Masakra - Krzysztof Varga - ebook
Wydawca: Wielka Litera Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 18000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 568 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Masakra - Krzysztof Varga

"Masakra" to powieść drogi: drogi przez miasto i drogi przez mękę. Stefan Kołtun, zmasakrowany kacem bohater powieści, wokalista rockowy w średnim wieku, obudzony rykiem syren alarmowych, rusza przez rozgrzaną niewyobrażalnym upałem Warszawę w poszukiwaniu znajomych i przyjaciół, którzy pożyczą mu pieniądze. W trakcie pijackiej odysei spotyka emblematyczne postaci, jak bogaty Prezes, niedoceniony Poeta, sławny Docent, wizjonerski Prorok, genialny magister Wątroba, dawna wielka miłość Wiedźma oraz tajemniczy pan Lucjan, który wie o Stefanie wszystko. Stefan prowadzi z nimi zasadnicze rozmowy, usiłując pomiędzy kolejnymi szklankami alkoholu rozwikłać tajemnicę swojego życia i pojąć sens Polski. Niebywale zabawna (choć dość smutna) powieść, do czytania zdecydowanie na trzeźwo.

Opinie o ebooku Masakra - Krzysztof Varga

Cytaty z ebooka Masakra - Krzysztof Varga

Teraz jednak śmierć kojarzyła mu się w parę tylko z Warszawą, Śmierć i Warszawa, obie są kobietami, lesbijski związek Warszawy ze Śmiercią jest nierozerwalny, jedna z drugą od zawsze wylizywały sobie cipki, obie wsadzały sobie nawzajem języki w tyłki, Warszawa ze Śmiercią uprawiały seks w pozycji 69, były w związku partnerskim, którego nic nie mogło unieważnić, żaden sąd, żaden papież, ponieważ połączyła je Historia, która na świadka wzięła Syrenę z mieczem. Syreni gród znakomicie nadaje się na miejsce wiecznego spoczynku, nie ma innego miasta, które byłoby prawdziwym miastem-cmentarzem.
Jeśli zatem butelki po merlotach znalazły się w domu, znaczyło to, że kiedy je kupował w sklepie na rogu albo, co bardziej prawdopodobne, nocą na najbliższej stacji benzynowej, albo w którymś z tych pleniących się po mieście kiosków i blaszaków z napisem „Alkohole 24H” – musiał nie czuć już nic. Być może robił zakupy w środku nocy, w tej najgorszej nocy porze, w okolicach godziny trzeciej, gdy wszystko wydaje się nierealne i przerażające, a w środku czuje się tylko nicość i pustkę. Teraz jednak wolałby czuć na powrót nicość, bo czuł niestety zbyt dużo, teraz czuł wszystko, każdy organ wewnętrzny, każdy mięsień, nawet każdy centymetr kości, a w kościach każdy molekuł szpiku, każdą kroplę krwi bulgoczącej w nabrzmiałych tętnicach i każdą cząstkę gorącego, drżącego powietrza wokół. Nicość przynajmniej nie boli. Polazł teraz do łazienki, by się napić wody, puścił ją, by nie była tak ciepła jak w kuchni, odczekał kilka ciężkich chwil, podstawił spuchnięte, fioletowe usta pod kran, starając się nie patrzeć za długo w lustro, choć kątem oka ujrzał czerwoną