa mały błysk światła pomiędzy elektrodą a skórą pacjenta poddanego terapii wstrząsowej w zakładzie dla psychicznie chorych. Gdy po raz pierwszy próbował sfotografować to światło, oparzył się, ale płyta fotograficzna ukazała pole auryczne, więc szybko zapomniał o bólu. Kirlian wraz z żoną Walentyną przez ponad dwadzieścia lat doskonalił ten proces w maleńkim dwupokojowym mieszkaniu, poświęcając na badania cały swój wolny czas. Wieść o jego odkryciu powoli się rozchodziła i w końcu w latach 60. Ministerstwo Zdrowia ZSRR udzieliło mu grantu badawczego. Kilianowie przeprowadzili liczne interesujące eksperymenty, między innym sfotografowali dwa liście o identycznym wyglądzie. Aura pierwszego była jasna i świetlista, a drugiego słaba i nikła. Pierwszy liść był zdrowy, a drugi chory.

Fotografie kirlianowskie są uderzająco piękne, a kiedy wieść o nich po raz pierwszy dotarła na Zachód, wywołała niezwykłe zainteresowanie w kręgach ezoterycznych, które potem stopniowo spadło, gdy naukowcy wskazali, że zdjęcia pokazywały po prostu wyładowania koronowe12. Dotąd nie wiadomo, czy tak jest rzeczywiście. W fotografii kirlianowskiej nie używa się aparatu fotograficznego. Zazwyczaj fotografuje się obiekt, kładąc go między dwoma metalowymi płytkami, które drgają z częstotliwością 200 000 cykli na sekundę. Fotografie palców lub rąk tworzy się, kładąc fotografowaną część ciała na światłoczułym materiale, umieszczonym na naładowanej metalowej płytce.

W 1953 roku dr Michaił Kuźmicz Gajkin, chirurg z Leningradu przeczytał artykuł o Kirlianach. Zafascynowało go, że ich fotografie aury przypominały praktyki chińskich lekarzy wykonujących akupunkturę, które miał okazję widzieć, gdy służył w wojsku podczas II wojny światowej. Tamtejsi lekarze powiedzieli mu o 700 punktach na skórze, w których można dotknąć energii witalne czy też siły życiowej. Gajkin widział, że potrafili oni wyleczyć pacjenta, zmieniając przepływ energii w tych punktach. Kiedy zbadał fotografie aury z małego gabinetu Kirlianów, uświadomił sobie, że miejsca, w których światła były najmocniejsze, pasowały do punktów akupunktury, o których Chińczycy wiedzieli od tysięcy lat13. To odkrycie umożliwiło zidentyfikowanie delikatnych punktów akupunkturowych. Gajkin wraz z Władysławem Mikalewskim, inżynierem z Leningradu, poszli jeszcze dalej i skonstruowali urządzenie elektroniczne, które może wskazać punkt akupunkturowy z dokładnością do jednej dziesiątej milimetra14.

W rzeczywistości Kirlianowie nie byli pierwszymi, którzy sfotografowali aurę. Urządzenie Schlierena, wynaleziony w dziewiętnastym wieku aparat do wykrywania skaz w szkle, również pokazuje coś, co może być aurą, choć naukowcy utrzymują, że zjawisko uchwycone na fotografiach to tak naprawdę prądy konwekcyjne Tak czy inaczej, współcześnie zarówno naukowcy, jak i ezoterycy twierdzą, że otacza nas energia niewidzialna dla większości ludzi Dzisiaj naukowcy potrafią oglądać aurę uchwyconą na taśmie wideo, określając ją jako „cienkie, pulsujące pole widoczne dookoła ludzkiego ciała"15.

W dzisiejszych czasach na targach ezoterycznych można spotkać ludzi oferujących sfotografowanie aury. Niestety aparaty, którymi dysponują, nie fotografują autentycznej aury, lecz wytwarzają ją elektronicznie. Działają zazwyczaj w oparciu o czujnik mierzące opór elektryczny, przyczepione do skóry osoby fotografowanej i przekazujące wyniki pomiaru do procesora, który następnie wytwarza poświatę wokół ciała. Wykonywanie zdjęć takim aparatem to niezła zabawa, lecz nie są to prawdziwe fotografie twojej aury.

Minęło dużo czasu od chwili, gdy ludzie pierwotni rysowali aury na skałach jaskiń. Dziś używamy sztucznych urządzeń, by zobaczyć aury i skutecznie potwierdzić ich istnienie, lecz mimo tego niewielu ludzi chce poświęcić niezbędny czas i energię, by rozwinąć świadomość aury i nauczyć się ją widzieć.

Gratuluję rozpoczęcia ekscytującej i wzbogacającej podróży.

1. W. G. Barton, The Human Aura, Ottawa 1973, s. 5.

2. Biblia Warszawska, 2 Księga Mojżeszowa 34:29.

3. W. G. Barton, The Human Aura, Ottawa 1973, s. 25.

4. E. Murray, A Layman's Guide to New Age and Spiritual Terms, Nevada City 1993, s. 25.

5. N. Freedland, The Occult Explosion, Nowy Jork 1972, s. 23.

6. N. Fodor, Encyclopaedia of Psychic Science, Nowy Jork 1966, s. 17.

7. N. Regush (red.), Human aura, Nowy Jork 1977, s. 1.

8. N. Regush (red.), Human aura, Nowy Jork 1977, s. 24.

9. Ostrander S., Schroeder L., Handbook of PSI Discoveries, Londyn 1977 s. 203. W książce tej opisano również kilka eksperymentów barona von Reichenbacha.

10. N. Regush (red.), Human aura, Nowy Jork 1977, s. 33.

11. W. J. Kilner, The Human Aura, Londyn 1920.

12. L. B. Loeb, Electrical Coronas, 1965, s. 23-37. Zjawisko wyładowania ko ronowego powoduje powstawanie zórz polarnych i „ogni św. Elma", pod czas których w trakcie burzy można zaobserwować świetliste kule.

13. S. Ostrander, L. Schroeder, Psychic Discoveries Behind the Iron Curtain Nowy Jork 1971, s. 227.

14. E. Murray, A Layman's Guide to New Age and Spiritual Terms, Nevada City 1993, s. 28.

15. E. Fuller, Everyone Is Psychic, Nowy Jork 1989, s. 154.


ROZDZIAŁ 1

CZYM JEST AURA?

Według definicji słownikowej aura jest niewidzialną emanacją, czy też polem energetycznym, które otacza wszystkie żywe stworzenia. Podobne pole energetyczne istnieje dookoła wszystkiego, więc posiada je także skała czy stół kuchenny. Aura choć otacza całe ciało, jest również częścią każdej jego komórki i stanowi odbicie wszystkich subtelnych energii życiowych W efekcie może być uważana raczej za przedłużenie ciała niż za coś, co je otacza. Słowo aura pochodzi od greckiego słowa avra oznaczającego powiew wiatru. Energia przepływająca przez naszą aurę stanowi odbicie naszej osobowości, stylu życia, myśli i emocji. Aury w obrazowy sposób odsłaniają nasz stan umysłowy, fizyczny i mentalny. Niektórzy ludzie twierdzą, że aura jest jedynie zjawiskiem elektromagnetycznym, które należy zignorować, podczas gdy inni utrzymują, że stanowi iskrę życia i mieści w sobie naszą wyższą świadomość, która dostarcza nam energii niezbędnej do funkcjonowania. Jeszcze inni z kolei twierdzą, że aura jest odbiciem nas samych i zawiera pełny zapis naszej przeszłości, przyszłości a nawet przyszłości. W rzeczywistości jest prawdopodobnie kombinacją tych wszystkich trzech definicji.

Naukowcy zgadzają się, że wszyscy posiadamy coś, co nazywa się aurą fizyczną. Składa się ona z materii fizycznej i pól energetycznych, które otaczają ciało. Ponieważ my, ludzie, mamy zazwyczaj wyższą temperaturę od naszego otoczenia, powodujemy odkształcenia termiczne, które sprawiają, że wokół naszego ciała powstają prądy powietrzne. Wydzielamy też promieniowanie podczerwone, a dookoła nas znajdują się dwa rodzaje pola jonowego: elektrostatyczne i elektryczne. Nasze ciała emitują również niski poziom promieniowania elektromagnetycznego (fal radiowych) i promieniowanie niskiej częstotliwości w wysokości stu kiloherców1.

Aura jednak ma barwę, a barwy powstają ze światła. Sir Isaac Newton jako pierwszy zademonstrował tę właściwość w roku 1666 kiedy obserwował zachowanie światła słonecznego przechodzącego przez szklany pryzmat i tworzącego tęczę. Było to rewolucyjne odkrycie, ponieważ dotychczas uważano, że kolor jest przyrodzoną właściwością każdego obiektu. Jak wszyscy, którzy wyprzedzają swoje czasy, Newton został wyśmiany za swoje pomysły, lecz mimo to kontynuował swoje eksperymenty i zaobserwował, co dzieje się, gdy światło zostanie przepuszczone przez dwa pryzmaty. Światło z pierwszego pryzmatu rozdzieliło się na tęczę, ale po przejściu przez drugi pryzmat tęcza ta wróciła do postaci przejrzystego światła. To skutecznie dało odpór komentarzom krytyków, którzy twierdzili, że światło po prostu nabrało koloru, który już znajdował się wewnątrz pryzmatu.

Sir Isaac Newton odkrył zjawisko refrakcji, czyli załamania fali Światło „zagina się", przechodząc przez pryzmat. W najmniejszym stopniu dotyczy to światła czerwonego, ponieważ ma naj większą długość fali, natomiast światło fioletowe ma najkrótszą falę i jest zaginane w największym stopniu2. Czarny i biały, choć nazywamy je kolorami, są tak naprawdę przeciwnymi biegunami ciemności i światła. Oczywiście sir Isaac Newton udowodnił że białe światło zawiera w sobie wszystkie kolory. Goethe wyraził to niezwykle trafnie, zapisując, że „barwy są cierpieniem światła". Można przez to rozumieć, że gdy obniża się wibracyjny rytm białego światła, zaczynamy dostrzegać inne kolory3. Kiedy światło dociera do powierzchni jakiegoś obiektu, niektóre barwy są przez nią pochłaniane. Możemy zobaczyć jedynie te, które zostają odbite: w efekcie zielony liść widzimy jako zielony dlatego, że pochłonął on pozostałe kolory. Kolory ciemne pochłaniają bardziej niż jasne, dlatego w lecie zazwyczaj ubieramy się w jaśniejsze stroje Mam kolegę, który nosi przez cały rok tylko czarne ubrania. W lecie poci się, choć jego ubranie jest zrobione z przewiewnego materiału. Dzieje się tak dlatego, że czarny materiał pochłania wszystkie kolory tęczy.

Światło przemierza przestrzeń w postaci fal z prędkością prawie 300 mln km/s. Niektóre z tych fal mają ponad 160 tys. km długości, a niektóre są mikroskopijne. Między nimi zawiera się wąskie pasmo energii. Jest to światło widzialne. Prędkość światła została odkryta dopiero w 1676 roku przez duńskiego astronoma Ole Romera. W tamtych czasach była to rewolucyjna koncepcja Wcześniej wierzono, że światło po prostu istnieje i nie potrzebuje czasu, by podróżować4.

Aby przeczytać całą książkę, odwiedź www.legimi.com