Nad przepaściami - Kasprowicz, Jan - ebook
Wydawca: Fundacja Nowoczesna Polska Kategoria: Edukacja Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 13 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Przeczytaj fragment ebooka

Opinie o ebooku Nad przepaściami - Kasprowicz, Jan

Fragment ebooka Nad przepaściami - Kasprowicz, Jan

Jan Kasprowicz

Nad przepaściami

Publikacja zrealizowana w ramach projektu WolneLektury.pl

Na podstawie: Kasprowicz, Jan (1860-1926), Krzak dzikiej róży, Towarzystwo Wydawnicze, Lwów, 1898

Ten utwór nie jest chroniony prawem autorskim i znajduje się w domenie publicznej, co oznacza, że możesz go swobodnie wykorzystywać, publikować i rozpowszechniać

I

Miriamowi[1]
z szczerą przyjaźnią.
 

I

Olbrzymie baszty stromych skał
Spadają w głąb bezdenną,
Gdzie fale mgławic wicher zwiał
W toń nieruchomą, senną.
 
W słońcu goreje szczytów skroń,
Smug opalowy spada
W mgieł nieruchomą, senną toń,
Gdzie śmierć spoczywa blada.
 
Lśni się w opalach wiewny puch
Mgły błękitnawo–mlecznej,
A ponad śmiercią ludzki duch
Zawisł, jak blask słoneczny.
 
Ciała przytulił ogrom skał,
W przepaściach śmierć pod nami,
A duch, zrzuciwszy brzemię ciał,
Zawisł nad przepaściami.
 

II

Na głaźnych[2] stokach drzemie las
W błękitnej mgieł oponie
W ten południowy, cichy czas,
Co wokół żarem płonie.
 
Wczoraj tu szalał błysk i grom,
Burza waliła kłody,
Dziś towarzyszy cichym snom
Szept wysrebrzonej wody.
 
Wczoraj z tych bezdni[3] wyszła śmierć,
Opoki pod nią drżały,
A dziś się skrada na jej perć[4]
Sierpniowy wiew nieśmiały.
 
Lśni niezmącona jezior toń
Pośród urwistych zboczy,
Gdzie wczoraj śmierci groźna dłoń
Gasiła blask przezroczy.
 
Jako źrenica szklana lśni
Tej ekstatycznej duszy,
Co pragnie przejrzeć tajność dni
W przyszłości strasznej głuszy.
 
Co pragnie przeciąć gruby len,
Rozedrzeć mgieł okrycie,
Otaczające wieczny sen,
Czy też wieczyste życie?..
 
WolneLektury.pl

III

Nad przepaściami ludzki duch
Zawisnął nieruchomy,
Wpatrzony w światła ciągły ruch,
W słonecznych nieb ogromy.
 
Wokół jasności taka moc
Wypełnia widnokręgi,
Jakby świat nie znał, czym jest noc,
Czym skryte jej potęgi.
 
Na miękką zieleń halnych łąk,
Na kamieniste ławy
Blask z niewidzialnych płynie rąk,
Perłowy lub złotawy.
 
Skrzy się i pali każdy głaz,
Siklawa[5] ognie ciska,
Bór rozbłękitniał, tęczy pas
Wiesza się na urwiska.
 
Tonie w światłościach ludzki duch,
Jak nurek w mórz głębinie;
Zlewa się razem wzrok i słuch
Granica zmysłów ginie.
 
Co było przedtem mocą barw,
Śród falistego drżenia