Miasto Popiołów - Cassandra Clare - ebook
Wydawca: MAG Kategoria: Fantastyka i sci-fi Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 484 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 13 godz. 54 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Miasto Popiołów - Cassandra Clare

Drugi tom trylogii "Dary Anioła", kontynuacja bestsellerowego Miasta Kości.

Clary Fray ma poważny problem. Jej najlepszy przyjaciel, Simon, zakochał się w niej, a walczący z demonami Jace, może być jej bratem, jej mama leży w śpiączce w szpitalu - ach, a czy wspomnieliśmy już że zły facet Valentine wzywa armię demonów aby przejąć kontrolę nad światem? Wystarczy tego aby każda normalna dziewczyna zaczęła wrzeszczeć z rozpaczy, ale Clary nie jest zwyczajną dziewczyną - jest Nocnym Łowcą, pogromczynią wampirów i w książce Cassandry Clare Miasto Popiołów jej życie staje się bardzo skomplikowane.

Mimo magicznych elementów Miasto Popiołów nie jest z całą pewnością ani bajką ani książką fantasy. Autorska wizja współczesnego Manhattanu jest ostra i konsekwentna, wojownicy mają oczy podkreślone mieniącym się tuszem i noszą modne skórzane spodnie a wróżki urządzają odjazdowe imprezy. Pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji wątek trzyma czytelnika w stałym napięciu i nieświadomości a opisy bohaterów są tak dokładne, że można sobie z łatwością ich wyobrazić.

Co więcej, prawdziwym powodem, dla którego nie będziesz mógł odłożyć Miasta Popiołów to jego zadziwiające postaci. Dramat rozgrywający się między Clary i jej przyjaciółmi tak Cię wciągnie, że ledwie zauważysz że noszą miecze anielskie, jeżdżą na latających motorach i zmieniają się w wampiry.

Clary jest sprytna i zaradna - dokładnie taka jaką chciałbyś mieć u boku podczas ataku demona. Nie jest tylko walczącą z wampirami heroiną ale również nastolatką rozdartą pomiędzy romantycznym uczuciem do wampira, którym stał się jej przyjaciel Simon a miłością do Jace, fascynującego Nocnego Łowcy, pełnego uroku gościa, który być może jest jej bratem?

Na pewno nie oprzesz się wspaniałemu Jace'owi. Miłosny trójkąt jest niesamowity ale autorka doskonale go rozwija.

Oczywiście nawet najzagorzalsi miłośnicy fantasy będą całkowicie usatysfakcjonowani szybkimi sekwencjami walki. Ale uwaga, doskonałe przedstawienie przez Cassandrę Clare ciemnych sił; wojsk Valentine'a może być przerażające i trochę odrażające...

Opinie o ebooku Miasto Popiołów - Cassandra Clare

Cytaty z ebooka Miasto Popiołów - Cassandra Clare

A gdybym powiedziała, że może ją uwolnić pocałunek? – Jace ma panią pocałować? – ze zdumieniem spytała Clary. Królowa zaniosła się śmiechem, a dworzanie natychmiast jej zawtórowali. Ten wybuch wesołości był dziwaczną, nieludzką mieszaniną pohukiwań, pisków, rechotów i zwierzęcych wrzasków bólu. – Mimo uroku Jonathana nie o taki pocałunek mi chodzi – odparła królowa.
Mogłabym pocałować Meliorna – zaproponowała Isabelle. – Nie. Nikogo z mojego Dworu. Meliorn odsunął się od Isabelle, a ona popatrzyła na swoich towarzyszy i rozłożyła ręce. – Nie pocałuję żadnego z was. To oficjalne oświadczenie. – Jeśli chodzi tylko o pocałunek... – zaczął Simon. Przysunął się do Clary, a ona, zaskoczona, nawet nie drgnęła.
– Nie tego chcę – rzekła królowa głosem jak brzęczący kryształ. Isabelle przewróciła oczami i rzuciła ze zniecierpliwieniem: – Och, na litość Anioła. Jeśli nie ma innego sposobu, żeby się stąd wydostać, pocałuję Simona. Już to robiłam, nie było tak źle. – Dzięki – bąknął Simon. – To bardzo pochlebne. – Niestety – powiedziała władczyni Jasnego Dworu. Na jej twarzy malowała się radość połączona z okrucieństwem, jakby ich zakłopotanie sprawiało jej wielką przyjemność. – Obawiam się, że to również wam nie pomoże. – Nie pocałuję Przyziemnego – oświadczył Jace. – Wolę raczej zostać tu na zawsze i zgnić. – Na zawsze? – powtórzył Simon. – To strasznie długo. Jace uniósł brwi. – Wiedziałem. Chcesz mnie pocałować, tak? Simon z irytacją wyrzucił ręce w górę. – Oczywiście, że nie. Ale jeśli... – Chyba to prawda, co mówią – zauważył Jace. – W okopach nie ma hetero. – Chodziło o ateistów, pacanie – rzucił ze złością Simon. – W okopach nie ma ateistów.
– To wszystko jest bardzo zabawne, ale dziewczynę uwolni tylko pocałunek, którego ona najbardziej pragnie – oznajmiła zimno królowa. Wyraz złośliwej satysfakcji na jej twarzy jeszcze się pogłębił, ostry głos kłuł w uszy jak igły. – Tylko taki i nic więcej. Simon zrobił minę, jakby został spoliczkowany.
– Dlaczego pani to robi? – zapytał Jace. – Uważam raczej, że was obdarowuję. Jace się zarumienił, ale nic nie odpowiedział. Starał się nie patrzeć na Clary. – To śmieszne – odezwał się Simon. – Przecież to brat i siostra. Królowa wzruszyła ramionami. – Niesmak nie wyklucza pragnienia.
– Niesmak nie wyklucza pragnienia. Nie można nim również obdarzyć jak łaską tych, którzy najbardziej na nie zasługują. Zresztą sami się przekonajcie, że mówię prawdę. Jeśli ona nie chce tego pocałunku, nie będzie wolna.
– Pocałowałabyś Aleca tylko dlatego, że królowa Jasnego Dworu cię o to prosi? – zapytał Simon. – Jasne, że tak. – Isabelle mówiła z irytacją. – Gdybym miała utknąć w Jasnym Dworze na zawsze? Wielka mi rzecz! Przecież to tylko pocałunek. – Racja – poparł ją Jace.
O ile dobrze pamiętam, znasz Raj utracony Miltona? – Zmusiłeś mnie do przeczytania go tylko jakieś dziesięć czy piętnaście razy – odparł Jace. – Lepiej rządzić w piekle niż służyć w niebie, et cetera. – Non serviam . Nie będę służył. Właśnie takie słowa napisał Lucyfer na swoim sztandarze, kiedy z zastępem zbuntowanych aniołów ruszył przeciwko zepsutej władzy.
Masz coś na szyi. Alec odruchowo uniósł rękę. – Co? – Wygląda jak ślad po ugryzieniu. Co robiłeś przez całą noc? – Nic. – Alec, czerwony jak burak, ruszył przed siebie, dotykając ręką szyi. – Spacerowałem w parku. Chciałem oczyścić umysł. – I natknąłeś się na wampira? – Co? Nie! Upadłem. – Na szyję? – Gdy Alec prychnął, Jace doszedł do wniosku, że lepiej zostawić go w spokoju.
Zatem małpujesz go. Valentine był jednym z najbardziej aroganckich i niegrzecznych ludzi, jakich znałam. Najwyraźniej wychował cię na swoje podobieństwo. – Tak. – Jace nie zdołał się powstrzymać. – Od najmłodszych lat szkolił mnie jak być złym. Wyrywanie skrzydełek muchom, zatruwanie wody... robiłem to w już przedszkolu. Chyba wszyscy mieliśmy szczęście, że ojciec zainscenizował własną śmierć, zanim doszło do nauki gwałcenia i grabieży, bo inaczej nikt nie byłby bezpieczny.
– Tak czy inaczej, świetnie się złożyło. I dla ciebie, i dla niego. Nie będzie musiał się martwić, że wyjawisz jego sekrety. – Tak, jest przerażony, że powiem wszystkim, że zawsze chciał być baletnicą – odparował Jace,
– Zeszłej nocy zamordowano w Central Parku Podziemnego, młodego faerie. Z ciała spuszczono krew. – Założę się, że Inkwizytorka myśli, że ja to zrobiłem – stwierdził Jace. – Moje rządy terroru trwają.
A gdybym powiedziała, że może ją uwolnić pocałunek? – Jace ma panią pocałować? – ze zdumieniem spytała Clary. Królowa zaniosła się śmiechem, a dworzanie natychmiast jej zawtórowali. Ten wybuch wesołości był dziwaczną, nieludzką mieszaniną pohukiwań, pisków, rechotów i zwierzęcych wrzasków bólu. – Mimo uroku Jonathana nie o taki pocałunek mi chodzi – odparła królowa.
Cała czwórka spojrzała po sobie zaskoczona. – Mogłabym pocałować Meliorna – zaproponowała Isabelle. – Nie. Nikogo z mojego Dworu. Meliorn odsunął się od Isabelle, a ona popatrzyła na swoich towarzyszy i rozłożyła ręce. – Nie pocałuję żadnego z was. To oficjalne oświadczenie. – Jeśli chodzi tylko o pocałunek... – zaczął Simon. Przysunął się do Clary, a ona, zaskoczona, nawet nie drgnęła. Kiedy wziął ją za łokcie, z trudem się pohamowała, żeby go nie odepchnąć. Całowała się z nim wcześniej i nawet jej się to podobało, ale teraz sytuacja była dziwaczna i krępująca. Zerknęła przez ramię na Jace’a i zauważyła jego nachmurzoną minę. – Nie tego chcę – rzekła królowa głosem jak brzęczący kryształ.
Isabelle przewróciła oczami i rzuciła ze zniecierpliwieniem: – Och, na litość Anioła. Jeśli nie ma innego sposobu, żeby się stąd wydostać, pocałuję Simona. Już to robiłam, nie było tak źle. – Dzięki – bąknął Simon. – To bardzo pochlebne. – Niestety – powiedziała władczyni Jasnego Dworu. Na jej twarzy malowała się radość połączona z okrucieństwem, jakby ich zakłopotanie sprawiało jej wielką przyjemność. – Obawiam się, że to również wam nie pomoże. – Nie pocałuję Przyziemnego – oświadczył Jace. – Wolę raczej zostać tu na zawsze i zgnić. – Na zawsze? – powtórzył Simon. – To strasznie długo. Jace uniósł brwi. – Wiedziałem. Chcesz mnie pocałować, tak? Simon z irytacją wyrzucił ręce w górę. – Oczywiście, że nie. Ale jeśli... – Chyba to prawda, co mówią – zauważył Jace. – W okopach nie ma hetero. – Chodziło o ateistów, pacanie – rzucił ze złością Simon. – W okopach nie ma ateistów.
– To wszystko jest bardzo zabawne, ale dziewczynę uwolni tylko pocałunek, którego ona najbardziej pragnie – oznajmiła zimno królowa. Wyraz złośliwej satysfakcji na jej twarzy jeszcze się pogłębił, ostry głos kłuł w uszy jak igły. – Tylko taki i nic więcej. Simon zrobił minę, jakby został spoliczkowany. Clary chciała wyciągnąć do niego rękę, ale stała jak wrośnięta, zbyt przerażona, żeby się poruszyć. – Dlaczego pani to robi? – zapytał Jace. – Uważam raczej, że was obdarowuję. Jace się zarumienił, ale nic nie odpowiedział. Starał się nie patrzeć na Clary. – To śmieszne – odezwał się Simon. – Przecież to brat i siostra. Królowa wzruszyła ramionami. – Niesmak nie wyklucza pragnienia. Nie można nim również obdarzyć jak łaską tych, którzy najbardziej na nie zasługują. Zresztą sami się przekonajcie, że mówię prawdę. Jeśli ona nie chce tego pocałunku, nie będzie wolna. Simon rzucił coś gniewnym tonem, ale Clary go nie usłyszała. W uszach jej dzwoniło, jakby miała w głowie gniazdo rozwścieczonych os.
Nie musisz tego robić, Clary, to podstęp... – Nie, to test – poprawił go Jace. – Nie wiem, jak ty, Simonie, ale ja chciałabym wydostać stąd Clary – odezwała się Isabelle z napięciem w głosie. – Pocałowałabyś Aleca tylko dlatego, że królowa Jasnego Dworu cię o to prosi? – zapytał Simon. – Jasne, że tak. – Isabelle mówiła z irytacją. – Gdybym miała utknąć w Jasnym Dworze na zawsze? Wielka mi rzecz! Przecież to tylko pocałunek. – Racja – poparł ją Jace. Clary widziała go jak przez mgłę, kiedy zbliżył się do niej, położył dłoń na jej ramieniu i obrócił ją do siebie. – To tylko pocałunek.
Głos miał ochrypły, ale dotykał jej niezwykle delikatnie. Clary spojrzała mu w oczy. Były bardzo ciemne, może dlatego, że na dole panował mrok, a może z innego powodu... Widziała swoje maleńkie odbicie w jego rozszerzonych źrenicach. – Zamknij oczy i myśl o Anglii – poradził. – Nigdy nie byłam w Anglii – odparła Clary, ale zacisnęła powieki. Czuła wilgotny ciężar ubrania, zimnego i drażniącego skórę, lepką słodycz chłodnego powietrza, dłonie Jace’a na swoich ramionach, jedyne źródło ciepła w tej podziemnej komnacie.
Poczuła muśnięcie jego warg, z początku lekkie. Rozchyliła usta pod ich naciskiem. Stwierdziła, że niemal wbrew woli topnieje i staje się uległa, oplata rękami jego szyję jak słonecznik zwracający się do słońca. On też ją objął, wsunął dłonie w jej włosy. Pocałunek przestał być delikatny. W jednej chwili iskra zmieniła się w płomień. Clary usłyszała, że przez Dwór przebiegł szmer podobny do westchnienia, ale nie zwróciła na niego uwagi, bo zatraciła się w szumie własnej krwi płynącej w żyłach, odurzającym uczuciu nieważkości. Jace wyplótł ręce z jej włosów, zsunął je wolno po karku na łopatki. Potem je opuścił i cofnął się o krok. Przez chwilę Clary myślała, że upadnie. Miała wrażenie, że straciła ważną część ciała, rękę albo nogę. Patrzyła na Jace’a skonsternowana i oszołomiona. Co czuł? Może zupełnie nic? Tego chybaby nie zniosła.
Odwzajemnił spojrzenie, a ona dostrzegła na jego twarzy i w oczach taki sam wyraz jak w Renwick, kiedy patrzył, jak Brama oddzielająca go od rodzinnego domu roztrzaskuje się na drobne kawałki. Wytrzymał wzrok Clary przez ułamek sekundy, a potem odwrócił głowę. Ścięgna na szyi miał napięte, dłonie zaciśnięte w pięści i opuszczone. – Zadowoleni?! – krzyknął do władczyni i jej dworzan. – Dobrze się pani bawiła? Królowa uniosła rękę do twarzy, zasłaniając uśmiech. – Jesteśmy niezmiernie zadowoleni – oświadczyła. – Ale z pewnością nie tak jak wy dwoje. – Mogę tylko przypuszczać, że bawią was emocje śmiertelników, bo nie macie własnych – odparował Jace. Uśmiech zniknął z ust królowej. – Spokojnie, Jace – rzuciła ostrzegawczo Isabelle i zwróciła się do Clary: – Możesz już wyjść? Jesteś wolna? Clary podeszła do drzwi i nie była zaskoczona, kiedy po drodze nie napotkała żadnego oporu. Trzymając rękę wśród pnączy, odwróciła się do Simona. Patrzył na nią takim wzrokiem, jakby nigdy wcześniej jej nie widział. – Powinniśmy iść – stwierdziła. – Nim będzie za późno. – Już jest za późno – mruknął Simon.