Miasto Szkła - Cassandra Clare - ebook
Wydawca: MAG Kategoria: Fantastyka i sci-fi Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 601 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 17 godz. 6 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Miasto Szkła - Cassandra Clare

W dwóch poprzednich tomach cyklu (Miasto Kości i Miasto Popiołów), poznaliśmy główną bohaterkę - Clary Fray - nastoletnią rudowłosą dziewczynę o skłonnościach do wpadania w tarapaty. Jej najlepszym i jedynym przyjacielem jest chłopak, matka jest roztrzepaną artystką, a miejscem rozrywki są ulice Manhattanu i nocne kluby. Tutaj tez Clary przeżywa szereg mrożacych krew w żyłach przygód, zyskuje nowych przyjaciół i nie tylko...

W kolejnym tomie, zatytułowanym Miasto Szkła, pośród chaosu wojny Nocni Łowcy będą musieli się zdecydować, czy podejmą walkę u boku wampirów, wilkołaków i innych Podziemnych... czy przeciwko nim. Również Jace i Clary muszą podjąć ważną decyzję: czy pozwolić sobie na zakazaną miłość?

Cassandra Clare nienawidzi pisać w domu, ponieważ rozpraszają ją telewizyjne reality show oraz jej dwa koty. Najchętniej pisze w kawiarniach i restauracjach. Lubi pracować w towarzystwie przyjaciół, którzy pilnują, by dotrzymała terminów. Jest fanką internetowych społeczności, ma swój profil na Facebooku i YouTube.

Opinie o ebooku Miasto Szkła - Cassandra Clare

Cytaty z ebooka Miasto Szkła - Cassandra Clare

– Ludzie nie rodzą się dobrzy albo źli. Rodzą się z pewnymi skłonnościami, ale liczy się sposób, w jaki żyją. I to, jakich ludzi poznają. Valentine był przyjacielem Hodge’a, a nie sądzę, żeby Hodge miał wcześniej w swoim życiu kogoś, kto stawiałby mu wyzwania albo czynił go lepszym człowiekiem. Gdybym ja miał takie życie, nie wiem, jaki bym się okazał. Ale ja mam rodzinę. I ciebie. Clary uśmiechnęła się do przyjaciela, ale jego słowa dzwoniły w jej uszach. „Ludzie nie rodzą się dobrzy albo źli”. Zawsze uważała, że to prawda, ale w obrazach, które pokazał jej Ithuriel, widziała, jak jej matka nazywa swoje dziecko potworem.
– Dobrze się czujesz? – Nie wiem. – Sprawiał wrażenie, jakby dopiero się obudził. – Nie zamierzałem tu przychodzić. Włóczyłem się całą noc, nie mogłem zasnąć. Nagle stwierdziłem, że idę tutaj. Do ciebie.
– Chciałem pójść gdzie indziej, ale wciąż wracałem tutaj. Nie mogłem przestać iść, nie mogłem przestać myśleć. O pierwszym razie, kiedy cię zobaczyłem, a potem nie mogłem zapomnieć. Zmusiłem Hodge’a, żeby pozwolił mi ciebie odszukać i sprowadzić do Instytutu. I nawet wtedy, w tym głupim barze, kiedy zobaczyłem cię na kanapie z Simonem, nie spodobało mi się to, bo ja powinienem tam z tobą siedzieć. Ja powinienem cię rozśmieszać. Nie umiałem pozbyć się uczucia, że to powinienem być ja. I im dłużej ciebie znałem, to przekonanie stawało się coraz silniejsze. Nigdy wcześniej tak ze mną nie było. Zawsze pragnąłem jakiejś dziewczyny, a kiedy ją poznawałem, już więcej jej nie chciałem. Ale uczucie do ciebie stawało się coraz silniejsze, aż do tamtej nocy, kiedy pojawiłaś się u Renwicka i ja już wiedziałem. Potem odkryłem powód, dla którego miałem wrażenie, jakbyś była częścią mnie, którą straciłem i nawet nie wiedziałem, że mi jej brakuje, dopóki znowu cię nie zobaczyłem.
A tym powodem było to, że jesteś moją siostrą, co uznałem za coś w rodzaju kosmicznego żartu. Jakby Bóg na mnie splunął. Nawet nie wiem, za co, za myślenie, że mógłbym naprawdę cię mieć, że zasługuję na szczęście. Nie potrafiłem sobie przypomnieć, co takiego zrobiłem, że zostałem ukarany... – Jeśli ty zostałeś ukarany, to ja też – przerwała mu Clary. – Czuję to samo co ty, ale nie możemy... musimy przestać tak czuć, bo to nasza jedyna szansa.
To może być ostatnia noc w naszym życiu, a z pewnością ostatnia w miarę zwyczajna. Ostatnia noc, kiedy pójdziemy spać i wstaniemy jak zawsze. Mogłem więc myśleć tylko o tym, że chcę ją spędzić z tobą. Serce Clary wykonało salto. – Jace... – Nie to mam na myśli. Nie dotknę ciebie, jeśli nie chcesz.
Clary przesunęła dłonią po kołdrze, aż ich palce się zetknęły, tak lekko, że pewnie nawet by tego nie zauważyła, gdyby dotykała kogoś innego. Teraz zakończenia nerwów w czubkach palców załaskotały ją, jakby trzymała dłonie nad niskim płomieniem. Poczuła, że z Jace’a powoli odpływa napięcie. Miał zamknięte oczy, rzęsy rzucały cień na kości policzkowe. Jego usta zadrżały w uśmiechu, jakby wyczuł, że jest obserwowany. Clary zastanawiała się, jak będzie wyglądał rano, z potarganymi włosami i zapuchniętymi oczami. O dziwo, ta myśl sprawiła jej radość. Splotła palce z jego palcami. – Dobranoc – wyszeptała. Zasnęli, trzymając się za ręce.
Mimo wszystko nie potrafię znieść myśli, że ten pierścień przepadnie na zawsze, podobnie jak myśli, że opuszczam Cię na wieki. I choć nic nie mogę poradzić na to drugie, przynajmniej w pierwszej kwestii mam wybór.
Simon odwrócił się i... wytrzeszczył oczy. Alec obejmował Magnusa i całował go w usta. Kompletnie zaskoczony czarownik stał bez ruchu jak wrośnięty. Grupki Nocnych Łowców i Podziemnych gapiły się na nich i coś szeptały między sobą. Simon zerknął w bok i zobaczył, że Lightwoodowie obserwują całą scenę z szeroko otwartymi oczami. Maryse zasłaniała ręką usta. Maia wyglądała na skonsternowaną. – Chwileczkę – wykrztusiła. – To też musimy zrobić?
Żadnego udawania – uciął z absolutnym przekonaniem Jace. – Kocham cię i będę kochał aż do śmierci, a jeśli potem jest jakieś życie, wtedy też będę cię kochał.Clary wstrzymała oddech. Powiedział... słowa, od których nie było odwrotu.