Najmniejsza dziewczynka na świecie - Sally Gardner - ebook
Wydawca: MUZA SA Kategoria: Dla dzieci i młodzieży Język: polski Rok wydania: 2014

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 64 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Najmniejsza dziewczynka na świecie - Sally Gardner

Magiczne dzieci to seria książek dla dzieci 6+.

Są to wzruszające opowieści o zwykłych dzieciach, posiadających niezwykłą moc.

Sally Gardner, utytułowana wieloma nagrodami autorka książek dla najmłodszych, jest mamą trojga dzieci i mieszka w Londynie. Napisane przez nią książki zostały przetłumaczone na 25 języków, a w Wielkiej Brytanii sprzedały się w łącznym nakładzie 2 milionów egzemplarzy. Jest laureatką wielu prestiżowych nagród literackich, a ostatnio Costa Children’s Book Award.

Wszyscy spodziewają się, że Ruby Dżin będzie miała takie same magiczne zdolności jak jej rodzice. Nie ma nic bardziej mylnego – tak jej się z początku wydaje. Tymczasem Ruby staje się coraz mniejsza i mniejsza, ale swoją postawą udowadnia, że mimo niepokaźnego wzrostu można być odważnym, bystrym, mądrym i lubianym przez innych.

Opinie o ebooku Najmniejsza dziewczynka na świecie - Sally Gardner

Fragment ebooka Najmniejsza dziewczynka na świecie - Sally Gardner

Tytuł oryginału: The Smallest Girl Ever

Przekład: Katarzyna Lipnicka-Kołtuniak

Projekt okładki i stron tytułowych: Grażyna Faltyn

Redaktor prowadzący: Sławomira Gibka

Redakcja techniczna: Karolina Bendykowska

Skład wersji elektronicznej: Robert Fritzkowski

Korekta: Zespół

Text and illustrations © Sally Gardner 2000

© for the Polish edition by MUZA SA, Warszawa 2014

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, przechowywana jako źródło danych i przekazywana w jakiejkolwiek formie zapisu bez pisemnej zgody posiadaczy praw.

ISBN 978-83-7758-623-5

MUZA SA

Warszawa 2014

Wydanie I

Za życie Joan Gardner, które się skończyło.
I za życie Ruby O’Kane, które właśnie się zaczęło.

Spis treści

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

* * *

1

Pan i pani Dżinowie bardzo chcieli mieć dziecko. A że zawsze potrafili zrealizować swoje marzenia, byli pewni, że będą mieć syna. Miał on wyrosnąć na Wielkiego Dżina na miarę swojego ojca i wspaniałej czarodziejki, jaką była matka. Pan Dżin był ostatnim potomkiem znanego i starego rodu Dżinów, o którym opowiadają najstarsze bajki i baśnie świata. Natomiast jego piękna żona, Myrtle, już w wieku pięciu lat zdobyła tytuł Młodej Czarodziejki Roku. Magia była więc obecna w życiu obu rodzin od zawsze.

Był tylko jeden szkopuł. Panu i pani Dżinom urodziła się córeczka.

Dziewczynka?! wykrzyknęła Myrtle. Ja chciałam mieć syna i dziedzica! Zaszła jakaś straszliwa pomyłka!

O nie, to już za wiele! powiedział pan Dżin. Jeszcze nigdy w życiu nie zdarzyło mi się nie spełnić własnego życzenia.

Myrtle popłakiwała żałośnie.

Nie szkodzi, kochanie powiedział pan Dżin, starając się pocieszyć żonę. Jeszcze przecież możemy mieć syna. Następnym razem na pewno się uda.

Pan i pani Dżinowie robili wszystko, żeby otrząsnąć się z szoku. A było im ciężko. W końcu pogodzili się z sytuacją. Nazwali dziewczynkę Ruby, co w ich języku oznaczało „rubin”, i od razu zapisali do Akademii Czaromagii. To była najlepsza szkoła magii na świecie, szczycąca się przyjmowaniem tylko wyjątkowych chłopców i takich samych dziewcząt.

Czas leciał. Ruby skończyła sześć lat i nie wykazywała żadnych magicznych zdolności. Nie miała też brata.

Gdzie popełniliśmy błąd? rozpaczała pani Myrtle. Wciąż nie mamy upragnionego syna, o którym tak marzyliśmy. Mamy natomiast córkę, która nie ma pojęcia o magii. Na co zdały się wszystkie nasze wysiłki? Co osiągnęliśmy?

Zapewne sprawy miałyby się znacznie lepiej, gdyby Ruby odziedziczyła po matce urodę. Przykro jednak stwierdzić, ale była dziewczynką pospolitej urody. Krótko mówiąc, Ruby pod wieloma względami rozczarowywała swoich rodziców.

Pan i pani Dżinowie byli zbyt zajęci pełnieniem roli znanych gwiazd, by zajmować się swoim dzieckiem beztalenciem w sztukach magicznych. Byli przecież u szczytu sławy. Wydawali huczne przyjęcia, pisano o nich w gazetach, nosili drogie stroje, mieli odpowiednik ferrari wśród latających dywanów i zupełnie nie troszczyli się o pieniądze. Bo i po co? W końcu podziwiał ich cały świat, byli znani i bogaci.

Z kolei Ruby ciągle siedziała w domu z niezbyt ciekawą, ale miłą nianią, trzymając się z dala od rozgłosu, jakim cieszyli się jej rodzice.

Niania nie wierzyła w magię. Święcie za to wierzyła w trzy rzeczy: korzyści czerpane z czytania, trzymanie się utartego trybu codziennych zajęć i przestrzeganie określonych zasad. W ten sposób Ruby Dżin, żyjąc właściwie bardziej zapomniana przez swoich rodziców niż w ich cieniu, skończyła dziewięć lat. A w dodatku dotąd nie wiedziała nawet, co to znaczy szkoła. Ruby bardzo chciała chodzić do rejonowej razem z rówieśnikami z sąsiedztwa, ale nie wchodziło to w grę. Ponieważ nie zdała egzaminu do Akademii Czaromagii, rodzice stracili wszelkie zainteresowanie jej edukacją. A szkoda, bo niania bez trudu nauczyła pisać i czytać, gdyż dziewczynka niezwykle łatwo chłonęła wiedzę.

Jednak czytanie i pisanie w opinii państwa Dżinów nic nie znaczyło. Dziecko, które ma zdolności magiczne, takimi sprawami nie musi zawracać sobie głowy. Ruby co prawda umiała przeczytać Kopciuszka, ale według rodziców dużo lepiej by było, gdyby umiała zamieniać dynie w karety.

Musisz bardziej popracować nad magią powiedziała kiedyś matka.

Jestem pewien, że nie do końca skupiasz się na zaklęciach dodał ojciec.

O matko wtrąciła niania pod nosem. Z tych magicznych bzdur nic mądrego nie wyniknie.

I niania miała rację.

2

Tuż przed dziesiątymi urodzinami Ruby, cesarz niewielkiej prowincji na obrzeżach Chin zaprosił pana i panią Dżinów, by wzięli udział w występach i pokazali sztuczkę, której nie wykonywali żadni magowie od czasów powstania piramid. To było wielkie i niezwykle kuszące wyzwanie. Niestety, popis ten okazał się dla państwa Dżinów zabójczy. Po prostu zniknęli oni w ogniu fajerwerków. Wszystko, co po nich pozostało, to magiczna lampa, czarodziejska różdżka i plik niezapłaconych rachunków.

Strata jednego z rodziców jest strasznym doświadczeniem, lecz strata obojga wywraca życie do góry nogami. W wieku dziesięciu lat Ruby została sierotą.

Złe wieści przyniósł pewien prawnik, który nagle, niczym królik wyskakujący z kapelusza, pojawił się w domu państwa Dżinów.

– To bardzo smutna sprawa. Takie gwiazdy! Pamiętam ich występ w Metropolitan Opera w Nowym Jorku. Ależ było wspaniale! Niestety, z pieniędzmi jest dużo gorzej. Krótko mówiąc i nie owijając w bawełnę, nie zostało nic i należy sprzedać dom.

– A co z Ruby? – przerwała niania. – Co się z nią stanie?

– Ruby, chodzi o rubiny, jak rozumiem? – odparł prawnik, przeszukując papiery. – Mimo że nie ma tu żadnej wzmianki na temat klejnotów czy biżuterii, to i tak trzeba będzie wszystko sprzedać (warto pamiętać, że imię Ruby oznacza rubin, taki kamień szlachetny).

– Chwila, chwila – przerwała niania, nie rozumiejąc, o czym mówi prawnik. – Ja myślę o ich córeczce, która ma na imię Ruby.

Prawnik wyglądał na zaskoczonego, kiedy ujrzał w pokoju dziewczynkę. Natychmiast wyjął z teczki jeszcze więcej dokumentów.

– O, tutaj to mam – odchrząknął i zaczął czytać: – W przypadku nieszczęśliwego zdarzenia, jak śmierć, jedynaczka wyżej wymienionych państwa Dżinów, Ruby, pójdzie do szkoły magii z internatem.

– Ależ to jakaś bzdura! – wykrzyknęła zdenerwowana niania. – Dziewczynka nie wykazuje żadnych zdolności w tym kierunku.

– A to… – przerwał jej prawnik – to już nie moja sprawa.

Znalezienie szkoły z internatem dla Ruby nie było łatwe. Jeszcze raz próbowała zdawać do Akademii Czaromagii. Ale, jak można się było spodziewać, i tym razem się nie dostała. Szkoła odmówiła przyjęcia dziecka, które nie ma zdolności magicznych, mimo że jest córką pana i pani Dżinów. W dodatku profesorowie uważali za błąd, że nauczono dziewczynkę czytania i pisania.

Z tych samych powodów Ruby nie udało się dostać do innych znanych szkół magii.

– Szkoda, że nie życzyli sobie, żebyś chodziła do normalnej szkoły zamiast do tych wszystkich magicznych – powiedziała niania, trzymając w ręku kolejne powiadomienie o nieprzyjęciu Ruby do szkoły.

Niemal wszystko w całym domu było spakowane, a Ruby wciąż nie wiedziała, co z nią dalej będzie. Nawet prawnik zaczął się tym martwić. W końcu powiedział z powagą:

– Zawsze jeszcze zostaje sierociniec.

Wówczas, zupełnie niespodziewanie, tuż przed odjazdem ciężarówki z firmy przeprowadzkowej, nadszedł list ze szkoły dla iluzjonistów – Grimlocks School. Ku zaskoczeniu wszystkich, zaproponowano tam Ruby stypendium. Prawnik od razu przyjął ofertę, nawet nie sprawdzając, co to za szkoła.

Bezzwłocznie spakowano Ruby. W walizce zmieścił się cały jej dobytek: mundurek szkolny, różdżka mamy i lampa taty. Przedmioty te oddał jej prawnik, któremu nie przyszło do głowy, że mogą mieć jakąkolwiek wartość poza sentymentalną, czyli że mogą być ważne tylko dla Ruby.

Niania, żegnając swoją podopieczną, aż się rozpłakała. Jednocześnie jednak cieszyła się, że nie będzie już musiała pracować w rodzinie mającej tyle wspólnego z magią. Od teraz miała się zajmować małym chłopcem, którego rodzice byli księgarzami.

– Uważaj na siebie i pamiętaj o naszych trzech najważniejszych rzeczach na świecie – przypomniała.

Wkrótce przed domem pojawił się wielki napis: „NA SPRZEDAŻ”.

Prawnik zamknął swoją teczkę, pożegnał Ruby uściskiem dłoni i odjechał. I tak skończył się pewien etap w jej życiu.