O zazdrości i innych szaleństwach z miłości - Zbigniew Lew-Starowicz - ebook
Wydawca: Czerwone i Czarne Kategoria: Poradniki Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 175 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 4 godz. 52 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka O zazdrości i innych szaleństwach z miłości - Zbigniew Lew-Starowicz

Szaleni z miłości żyją wśród nas. Kochają mocno, namiętnie, na granicy rozsądku. Kiedy miłość przeradza się w obsesję? Kto mści się skuteczniej: kobieta czy mężczyzna? Jak wyglądają współczesne pasy cnoty? Tym razem profesor Lew-Starowicz w kolejnej książce z bestsellerowej serii opowiada Krystynie Romanowskiej o niebezpiecznych pułapkach miłości.

Opinie o ebooku O zazdrości i innych szaleństwach z miłości - Zbigniew Lew-Starowicz

Cytaty z ebooka O zazdrości i innych szaleństwach z miłości - Zbigniew Lew-Starowicz

Dlaczego w ogóle powstaje układ trójkowy? Przyczyn jest sporo. Jedna z najbardziej typowych: drugi partner uzupełnia braki pierwszego. W pierwszym związku ma za mało seksu, to w drugim będzie go więcej. Albo na odwrót: za mało intelektualnej więzi – można ją uzupełnić, będąc w związku z drugą osobą. Można też czuć za mało dowartościowania, adorowania – dlatego szuka się tego również poza związkiem.
Kiedyś, w dawnej obyczajowości, kiedy nie dopuszczano rozwodów, znane były historie przyjaciół domów. Np. znajomy zauroczony panią domu składał wizyty częściej, niż trzeba. Amant przychodził, adorował. Mąż wiedział doskonale, co jest grane, ale mógł się czuć bezpiecznie, bo obyczajowość była taka, że nie dopuszczała do większych amorów. Mógł powiedzieć: „Nie życzę sobie, abyś tak często z nim rozmawiała, moja duszko” – i to wystarczyło. A teraz ludzie często się spotykają na wspólnych wyjazdach, wczasach.
obiety zresztą wiedzą o tym, że niewiele trzeba, aby mężczyzn zbałamucić. Wystarczy czasami pokazać trochę uda, pokołysać biodrami, spojrzeć zalotnie, oblizać wargi, przechylić głowę – i już jest mój. Ma takie pantofelki na obcasie