Nie taki straszny - Stefan Radziszewski - ebook
Wydawca: O-press Kategoria: Religia i duchowość Język: polski Rok wydania: 2012

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 58 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Nie taki straszny - Stefan Radziszewski

[color=rgb(89, 89, 89)][font='Lucida Grande', Geneva, Verdana, Arial]We współczesnym świecie najłatwiej napluć na sacrum. Nergal i Doda śmieją się z Biblii, Dan Brown przedstawia Kościół jako obłudną i zbrodniczą instytucję, a żydowski polityk drze na strzępy Nowy Testament w Knesecie. Ta wielka krucjata przeciwko chrześcijaństwu powoli (a właściwie wcale nie „powoli”, ale coraz szybciej) gasi światło wiary w ludzkich sercach i umysłach. Jeśli ginie duchowość – zanika łaska. Nie ma miejsca dla Jezusa i Ewangelii. Świat pogrąża się w ciemności, w domenie demona.[/font][/color]

[color=rgb(89, 89, 89)][font='Lucida Grande', Geneva, Verdana, Arial]Diabeł coraz mocniej panoszy się we współczesnej kulturze. A wielu twierdzi, że nie grozi nam żadne niebezpieczeństwo. Bowiem diabeł… czy w ogóle istnieje? A jeśli już, to wcale nie jest „taki” zły. Nawet całkiem sympatyczny.[/font][/color]

[color=rgb(89, 89, 89)][font='Lucida Grande', Geneva, Verdana, Arial]Najpierw powiedzą: że niby Nie taki straszny, jak go malują…[/font][/color]

Opinie o ebooku Nie taki straszny - Stefan Radziszewski

Fragment ebooka Nie taki straszny - Stefan Radziszewski



Wstęp

Nie taki straszny...?

We współczesnym świecie najłatwiej napluć na sacrum. Nergal i Doda śmieją się z Biblii, Dan Brown przedstawia Kościół jako obłudną i zbrodniczą instytucję, a żydowski polityk drze na strzępy Nowy Testament w Knesecie. Ta wielka krucjata przeciwko chrześcijaństwu powoli (a właściwie wcale nie „powoli”, ale coraz szybciej) gasi światło wiary w ludzkich sercach i umysłach. Jeśli ginie duchowość – zanika łaska. Nie ma miejsca dla Jezusa i Ewangelii. Świat pogrąża się w ciemności, w domenie demona.

Diabeł coraz mocniej panoszy się we współczesnej kulturze. A wielu twierdzi, że nie grozi nam żadne niebezpieczeństwo. Bowiem diabeł… czy w ogóle istnieje? A jeśli już, to wcale nie jest „taki” zły. Nawet całkiem sympatyczny.

Najpierw powiedzą: że niby nie taki straszny, jak go malują…

Później: że wcale nie straszny, a właściwie śmieszny. Kto by się bał istoty, której znak rozpoznawczy stanowi czarny kot, miauczący trzynastego w piątek o północy pod murem cmentarnym…

W końcu: nie straszny i śmieszny… i coraz bardziej ciekawy! Diabelnie inteligentny, demonicznie piękny, czarcio atrakcyjny… z tajemniczym uśmiechem wampira na szkarłatnych ustach.

ZŁO MAMI, PRZYCIĄGA I WCIĄGA

– JAK MAGNES.

I tutaj rozpoczyna się nasza opowieść.

Nie taki straszny…? nie jest historią o diable, ale przewodnikiem wiary – dla wierzących i nie tylko dla wierzących!

Warto wierzyć… i warto stać na straży tego, co święte!

1

Kim jest diabeł?

Może zacznijmy inaczej: czy diabeł w ogóle istnieje? Odpowiedź jest bardzo prosta: jeśli diabeł istnieje, to (choćby wszyscy negowali jego istnienie) nie zniknie tylko dlatego, iż nikt w niego nie wierzy; jeżeli natomiast go nie ma – to nie ma go i tyle (nawet gdyby setki ludzi okrzyknęło się satanistami). Jednak – o ile diabeł istnieje – to nie tylko jest, ale i działa. I tutaj podajemy naszą definicję: diabeł to osoba, której obecność rozpoznajemy po skutkach jej działalności. Bardzo proste: nie widzę złodzieja, a milion dolarów zniknęło z banku; nie widzisz czekolady, a Jaś i Małgosia uśmiechają się do siebie. Owoce działania mówią o działającym.

Diabeł, według Pisma świętego, to inicjator wszelkiego zła. Zbuntowany anioł. Symbol nieprawości. Nie jest przy tym istotą abstrakcyjną: diabeł to osoba rzeczywista, bardziej realna od nas, przedstawicieli tzw. gatunku „homo sap-i-ens”. Wątpić w realność istnienia diabła to próbować dowodzić, że Australia nie istnieje, albowiem nigdy tam nie byliśmy, a kangury i misie koala widujemy tylko w telewizji.

2

Diabeł, czyli szatan?

Owszem greckie „diabolos” oznacza to samo co hebrajskie „Šatan”. Dosłownie termin ten określa „przeciwnika” Boga (i człowieka). Gdybyśmy pisali pracę naukową należałoby zdecydowanie unikać słowa „diabeł”, obciążone jest bowiem zabarwieniem żartobliwym: „Idź do diabła”, „Gdzie diabeł nie może…” Jedno jednakowoż jest pewne: istnieje tylko jeden diabeł, tzn. Szatan. Tak nazywamy „szefa”, czyli autora spisku przeciwko Bożym planom. Nie ma stu lub miliona diabłów. Istnieje tylko jeden Szatan oraz całe zastępy, niższych i zależnych od niego, demonów. Człowiek „opętany przez diabła” to osoba, w której zamieszkał jakiś konkretny demon (lub całkiem spore stadko owych gnębicieli). Szatan obecny może być w osobie ludzkiej niejako poprzez swoich przedstawicieli, czyli poprzez demony.

Krótko: Szatan (diabeł) – jeden; demony – cała chmara;

Szatan – szef; demony – na posyłki.

3

Skąd się wziął szatan?

Nie spadł z księżyca…

Szatan został po prostu stworzony, jak każdy inny anioł. Po pewnym „czasie” jednak zachował się jak kapryśny dzieciak: „Zabieram swoje (?) zabawki i zwiewam…”. Stąd ów zbuntowany anioł jest – jak każda istota stworzona – ograniczony. Nie wszystko może, nie jest wszechmogący. Najważniejszy spośród owej zbuntowanej hałastry nazwany jest Szatanem (pisane wielką literą jako imię), reszta to banda demonów. Im bardziej prymitywny demon, tym mniej potrafi zdziałać. Nigdy jednak nie możemy Szatana stawiać w relacji do Boga. Stworzenie nie wytrzymuje porównania ze Stworzycielem.

Krótko: Szatana nie wymyśliły pobożne niańki ku trwodze niegrzecznych dzieciaków. Miłość Boga powołała go do istnienia w określonym celu, ale jemu przewróciło się w głowie.

4

Kim jest opętany?

Opętany to zawodnik, w którym demony ćwiczą fokstrota.

Osoba zdemonizowana to najbardziej tragiczna osoba pod słońcem. Opętany to drzewo, na którym kraczą wrony-demony. Jeszcze wczoraj próbował je zgonić, ale dzisiaj przyfrunęły w większej liczbie.

Krótko: opętany to gość opisany przez Marka w piątym rozdziale jego Ewangelii.

5

Nie taki diabeł straszny...

Diabeł od początku stara się wprowadzić w życie swój przebiegły plan: chce zdobyć zaufanie człowieka. „Będziecie znali dobro i zło”, „będziecie mieli wiedzę i władzę”, „poznacie smak szczęścia” – obiecuje sprytnie Szatan. Nikogo nie chce przestraszyć, przeciwnie: wmawia nam, iż to Bóg jest straszny, mściwy, stary, niewyrozumiały, nieatrakcyjny. Szatan wskazuje drogę do słodkiego, miłego życia. Widać to jasno na „Dekalogu”. Szatan mówi: „Słuchaj, stary, skoro masz okazję, to stań się bardziej bogaty (nie zważając na przykazanie VII), miej więcej przyjemności życia (przykazanie VI) i pozbądź się swych wrednych wrogów (przykazanie V). Bóg – nudny i surowy – pozbawia cię tego, czego sam nie ma. Fe, pies ogrodnika”. A nasz Pan Bóg (koniecznie z siwą brodą i podwyższonym ciśnieniem (z tej cholernie komicznej miłości)) w kółko powtarza frazesy: „Masz prawo do bezpiecznego życia – nikomu nie wolno cię krzywdzić, człowieku (przykazanie VII), masz prawo do prawdziwej miłości (przykazanie VI), masz prawo do życia bez lęku o jutro (przykazanie V)”. Ten biedak, Bóg, pragnie cię obronić – peroruje diabeł – przed rozkoszą bycia złodziejem, świrem seksualnym lub mordercą. Ach, ten nowy wspaniały świat…

6

Wywołujemy ducha Adolfa b!

Seans mający na celu sprowadzenie duszy danego człowieka z zaświatów to żałosne i żenujące widowisko. Oto nocną porą Zenek, Ziutek i Mela zasiadają przed magicznym talerzykiem ze świecami, kluczami i tajemniczymi księgami. Zaiste, przed godziną z talerzyka zniknął kotlet, który z apetytem pożarli popijając oranżadą w kropki bordo. Teraz myślą: „Kogo można by wywołać?” Wybór pada na przystojnego Adolfa. Zapytajmy: nie głupio mu za II wojnę światową, dlaczego Żydów nie lubił, który fryzjer obdarzył go tak zabójczą fryzurką?! Chwila koncentracji… i już Adolf na sygnał gwizdka przybiega, aportuje, macha ogonem, szuka kości (alea iacta est). Uśmiecha się i pozuje do metamagicznych zdjęć rentgenowskich. No, dobrze już… Wywołanie ducha (duszy osoby zmarłej lub żyjącej) jest zwykłą bzdurą. Jako człowiek nie dysponujesz żadną władzą, która pozwoliłaby uprawiać żonglerkę duszami. A zatem żadnego ducha „wywołać” nie można, ale…

Aby przeczytać całą książkę, odwiedź www.legimi.com