Na końcu tęczy - Cecelia Ahern - ebook
Wydawca: Akurat Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2013

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 475 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 14 godz. 2 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Na końcu tęczy - Cecelia Ahern

Czasem przeznaczenie nie przestaje się mieszać w czyjeś życie…

Autorka bestsellerowego „PS Kocham Cię” prezentuje czarującą opowieść o dwojgu przyjaciołach z dzieciństwa, których rozdzieliło przeznaczenie…

Jako psotne dzieci i buntowniczy nastolatkowie, Rosie i Alex trwali przy sobie na dobre i na złe. Ledwie jednak zaczęli poznawać uroki nocnych wypadów na miasto i ból porażek miłosnych, zostali rozdzieleni. Rodzina Alexa przeprowadziła się z Dublina do Ameryki i Alex pojechał z nimi - na dobre.

Rosie czuje się zagubiona bez swego przyjaciela, ale w przeddzień jej wyjazdu do Alexa, do Bostonu, dowiaduje się o czymś, co na zawsze zmieni jej życie… i zatrzyma ją w domu, w Irlandii.

Magiczny związek między Rosie i Alexem pomaga im przetrwać wzloty i upadki, ale żadne z nich nie wie czy przyjaźń wytrzyma lata i tysiące kilometrów rozłąki, a tym bardziej nowe znajomości. Rosie zaś dręczy pytanie: czy było im kiedyś pisane zostać kimś więcej, niż tylko dobrymi przyjaciółmi? Rozdzielały ich nieporozumienia, okoliczności i zwyczajny pech, ale jeśli otrzymają szansę od losu, czy zaryzykują wszystko, w zamian za odnalezienie prawdziwej miłości?

Rosie i Alex przekonują się, że przeznaczenie wcale nie jest zabawą… i że jeszcze z nimi nie skończyło…

Sensacyjna debiutancka powieść. Udowadnia, że prawdziwa miłość trwa wiecznie.

"Cosmopolitan"

Cudowna pochwała życia, pełen humoru debiut.

"Company"

Jest jak irlandzka wersja ‘Bezsenności w Seattle’.

"In Style"

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-priority:99; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:10.0pt; font-family:"Calibri","sans-serif";}

Opinie o ebooku Na końcu tęczy - Cecelia Ahern

Fragment ebooka Na końcu tęczy - Cecelia Ahern















CECELIA AHERN

NA KOŃCU
TĘCZY


Tytuł oryginału: Where Rainbows End

Projekt okładki: Krzysztof Rychter

Redakcja techniczna: Zbigniew Katafiasz

Korekta: Beata Słama

Zdjęcie wykorzystane na okładce

© iStockphoto.com/aldomurillo

© Cecelia Ahern 2004

© for the Polish edition by MUZA SA, Warszawa 2013

© for the Polish translation by Joanna Grabarek

ISBN 978-83-7758-530-6

Wydawnictwo Akurat

Warszawa 2013

Wydanie I


Chciałabym podziękować wielu niezwykłym ludziom,
którzy pomogli mi w mojej drodze:

Moim wydawcom, Lynne Drew i Maxine Hitchcock oraz Amandzie, Jane, Kelly, Fionie, Moirze, Damonowi, Tony’emu, Andrei, Lee i reszcie fantastycznego zespołu w wydawnictwie HarperCollins – za ciężką pracę, nieustające wsparcie i wiarę we mnie.

Marianne Gunn O’Connor, superagentce i przyjaciółce.

Mamie, tacie, Georginii, Nicky i Keano za miłość, wsparcie, dobre rady, śmiech i przyjaźń. Jesteście dla mnie całym światem.

Davidowi, za to, że był przy mnie w każdej chwili mojej niesamowitej podróży. Wszystko zawdzięczam Tobie.
Po całym roku pracy moi bliscy zasługują na znacznie większe wyrazy wdzięczności niż zwykle. Mam ogromne szczęście, że otacza mnie tak duża grupa przyjaciół. Dlatego składam specjalne podziękowania mojej wróżce chrzestnej Sarah, oraz Lisie, Olive i Robertowi, Endy’emu i Sarah, Ricie i Markowi, Colmowi i Angelinie (ABCD), Dominice i Catherine, Raphaelowi, Ibarowi, Ciaranowi i Carmel, Ronanowi i Jennifer, Eileen i Noelowi, Maurice’owi i Moirze, Kathleen i Doniemu, Noelowi i Helen (a także ich rodzinom).

Dziękuję także Susanie, Pauli „Groszkowi” i SJ za to, że nie pozwolili mi zwariować (a przynajmniej się starali), Adrienne i Roelowi oraz Ryano i Sniffowi (nie mogłabym tego dokonać bez Was, ha, ha!), Neilowi i Bredzie oraz Keoghanom, Jimmy’emu i Rose, Lucy, Elaine i Joemu, Gail, Eadaoin i Margaret.

Głęboki ukłon w stronę Thrity’ego, Geralda i Clodagh, Daithi i Brendy, Shane’a i Gillian, Marka i Gillian, Yvonne, Nikki i Adama, Leaha BH, Paula i Helen, Drew Reed, Gary’ego Kavanagha (o Tobie też nie piszę w tej książce!), Pat Lynch, Seana Egana, Madeleine Jordan, Michaela Ryana, Sarah Webster i jej dobrej przyjaciółki, siostry Mary Joseph, Lindy Clarke oraz Chińskiej Reprezentacji Szachowej. Wreszcie, ogromne podziękowania dla Doo Services.

Wielkie wyrazy wdzięczności dla superagentki Vicki Satlow. Specjalne podziękowania dla moich niesamowitych dziadków, Olive, Raphaela, Julii i Cona, którzy gdzieś tam w niebie nacisnęli pewnie kilka magicznych guzików. Dzięki Ci, Boże, że im na to pozwoliłeś.

Dla wszystkich Czytelników, którzy tak ciepło przyjmują moje książki. Sprawiacie, że uśmiecham się i ściska mnie w gardle ze wzruszenia, dlatego dziękuję Wam z całego serca.
Wreszcie – Rosie Dunne za to, że dręczyła mnie całymi nocami, dopóki nie spisałam do końca jej historii.


Dla Mimmie


Część pierwsza


1

Alex

Zapraszam Cię na moje siódme urodziny we wtorek 8 kwietnia w moim domu. Przyjdzie do nas magik. Możesz przyjść do mojego domu o godzinie drugiej. Zabawa kończy się o godzinie piątej. Mam nadzieję, że przyjdziesz.

Twoja najlepsza przyjaciółka Rosie

Rosie

Dzięki, pszyjdę na tfoje urodziny we środę.

Alex

Alex

Moje urodziny są we wtorek, nie w środę. Mama powiedziała, że nie możesz przyprowadzić Sandy na przyjęcie. Sandy jest śmierdzącym psem.

Rosie

Rosie

Nie obchodzi mie co mówi twoja gupia mama sandy chce przyjść.

Alex

Alex

Sam jesteś głupi, nie moja mama. Nie możesz przyprowadzić psa. Popęka nasze balony.

Rosie

Rosie

No to nie pszychodzę.

Alex

Alex

To nie.

Rosie

Droga Pani Stewart,

Właśnie przed chwilą wstąpiłam do Pani, żeby porozmawiać o przyjęciu urodzinowym mojej córki Rosie, które ma się odbyć 8 kwietnia. Niestety nie zastałam Pani w domu, postaram się jednak zajrzeć po południu. Może wtedy uda się nam spotkać osobiście.

Wydaje mi się, że ostatnimi czasy Rosie i Alex mają jakieś problemy. Chyba się pokłócili. Mam nadzieję, że będzie mi Pani mogła przybliżyć nieco sytuację. Rosie bardzo by chciała, żeby Alex przyszedł na jej przyjęcie.

Z wielką przyjemnością spotkam się z mamą tego uroczego młodego człowieka!

Do zobaczenia

Alice Dunne

Rosie

Z chęcią pójdę na twoje urodziny w pszyszłym tygodniu. Dziękuję za zarposzenie mnie i sandy.

Alex twój pszyjaciel

Rosie

Dziękuję za superzabawę na pszyjęciu. Pszepraszam, że sandy popękała balony i zjadła tort. Była głodna bo mama mówi, że tata zjada w domu wszystkie resztki. Do zobaczenia w szkole jutro.

Alex

Alex

Dziękuję za prezent. Nie szkodzi, że sandy narozrabiała. Mama mówi, że i tak chciała zmienić dywan. Tata trochę się wściekł. Mówi, że stary dywan był w porządku, ale mama uważa, że teraz w domu śmierdzi kupą i to nie przez małego Kevina.

Popatrz na nos panny Casey. To największy nos, jaki widziałam w życiu, ha ha ha!

Rosie

Rosie

Wjem i wisi jej wielki glut na końcu nosa. Jest najbszydszym obcym pszybyszem, jakiego widziałem. Musimy powiedzieć policji, że mamy nauczycielkę z kosmosu, której śmierdzi z buzi i –

Szanowni Państwo Stewart,

chciałabym spotkać się z Państwem, aby przedyskutować postępy w nauce Państwa syna Alexa, a szczególnie o nagłej zmianie w jego zachowaniu oraz ciągłym pisaniu liścików podczas lekcji. Byłabym wdzięczna, gdyby skontaktowali się Państwo ze szkołą i zaaranżowali spotkanie w najbliższym odpowiadającym państwu terminie.

Z wyrazami szacunku

Panna Casey

Alex

To okropne, że nie możemy już siedzieć w jednej ławce. Steven śmierdzi, dłubie w nosie i zjada baby. Obrzydlistwo. Co twoi rodzice powiedzieli o Wielkonosej Pannie Casey?

Rosie

Do Rosie

Mama nic nie powiedziała, bo się cały czas śmiała. Nie wjem dlaczego. Na pszodzie jest narpawdę nudno. Panna Casey ze śmierdzącym oddechem ciągle się na mnie patrzy. Muszę kończyć.

Alex

Alex

Zawsze źle piszesz wiem. Pisze się WIEM a nie WJEM.

Rosie

Rosie

Pszepraszam, panno idealna. Wjem jak pisać wjem.

Alex

Pozdrowienia z Hiszpanii!

Pogoda jest naprawdę fajna. Jest ciepło i słonecznie. Mamy basen z dużą zjeżdżalnią. Jest super. Mam pszyjaciela, ma na imię John i jest fajny. Do zobaczenia za 2 tygodnie. Złamałem rękę na zjeżdżalni. Pojechałem do szpitala. Chciałbym pracować w szpitalu jak ten człowiek, który składał mi kości, bo nosił biały fartuch i miał tabliczkę do pisania w ręku i był naprawdę miły i pomógł mi i poczułem się dużo lepiej. Chciałbym pomagać ludziom, żeby czuli się lepiej, i nosić biały fartuch. Mój pszyjaciel John podpisał mój gips. Ty też możesz, jak wrócę do domu.

Alex

Alex

Pozdrowienia z Lądynu. Mój hotel jest na zdjęciu na odwrocie. Mój pokój jest siódmy od dołu ale nie widać go na pocztówce. Kiedy dorosnę, chciałabym pracować w hotelu, ponieważ dostaje się tam codziennie mnóstwo darmowych czekoladek i ludzie są tacy mili, że mogą sprzątać za ciebie pokój. Autobusy tutaj są wszystkie czerwone, jak te plastikowe, które dostałeś w zeszłym roku pod choinkę. Wszyscy mówią śmiesznie ale są mili. Mam przyjaciółkę Jane. Chodzimy razem na basen. Cześć. Pozdrowienia od Rosie.

Alex

Dlaczego nie zaprosiłeś mnie na urodziny w tym roku? Wiem, że idą wszystkie chłopaki z klasy. Obraziłeś się?

Rosie

Droga Alice,

przykro mi z powodu zachowania Alexa w zeszłym tygodniu. Wiem, że Rosie jest bardzo zdenerwowana i nie rozumie, dlaczego nie została zaproszona na przyjęcie. Szczerze mówiąc, ja też nie potrafię odgadnąć motywów Alexa. Próbowałam rozmawiać z nim na ten temat, ale obawiam się, że nie umiem przeniknąć umysłu dziesięciolatka!

Wygląda na to, że pozostali chłopcy nie chcieli się bawić z dziewczyną. Niestety, wszedł chyba w taki wiek… proszę, przekaż ode mnie uściski dla Rosie. Uważam, że to okropnie niesprawiedliwe i kiedy rozmawiałam z nią w zeszłym tygodniu po szkole, widziałam, jak bardzo była zraniona.

Może w przyszłym tygodniu George i ja zabierzemy ich na miasto.

Serdeczne pozdrowienia

Sandra Stewart

Rosie

Pszyjęcie nie było zbyt fajne. Niczego nie straciłaś. Chłopaki są głupie. Brian wrzucił swoją pizzę do śpiwora Jamesa i kiedy James się obudził, miał we włosach pomidory i ser i wszystko i moja mama próbowała to zeprać ale nie schodziło a potem mama Jamesa nagadała mamie Briana i moja mama zrobiła się strasznie czerwona, a mój tata powiedział coś czego nie usłyszałem i mama Jamesa zaczęła płakać i wszyscy poszli do domu. Chcesz iść do kina w piontek a potem do McDonalda? Moja mama i tata nas zawjozą.

Alex

Alex

Przykro mi z powodu przyjęcia. Brian jest dziwny. Nienawidzę go. Brian Maruda, tak się nazywa. Zapytam mamę i tatę o kino. Popatrz na spódnicę panny Casey, wygląda jak po mojej babci. Albo jakby Sandy na nią zwymiotowała i –

Szanowni Państwo Dunne,

chciałabym się z Państwem spotkać, aby porozmawiać o zachowaniu Rosie w szkole i pisaniu przez nią liścików podczas zajęć lekcyjnych. Czy odpowiada Państwu czwartek o 15.00?

Panna Casey

Alex

Rodzice nie pozwalają mi iść dzisiaj do kina. Nienawidzę siedzieć w ławce z kimś innym, nie z tobą. Ale nudy. Włosy Puchatej Lizzy zasłaniają mi tablicę. Dlaczego ciągle nam się to przytrafia?

Rosie

DLA ALEKSA

SZCZĘŚLIWYCH WALENTYNEK!

NIECH W TWOIM ŻYCIU BĘDZIE DUŻO SEKSU I…

ŻYCIA W TWOIM SEKSIE!

UCAŁOWANIA OD CICHEJ WIELBICIELKI XXX

Rosie

To ty napisałaś tą kartkę, co nie?

Alex

Alex

Jaką kartkę?

Rosie

Rosie

Bardzo śmieszne. Wjem że to ty.

Alex

Alex

Naprawdę nie wiem, o czym mówisz. Po co miałabym ci wysyłać kartkę walentynkową?

Rosie

Rosie

Ha, ha! Skąd wierz, że to kartka walentynkowa?! Wierz bo sama ją wysłałaś. Kochasz mnie i chcesz się ze mną ożenić.

Alex

Alex

Odczep się. Słucham pani O’Sullivan. Jeśli złapie nas na przesyłaniu liścików, będziemy mieli przerąbane.

Rosie

Rosie

Co się z tobą stało. Zmieniłaś się w kujonicę.

Alex

Tak, Alex. Dzięki temu do czegoś w życiu dojdę. Na przykład pójdę do college’u i będę bogatą biznesmenką z mnóstwem pieniędzy, a ty nie.

Rosie


2

Szanowny Panie Byrne,

uprzejmie informuję, że w dniu jutrzejszym (8 kwietnia) Alex nie będzie mógł uczestniczyć w zajęciach szkolnych z powodu wizyty u dentysty.

Sandra Stewart

Szanowna Pani Quinn,

uprzejmie informuję, że w dniu jutrzejszym (8 kwietnia) Rosie nie będzie mogła uczestniczyć w zajęciach szkolnych z powodu wizyty u lekarza.

Alice Dunne

Rosie,

spotkamy się na rogu o 8.30. Pamiętaj, żeby zabrać ubranie na zmianę. Nie będziemy się włóczyli po mieście. Zobaczysz, to będą twoje najfajniejsze urodziny w życiu! Zaufaj mi! Niesamowite, że nam się udało.

Alex

PS Niech żyje szesnastka!

Szpital St James

10 kwietnia

Szanowni Państwo Dunne,

w załączeniu przesyłamy rachunek za zabieg płukania żołądka wykonany dnia 8 kwietnia u pacjentki Rosie Dunne.

Z poważaniem

dr Montgomery

Rosie,

Twoja mama pilnuje wejścia jak cerber, więc pewnie nie uda mi się Ciebie zobaczyć przez następne 10 lat. Twoja (nie)ukochana starsza siostra zgodziła się przemycić ten list do Ciebie. Jesteś jej winna przysługę.

Przepraszam Cię za tamten dzień. Może miałaś rację. Tequila to był zły pomysł. Biedny barman, pewnie go zamkną za to, że nas obsłużył. A nie mówiłem, że te fałszywe dowody od mojego kumpla będą działały, nawet jeżeli na twoim było napisane, że urodziłaś się 31 lutego!

Ciekawe, czy pamiętasz cokolwiek z tamtej nocy… napisz do mnie. Możesz zaufać Stephanie. Przekaże mi Twój list. Jest wkurzona na Waszą mamę za to, że nie pozwoliła jej rzucić college’u. Phil i Margaret właśnie ogłosili, że będą mieli drugie dziecko, wygląda więc na to, że znowu zostanę wujkiem. Przynajmniej nie będą się mną tak interesowali, i bardzo dobrze. Phil ciągle się śmieje z tego, co zrobiliśmy, bo podobno przypominamy mu jego samego dziesięć lat temu.

Wracaj szybko do zdrowia, ty alkoholiczko! Wierz, nie myślałem, że człowiek może aż tak zzielenieć na twarzy. Myślę, że wreszcie odnalazłaś swój talent (ha ha ha ha!).

Do Alexa Kogucika

CZUJĘ SIĘ OKROPNIE. W głowie mi łupie. Nigdy mnie głowa nie bolała tak bardzo i nigdy przedtem nie czułam się taka chora. Mama i tata dostają totalnego świra. Naprawdę, nikt się w tym domu nie użali nad człowiekiem. Czeka mnie areszt domowy przez najbliższe 30 lat. Zabraniają mi się z Tobą widywać, bo „masz na mnie zły wpływ”. A jakże!

Zresztą nieważne, co robią, bo i tak zobaczę się z Tobą jutro w szkole. Chyba że zabronią mi tam chodzić, co akurat bardzo mi odpowiada. Nie mogę uwierzyć, że w poniedziałek rano wcisnęli nam dwie matmy. Wolałabym już drugie płukanie żołądka, i to pięć razy z rzędu.

Do zobaczenia w poniedziałek.

Aha, w odpowiedzi na Twoje pytanie: nie pamiętam nic poza leżeniem twarzą na brudnej podłodze pubu, migającymi światłami, wyjącymi syrenami, przyspieszającymi samochodami i rzyganiem. Założę się jednak, że nie zdarzyło się dużo więcej. Czy jest coś, o czym powinnam wiedzieć?

Rosie

Rosie,

dobrze, że wszystko wróciło do normy. Moi rodzice też się wściekają. Wyobraź sobie, że marzę o pójściu do szkoły. Przynajmniej tam nikt nie będzie nas dręczył.

Alex

Szanowni Państwo Dunne,

uprzejmie proszę o jak najszybsze przybycie Państwa do szkoły, w związku z ostatnimi wyczynami Państwa córki Rosie. Musimy przedyskutować jej zachowanie i ustalić odpowiednią karę. Ufam, że zrozumieją Państwo konieczność takiego postępowania. Rodzice Aleksa Stewarta również będą uczestniczyli w naszym spotkaniu, które wyznaczyłem na poniedziałek o 9.00 rano.

Z poważaniem

Bogarty

dyrektor szkoły

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Zawieszeni!

Rany gościa! Nie sądziłam, że ten stary pryk naprawdę się odważy i nas zawiesi! Normalnie zrobił z nas seryjnych morderców! Kurczę, to najlepsza kara na świecie. Mogę wylegiwać się w łóżku przez cały tydzień i leczyć kaca, zamiast chodzić do szkoły.

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Piekło

Cieszę się, że ostatnimi czasy tak dobrze ci się układa. Mejluję do ciebie z najgorszego miejsca na świecie – z biura. Muszę pracować z tatą przez cały tydzień, wypełniając formularze i liżąc znaczki. Przysięgam na Boga, że NIGDY, PRZENIGDY nie będę pracował w biurze.

Ten drań nie płaci mi ani grosza.

Cholernie wkurzony Alex

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Cholernie wkurzony Alex

Ha ha ha ha ha ha ha, zaraz… zapomniałam, co chciałam napisać… a, już wiem… ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha.

Moc pozdrowień od usadowionej wygodnie w ciepełku i szczęśliwej Rosie piszącej z własnego pokoju.

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Leniwiec

Nic mnie to nie obchodzi. Pracuje tu śliczna dziewczyna. Zamierzam się z nią ożenić. I co, nadal się śmiejesz?

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Don Juan

Kim ona jest?

Od nielesbijki (dlatego WCALE nie jestem zazdrosna).

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Do nie-lesbijki

Przez jakiś czas będę Cię tak nazywał, żeby sprawić Ci przyjemność, chociaż, by się przekonać, czy to prawda, będę musiał zobaczyć jakieś dowody.

Ona nazywa się Bethany Williams, ma siedemnaście lat (starsza pani!), jest blondynką, ma ogromne piersi i najdłuższe nogi na świecie.

Bóg seksu

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Bóg seksu (rzyg rzyg, bek, rzyg)

Z opisu wygląda mi na żyrafę. Pewnie jest bardzo (nie)miłą osobą. Czy już się do niej odezwałeś, czy też Twoja przyszła żona musi jeszcze dostrzec Twoją obecność w swoim otoczeniu (nie wliczam w to wręczania Ci dokumentów do kserowania).

Masz wiadomość od: ALEX

Alex: Hej, Rosie, mam dla ciebie nowinkę.

Rosie: Daj mi spokój, proszę cię. Próbuję skupić się na wykładzie pana Simpsona.

Alex: Hmm, zastanawiam się dlaczego… może to te piękne wielkie niebieskie oczy, za którymi przepadają wszystkie dziewczyny?

Rosie: Nie. Coraz bardziej interesuje mnie Excel. Jest naprawdę świetny. Można usiąść i obliczyć w nim wszystko w ciągu jednego weekendu.

Alex: Rany, robi się z ciebie nudziara.

Rosie: ŻARTOWAŁAM, IDIOTO! Nienawidzę tego cholerstwa. Od samego słuchania robi mi się papka z mózgu. Ale i tak muszę kończyć.

Alex: Nie chcesz posłuchać moich wieści?

Rosie: Nie.

Alex: I tak ci powiem.

Rosie: No dobra, co to za nowiny?

Alex: Będziesz musiała odszczekać co nieco, moja przyjaciółko, ponieważ przestałem być prawiczkiem.

Alex: Halo?

Alex: Jesteś tam jeszcze?

Alex: Rosie, daj spokój! Nie świruj!

Rosie: Przepraszam. Chyba spadłam z krzesła i straciłam przytomność. Miałam jakiś koszmar, w którym powiedziałeś mi, że przestałeś być prawiczkiem.

Alex: To nie był sen.

Rosie: Rozumiem, że od tej chwili przestajesz nosić majtki i kalesony, tak?

Alex: Teraz już w ogóle nie potrzebuję majtek.

Rosie: Uuuuuu! Kim jest ta pechowa dziewczyna? Proszę, nie mów mi, że to Bethany, proszę nie mów, że Bethany…

Alex: Sorry, wodzu. To była Bethany.

Alex: Halo?

Alex: Rosie?

Rosie: Co?

Alex: No i?

Rosie: No i co?

Alex: No powiedz coś.

Rosie: Nie wiem, co mam powiedzieć. Myślę, że powinieneś znaleźć sobie jakichś kumpli, bo ja nie zamierzam poklepać cię po plecach i zapytać o krwawe szczegóły.

Alex: Powiedz, co o tym sądzisz.

Rosie: Szczerze powiedziawszy, z tego, co o niej słyszałam, sądzę, że jest puszczalska.

Alex: Daj spokój. Nic o niej nie wiesz. Nawet jej nie widziałaś. W ten sposób możesz nazwać dziwką każdą dziewczynę, która z kimś sypia.

Rosie: Widywałam ją tu i ówdzie, a poza tym LEKKO przesadzasz, Alex. Nazywam dziwkami tylko te kobiety, które sypiają każdego dnia z innym facetem.

Alex: Wjesz, że to nieprawda.

Rosie: Ciągle masz problemy ze słowem „WIEDZIEĆ”. Pisze się WIESZ, a nie WJESZ.

Alex: Daj sobie spokój z tym swoim „wiedzieć”. Czepiasz się o to od piątego roku życia!

Rosie: No właśnie. Wydawało mi się, że do tego czasu zdążyłeś się już czegokolwiek nauczyć.

Alex: Eee tam. Zapomnij, że w ogóle cokolwiek Ci powiedziałem.

Rosie: Alex, ja się po prostu o ciebie martwię. Wiem, że naprawdę ją lubisz. Chciałam tylko powiedzieć, że ona nie jest kobietą, która potrafi być wierna jednemu mężczyźnie.

Alex: Teraz jest.

Rosie: Chodzicie ze sobą?

Alex: Tak.

Rosie: TAK????

Alex: Jesteś zaskoczona?

Rosie: Po prostu nie sądziłam, że Bethany chodzi z facetami. Myślałam, że tylko z nimi sypia.

Rosie: Alex?

Rosie: OK, OK, przepraszam.

Alex: Rosie, musisz przestać się tak zachowywać.

Rosie: Wjem, wjem.

Alex: Ha, ha.

Pan Simpson: Oboje macie natychmiast zgłosić się do biura pana dyrektora.

Rosie: CO? O RANY, PROSZĘ PANA, JA NAPRAWDĘ PANA SŁUCHAŁAM!

Pan Simpson: Rosie, przez ostatnie piętnaście minut nic nie mówiłem. W tej chwili powinnaś zajmować się rozwiązywaniem zadania.

Rosie: No tak. Ale to nie moja wina. Alex ma na mnie zły wpływ. Zawsze przeszkadza mi w skupieniu się na lekcjach.

Alex: Po prostu miałem coś bardzo ważnego do powiedzenia Rosie i to naprawdę nie mogło zaczekać.

Pan Simpson: Właśnie widzę. Gratulacje.

Alex: Eee… skąd pan wie, o co chodziło?

Pan Simpson: Jeżeli oboje słuchalibyście od czasu do czasu tego, co mam do powiedzenia, nauczylibyście się wielu pożytecznych rzeczy. Na przykład tego, jak wysyłać prywatne wiadomości, żeby nie mogli ich przeczytać inni.

Alex: Chce pan powiedzieć, że wszyscy w klasie wiedzą, o czym rozmawialiśmy?

Pan Simpson: Otóż to.

Alex: O Boże.

Rosie: Ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha.

Pan Simpson: ROSIE!

Rosie: Tak, proszę pana.

Pan Simpson: Natychmiast wyjdź z klasy.

Alex: Ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha.

Pan Simpson: Ty też, Alex.


3

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Zabawa u Julie

Hej! dawno się nie widzieliśmy… Mam nadzieję, że nie zapracowujesz się na śmierć w tym swoim „biurze”. Prawie wcale się nie spotykaliśmy tego lata. Dziś wieczorem w domu Julie jest prywatka. Masz ochotę się wybrać? Nie bardzo chcę iść sama. Ale najwyraźniej jesteś bardzo zajęty tym, co robisz (cokolwiek to jest). Napisz do mnie albo zadzwoń, gdy będziesz miał chwilę czasu.

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Re: Zabawa u Julie

Rosie, tylko krótka wiadomość, jestem strasznie zajęty. Nie mogę wyjść dziś wieczorem, obiecałem Bethany wypad do kina. Sorki! Baw się dobrze.

Rosie!

Pozdrowienia z Portugalii. Tu jest naprawdę gorąco. Tata dostał poparzenia słonecznego, a mama wyleguje się całymi dniami przy basenie. Straszne nudy. Nie ma tu zbyt wielu moich rówieśników. Hotel (ten na pocztówce), jak widzisz, stoi na samej plaży. Jest w nim strasznie cicho i spokojnie. Na pewno chciałabyś tu pracować! Przywiozę Ci całą kolekcję szamponów, czepków pod prysznic i innych rzeczy, które tak lubisz. Szlafrok jest za duży, żeby go przemycić w torbie. Do zobaczenia po powrocie.

Alex

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Co słychać?

Jak minęły wakacje? Nie odezwałeś się od powrotu. Masz czas na wyjście ze mną na miasto dziś wieczorem, żeby nadrobić zaległości?

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Re: Co słychać?

Przepraszam. Jestem strasznie zajęty. Mam prezenciki dla Ciebie. Nie mogę dzisiaj wyjść, ale podrzucę Ci, zanim wyjadę.

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Re: Co słychać?

Nie przyszedłeś wczoraj wieczorem. Gdzie są moje małe szamponiki?! Ha, ha, ha.

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Re: Co słychać?

Jadę na weekend do Donegal. Rodzice Beth mają tam małą „kryjówkę”. Prezenciki podrzucę po powrocie.

Do najbardziej nieliczącego się z ludźmi dupka, który zwie się moim przyjacielem.

Piszę do Ciebie ten list, bo wiem, że gdybym miała powiedzieć Ci to wszystko prosto w oczy, w końcu byś ode mnie oberwał.

Nie widuję Cię prawie nigdy, już ze sobą nie rozmawiamy. Wszystko, co od Ciebie dostaję, to SMS-y albo superkrótkie e-maile co kilka dni. Wiem, że jesteś zajęty i masz Bethany, ale przepraszam – a ja to co? Podobno jestem Twoją najlepszą przyjaciółką.

Nie masz pojęcia, jak się czułam tego lata. Od wczesnego dzieciństwa odpychaliśmy od siebie wszystkich ludzi, aż zostaliśmy tylko Ty i ja. Nie oznacza to, że nie chcieliśmy mieć innych kumpli, po prostu nikogo nie potrzebowaliśmy. Ty zawsze miałeś mnie, ja zawsze miałam Ciebie. Teraz Ty masz Bethany, a ja nie mam nikogo.

Niestety, wygląda na to, że już mnie nie potrzebujesz. Czuję się jak ci wszyscy, którzy kiedyś próbowali zostać naszymi przyjaciółmi. Wiem, że pewnie nie robisz tego specjalnie. Nie zamierzam marudzić o tym, jak bardzo nienawidzę Bethany, po prostu chciałam Ci powiedzieć, że za Tobą tęsknię i że… czuję się samotna.

Za każdym razem, kiedy odwołujesz nasze wspólne wyjścia, zostaję w domu z rodzicami i oglądam telewizję. Stephanie zawsze gdzieś wychodzi. Nawet Kevin ma bogatsze życie towarzyskie niż ja. To takie przygnębiające. Przecież tego lata mieliśmy się bawić do utraty tchu. I co? Co się stało? Nie możesz mieć dwóch przyjaciółek równocześnie?

Wiem, że znalazłeś bardzo specjalną osobę i że nawiązaliście bardzo intymną „więź”, czy jak tam sobie to zwiesz. Między nami nigdy czegoś takiego nie będzie. Ale mamy coś innego: jesteśmy przyjaciółmi. A może taka więź znika, gdy tylko pozna się kogoś innego? Może tak, ale ja tego nie rozumiem, ponieważ jeszcze nie spotkałam tego „kogoś specjalnego” i wcale się do tego nie spieszę. Podoba mi się tak, jak jest.

Za kilka lat, kiedy usłyszysz przypadkiem moje imię, pewnie powiesz: „Rosie! Dawno o niej nie myślałem. Kiedyś byliśmy najlepszymi przyjaciółmi na świecie. Ciekawe, co ona teraz porabia. Nie widziałem jej od wieków!”. Będziesz wtedy zupełnie jak moi rodzice podczas obiadków z przyjaciółmi, kiedy rozmawiają o starych dobrych czasach. Wspominają ludzi, o których nigdy nie słyszałam, a mówią przecież o najważniejszych chwilach w ich życiu. Jak to możliwe, że od dwudziestu lat moja mama nawet nie zadzwoniła do kobiety, która była druhną na jej ślubie? Albo tata. Jak może nie wiedzieć, gdzie mieszka jego najlepszy przyjaciel z czasów szkolnych?

W każdym razie chciałam powiedzieć, że nie chcę być jedną z tych osób, o których tak łatwo się zapomina, kiedyś niezmiernie ważnych, wpływowych i cenionych, które po latach stają się wyłącznie bladym wspomnieniem i niewyraźnym zarysem w pamięci. Ja chcę być zawsze twoją przyjaciółką, Alex.

Cieszę się, że jesteś szczęśliwy, naprawdę. Czuję się jednak porzucona. Może nasz czas już minął? Może teraz powinieneś poświęcić swoje życie Bethany. Jeśli tak, nie powinnam w ogóle wysyłać Ci tego listu, a więc po co w ogóle piszę? Dobra, już kończę i zaraz podrę te głupoty i wyrzucę do kosza.

Twoja przyjaciółka

Rosie

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Stokrotka!

Cześć, Stokrotko! Wszystko w porządku? (Nie nazywałem Cię Stokrotką od wieków!). Nie odzywasz się do mnie ostatnio. Wysyłam e-mail, bo za każdym razem, gdy dzwonię, albo siedzisz w wannie, albo Cię nie ma. Czy powinienem wziąć to do siebie? Choć, znając Cię, wiem, że gdyby Ci cokolwiek nie pasowało, powiedziałabyś mi to prosto z mostu. Nie należysz do wstydliwych.

W każdym razie, kiedy skończy się to lato, będziemy się widywali codziennie, aż do mdłości! Nie mogę uwierzyć, że to nasz ostatni rok w szkole. To jakieś szaleństwo! Za rok ja zacznę studia medyczne, a Ty wystartujesz do kariery menedżerki hotelu! W pracy mam straszny młyn. Tata dał mi coś w rodzaju awansu, więc teraz już nie tylko wypełniam formularze i naklejam znaczki (zacząłem też odbierać telefony!). Tak czy siak, potrzebuję forsy, poza tym mogę widywać codziennie Bethany. Jak tam Twoja praca głównej pomywaczki w Smoku? Strasznie się zdziwiłem, że zrezygnowałaś dla tej posady z niańczenia dzieci. Mogłaś przecież siedzieć sobie całymi nocami i oglądać telewizję, zamiast niszczyć sobie ręce, zeskrobując przypalony makaron z woków.

Nieważne. Napisz do mnie albo zadzwoń, cokolwiek.

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Księżycowy Promyk!

Nie widuję się z Tobą nie dlatego, że nienawidzę Bethany (chociaż tak jest). Po prostu myślę, że ona mnie trochę nie lubi. Może dlatego, że jej przyjaciółka doniosła, co o niej napisałam w naszej nie bardzo prywatnej rozmowie komputerowej na zeszłorocznych zajęciach z informatyki. Ale Ty pewnie już to wiesz. Chyba nie lubi, gdy nazywa się ją dziwką, zupełnie nie wiem dlaczego… Niektóre kobiety są dziwne.

Tak przy okazji zajęć z informatyki: wiesz, że pan Simpson ożenił się tego lata? Jestem zdołowana. Nigdy już nie spojrzę na Excel w ten sam sposób, jak kiedyś.

Niedługo Twoje urodziny! Wreszcie osiągniesz wspaniały wiek osiemnastu lat! Chcesz się gdzieś wybrać i uczcić to legalnie (cóż, w każdym razie legalnie dla Ciebie)? Daj mi znać.

PS Proszę, przestań mnie nazywać Stokrotką!

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: 18. urodziny

Co za radość, wreszcie się odezwałaś. Zaczynałem się martwić, że nie żyjesz. Bardzo bym chciał gdzieś się z Tobą wybrać na moją osiemnastkę, ale rodzice Bethany zabierają nas i moich rodziców na kolację do Hazel (ale odlot, nie?!) po to, żebyśmy wszyscy się lepiej poznali. Przepraszam. Może innym razem.

Kochany Alexie

Rzeczywiście, pełny odlot.

Pieprzę Bethany.

Pieprzę jej rodziców.

Pieprzę Hazel.

I Ciebie też!

Ucałowania od najlepszej przyjaciółki, Rosie.

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Wszystkiego najlepszego!

W porządku. Baw się dobrze. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: TRAGEDIA!

Nie mogę uwierzyć, że to prawda! Właśnie rozmawiałam z Twoją mamą. Wpadłam do was na pogawędkę i przekazała mi złe wieści. Właściwie to najgorsze wieści w moim życiu! Zadzwoń do mnie, gdy tylko będziesz mógł. Twój szef powtarza mi, że nie możesz prowadzić prywatnych rozmów w czasie służbowym. ZWOLNIJ SIĘ Z PRACY, panie NIGDY-Nie-Będę-Pracował-W-Biurze!

To straszne. Czuję się okropnie!


4

Szanowny Panie Stewart,

z radością zawiadamiamy, że Pana aplikacja na stanowisko wiceprezesa firmy Charles and Charles Co. została zaakceptowana. Cieszymy się, że dołączy Pan do naszego zespołu w Bostonie. Wszyscy z niecierpliwością oczekujemy przybycia Pana wraz z Rodziną.

Mamy nadzieję, że odpowiada Panu pakiet przeprowadzkowy, który oferuje nasza firma. Gdyby potrzebował Pan pomocy, proszę zwracać się do nas bez wahania. Maria Agnesi, szefowa działu zatrudnienia, zadzwoni do Pana, aby przedyskutować termin rozpoczęcia przez Pana pracy.

Do zobaczenia w nowym biurze.

Witamy w zespole.

Serdeczne pozdrowienia

Robert Brasco

prezes Charles and Charles Co.

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Re: TRAGEDIA!

Zadzwonię do Ciebie po powrocie do domu. To wszystko prawda. Tata dostał pracę w jakimś straszliwie nudnym miejscu… nie wiem dokładnie, o co chodzi, nie słuchałem zbyt uważnie, kiedy opowiadał, co dokładnie będzie tam robił. Nie mogę zrozumieć, dlaczego musi jechać aż do Bostonu, żeby wykonywać jakąś beznadziejną pracę. Tutaj ma mnóstwo możliwości. Na przykład może sobie wziąć moją posadę.

Jestem strasznie wkurzony. Nie chcę jechać. Został mi tylko rok do skończenia szkoły. To najgorszy moment na wyjazd. Nie chcę chodzić do głupiego amerykańskiego ogólniaka i nie chcę Cię tu zostawiać.

Porozmawiamy o tym później. Musimy coś wymyślić, żebym mógł zostać. Jest naprawdę źle, Rosie.

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Zostań ze mną!

Nie wyjeżdżaj! Moi rodzice powiedzieli, że możesz u nas zamieszkać przez ten rok! Skończysz szkołę w Dublinie, a potem oboje zdecydujemy, co dalej. Proszę Cię, zostań! Będzie super, jeśli zamieszkamy razem, zupełnie jak wtedy, gdy byliśmy mali i całymi nocami gadaliśmy przez walkie-talkie! Pamiętasz? Słyszeliśmy głównie trzaski, a nie siebie, ale i tak bardzo nam się podobało! A ta Wigilia wieki temu, kiedy polowaliśmy na Świętego Mikołaja? Planowaliśmy naszą wielką akcję tygodniami, rysowaliśmy małe mapki ulic i plany domów, żeby przypadkiem go nie przeoczyć. Ty trzymałeś wartę od siódmej do dziesiątej wieczorem, a ja od dziesiątej do pierwszej w nocy. Potem miałeś się obudzić i przejąć pałeczkę, ale oczywiście tego nie zrobiłeś. Siedziałam przez całą noc, wrzeszcząc do Ciebie przez krótkofalówkę i próbując Cię obudzić! Twoja strata – ja widziałam Świętego Mikołaja, a Ty nie…

Jeśli z nami zostaniesz, będziemy mogli gadać całymi nocami. To przecież wspaniałe! Jeszcze jako dzieci zawsze chcieliśmy mieszkać razem. Teraz mamy szansę.

Porozmawiaj o tym ze swoimi rodzicami. Spróbuj ich przekonać, żeby się zgodzili. Poza tym masz już osiemnaście lat, więc możesz robić, co chcesz!

Rosie,

nie chciałem Cię budzić. Twoja mama powiedziała, że przekaże Ci ten list. Wierz, że nie cierpię pożegnań, ale właściwie, to wcale nie jest do końca pożegnanie, bo przecież będziesz mnie odwiedzał przez cały czas. Obiecaj mi to. Rodzice nie pozwolili mi nawet zostać z Philem, a co dopiero z Tobą. Nie mogłem ich przekonać. Chcą mieć na mnie oko podczas mojego ostatniego roku w szkole.

Muszę już iść… tęsknię za Tobą. Zadzwonię, gdy tylko dojadę na miejsce.

Uściski

Alex

PS Powiedziałem Ci już, że nie spałem w tamtą Wigilię. Po prostu wyczerpała mi się bateria w mojej krótkofalówce… (i właśnie że widziałem Świętego Mikołaja. Słowo daję).

Alex,

powodzenia, braciszku. Nie martw się! Kiedy już dojedziesz na miejsce, na pewno Ci się spodoba. Nie mogę się doczekać, kiedy Cię tam odwiedzę. Mimo że mieszkamy tutaj z Margaret i dziećmi, chciałbym się z Wami wszystkimi przeprowadzić. Tęsknię za Wami. Bez Was nie będzie już tak samo. Przestań się zamartwiać o Rosie. Jej życie nie rozpadnie się, tylko dlatego że zamieszkacie w innych krajach. Jeżeli Cię to uspokoi, obiecuję, że będę miał na nią oko. W końcu i tak jest jak moja młodsza siostrzyczka. Tak przy okazji, jeśli Sandy nie nauczy się kontrolować pęcherza, odeślę ją do Was pierwszym samolotem.

Wszyscy za Wami tęsknimy.

Phil, Margaret, William i Fiona

Od: Rosie

Do: Stephanie

Tytuł: Potrzebuję pilnej porady

Nie mogę uwierzyć, że wyjechał, Steph. Nie mogę uwierzyć, że Ty też wyjechałaś. Dlaczego wszyscy mnie opuszczają? Jestem pewna, że mogłaś sobie znaleźć coś bliżej domu! Dlaczego akurat Francja? Alex wyjechał zaledwie kilka tygodni temu, a ja czuję się tak, jakby umarł…

Dlaczego dwa tygodnie przed wyjazdem musiał zerwać z Puszczalską Bethany? Zdążyłam się znowu przyzwyczaić do jego stałej obecności w moim życiu. Wszystko wróciło do normalnego stanu, Steph, i było po prostu cudownie. Całe dnie spędzaliśmy razem i świetnie się bawiliśmy!

W zeszłym tygodniu Brian Maruda wyprawił dla Alexa przyjęcie pożegnalne. Myślę, że wykorzystał tę okazję, by dostać pozwolenie od rodziców na urządzenie zabawy. Szczerze mówiąc, nigdy specjalnie się nie lubili, przynajmniej od czasu tego wypadku z pizzą we włosach Jamesa. Tak czy inaczej, przyjęcie było w domu Briana Marudy. Zaprosił na nie wszystkich swoich przyjaciół. Nie znaliśmy tam z Alexem prawie nikogo! Przyszło kilka osób ze szkoły, których nie cierpieliśmy, więc w końcu wyszliśmy i pojechaliśmy na miasto. Znasz pub U O’Briena, gdzie wyprawiliśmy przyjęcie niespodziankę na twoje 21. urodziny? Poszliśmy właśnie tam i Alex wpadł na doskonały pomysł, żeby stanąć przed drzwiami i udawać, że jest bramkarzem (akurat nie było żadnego przy drzwiach, jak zwykle w poniedziałek). Udało mu się, bo jest wysoki i umięśniony (znasz Aleksa!). W każdym razie staliśmy tam całe wieki, odsyłając ludzi z kwitkiem. Myślę, że nie wpuścił nikogo. W końcu znudziliśmy się i weszliśmy do pustego pubu. Oczywiście im więcej piliśmy, tym bardziej Alex się rozklejał z powodu wyjazdu… Poza tym drobnym szczegółem zabawa była przednia. Tęsknię za tymi wszystkimi dobrymi chwilami.

Nie możesz sobie wyobrazić, jak strasznie samotnie czuję się teraz w szkole. Niedługo padnę na kolana i zacznę błagać kogokolwiek, żeby został moim przyjacielem. Żałosne. Nikogo nie obchodzę. Przez ostatnie kilka lat wszystkich ignorowałam, więc teraz nie czują się w obowiązku ze mną rozmawiać. Myślę, że niektórym nawet się to podoba. Szczególnie nauczycielom. Pan Simpson zatrzymał mnie po zajęciach i pogratulował postępów w nauce. To straszne – Alex byłby zdegustowany, gdyby się dowiedział, jak dobrze idzie mi w szkole. Jestem przerażona obrotem spraw. Doszło do tego, że zaczęłam uważać na lekcjach! Nauczyciele są jedynymi ludźmi, którzy codziennie ze mną rozmawiają. To przygnębiające.

Budzę się rano i czuję, że czegoś mi brak, coś jest nie tak, ale dopiero po kilku chwilach przypominam sobie, co to takiego… Mój najlepszy przyjaciel wyjechał na drugi koniec świata. Mój jedyny przyjaciel. To głupie z mojej strony, że tak bardzo przywiązałam się do jednej osoby. Teraz płacę za swój błąd.

Przepraszam za te ciągłe narzekania. Pewnie masz wystarczająco dużo własnych kłopotów, żeby jeszcze wysłuchiwać o moich. Opowiedz mi, jak moja wspaniała starsza siostra radzi sobie we Francji. To takie dziwne, że tam wylądowałaś. Przecież nie cierpiałaś francuskiego. Pociecha w tym, że to tylko na kilka miesięcy, prawda? Potem wracasz? Tata wciąż nie jest szczęśliwy, że rzuciłaś college. Dlaczego musiałaś wyjechać, żeby odnaleźć siebie? Nie mogę tego pojąć. Wystarczy spojrzeć w lustro. Jaka jest Twoja restauracja? Rozbiłaś już jakieś naczynia? Ile czasu zamierzasz tam pracować? Są tam jacyś fajni faceci? Muszą być – Francuzi są przystojni. Jeżeli będziesz miała jakichś zbędnych kandydatów, prześlij mi ich.

Ucałowania

Rosie

PS Tata chce wiedzieć, czy wystarczy Ci pieniędzy i czy już odnalazłaś siebie. Mama chce wiedzieć, czy odpowiednio się odżywiasz. Mały Kevin (jest już taki wysoki, że nie masz pojęcia!) chce wiedzieć, czy przyślesz mu jakąś grę wideo. Nie wiem, o czym dokładnie mówi, więc po prostu go zignoruj.

Od: Stephanie

Do: Rosie

Tytuł: Re: Potrzebuję pilnej porady

Cześć, moja kochana mała siostrzyczko.

Nie martw się o Alexa. Myślałam nad tym długo i doszłam do wniosku, że to bardzo dobrze, iż nie ma go przy Tobie w szkole. To Twój ostatni rok. Dzięki temu może PIERWSZY raz uda Ci się nie zostać zawieszoną. Pomyśl, jacy dumni będą rodzice (tak przy okazji, powiedz im, że jestem spłukana, głoduję i w obecnej chwili szukam siebie w kawiarence internetowej w Paryżu).

Doskonale wiem, jak się teraz czujesz. Ja też jestem samotna. Poczekaj ten jeden rok i kto wie, może Alex wróci do Irlandii albo Ty pojedziesz do college’u w Bostonie?!

Obierz sobie jakiś cel, Rosie. Wiem, że nie chcesz o tym słuchać, ale to Ci na pewno pomoże. Zastanów się, co chcesz w życiu osiągnąć i cały ten rok od razu nabierze sensu. Jeśli dzięki temu masz się poczuć szczęśliwsza, pojedź do Bostonu. Idź na studia hotelarskie, przecież zawsze o tym marzyłaś.

Jesteś jeszcze młoda, Rosie. Wiem, że nie chcesz o tym słuchać, ale to prawda. Teraz wszystko wydaje się tragiczne, ale za kilka lat przestanie Cię wzruszać. Masz dopiero siedemnaście lat. Przed tobą i Alexem wszystkie dni świata na odnalezienie się znowu. W końcu jesteście bratnimi duszami. Głupia Bethany stanie się tylko niewyraźnym wspomnieniem. O byłych dziewczynach łatwo się zapomina, a przyjaciele zostają z człowiekiem na zawsze.

Trzymaj się. Pozdrów rodziców i powiedz im, że wciąż poszukuję siebie, ale tymczasem znalazłam chyba także kogoś innego. Wysokiego, ciemnowłosego i przystojnego…


5

Szanowna Panno Rosie Dunne,

z radością zawiadamiamy, że Pani aplikacja na studia w Szkole Hotelarskiej Boston College została przyjęta…

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Bostonie, przybywam!

DOSTAŁAM SIĘ! Boston College, przybywam! JUHUUUUU! Dziś rano dostałam list. Jestem strrrrrrrrrasznie szczęśliwa! Lepiej nigdzie się nie wybieraj, Panie Stewart, bo w końcu zamierzam Pana nawiedzić. Będzie wspaniale, nawet jeżeli nie wylądujemy w tym samym college’u (Harvard jest zbyt dystyngowaną uczelnią dla takich szaraczków jak ja!). Może to i dobrze, bo chyba teraz nie możemy już sobie pozwolić na zawieszenie w obowiązkach szkolnych…

Napisz e-maila albo zadzwoń jak najszybciej. Zrobiłabym to sama, ale po ostatnim rachunku za telefon tata zablokował rozmowy międzynarodowe. Rodzice są ze mnie bardzo dumni. Obdzwaniają całą rodzinę, żeby powiedzieć o moim sukcesie. Mają chyba nadzieję, że jako pierwsza osoba z rodziny Dunne’ów pójdę do college’u i skończę studia. Tata ciągle ostrzega mnie przed „poszukiwaniami samej siebie”, jak to zrobiła Stephanie. Tak przy okazji, wygląda na to, że Steph nie pojawi się w domu zbyt szybko. W restauracji, w której jest kelnerką, poznała szefa kuchni i teraz jest w nim oficjalnie „zakochana”.

Telefon dzwoni przez cały dzień. Wszyscy mi gratulują! Daję słowo, Alex, odbywa się tu istne szaleństwo. Paul i Eileen z naprzeciwka przesłali bukiet kwiatów. To miłe z ich strony. Mama szykuje pokój na przyjęcie dziś wieczorem. To nic specjalnego, tylko kilka kanapek, paróweczek i tym podobne. Kevin się cieszy, że wyjeżdżam. Teraz rozpieszczą go już do imentu. Będzie mi go brakowało, nawet jeżeli nigdy ze mną nie rozmawia. A jeszcze bardziej rodziców, ale teraz wszyscy są zbyt podekscytowani tym, że dostałam się na studia. Nie myślą o tym, że stąd wyjadę. Zapewne kiedy już pożegnam się z nimi na dobre, przytłoczy mnie ogrom tego wszystkiego, ale na razie będziemy się bawili!

PS Pewnego dnia będę prowadziła hotel, a ty zostaniesz w nim lekarzem ratującym życie gościom, którzy zatruli się jedzeniem w restauracji. Zupełnie tak, jak planowaliśmy. Wszystko układa się wspaniale…

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Re: Bostonie, przybywam!

To absolutnie fantastyczne wieści! Nie mogę się doczekać, kiedy Cię zobaczę! Harvard nie jest tak daleko od Boston College (przynajmniej w porównaniu z odległością między dwoma kontynentami. Niesamowite, że przyjęli mnie na Harvard. Uwierzysz? To chyba jakiś straszliwie intelektualny żart). Jestem zbyt podekscytowany, żeby pisać. Po prostu się tu pojaw. Kiedy przyjeżdżasz?

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Wrzesień

Dopiero we wrześniu, parę dni przed rozpoczęciem semestru. Mam tyle rzeczy do załatwienia, że nie masz pojęcia!

Pod koniec sierpnia jest bal absolwentów. Spróbuj przyjechać! Wszyscy o Ciebie pytają, a poza tym potrzebuję kogoś do towarzystwa! Zapowiada się świetna zabawa. Będziemy mogli znowu powkurzać nauczycieli, jak za starych dobrych czasów… Daj znać.

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Re: Bal absolwentów

Jasne, że przyjadę na twój bal absolwentów. Za nic w świecie nie chciałbym tego przegapić!

Gdzie jestes? Czekam na lotnisku z tata od kilku godzin. Dzwonilam do ciebie do domu & na komorke. Nie wiem co robic. Wszystko OK?

Cze Rosie. Wlasnie dostalem twój SMS. Wyslalem e-mail z wyjasnieniem. Masz dostep do inetu na lotnisku? Alex

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Przepraszam!

Rosie, tak mi przykro. Cały dzisiejszy dzień to jeden wielki koszmar. Zrobił się jakiś przekręt z moim lotem. Nie wiem dokładnie, co się stało, ale kiedy zgłosiłem się po bilet, nie mieli w komputerze mojego nazwiska. Spędziłem tu cały dzień, próbując dostać się na inny rejs, ale wszystkie miejsca są zarezerwowane, bo ludzie wracają do domu z wakacji, studenci wracają do szkół itd. Siedzę tu i czekam, ale jak dotychczas żadnych zmian. Nie mogę nic zrobić, po prostu kibluję na lotnisku, czekając na wolne miejsce. To jakiś koszmar.

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Lot jutro

Mój tata rozmawia właśnie z przedstawicielką Aer Lingusa. Mówi, że jutro jest samolot, który wylatuje z Bostonu o 10.10 rano. Lot trwa 5 godzin, więc byłbyś tu o 3.00 po południu, czyli o 20.00 naszego czasu. Moglibyśmy odebrać cię z lotniska i pojechać prosto na bal. A może wolałbyś najpierw wstąpić do domu? Nie możesz lecieć w smokingu, bo się pogniecie. Co o tym sądzisz?

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Lot

Rosie, złe wieści. Ten lot też jest pełny.

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Lot

Cholera. Myśleć, myśleć, myśleć. Co mogę zrobić? Wygląda na to, że możemy Cię tu sprowadzić każdego cholernego dnia z wyjątkiem jutrzejszego. Ktoś tam, na górze, chyba rzeczywiście nie chce, żebyś tu przyleciał. Może to jakiś znak?

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Moja wina

To moja wina. Powinienem wczoraj sprawdzić wszystko w biurze podróży. Zawsze powtarzają, że należy potwierdzić bilet przed odlotem, ale kto by się tym przejmował? Wjem, że zepsułem Ci wieczór, ale mimo wszystko błagam, idź na bal. Masz jeszcze cały dzień na znalezienie zastępstwa. Zabierz ze sobą plik moich zdjęć i baw się dobrze. Przepraszam, Rosie.

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Re: Moja wina

To nie Twoja wina. Jestem rozczarowana, ale bądźmy realistami, to jeszcze nie koniec świata. Za miesiąc z kawałkiem przylatuję do Bostonu i będziemy się widywali KAŻDEGO DNIA! Pamiętaj, niech te palanty zwrócą Ci pieniądze za bilet. Będziemy się dobrze bawili. A teraz lepiej zacznę się rozglądać za jakimś mężczyzną…

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Polowanie na mężczyzn

Znalazłaś już kogoś?

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Polowanie skończone

Co za głupie pytanie! Oczywiście, że znalazłam. Jestem urażona, że w ogóle pytałeś o tak oczywistą rzecz…

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Anonimowy mężczyzna

W takim razie kto to jest?

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Tajemniczy mężczyzna

To zdecydowanie nie Twój interes.

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Niewidoczny mężczyzna

Ha! Umówiłaś się z nim na randkę! Wiedziałem!

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Wielki, silny mężczyzna

A jakże!

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Niemężczyzna

Nieprawda!

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Tak, mężczyzna!

Właśnie że prawda.

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Jaki mężczyzna?

WIĘC KTO TO JEST?

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Prawie mężczyzna

Brian.

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Brian?

BRIAN? BRIAN MARUDA?

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Re: Brian?

Może…

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: HA HA!

Ha ha ha ha ha ha ha ha ha! Idziesz na bal z Brianem Marudą?! Co za desperacja! Z tym samym Brianem, który, gdy miałaś sześć lat, podwijał Ci na szkolnym dziedzińcu spódnicę, żeby pokazać wszystkim Twoje majtki? Z Brianem, z którym musiałaś siedzieć przez całą drugą klasę, który każdego dnia przynosił na lunch kanapki z rybą i dłubał w nosie, kiedy jadłaś drugie śniadanie? Z Brianem, który śledził nas każdego dnia w drodze ze szkoły i śpiewał: „Rosie i Alex CA-ŁU-JĄ SIĘ na drzewie”, przez co w końcu zaczęłaś płakać, a potem ignorowałaś mnie przez tydzień? Z Brianem, który wylał Ci piwo na bluzkę podczas mojego przyjęcia pożegnalnego? Z Brianem, którego nie możesz znieść? Z jedyną osobą, której nienawidziłaś przez całą szkołę? Chcesz mi powiedzieć, że idziesz na ostatni bal w szkole z Brianem?

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Inny Brian

Tak, Alex. To ten sam Brian. A teraz, czy mógłbyś uprzejmie przestać do mnie e-mailować, ponieważ moja droga mama zakłada mi właśnie papiloty, żebym wyglądała wieczorem w miarę przyzwoicie? Przy okazji przeczytała Twój e-mail i prosiła, żeby Ci przekazać, iż Brian Maruda nie będzie mi dziś zadzierał spódniczki.

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Re: Brian

Na pewno nie dlatego, że nie będzie próbował. Baw się dobrze! Mogę zasugerować, żebyś założyła wieczorem gogle piwne?

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Re: Gogle piwne

Gogle piwne założę, masz to jak w banku! Brian był jedyną dostępną osobą, którą zdołałam zwerbować w ostatniej chwili – wszystko dzięki Tobie. Muszę tylko zapozować z nim do zdjęć, żeby rodzice mieli cudowne wspomnienia o córce z balu absolwentów, w pięknej sukni i z mężczyzną w smokingu u boku. Posadzili nas przy stolikach po dziesięcioro, nie będę więc nawet musiała do niego zagadywać. Masz ubaw z tej całej sytuacji, prawda, Alex?

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Re: Re: Gogle piwne

Nie za bardzo. Wolałbym być na jego miejscu. Nie rób niczego, czego ja bym nie zrobił…

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Re: Re: Re: Gogle piwne

Więc mogę robić prawie wszystko. Fryzura gotowa, muszę się teraz ubrać. Napiszę jutro, jak mi poszło.

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Bal

Jak się udał bal? Pewnie teraz leczysz kaca. Od wczoraj czekałem na list, ale dosyć tego. Chcę znać wszystkie szczegóły!

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Bal

Dostałaś mój ostatni e-mail? Dzwonię i dzwonię, ale nikt nie odbiera. Co się dzieje? Mam nadzieję, że po prostu przygotowujesz się do wielkiej przeprowadzki za ocean!

Napisz do mnie szybko, proszę!

Steph: Rosie, przestań unikać Alexa i opowiedz mu o balu. Pisze już nawet do mnie, zastanawiając się, co się stało, a ja na pewno mu nie powiem! Biedny facet, nie wie, o co chodzi. Chce się przecież tylko dowiedzieć, kto co zrobił, gdzie i kiedy.

Rosie: Na pewno nie będę mu opowiadała, kto co zrobił i komu.

Steph: Ha, ha.

Rosie: To nie jest śmieszne.

Steph: A ja uważam, że to strasznie zabawne. Daj spokój, to już trzy tygodnie!

Rosie: Jesteś pewna, że to już trzy tygodnie?

Steph: Tak. Dlaczego pytasz?

Rosie: O cholera!

Rosie się wylogowała.

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Halo??

Rosie, jesteś tam? Masz kłopoty z e-mailem? Proszę Cię, odpowiedz. Niedługo powinnaś wsiadać do samolotu i lecieć do Bostonu, inaczej spóźnisz się na rozpoczęcie roku.

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Proszę, Rosie?

Jesteś na mnie wściekła? Przepraszam, że nie mogłem przyjechać na bal absolwentów. Myślałem, że zrozumiałaś. Chyba nie poszło Ci aż tak źle z Brianem Marudą? Co porabiałaś przez cały miesiąc? To jakaś głupota. Dlaczego w Twoim domu nikt nie odbiera telefonu, kiedy dzwonię?

Odpowiedz mi!

Alex

Droga Pani Alice,

chciałem się tylko dowiedzieć, czy z Rosie wszystko w porządku. Nie odzywała się do mnie od dawna i prawdę mówiąc, zaczynam się martwić. To jej przydługie milczenie jest naprawdę dziwne. Nie przywykłem do tego. Za każdym razem, kiedy dzwonię do domu, przełącza mnie na automatyczną sekretarkę. Czy dostajecie moje wiadomości? Może wszyscy wyjechaliście? Błagam, muszę się dowiecieć, co się dzieje. Niech Pani poprosi Rosie, żeby do mnie zadzwoniła.

Serdeczne pozdrowienia

Alex

Droga Sandro,

w ciągu kilku ostatnich dni Alex zostawił nam mnóstwo wiadomości. Jest bardzo przejęty milczeniem Rosie. Wiem, że wszyscy się tym martwicie, dlatego piszę, by wyjaśnić sytuację…

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Nie przyjeżdżasz do Bostonu?

Moja mama powiedziała mi, że nie przyjedziesz do Bostonu. Błagam Cię, powiedz, co się dzieje. Strasznie się martwię. Zrobiłem coś złego? Wierz, że zawsze możesz się do mnie zwrócić w potrzebie.

Cokolwiek się stało, Rosie, zrozumiem i zawsze będę Ci pomagał. Powiesz mi, co się dzieje? Nic nie wjem i ze zmartwienia odchodzę od zmysłów. Jeśli się do mnie nie odezwiesz, jutro kupuję bilet do Irlandii i przyjeżdżam, żeby się z Tobą zobaczyć.

Ucałowania

Alex

Od: Stephanie

Do: Rosie

Tytuł: Wracam

Rosie, słoneczko, nie martw się. Oddychaj głęboko i postaraj się rozluźnić. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Może tak właśnie miało się potoczyć twoje życie. Może Boston nie był Ci pisany. Zaraz rezerwuję bilet i postaram się być w domu najszybciej, jak mogę. Trzymaj się, siostrzyczko.

Kocham Cię

Stephanie

Szanowna Panno Dunne,

dziękuję za Pani list i poinformowanie nas, iż w tym roku nie podejmie pani nauki w Boston College.

Z wyrazami szacunku

Robert Whitworth

Rosie. Nie moge uwierzyc, ze podjelas taka decyzje. Wiesz, ze sie z Toba nie zgadzam. Wyjezdzam tak jak planowalem. Mam nadzieje, ze wszystko sie ulozy w Twoim zyciu

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Pomocy

O Boże, Alex, co ja narobiłam?!


6

Alex,

cieszę się, że znowu się spotkaliśmy. Nie unikaj mnie, proszę. Będę potrzebowała dużo wsparcia. Dzięki za to, że byłeś dla mnie taki dobry i wspierałeś mnie przez cały ostatni tydzień. Naprawdę myślę, że bez Ciebie pewnie bym po prostu oszalała.

Życie jest zabawne, prawda? Kiedy już myślisz, że wszystko sobie poukładałeś, kiedy zaczynasz snuć plany i cieszyć się tym, że nareszcie wiesz, w którym kierunku zmierzasz, ścieżki robią się kręte, drogowskazy znikają, wiatr zaczyna wiać we wszystkie strony świata, północ staje się południem, wschód zachodem i kompletnie się gubisz. Tak łatwo się zgubić.

W życiu nie ma nic pewnego, ale wiem jedno: trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów, wziąć za nie odpowiedzialność.

Ja zawsze szłam po linii najmniejszego oporu, Alex. Czy kiedykolwiek przytrafiło mi się coś, co musiałam zrobić? Zawsze miałam wybór i zawsze decydowałam – decydowaliśmy się na najprostsze rozwiązanie. Kilka miesięcy temu największą tragedią w moim życiu była perspektywa dwóch matematyk w poniedziałek rano i znalezienie na twarzy krosty wielkości Plutona. Bardzo poważne problemy.

Tym razem będę miała dziecko. Dziecko. Dziecko, które będzie w poniedziałek, wtorek, środę, czwartek, piątek, sobotę i niedzielę. Bez wolnych weekendów. Bez trzymiesięcznych wakacji. Nie mogę wziąć sobie jednodniowego zwolnienia albo poprosić mamę o napisanie usprawiedliwienia za nieobecność na lekcji. To ja teraz będę mamą. Chciałabym móc napisać zwolnienie sobie samej.

Boję się, Alex.

Rosie

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Dziecinada

Masz rację, to nie podwójna matma w poniedziałki rano. Będzie o niebo fajniej i lepiej. Podwójna matma w poniedziałki jest nudna. Zasypia się na niej i dostaje bólu głowy. To doświadczenie nauczyło cię dużo, dużo więcej, i to takich rzeczy, jakich nie usłyszałabyś nigdy na lekcjach rachunków.

Jestem przy Tobie i zawsze będę, kiedykolwiek będziesz mnie potrzebowała. College może zaczekać, Rosie, bo teraz masz coś dużo ważniejszego do zrobienia.

Wjem, że wszystko będzie dobrze.

Od: Rosie

Do: Alex

Tytuł: Re: Dziecinada

WIEM, że wszystko będzie dobrze. Uważaj na pisownię, Stewart!

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Re: Re: Dziecinada

Rosie, już zachowujesz się jak matka. Na pewno wszystko będzie w porządku! Trzymaj się. Alex

Masz wiadomość od: ALEX

Alex: Obiecałeś, że będziesz miał na nią oko, Phil.

Phil: Uprzedzałem, że jeśli nie nauczy się kontrolować pęcherza, pozbędę się jej. Teraz mieszka w ogrodzie.

Alex: Nie mówię o psie, Phil, tylko o Rosie.

Rosie: Co z Rosie?

Alex: Przestań udawać, że nie wierz. Słyszałem, jak mama i tata powiedzieli ci przez telefon.

Phil: Jak się czujesz?

Alex: Wszyscy mnie o to pytają, a ja nie mam pojęcia. To dziwne. Rosie jest w ciąży. Ma dopiero 18 lat. Ledwie potrafi zadbać sama o siebie, a co dopiero o dziecko. Pali jak lokomotywa i nie chce jeść zieleniny. Nie śpi do czwartej nad ranem, a potem leży w łóżku do pierwszej po południu. Wolała zmywać patelnie i garnki w chińskiej restauracji, chociaż sąsiedzi oferowali jej znacznie więcej pieniędzy za opiekę nad dziećmi, bo uznała, że to za duży kłopot. Nie sądzę, by kiedykolwiek zmieniła komuś pieluszkę i poza czasem, gdy Kevin był malutki, chyba nigdy nie trzymała na ręku niemowlaka dłużej niż 5 minut. Co z college’em? Co z pracą? Jak ona sobie poradzi? Jak pozna kogokolwiek? Jak znajdzie nowych przyjaciół? Właśnie uwięziła się w najgorszym życiowym koszmarze.

Phil: Uwierz mi, Alex, nauczy się. Poza tym ma przecież rodziców, prawda? Nie jest sama.

Alex: Jej rodzice są cudowni, ale całymi dniami siedzą w pracy. Wjem, że Rosie jest inteligentna, ale nie jestem pewien, czy potrafi sobie poradzić, kiedy zacznie się budzenie i płacze. Nie wiem, czy w pełni zdaje sobie z tego sprawę. Gdyby wtedy udało mi się wsiąść do samolotu i przylecieć na bal…

Kochana Stephanie,

pozwól, że pomogę Ci odnaleźć samą siebie. Niech słowa Twojej siostry, która bardzo Cię kocha i szanuje, życzy Ci wyłącznie szczęścia oraz pomyślności, spadną na Ciebie jak deszcz i napełnią Cię mądrością. Posłuchaj mojej rady i nigdy nie zachodź w ciążę (albo, jakby to powiedzieli tutaj, nigdy nie bądź przy nadziei). Spójrz na to słowo, „ciąża”, wypowiedz je głośno, zapoznaj się z nim dobrze, powtórz kilka razy w myślach i zapamiętaj, że to coś, czego nigdy, przenigdy nie powinnaś robić.

A najlepiej, jeśli nigdy nie będziesz uprawiała seksu. W ten sposób ostatecznie zabezpieczysz się przed jego przerażającymi konsekwencjami.

Uwierz mi, Steph, ciąża nie jest przyjemnym stanem. Nie czuję jedności z naturą, nie promieniują ze mnie żadne matczyne wibracje, po prostu jestem gruba. Napęczniała. I zmęczona. I chora. Zastanawiam się ciągle, co zrobię, kiedy to małe coś się urodzi i na mnie spojrzy.

Promieniejąca?! Już bardziej wkurzona. Alex zaczął swoje wspaniałe studenckie życie, koledzy ze szkoły poznają świat, a ja po prostu powiększam się z sekundy na sekundę i najwyżej zastanawiam się, co włożyć. Wiem, że to moja wina, ale czuję się, jakby omijała mnie cała radość życia. Chodzę na zajęcia dla ciężarnych, gdzie uczą nas, jak oddychać. Jest tam pełno małżeństw i parek przynajmniej dziesięć lat starszych ode mnie. Mama próbowała namówić mnie do pogawędki z nimi, ale żadne z nich nie wydaje się zbytnio zainteresowane rozmową z jakąś osiemnastoletnią uczennicą. Kurczę, zupełnie, jakbym znowu znalazła się na placu zabaw i mama próbowała uczyć mnie, jak się zdobywa przyjaciół. Powiedziała, żebym się nie przejmowała, bo tak naprawdę po prostu mi zazdroszczą. W życiu nie uśmiałyśmy się tak, jak wtedy.

Nie mogę palić, w dodatku lekarz mówi, że muszę się odpowiednio odżywiać. Będę matką, a mimo to wciąż traktuje się mnie jak dziecko.

Ucałowania

Rosie

Szanowny Panie Stewart,

proszę przyjąć zaproszenie na chrzest mojej ślicznej córeczki Katie. Uroczystość odbędzie się dnia 28 bieżącego miesiąca. Proszę nabyć garnitur i przynajmniej raz w życiu wyglądać przyzwoicie, jako że będzie Pan ojcem chrzestnym.

Ucałowania

Rosie

Od: Alex

Do: Rosie

Tytuł: Re: Chrzciny

Co za cudowne spotkanie. Wyglądasz bosko! Wcale nie jesteś gruba! Mała Katie nie mówiła zbyt dużo, ale i tak się w niej zakochałem. O mały włos nie ukradłem Ci jej i nie zabrałem ze sobą do Bostonu.

Skłamałem. Tak naprawdę chciałem zostać w Dublinie. Mało brakowało, a w ogóle nie wsiadłbym do samolotu. Uwielbiam Boston i studia medyczne, ale nie czuję się tam jak w domu. Moim domem jest Dublin. Bycie blisko Ciebie jest moim domem. Brakuje mi mojej najlepszej przyjaciółki.

Poznałem tutaj kilku fajnych kumpli, ale nie wychowywałem się z nimi od dziecka, nie bawiłem w policjantów i złodziei w ogrodzie na tyłach domu. Nie uważam ich za moich prawdziwych przyjaciół. Nie kopałem ich po goleniach, nie siedziałem z nimi przez całą noc, polując na Świętego Mikołaja, nie zwisałem z drzew, udając, że jestem małpą, nie bawiłem się w hotel i nie śmiałem się z nimi do rozpuku po tym, jak przeszli płukanie żołądka. Trudno dorównać takim wspomnieniom.

Mimo to widzę, że przestałem być dla ciebie najważniejszy. Katie jest całym twoim światem i wcale się temu nie dziwię. Rozczuliła mnie nawet wtedy, kiedy ulało jej się na mój (nowy i bardzo drogi) garnitur. To chyba coś oznacza. Tak bardzo przypomina Ciebie, że to aż dziwne. Ma twoje błyszczące niebieskie oczy (wyczuwam kłopoty w przyszłości!), czarne włosy i malutki nosek. Tylko jej tyłeczek jest nieco mniejszy niż mamusi. Żartowałem!

Wjem, że jesteś teraz bardzo zajęta, ale jeśli znajdziesz wolną chwilę, możesz mnie odwiedzić i nieco się odprężyć. Daj mi znać, jeśli będziesz chciała przyjechać, możesz to zrobić, kiedy tylko zechcesz. Wjem, że twoja sytuacja finansowa jest teraz nieco zagmatwana, ale możemy Ci kupić bilet. Moi rodzice bardzo by chcieli Cię zobaczyć. Porozwieszali w całym domu zdjęcia Twoje i Katie z chrztu.

Jest jeszcze ktoś, kogo chciałbym, żebyś poznała podczas swojej wizyty. To moja koleżanka z grupy, Sally Gruber. Pochodzi z Bostonu i na pewno się polubicie.

Studia nie są takie trudne, jak się spodziewałem. Po prostu mam dużo nauki i czytania. Prawie nie prowadzę życia towarzyskiego. Czekają mnie cztery lata na Harvardzie, a potem pięć do siedmiu lat rezydentury w przychodni. Oczekuję, że zdobędę tytuł w mojej specjalizacji (cokolwiek to będzie), zanim skończę sto lat.

To wszystko, co tu robię. Wstaję o piątej rano i się uczę, potem idę na zajęcia, wracam do domu i siadam do nauki. I tak codziennie. Nic więcej ciekawego nie robię. Cieszę się, że Sally jest w mojej grupie. Dzięki niej nie czuję się tak okropnie, myśląc co rano o kolejnym dniu nauki, nauki, nauki. Jest ciężko, ale nie muszę Ci tego mówić. Założę się, że Twoje życie to prawdziwa sielanka w porównaniu z moim. No dobra, chyba pójdę już spać. Jestem wykończony.

Słodkich snów dla Ciebie i małej Katie

Pamiętać, żeby:

Nie bujać Katie na kolanie zaraz po karmieniu

Nie karmić piersią na boisku do piłki nożnej

Nie oddychać podczas zmiany pieluszek. Pozwolić rodzicom, a nawet osobom postronnym, zmieniać pieluszki tak często, jak będą tego chcieli

Nie spacerować z wózkiem obok starej szkoły, żeby nie wystawiać się na widok Wielkonosej Śmierdziuchy Panny Casey

Nie śmiać się, kiedy Katie upadnie na pupę podczas nauki chodzenia

Nie próbować rozmawiać ze starymi kolegami ze szkoły, którzy mają przed sobą całe życie, ponieważ wpędzi cię to w depresję

Nie płakać, kiedy płacze Katie

Bonjour, Stephanie!

Jak się miewa moja piękna siostra? Na pewno siedzisz sobie w café, popijając café au lait, żeby zabić zapach czosnku w ustach. I kto powiedział, że stereotypy to rzecz przestarzała?

Dziękuję za prezent dla Katie. Twoja córka chrzestna mówi, że bardzo za Tobą tęskni i przesyła Ci mnóstwo obślinionych, cmokających buziaków. Naprawdę nie wiem, skąd biorą się w niej te wszystkie odgłosy. Jest najmniejszą, najdelikatniejszą istotką, jaką kiedykolwiek widziałam, aż czasem boję się wziąć ją na ręce. A potem otwiera buzię i zaczyna się prawdziwe piekło. Lekarz mówi, że to kolka jelitowa. Ja wiem jedno: że na pewno nie przestanie krzyczeć.

To niesamowite, że takie maleństwo może być jednocześnie tak smrodliwe i głośne. Myślę, że Katie powinna znaleźć się w księdze rekordów Guinnessa jako najbardziej śmierdząca, najgłośniejsza drobinka na świecie. Byłabym niezwykle dumną matką.

Jestem wykończona, Stephanie. Czuję się jak zombi. Ledwie udaje mi się przeczytać to, co do Ciebie piszę (tak przy okazji, przepraszam za plamę z papki bananowej na dole kartki – mały wypadek przy śniadaniu). Katie płacze bez przerwy, całymi dniami i nocami. Ciągle boli mnie głowa. Łażę po domu jak robot i zbieram jej misie i inne zabawki, o które się potykam. Ciężko jest ją gdziekolwiek zabrać, bo przez cały czas wrzeszczy i boję się, co pomyślą ludzie – że próbuję ją porwać albo że jestem złą matką. Nadal wyglądam jak balon. Noszę wyłącznie luźne kombinezony, mam ogromny tyłek, a brzuch w rozstępach i z fałdami, które wcale nie chcą zniknąć, choćbym nie wiem jak się z nimi wykłócała. Musiałam wyrzucić wszystkie bluzki odsłaniające pępek. Włosy mam wiecznie suche, wyglądają jak siano. Cycki za to OGROMNE. Nie wyglądam jak ja, nie czuję się jak ja, tylko jak ktoś dwadzieścia lat starszy. Nie wychodziłam z domu od chrzcin. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz piłam alkohol ani kiedy spojrzał na mnie osobnik płci przeciwnej (poza gośćmi w kawiarniach, którzy patrzą na mnie gniewnie, kiedy Katie zaczyna się wydzierać). Nie pamiętam już nawet, kiedy ostatnio przejmowałam się tym, że nie wzbudzam zainteresowania mężczyzn. Jestem najgorszą matką na świecie i myślę, że gdy Katie na mnie spogląda, to doskonale wie, iż nie mam pojęcia, co robię.

Aby przeczytać tę książkę w całości, kup ją w księgarni www.legimi.com.