Niesamowite opowieści z Chin - Ryūnosuke Akutagawa, Atsushi Nakajima - ebook
Wydawca: Siedmioróg Kategoria: Fantastyka i sci-fi Język: polski Rok wydania: 2014

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 141 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Niesamowite opowieści z Chin - Ryūnosuke Akutagawa, Atsushi Nakajima

Opowiadania osadzone w scenerii dawnych Chin, napisane przez znakomitych japońskich autorów, Ryūnosuke Akutagawę i Atsushiego Nakajimę, przedstawiają zadziwiającą swoim bogactwem i mądrością kulturę i filozofię Dalekiego Wschodu. Miłośnicy kina mogli zapoznać się z twórczością Akutagawy za pośrednictwem filmu Akiry Kurosawy Rashōmon, który powstał na podstawie dwóch opowiadań japońskiego pisarza.

Lektura Niesamowitych opowieści z Chin może przebiegać na wielu poziomach. Czytelnik spotka tu bohaterów, takich jak: demony i tygrysy, łucznicy, poeci czy czarnoksiężnicy, którzy przeniosą go w odległe strony wschodniej Azji, pełne piękna i tajemniczości. Już sama egzotyka i odmienność świata przedstawionego mogłyby stanowić dla czytelnika wystarczającą atrakcję, lecz zawartość opowiadań nie ogranicza się jedynie do tych zalet. Czytelnik znajdzie w Niesamowitych opowieściach mądrości życiowe, które nie przestały być aktualne – mimo że trwają w świadomości ludzkiej od tysięcy lat – bo mają wymiar uniwersalny, przystają do systemów wartości na całym świecie i są prawdziwe nie tylko w kulturze chińskiej, lecz także w innych kulturach, między innymi w kulturze europejskiej.

Zbiór ukazuje się po polsku w tłumaczeniu Krzysztofa Szpilmana, profesora nowożytnej historii Japonii na Uniwersytecie Kyushu Sangyo w Fukuoce, autora wielu prac naukowych na temat historii Japonii, publikowanych w języku japońskim i angielskim.

 

Opinie o ebooku Niesamowite opowieści z Chin - Ryūnosuke Akutagawa, Atsushi Nakajima

Cytaty z ebooka Niesamowite opowieści z Chin - Ryūnosuke Akutagawa, Atsushi Nakajima

– Nauczyłem cię wszystkiego, czego mogłem cię nauczyć. Jeśli chcesz dalej zgłębiać tajemnice łucznictwa, musisz iść wzdłuż stromej drogi prowadzącej na zachód przez przełęcz Taixing i wspiąć się na szczyt góry Huo 24 . Mówią, że tam mieszka stary Ganying – największy mistrz łucznictwa, po dziś niemający równego sobie. W porównaniu z jego umiejętnościami nasza wiedza jest jedynie dziecinną igraszką.

Fragment ebooka Niesamowite opowieści z Chin - Ryūnosuke Akutagawa, Atsushi Nakajima

Bajki_chinskie_EPUB.html

Podziękowania

Dziękuję przede wszystkim Agnieszce Żuławskiej-Umedzie z Wydziału Japonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, która dawno, dawno temu zaproponowała, żebym przetłumaczył coś ciekawego z japońskiego na polski. Agnieszka jest nie tylko redaktorem, lecz także współtłumaczem prezentowanych opowiadań, ale wrodzona skromność nie pozwoliła jej umieścić nazwiska na okładce. Poza Agnieszką jestem wdzięczny całemu Wydziałowi za wsparcie, a szczególnie Profesor Ewie Pałasz-Rutkowskiej, Katarzynie Stareckiej i Henrykowi Lipszycowi.

Szczególnie serdecznie dziękuję Katarzynie Kwiatkowskiej, która wśród wielu zajęć znalazła czas, ażeby przeczytać i skomentować cały tekst. Podziękowania także dla Marysi Dzieduszyckiej za jej poparcie, a szczególnie za pomoc w ostatnim momencie.

Za wsparcie i cenne opinie jestem także wdzięczny Joannie i Maciejowi Buszewiczom, Nawojce Cieślińskiej-Lobkowicz, śp. Mikołajowi Grocholskiemu, Izabeli Grocholskiej, Nathalie i Krzysztofowi Potockim, Lali Rey, Maciejowi Błasiakowi, Adamowi Sandauerowi, Małgosi i Tomkowi Sikorom, Halinie Grzecznarowskiej-Szpilman, Justynie i Zbigniewowi Piotrowskim, Teresie i Pawłowi Tarnowskim oraz Inie i Janowi Tarnowskim.

Profesorowie Tsutomu Wada i Yasunari Ishikawa z Uniwersytetu Kyushu Sangyo udostępnili mi rzadkie prace na temat Atsushiego Nakajimy1 i literatury chińskiej, za co również chciałbym im gorąco podziękować. Dług wdzięczności wobec Tomasza Michałowskiego za wydanie tego zbiorku oraz wobec Stefana Potockiego jest niemożliwy ani do wyrażenia, ani do spłacenia.

Od tłumacza

Wpływy Dalekiego Wschodu – Japonii, Korei Południowej, a szczególnie Chin – zwiększają się z dnia na dzień. Japonia i Korea Południowa od wielu lat pod względem gospodarczym są światowymi mocarstwami. To wszystko sprawia, że współcześni Polacy nie postrzegają już Dalekiego Wschodu tak jak niegdyś – jako egzotycznego, tajemniczego regionu. Co jest napędem azjatyckiego sukcesu? Chociaż nie ma na to prostej odpowiedzi, nie ma też wątpliwości, że do pewnego stopnia wiąże się to z kulturą omawianego regionu. A jednym z najlepszych sposobów poznania obcej kultury jest literatura.

Czytelnik prezentowanego zbioru opowiadań, po raz pierwszy przetłumaczonych z języka japońskiego na język polski, będzie miał wgląd w kulturę i tradycje Dalekiego Wschodu. Mam nadzieję, że ich bogactwo, głębia i piękno staną się dzięki tym opowieściom bardziej zrozumiałe.

Książka zawiera opowiadania dwóch japońskich pisarzy pierwszej połowy XX wieku – Ryunosuke Akutagawy i Atsushiego Nakajimy. Należą oni do czołówki powieściopisarzy i ich popularność w Japonii nie słabnie. W Polsce, poza wąskim gronem japonistów, nie są znani.

Opowiadania zostały wybrane z przekonaniem, że zafascynują czytelnika swoim czarem i niezwykłą, zaskakującą tematyką. Wspólnym wątkiem są Chiny. Od razu nasuwają się pytania: Japończycy piszący o Chinach? Jak to?

Warto wiedzieć, że dla Japończyków Chiny stanowiły i stanowią przedmiot szacunku oraz fascynacji. Przez stulecia kultura Chin była wzorem i ideałem, do którego Japończycy aspirowali. Chiny stanowiły też dla Japończyków źródło wiedzy, nauki i kultury. Japończycy w dużym stopniu przejęli z Chin swoje pismo, filozofię, religię, planowanie miast, a nawet system polityczny. Wpływ Chin na rozwój kultury japońskiej można porównać do oddziaływania kultury greckiej i łacińskiej na rozwój cywilizacji europejskiej. Nawet obecnie, mimo zmian społecznych i amerykanizacji Japonii, nieprzemijającą popularnością cieszą się klasyka chińska, a także utwory japońskich pisarzy odwołujące się do chińskich wątków. Do tych ostatnich nawiązują również opowiadania z tego zbioru, choć nie oznacza to, że brak im oryginalności.

Obydwaj autorzy, zarówno Ryunosuke Akutagawa, jak i Atsushi Nakajima, interpretują tematy chińskie w sposób typowo japoński i nowoczesny: wpisują w nie cechy psychologiczne japońskich bohaterów, których chińskie oryginały nie zawierają, nawiązują do współczesnych problemów społecznych niemożliwych do poruszenia w przedwojennej Japonii z przyczyn politycznych. Takie unowocześnienie sprawia, że opowiadania są bardziej zrozumiałe dla współczesnego czytelnika niż chińskie źródła inspirujące japońskich pisarzy.

Ryunosuke Akutagawa (1892–1927) urodził się w Tokio. Studiował w elitarnym Pierwszym Liceum oraz na Wydziale Literatury Angielskiej równie elitarnego Cesarskiego Uniwersytetu Tokijskiego. Jako student zwrócił na siebie uwagę nadzwyczajnym talentem literackim. Akutagawa celował w krótkich opowiadaniach opartych na klasyce literatury japońskiej i chińskiej. Bardzo szybko zdobył sławę i popularność. Sukces literacki w owym czasie nie zapewniał jednak niezależności finansowej. Akutagawa był zmuszony do zarabiania na życie jako wykładowca języka angielskiego w Akademii Marynarki Wojennej. W ostatnich latach życia porzucił tematy historyczne na rzecz opowiadań autobiograficznych. Niektóre z nich sugerują, że Akutagawa cierpiał na chorobę umysłową. Prawdopodobnie z jej powodu pisarz w wieku trzydziestu pięciu lat popełnił samobójstwo.

Prozę Akutagawy charakteryzuje wartki rytm, prostota zdań, a zarazem wielka subtelność wyrazu i poczucie humoru. Młodego pisarza fascynowała historia dawnych Chin i Japonii, a także wpływ chrześcijaństwa na kulturę obu krajów.

Większość spuścizny Akutagawy składa się z krótkich nowel. Na podstawie dwóch opowiadań Akutagawy, zatytułowanych RashomonYabu no Naka (W gąszczu)2, powstał wybitny film Akiry Kurosawy pt. Rashomon.

Du ZichunChrystus z Nankinu, dwa opowiadania włączone do niniejszego zbioru, zostały napisane przez Ryunosuke Akutagawę w 1920 roku.

Atsushi Nakajima (1909–1942) urodził się w Tokio, w rodzinie tradycyjnie zajmującej się sinologią, a szczególnie konfucjanizmem. Kształcił się jak Akutagawa w Pierwszym Liceum i na Cesarskim Uniwersytecie Tokijskim, gdzie studiował literaturę japońską. Po ukończeniu studiów przez krótki okres pracował jako nauczyciel, ale astma, na którą cierpiał, zmusiła go do przerwania pracy i ostatecznie w 1942 roku stała się przyczyną jego śmierci. Mimo skromnego dorobku literackiego, który ukazał się w druku na krótko przed śmiercią autora i za życia nie przyniósł mu literackiej sławy (składają się nań tylko powieść o życiu Roberta Louisa Stevensona oraz dwa inne krótkie utwory), Nakajima jest dziś jednym z najbardziej popularnych powieściopisarzy japońskich. Tak jak Akutagawa tworzył krótkie opowiadania, inspirowane klasyką literatury chińskiej.

Wymowa głosek i dwuznaków japońskich

a, i, u, e, o – jak w języku polskim

u – uu (długie)

y – j

w – ł

j – ź

sh – sz

ch – cz

Przykłady:

Ryunosuke Akutagawa [Rjuunosuke Akutagała]

Atsushi Nakajima [Atsuszi Nakazima].

Wymowa głosek i dwuznaków chińskich

Wymowa słów chińskich jest trudna dla Polaka. W języku chińskim występuje wiele spółgłosek, które nie mają odpowiedników w języku polskim. Ponadto chiński jest językiem tonalnym: słowa wyglądające w transliteracji tak samo Chińczycy wymawiają w różny sposób i brzmią one dla nich zupełnie inaczej. Z tego powodu transliteracja nazw chińskich (istnieje wiele jej systemów) jest skomplikowana.

Tony chińskich słów pisanych w językach europejskich są wyrażane za pomocą znaków diakrytycznych, które mają znaczenie dla sinologów, ale nie byłyby zrozumiałe dla większości polskich czytelników. Z tego powodu w niniejszym wydaniu znaki diakrytyczne w chińskich nazwach zostały pominięte.

Jak czytać słowa chińskie w tej książce? W wielkim uproszczeniu podajemy najważniejsze reguły.

Wymowa samogłosek chińskich jest zbliżona do wymowy samogłosek polskich. Spółgłoski wymawiane są tak jak po polsku, z następującymi wyjątkami:

ch – cz Du Zichun [Du Ziczun]

sh – sz Emei Shan [Emei Szan]

x – s Xi’an [Si’an]

zh – ż Guizhou [Guiżou]

w – ł Feiwei [Feiłej]

j – ż Jichang [Żiczang]

q – ć Qi [Ci]

y – j Yuan [Juan]

ng – ng (dźwięk nosowy – nie wymawia się końcowego g).

Du Zichun

I

Był to koniec pewnego wiosennego dnia w Luoyangu, stolicy cesarstwa Tang3. Pod Bramą Zachodnią miasta stał młodzieniec i spoglądał w niebo. Nazywał się Du Zichun4. Pochodził z bardzo bogatego domu, ale roztrwonił odziedziczony majątek i oto znalazł się w beznadziejnej sytuacji. Wydawało się, że nie przeżyje do końca dnia.

Jak wiadomo, w owym czasie nie istniało na świecie wspanialsze miasto od Luoyangu. Było ono u szczytu swojego rozkwitu. Przez ulice i bramy Luoyangu nieustannie przepływał tłum ludzi i pojazdów. W świetle zachodzącego słońca, które błyszczało jak oliwa, jedwabne czapki starców, złote kolczyki Turczynek i kolorowe uprzęże białych koni wyglądały piękniej niż na obrazku.

A Du Zichun, opierając się o mur koło bramy, ciągle patrzył w niebo. Spoza chmur wyglądał cieniutki białawy księżyc, tak niewyraźny, że można go było wziąć za ślad paznokcia.

„Dzień się kończy, czuję coraz większy głód, co gorsza, nie mam gdzie pójść, bo nikt mi nie da noclegu. Jeżeli takie ma być moje życie, to może lepiej utopić się w rzece”, pomyślał.

Od pewnego czasu nachodziły go beznadziejne myśli. Właśnie wtedy nie wiadomo skąd pojawił się przed nim starzec. Jedno oko miał zezowate, a stojąc w promieniach zachodzącego słońca, rzucał na bramę wielki cień. Patrząc nieruchomo w oczy Du Zichuna, ostro zapytał:

– O czym myślisz?

Ja? Nawet nie mam gdzie spać tej nocy! Zastanawiam się, co ze sobą zrobić. – Du Zichun, zaskoczony niespodziewanym pytaniem, ze spojrzeniem utkwionym w ziemię, bez wahania powiedział prawdę.

Ach tak? To jesteś bardzo biedny.

Starzec zastanawiał się chwilę i wskazując na słońce, które oświetlało drogę, rzekł:

Powiem coś, co przyniesie ci pożytek. Kiedy staniesz w promieniach zachodzącego słońca, twój cień padnie na ziemię. Zaznacz miejsce, gdzie znajdzie się cień twojej głowy, poczekaj, aż przyjdzie noc, i zacznij kopać. Znajdziesz tam tyle złota, że wypełni ono cały wóz.

– Naprawdę? – Du Zichun, który wpatrywał się przez cały czas w ziemię, ze zdziwieniem podniósł wzrok na starca.

Dziwne, starzec zniknął bez śladu.

Księżyc jeszcze bardziej zbladł, a nad tłumem przelewającym się ulicami zaczęły krążyć pierwsze nietoperze.

II

I oto Du Zichun miał zostać największym bogaczem w Luoyangu. Tak jak poradził mu starzec, Du Zichun zaznaczył miejsce, w którym cień jego głowy padał na ziemię, i głęboką nocą zabrał się ukradkiem do kopania. Znalazł tam stosy złota tak wielkie, że ledwo zmieściły się na duży wóz.

Du Zichun kupił wspaniały dom i pędził życie w dostatku. Swoim bogactwem w niczym nie ustępował cesarzowi Xuanzongowi5. Kupował wino z Lanlingu6, sprowadzał longany7 z prowincji Gui8, sadził w ogrodzie drzewa piwonii zmieniające swój kolor cztery razy na dzień, hodował wiele białych pawi, zbierał klejnoty, kazał haftować brokaty, zamawiał karoce z pachnącego drzewa a krzesła z kości słoniowej. Było tych skarbów tak dużo, że jeżeliby chciałoby się je wszystkie wymienić, ta opowieść nie skończyłaby się nigdy.

Na skutek tego znajomi, którzy do tej pory nawet nie chcieli się z nim witać, teraz, słysząc plotki o jego bogactwie, zaczęli go często odwiedzać. Z dnia na dzień rosła ich liczba. Po pół roku nie można było znaleźć już nikogo z dobrego towarzystwa i spośród znanych piękności w Luoyangu, kto by nie odwiedził Du Zichuna w jego pięknym domu. Du Zichun codziennie wydawał wspaniałe uczty. Trudno je nawet opisać słowami. Bywało, że częstował swoich gości winem sprowadzonym z Europy, a podawał je w złotych kielichach. To znów magik z Indii demonstrował sztukę połykania mieczy. Jednocześnie dwadzieścia dziewcząt – dziesięć z włosami ozdobionymi nefrytowymi kwiatami lilii, a drugie dziesięć agatowymi kwiatami piwonii – pięknie grało na fletach i harfach.

Ale nawet największe bogactwo ma swój kres i fortuna Du Zichuna też nie była wyjątkiem. Wydając pieniądze na prawo i lewo, Du Zichun po roku czy też dwóch znowu znalazł się w biedzie. Wtedy znajomi, którzy na ogół są bez serca, a nawet bliscy przyjaciele, którzy do wczorajszego dnia korzystali z jego gościnności, przestali go odwiedzać, nawet gdy przypadkiem znaleźli się w pobliżu. Kiedy po trzech latach od znalezienia skarbu, znów na wiosnę, Du Zichun tak jak wcześniej został bez grosza w kieszeni, nie znalazł się nikt w całym Luoyangu, kto by mu chciał udzielić schronienia i podać wodę do picia.

W tej sytuacji pewnego wieczoru Du Zichun ponownie poszedł pod Bramę Zachodnią. Stał długo, spoglądał w niebo i nie wiedział, co robić. Wtedy, tak samo jak za pierwszym razem, pojawił się zezowaty starzec i spytał:

– O czym myślisz?

Kiedy Du Zichun ujrzał starca, przez chwilę nie śmiał nawet odpowiedzieć i ze wstydem patrzył w ziemię. Starzec uprzejmie powtórzył swoje pytanie, a Du Zichun nieśmiało odpowiedział, że nie ma gdzie spać tej nocy i zastanawia się, co z sobą zrobić.

Ach tak? Kiedy staniesz w promieniach zachodzącego słońca i twój cień padnie na ziemię, zaznacz miejsce, w którym znajdzie się twój tors. Poczekaj, aż zapadnie noc, i zacznij kopać. Znajdziesz tam tyle złota, że wypełni ono cały wóz.

Wypowiedział te słowa i zniknął, jakby się rozwiał w powietrzu.

I następnego dnia Du Zichun znowu stał się największym bogaczem w Chinach. I jak poprzednio rozpoczął rozrzutne życie, nie narzucając sobie żadnych granic. Ogrody z kwitnącymi piwoniami i senne białe pawie, i magik z Indii, który połykał miecze – wszystko było tak jak przedtem.

I jak przedtem wielkie góry złota, które wypełniły cały wóz, zniknęły bez śladu w ciągu bez mała trzech lat.

III

– O czym myślisz? – Zezowaty starzec pojawił się przed Du Zichunem po raz trzeci i po raz trzeci zadał mu to samo pytanie. Działo się to w czasie, kiedy Du Zichun znowu stał pod Bramą Zachodnią Luoyangu, spoglądając na światło księżyca, którego słabe promienie próbowały się przebić przez mgłę.

Ja? Nie mam gdzie spać i zastanawiam się, co z sobą zrobić.

– Naprawdę? Jesteś bardzo biedny. Powiem więc coś, co ci przyniesie pożytek. Kiedy staniesz w promieniach zachodzącego słońca, twój cień padnie na ziemię. Zaznacz miejsce, w którym wypada twój brzuch, i w nocy zacznij tam kopać. Znajdziesz tyle złota, że wypełni cały wóz.

W tym momencie Du Zichun uniósł rękę do góry i przerwał starcowi:

– Nie, już teraz nie chcę pieniędzy.

– Już nie chcesz pieniędzy? Ha, ha, wydaje mi się, że nareszcie znudziły ci się dostatki.

Starzec wpatrywał się w twarz Du Zichuna z powątpiewaniem w oczach.

– Ależ nie! Wcale mi się bogactwo nie znudziło. Straciłem wiarę w ludzi – powiedział bez ogródek Du Zichun z wyrazem smutku na twarzy.

– Ciekawe, z jakiego powodu straciłeś wiarę w ludzi?

Ludzie są bez serca. Kiedy jesteś wielkim bogaczem, schlebiają ci i prawią komplementy. Ale spróbuj być biedakiem – nikt nawet nie spojrzy na ciebie z przyjaznym wyrazem twarzy. Kiedy o tym myślę, to wiem, że nic nie przyjdzie mi z tego, że jeszcze raz zostanę bogaczem.

Starzec, słysząc te słowa, wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu.

Doprawdy? Różnisz się więc od innych młodych ludzi. Doskonale wiesz, jaki jest ten świat. Czy to znaczy, że teraz zgadzasz się spokojnie żyć nawet w nędzy?

Du Zichun się zawahał, ale szybko podniósł oczy, w których było widać zdecydowanie i błagalną prośbę:

To też jest niemożliwe. Dlatego chciałbym zostać twoim uczniem i studiować sztukę czarnoksięską. Nie da się ukryć, że jesteś czarnoksiężnikiem obdarzonym wielkimi cnotami. Inaczej nie mógłbyś w ciągu jednej nocy zrobić ze mnie bogacza. Proszę, zostań moim mistrzem i naucz mnie swojej przedziwnej magii.

Starzec zmarszczył brwi i zamilkł. Rozmyślał nad czymś. Wreszcie uśmiechnął się i bez żadnych ogródek powiedział Du Zichunowi, że spełni jego prośbę.

– Rzeczywiście jestem czarnoksiężnikiem. Nazywam się Tie Guanzi9 i mieszkam na górze Emei10. Kiedy pierwszy raz ciebie ujrzałem, odniosłem wrażenie, że jesteś wrażliwym człowiekiem, i dlatego dwukrotnie uczyniłem cię wielkim bogaczem. Jeżeli tak bardzo chcesz zostać czarnoksiężnikiem, to przyjmę cię na ucznia.

Nim jeszcze starzec skończył mówić, Du Zichun z radości rzucił się przed nim na kolana i bił czołem o ziemię.

Nie, nie musisz mi aż tak dziękować. Chociaż przyjąłem cię na ucznia, to tylko od ciebie będzie zależało, czy zostaniesz wspaniałym czarnoksiężnikiem. Udaj się ze mną na górę Emei. Na szczęście jest tu kij z bambusa, siądźmy na niego i lećmy.

Tie Guanzi podniósł z ziemi zielony bambus i mrucząc jakieś zaklęcia, dosiadł go jak konia. Du Zichun usadowił się za nim. Czyż to niezadziwiające? Bambusowy kij niczym prawdziwy smok uniósł się szybko w górę i pofrunął w kierunku góry Emei. Wiosenne niebo robiło się coraz ciemniejsze. Du Zichun, zdrętwiały ze strachu, odważył się jednak zerknąć w dół, ale w zapadającym zmierzchu nie zobaczył niczego poza błękitnymi górami. Mimo że wytężał wzrok, nie mógł dostrzec Bramy Zachodniej miasta Luoyangu (już dawno musiała ona zniknąć we mgle). Po pewnym czasie Tie Guanzi z siwą brodą rozwianą na wietrze zaczął głośno śpiewać:

Rano bywam nad północnym morzem,

wieczorem w zielonym lesie parasolowych drzew,

Potężny i odważny jest niebieski smok, który kryje się w moim rękawie,

Choć trzy razy odwiedziłem Yueyang11, nie znam tam nikogo,

Ze śpiewem na ustach mijam jezioro Dongting12.

IV

Wkrótce zielony bambus, na którym lecieli, wylądował na wierzchołku góry Emei. Szczyt, płaski i skalisty, kończył się głębokim urwiskiem. Znajdował się tak wysoko, że gwiazdy Wielkiej Niedźwiedzicy, które świeciły na niebie, wyglądały jak duże czarki do herbaty. Emei była bezludna. Dokoła panowała cisza, a wieczorny wiatr nucił w gałęziach małej pokręconej sosny rosnącej nad przepaścią.

Tie Guanzi posadził Du Zichuna tuż nad otchłanią i rzekł:

Teraz lecę do nieba, by spotkać się z Xiwangmu13, a ty siedź tutaj i czekaj. W czasie mojej nieobecności mogą cię otoczyć demony i płatać różne figle, ale cokolwiek by się działo, zachowaj absolutne milczenie. Jeżeli wypowiesz choć jedno słowo, to wiedz, że nigdy nie zostaniesz czarnoksiężnikiem. Rozumiesz? Siedź cicho, nawet gdyby ziemia pękała pod twoimi stopami.

Dobrze, na pewno nie powiem ani słowa. Nawet jeżeli miałbym umrzeć, będę cicho.

Doprawdy? Po twoim zapewnieniu nie będę się martwić. – Starzec pożegnał Du Zichuna, znowu wsiadł na bambus, uniósł się w górę i poleciał w głąb nocy, która okryła już skaliste szczyty. Po chwili zniknął.

Du Zichun został sam. Siedział na skale i spokojnie patrzył w gwiazdy. Po upływie pół godziny, kiedy nocne górskie powietrze zaczęło przenikać przez jego cienkie ubranie, poczuł chłód. Nagle usłyszał z góry gniewne słowa:

Kto tam siedzi?

Du Zichun nic nie odpowiedział, zgodnie z zaleceniami czarnoksiężnika. Po pewnym czasie znowu usłyszał gniewny głos:

– Jeżeli nie odpowiesz, to zginiesz!

Du Zichun dalej milczał. Nagle nie wiadomo skąd pojawił się tygrys z palącymi oczami i patrząc na Du Zichuna, wydał z siebie okropny ryk. Jak by tego było mało, Du Zichun usłyszał nad swoją głową trzask gałęzi sosny i zobaczył białego węża grubego jak beczka, z językiem jak płomienie. Wąż w mgnieniu oka spełzł ze szczytu skały, która była za plecami Du Zichuna, i zbliżył się do niego.

Ale Du Zichun dalej siedział spokojnie i nawet nie mrugnął. Tygrys i wąż, gotując się do skoku na ten sam łup, czekali na odpowiedni moment. Przez chwilę wlepiali w siebie wzrok i w końcu jednocześnie rzucili się na Du Zichuna. A kiedy Du Zichun już był pewny, że za moment zginie w paszczy tygrysa lub węża, i tygrys, i wąż rozpłynęli się w powietrzu jak mgła i zniknęli razem z nocnym wiatrem. Znów zapadła cisza i tylko było słychać, jak wiatr szepce w gałęziach sosny.

Du Zichun odetchnął z ulgą i czekał dalej w napięciu, nie wiedząc, co mu się znowu przydarzy.

W tym momencie zawiał wiatr i czarna jak atrament chmura pokryła część nieba. Purpurowa błyskawica rozdarła ciemność na dwie części. Rozległ się przerażający grzmot i zaraz