Miasto Kości - Cassandra Clare - ebook
Wydawca: MAG Kategoria: Fantastyka i sci-fi Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 549 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 15 godz. 52 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Miasto Kości - Cassandra Clare

Tysiące lat temu, Anioł Razjel zmieszał swoją krew z krwią mężczyzn i stworzył rasę Nephilim, pół ludzi, pół aniołów. Mieszańcy człowieka i anioła przebywają wśród nas, ukryci, ale wciąż obecni, są naszą niewidzialną ochroną.

Nazywają ich Shadowhunters.

Shadowhunters przestrzegają praw ustanowionych w Szarej Księdze, nadanych im przez Razjela. Ich zadaniem jest chronić nasz świat przed pasożytami, zwanymi demonami, które podróżują między światami, niszcząc wszystko na swej drodze.

Ich zadaniem jest również utrzymanie pokoju między walczącymi mieszkańcami podziemnego świata, krzyżówkami człowieka i demona, znanymi jako wilkołaki, wampiry, czarodzieje i wróżki.

W swoich obowiązkach są wspomagani przez tajemniczych Cichych Braci. Cisi Bracia mają zaszyte oczy i usta i rządzą Miastem Kości, nekropolią znajdującą się pod ulicami Manhattanu, w której leżą martwe ciała zabitych Shadowhunters.

Cisi Bracia prowadzą archiwa wszystkich Shadowhunters, jacy kiedykolwiek żyli. Strzegą również Mortal Instruments, trzech boskich przedmiotów, które anioł Razjel powierzył swoim dzieciom.

Jednym z nich jest Miecz. Drugim Lustro. Trzecim Kielich.

Od tysięcy lat Cisi Bracia strzegli Mortal Instruments.

I było tak aż do Powstania, wojny domowej, która niemal na zawsze zniszczyła tajemny świat Shadowhunters. I mimo że od śmierci Valentine'a, Shadowhuntera, który rozpoczął wojnę, minęło wiele lat, rany, jakie zostawił, nigdy się nie zabliźniły.

Od Powstania minęło piętnaście lat. Jest upalny sierpień w tętniącym życiem Nowym Jorku. W podziemnym świecie szerzy się wieść, że Valentine powrócił na czele armii wyklętych.

A Kielich zaginął...

Opinie o ebooku Miasto Kości - Cassandra Clare

Cytaty z ebooka Miasto Kości - Cassandra Clare

Cudowna perspektywa, pomyślała Clary. Ty, twoja żona w śpiączce, syn bez kontaktu z otoczeniem po przeżytym wstrząsie i córka, która szczerze cię nienawidzi. Nie wspominając o tym, że dwójka twoich dzieci być może jest w sobie zakochana. Tak, to wygląda na idealne rodzinne pojednanie.
– Jace... – Nie mów o nim. – Valentine po raz pierwszy pozwolił sobie na gniew. Zerknął na nieruchomą postać leżącą na podłodze. – On krwawi. Dlaczego? Hodge przycisnął Kielich do serca. Jego kostki zbielały. – To nie jego krew. Jest nieprzytomny, ale nie ranny. Valentine spojrzał na niego z uśmiechem. – Ciekawe, co o tobie pomyśli, kiedy się ocknie. Zdrada zawsze jest brzydka, ale zdrada dziecka... dwa razy gorsza, nie uważasz? – Nie skrzywdzisz go – wyszeptał Hodge. – Przysiągłeś, że nie zrobisz mu krzywdy. – Nigdy tego nie przysięgałem – uciął Valentine.
Valentine schylił się i wziął Jace’a na ręce. Podniósł go bez wysiłku. Gdy Clary zobaczyła, że nienagannie skrojona marynarka napina się na jego ramionach i plecach, uświadomiła sobie, że jest potężnym mężczyzną, z torsem jak pień dębu. Jace, bezwładny w jego ramionach, wyglądał przy nim jak dziecko. – Wkrótce będzie razem z ojcem – powiedział Valentine, patrząc na bladą twarz chłopca. – Tam gdzie jego miejsce.
– Co to jest? – zapytał, patrząc na swoich towarzyszy, jakby oni mogli wiedzieć, skąd się wziął intruz. – Dziewczyna – odparł Jace, który już zdążył odzyskać panowanie nad sobą. – Na pewno widywałeś je wcześniej. Twoja siostra też nią jest.
Ciemny książę siedział na czarnym rumaku, za nim powiewała sobolowa peleryna. Złoty diadem spinał jego złote loki, przystojna twarz była ogarnięta szałem bitwy, a ... – A jego ręka wyglądała jak bakłażan – mruknęła ze złością Clary.
– „Chodźcie, moja niszczycielska siło, moje nikczemne lędźwie! Obłóż każdą wypukłość suchym żarem!”. Simon zsunął się niżej na kanapce. – Proszę, nie mów nikomu, że go znam. Clary zachichotała. – Kto używa słowa „lędźwie”? – Eric – powiedział ponuro Simon. – We wszystkich jego wierszach występują lędźwie. – „Nabrzmiała jest moja udręka!” – wył Eric. – „Agonia narasta w środku”.
Poezja twojego przyjaciela jest okropna – stwierdził. Clary wytrzeszczyła oczy, zaskoczona. – Co? – Powiedziałem, że jego poezja jest okropna. Zupełnie, jakby połknął słownik i zaczął wymiotować słowami jak leci.