Mały poradnik życia rodzinnego - s. Maria Kwiek USJK - ebook
Wydawca: Wydawnictwo Agape Kategoria: Poradniki Język: polski Rok wydania: 2013

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 212 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Mały poradnik życia rodzinnego - s. Maria Kwiek USJK

 „Książka Mały poradnik życia rodzinnego kładzie szczególny akcent na pogłębienie więzi z Bogiem. Skupia się ona na przedstawieniu zagadnień dotyczących modlitwy, życia na co dzień z Bogiem oraz przeżywania sakramentów przez rodzinę. Ukazuje, jak praktycznie budować w sobie i w rodzinie prawdziwą relację z Bogiem. Podkreśla wartość daru zbawienia wysłużonego nam przez Chrystusa. Przytaczane cytaty z Pisma św. zachęcą Czytelnika do częstszego sięgania po Biblię. Każdy rozdział kończy się refl eksją mającą pomóc osobiście odnieść się do poruszanych w nim kwestii”.

ks. bp Grzegorz Balcerek

Opinie o ebooku Mały poradnik życia rodzinnego - s. Maria Kwiek USJK

Fragment ebooka Mały poradnik życia rodzinnego - s. Maria Kwiek USJK






















Korekta: Robert Bil

Projekt okładki: Paweł Fiszer

Zdjęcie na okładce: Viktor Pravdica/Dreamstime.com

Wydawnictwo Agape

ul. Panny Marii 4, 60-962 Poznań

e-mail: wydawnictwo@agape.org.pl

tel./fax (+48) 61 852 32 82

www.agape.org.pl

Dział handlowy

tel./fax (+48) 61 852 32 80

e-mail: sklep@milujciesie.org.pl

Druk: Edica, Poznań



Wstęp

Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą, nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje...

(1 Kor 13,4-8)

Z radością witamy kolejną publikację napisaną z myślą o dobru rodziny. Forma książki – krótkie artykuły obejmujące najistotniejsze zagadnienia związane z życiem i dobrym funkcjonowaniem rodziny – czyni z tej publikacji wydatną pomoc dla rodziców w kształtowaniu chrześcijańskiego oblicza rodzin. Problematyka poruszana w Małym poradniku życia rodzinnego obejmuje problemy życia rodziny chrześcijańskiej, a zwłaszcza życia religijnego. Kształtowanie siebie i najbliższych mobilizuje do podejmowania wysiłków, prób oraz stawiania sobie wymagań.

Oddana do rąk Czytelników książka przedstawia plan Stwórcy względem człowieka i kładzie szczególny akcent na pogłębienie więzi z Bogiem. Skupia się ona na przedstawieniu zagadnień dotyczących modlitwy, życia na co dzień z Bogiem oraz przeżywania sakramentów przez rodzinę. Ukazuje, jak praktycznie budować w sobie i w rodzinie prawdziwą relację z Bogiem. Podkreśla wartość daru zbawienia wysłużonego nam przez Chrystusa. Przytaczane cytaty z Pisma św. zachęcą Czytelnika do częstszego sięgania po Biblię. Każdy rozdział kończy się refleksją mającą pomóc osobiście odnieść się do poruszanych w nim kwestii.

Autorka swoją książkę kieruje przede wszystkim do rodzin, a szczególnie do rodziców. Publikacja ta ma ułatwić im nie tylko osiąganie własnego rozwoju duchowego, ale też ma im pomóc w kształtowaniu życia religijnego swych dzieci. Może być także pomocna w prowadzeniu młodzieży przez opiekunów i wychowawców.

Książka w szczególny sposób kierowana jest do nowożeńców. U początku swej wspólnej drogi otrzymują oni kompendium wiedzy o rodzinie, wychowaniu i wierze, którego stosowanie będzie gwarancją bezpiecznego, spokojnego i szczęśliwego życia.

Autorka używa przystępnego języka dla przedstawienia trudnych, ale ważnych spraw wiary. Sprawy te przybliża nam osoba mocno tkwiąca w świecie rodziny, jej problemów, trosk i zadań. Z drugiej strony jest to kompetentny przekaz doświadczonego katechety i wychowawcy.

Książka ta nie musi być czytana według kolejności rozdziałów. Każdy może sięgnąć do interesującego go w danej chwili tematu. Jest ona w literaturze pedagogicznej istotnym uzupełnieniem jako mały podręcznik praktycznego realizowania chrześcijańskiego życia. Bardzo polecam ją wszystkim, którym dobro rodziny leży na sercu.

ks. bp Grzegorz Balcerek


Bóg ma dla naszego życia czytelny plan


Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną”. (...) A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.

(Rdz 1, 27-28.31a)

Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkęswoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle,że stają się jednym ciałem.

(Rdz 2,24)

Podobnie też [jest] jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi.

(Mt 25,14-19)


Wokół powołania oraz zadań kobiety i mężczyzny w obecnych czasach istnieje wiele różnych, często kontrowersyjnych, opinii. Bywa, że pod adresem osób odmiennej płci wypowiada się uogólnione zdania czy sądy, które w wielu wypadkach głęboko je ranią. Obserwuje się zamazywanie różnic między mężczyzną i kobietą, zmierzające do unifikacji płci. Dla niektórych normalną sprawą stają się homoseksualne zachowania czy związki.

Postawmy w takiej sytuacji pytania: Jaki plan ma Bóg – Stwórca człowieka – wobec mężczyzny i kobiety? Jakie wyznacza im zadania? Jakie stawia warunki do realizacji tych zadań?

To Bóg właśnie zamierzył, aby na świecie żyli mężczyźni i kobiety. Daje każdemu, poprzez rodziców, życie i ma wobec niego pełen miłości odwieczny plan. Kocha bezgranicznie każdego człowieka. Każdy jest Mu potrzebny. Każdy jest dla Niego drogi i niepowtarzalny. Bóg zatem obdarza ludzi różną płcią. On zamierzył, aby mężczyzna i kobieta byli odmienni. Stwórca od początku zaplanował, aby oni się wzajemnie uzupełniali, by razem tworzyli całość. Bóg dał im do wypełnienia ważne zadania. Mają być płodni, przekazywać życie oraz pracować (por. Rdz 1,28). Bóg zatem mówi:

Bądźcie płodni: oznacza to, że mamy się rozwijać, wzrastać, wewnętrznie dojrzewać. Każdy z nas powinien przynosić swoim życiem jak najlepsze owoce. Mają one być piękne, dorodne. Tak się dzieje, gdy ktoś czuwa nad sobą, pracuje nad swoim charakterem, rozwija swoje dobre cechy, talenty, pochyla się nad swoimi słabościami i ograniczeniami, chcąc, aby było ich coraz mniej: „Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło” (Łk 6,45a). Jeżeli ktoś nie spełnia nakazu „bądźcie płodni”, to nie tylko stoi w miejscu, ale nawet się cofa. Niestety, swoim życiem przynosi wtedy owoce niedojrzałe, a nawet złe. W Przypowieści o nieurodzajnym drzewie figowym (p. Łk 13,6-9)zawarta jest prawda, że Bóg czeka na wydawanie dobrych owoców i daje ku temu potrzebną pomoc i łaski.

Rozmnażajcie się – przekazujcie życie: Bóg zamierzył dawać życie przez mężczyznę i kobietę. On to sformułował ku temu najlepsze warunki: „Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem” (Rdz 2,24). Stwórca przedstawił czytelnie kolejność w rozwoju miłości między mężczyzną i kobietą. Poznanie się i pogłębiająca się miłość sprawia, że stają się oni sobie coraz bliżsi i zmierzają do opuszczenia swoich rodziców. Nie oznacza to bynajmniej, że się ich wyrzekają, jak niektórzy sądzą. Potem następuje przyłączenie się do współmałżonka. Dzieje się to podczas ślubu – przymierza małżeńskiego, kiedy to składana jest tak ważna dla całego ich życia przysięga miłości, wierności oraz uczciwości małżeńskiej. Wtedy to mąż i żona stają się jednym, ich intymne współżycie płciowe staje się świętym znakiem sakramentu małżeństwa. Natomiast samo małżeństwo, jako sakrament, staje się obrazem miłości Trójcy Świętej oraz Jej ikoną. Taka kolejność (opuszczenie, przyłączenie się, bycie dwoje jednym ciałem) stwarza najwłaściwsze warunki do rozpoczęcia małżeńskiego współżycia płciowego, mającego wyrażać miłość oraz równocześnie otwartość na przyjęcie dziecka. Mąż ma przyłączyć się do swojej żony, jak wskazał Stwórca w Księdze Rodzaju, a nie do narzeczonej, kochanki, konkubiny, jakiejś panny, rozwódki czy do cudzej żony.

Bóg pragnie, aby każde dziecko miało od poczęcia obydwoje rodziców, aby od początku było przez nich kochane i oczekiwane. W dzisiejszych czasach ludzie niechętnie słuchają wskazań Boga. Często rozpoczynają współżycie płciowe, nie będąc jeszcze małżeństwem. Są też i tacy, którzy w małżeństwie dopuszczają się zdrady. Prowadzi ona do niepokoju, zranień, ogromnych cierpień, a często i do nieodwracalnych tragedii. Sami dostrzegamy, jak niektóre dzieci cierpią z powodu nieposłuszeństwa swoich rodziców wobec Boga. Święty Piotr i apostołowie dają nam niezwykle cenną radę: „Słuchajcie bardziej Boga niż ludzi” (Dz 5,29).

W tej tak istotnej kwestii obdarzania się miłością oraz przekazywania życia ludzie chcą być mądrzejsi niż sam Bóg. Ciągle mało jest takich, którzy liczą się z Jego wolą wyrażoną w V, VI i IX przykazaniu. Są tacy, którzy propagują miłość spłaszczoną do wymiarów ciała czy jedynie do doświadczania przyjemności. Niektóre czasopisma proponują, aby korzystać z seksu sprowadzonego najczęściej jedynie do doznań ciała czy do uczuć. Nie mówi się o odpowiedzialności i rozwijaniu w sobie zdolności do kochania. Ukazuje się łatwą i przyjemną wizję życia, która w jakimś momencie może doprowadzić do nieszczęścia czy nawet do dramatu.

Czyńcie sobie ziemię poddaną: Bóg obdarza każdego człowieka odpowiednimi zdolnościami, aby mógł pracować oraz wypełniać swoje powołanie. Każdy z nas ma zatem możliwość przetwarzania i ulepszania świata, czynienia sobie ziemi poddaną. W pracę powinno się wkładać całe swoje serce. Może być ona wtedy wykonywana na chwałę Boga. Chrystus przypomina, że każdy człowiek został przez Boga obdarzony talentami – umiejętnościami, dzięki którym może dobrze wykonywać swoje obowiązki (Mt 25,14-30). Z otrzymanych talentów trzeba będzie się przed Bogiem rozliczyć. Każdy z nas wie, że wielu ludzi nie wykorzystuje swoich umiejętności, ponieważ marnuje je poprzez lenistwo czy złą pracę, inni zaś niszczą pracę drugich albo nie szanują swojej. Jeszcze inni doprowadzają do marnotrawstwa lub brakoróbstwa.


REFLEKSJA

TAK

NIE

CZĘSTO

CZASAMI

Czy świadomie dążysz do wewnętrznego rozwoju?





Czy w sprawach miłości i przekazywania życia słuchasz bardziej Boga niż ludzi?





Czy sakrament małżeństwa jest dla Ciebie święty?



----

----

Czy szanujesz wykonywaną pracę?





Czy próbujesz swoją pracą chwalić Boga?





Co w sobie obecnie doskonalisz?

Nad czym obecnie pracujesz, by polepszyć swój charakter?

Nad jakimi uczuciami uczysz się panować?

Co ostatnio udało Ci się uporządkować w swoim wnętrzu?


Z modlitewnym zamyśleniem:

Dziękujemy Ci, Boże, za to, że od wieków miałeś dla naszego życia określony plan. Udzielaj nam swojej łaski, abyśmy mogli jak najlepiej odczytywać i realizować Twoje zamierzenia względem naszej rodziny. Jesteśmy Ci wdzięczni, że ukształtowałeś nas odmiennie jako małżonków, abyśmy się wzajemnie uzupełniali i wspierali. Chcemy razem być dla innych czytelnym Bożym obrazem.

Pomóż nam wzrastać w Twojej mądrości i łasce. Napełniaj nas miłością, wiarą i nadzieją, abyśmy ze skarbca swojego serca do końca ziemskich dni czerpali dobro i nim dzielili się z każdym, a przede wszystkim z najbliższymi. Pomóż nam obdarzać każde dziecko miłością, poczuciem bezpieczeństwa oraz pewnością Twojej miłości. Chcemy prawdziwie wszystko czynić przez całe życie na Twoją chwałę. Amen.


Pierwsi rodzice zerwali więź z Bogiem


A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła.

(Rdz 2,8-9)

Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał. A przy tym Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: „Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania, ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz”.

(Rdz 2,15-17)

A wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty: „Czy rzeczywiście Bóg powiedział: «Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?»”. Niewiasta odpowiedziała wężowi: „Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: «Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli»”. Wtedy rzekł wąż do niewiasty: „Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło”. Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł. A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy.

(Rdz 3,1-7)


Wielu z nas dotyka cierpienie, ból czy tragedia związana z odejściem kogoś bliskiego. Wielu nie może dogadać się z innymi, przeżywając napięcia, kłótnie, niechęci czy nosząc w sercu zadawnione urazy. Są wśród nas tacy, którzy przeżyli już niejedno nieszczęście. Inni stali się przez doświadczanie trudnych sytuacji zgorzkniali czy zgryźliwi, zniechęceni, zobojętniali czy rozczarowani. Zawsze, gdy człowiek przeżywa coś trudnego, pojawia się w jego sercu pytanie: dlaczego? Każdy z nas na pewno wielokrotnie poszukiwał odpowiedzi na to właśnie pytanie.

Pierwsi rodzice byli początkowo w pełni szczęśliwi, dopóki nie zapragnęli być równi Bogu. Pierwsze ich nieposłuszeństwo wobec Boga nazywane jest grzechem pierworodnym. Przed jego popełnieniem ludzie cieszyli się możliwością oglądania Boga własnymi oczami, darami nadprzyrodzonymi, łaską uświęcającą oraz darami przyrodzonymi. Te ostatnie związane były z różnymi płaszczyznami człowieczeństwa: z jego zmysłami, uczuciami, rozumem, wolą oraz duszą. Pierwszy grzech spowodował w duszy człowieka zanik dotychczasowej więzi z Bogiem, utratę łaski uświęcającej i innych nadprzyrodzonych darów. Grzech ten wprowadził w życie człowieka nieporządek, chaos, wielorakie pożądliwości oraz lęk, który jest wynikiem braku miłości: „Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia, nie pochodzi od Ojca, lecz od świata” (1 J 2,16). Została zerwana oblubieńcza więź z Bogiem. Człowiek utracił Jego bliskość i przyjaźń. Po grzechu pierworodnym pojawiło się zło, cierpienie, choroby i śmierć.

Płaszczyzna zmysłów, niezbędna w kontaktowaniu się ze światem zewnętrznym i z drugim człowiekiem, zaczęła wymykać się spod kontroli rozumu człowieka, który zaczął dążyć do egoistycznej przyjemności. W płaszczyznę uczuć wzbogacających życie człowieka weszły uczucia przykre, takie jak np.: zazdrość, gniew, zawiść, rozpacz i smutek. Płaszczyzna rozumu – pomagająca w dokonywaniu wyborów, w decydowaniu, prowadzeniu refleksji czy w dążeniu do poznawania prawdy – po grzechu pierworodnym doznała ograniczenia. Natomiast płaszczyzna woli, ułatwiająca osiąganie założonych celów, mobilizująca do działania, umożliwiająca wysiłek ukierunkowany na dobro, została osłabiona poprzez lenistwo, wygodnictwo, dążenie do wygód czy przyjemności.

Obecnie każdy człowiek dziedziczy grzech pierworodny i jest przez niego zraniony. Skutki tego grzechu pozostawiły trudności w przeżywaniu siebie samego oraz więzi z Bogiem i ludźmi. Rozpoczęły się wielorakie problemy. Jedni mają problemy ze sferą zmysłową. Wtedy to jeden ze zmysłów (wzrok, słuch, smak, węch, dotyk) wysuwa się spod kontroli rozumu i bezwzględnie dąży do zaspokojenia swojej przyjemności, dotykając tym boleśnie siebie i innych. Może to być na przykład zmysł wzroku, który ulega pożądaniu (zasmakowanie w pornografii czy w filmach erotycznych), lub zmysł dotyku, który opanowany zostaje przez nieczystość, czy zmysł smaku, bezwzględnie dążący do łakomstwa czy pijaństwa.

Inni natomiast mogą mieć szczególne trudności ze swoją sferą uczuć. Ulegają na przykład zazdrości, zatruwając innym życie, lub uczuciu przygnębienia, siejąc wokół pesymistyczny nastrój. Niektórzy stale się na kogoś złoszczą, gniewają czy obrażają.

Jeszcze inni mają problemy ze sferą rozumu. Trudno jest im się uczyć, przyswajać nowe wiadomości lub myśleć logicznie, szczególnie w sytuacjach napięć czy konfliktów. Bywa, że niektórzy wpadają w pychę i zarozumiałość ze względu na swoje umysłowe zdolności.

Wśród ludzi są i tacy, którzy mają bardzo słabą wolę. Łatwo ulegają nałogom (nikotynizm, alkoholizm, narkomania, lekomania, seksoholizm czy jakieś inne uzależnienia). Niektórzy ludzie żyją tak, jakby byli bezwolni. Jeszcze inni swoją wolę wykorzystują do złych rzeczy. Dążą do czegoś, co nie jest obiektywnie dobrem. Mówi się o nich, że po trupach zmierzają do celu. Nie zważają wtedy na ból i cierpienia, które zadają innym.

Skutkiem grzechu pierworodnego są zatem zaburzone więzi między ludźmi: trudno o porozumienie się, miłość, o troskę czy pomoc, o kierowanie się życzliwością czy dobrym sercem. Nie zawsze też człowiek potrafi odnieść się właściwie do swojej osoby. Są tacy, którzy poniżają się, nie szanując siebie, lub też się przeceniają, wywyższając siebie. Nie potrafią spojrzeć na siebie po Bożemu w prawdzie, do czego zachęca św. Paweł: „Niech nikt nie ma o sobie wyższego mniemania, niż należy, lecz niech sądzi o sobie trzeźwo – według miary, jaką Bóg każdemu w wierze wyznaczył” (Rz 12,3).

Po pierwszym nieposłuszeństwie wobec Stwórcy człowiek znalazł się w bardzo trudnym położeniu. Nie był w stanie o własnych siłach zjednoczyć się z Bogiem, dojść do zbawienia. Między człowiekiem a Bogiem powstała przepaść nie do pokonania. Nikt nie był w stanie jej przekroczyć. Stwórca w swojej wielkiej miłości jeszcze w raju zapowiedział, że nie zostawi ludzi bez wyjścia i ześle im szczególną pomoc. Pragnął, aby każdy człowiek mógł w wieczności przeżywać szczęście i radość życia z Nim samym. I tak ludzie przez wieki oczekiwali pomocy Bożej. Bóg przez kolejnych proroków zapowiadał przyjście na świat Zbawiciela. Przybliżał ludziom coraz bardziej Jego rolę i zadania, które da Mu do spełnienia. Oczekiwania ludzi były coraz większe. Ich tęsknota się wzmagała. W odpowiednim czasie Bóg posłał na ziemię swojego Syna, który wziął na siebie wszystkie ludzkie grzechy i zapłacił za nie sobą; wysłużył każdemu życie wieczne, otworzył możliwość pójścia do nieba oraz dał szansę życia w łączności ze sobą: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (J 3,16-17).


REFLEKSJA

TAK

NIE

CZĘSTO

CZASAMI

Czy potrafisz zapanować nad pojawiającymi się w Tobie przykrymi uczuciami?





Czy zadajesz sobie pytanie: dlaczego one się pojawiają?





Czy podejmujesz w swoim życiu jakieś umartwienia?





Czy potrafisz z czegoś zrezygnować lub czegoś sobie odmówić dla wewnętrznego umocnienia?





Jakie znaczenie ma dla Ciebie bliskość Boga?

Jakie skutki grzechu pierworodnego widzisz w sobie w sferze zmysłów?

Jakim przykrym, nieprzyjemnym uczuciom ulegasz najczęściej?

W czym osłabione jest działanie Twojego umysłu?

W czym przejawia się słabość Twojej woli?

Jakie grzechy najbardziej oddzielają Twoją duszę od Boga?


Z modlitewnym zamyśleniem:

Boże, pierwsi rodzice zerwali przez swe nieposłuszeństwo jedność z Tobą. Od tego czasu weszła na świat pożądliwość ciała i oczu oraz pycha. Zaczęły się nieszczęścia, zło, choroby, cierpienia i śmierć. Wszystkich nas też dotyka grzech. Nie możemy o własnych siłach dojść do Ciebie ani poradzić sobie ze swoją słabością i przeciwnościami życia. Jesteśmy wewnętrznie rozbici. Trudno nam budować zdrowe relacje z innymi i z Tobą.

Dziękujemy Ci, Boże, że posłałeś nam na ratunek swojego Syna – Jezusa Chrystusa, który wysłużył nam zbawienie i otworzył nam wszystkim drogę do nieba. Dziękujemy Ci, Panie Jezu, za założony przez Ciebie Kościół oraz za dar życia wiecznego. Pomóż nam go osiągnąć i spotkać się z Tobą twarzą w twarz. Wtedy doświadczać będziemy już zawsze pełnej miłości, radości oraz szczęśliwości. Tego pragnie każdy z nas w głębi serca. Każdy tęskni za Twoją miłującą obecnością. Amen.


Jezus przychodzi nas uratować


A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.

(J 3,14-16)

Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.

(Ef 2,8-10)

Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest. Każdy zaś, kto pokłada w Nim tę nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty.

(1 J 3,1-3)


Każdy z nas przeżył tęsknotę za kimś kochanym czy oczekiwanie na przybycie kogoś bliskiego. Mogła to być sytuacja wyjazdu współmałżonka na delegację. Mógł to być wyjazd dziecka na wakacje i pełne tęsknoty oczekiwanie jego powrotu. Może było to czekanie na powrót do domu mamy czy taty, kiedy dziecku w nieskończoność wydłużały się godziny. Wreszcie mogła to być – lub nadal jest – tęsknota za pojednaniem się z kimś bardzo bliskim, kto się oddalił, odszedł, odjechał czy stał się zatwardziałym wrogiem.

W życiu Izraelitów tęsknota za Zbawicielem wraz z upływem czasu wzmagała się coraz bardziej. Wreszcie na ziemię przyszedł upragniony Jezus Chrystus, który zdecydował się, będąc Bogiem, żyć między ludźmi jak każdy człowiek. Zgodził się na straszliwe cierpienia i śmierć na krzyżu, aby przebłagać Boga za wszystkie nasze grzechy. Wyprosił dla nas u Ojca przebaczenie, przelewając swoją Krew, i otworzył nam drogę do wieczności. Stał się bramą do nieba. Jezus daje nam możliwość innego życia tu, na ziemi: „On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata” (1 J 2,2).

Chrystus przyniósł ludziom wielki dar – utracone w raju życie wieczne, które jest drogocenną perłą. Życie Boże otrzymuje każdy chrześcijanin w momencie chrztu świętego. Wtedy Bóg czyni nas swoimi dziećmi. Nikt z ludzi sam nie może nadać sobie takiej godności. Niestety, nie każdy, kto otrzymuje od Pana Jezusa życie wieczne, przyjmuje je i je w sobie rozwija. Istnieje kilka warunków, które trzeba spełnić, aby świadomie przyjąć życie Boże. Pierwszy to z wiarą otworzyć swoje serce na Chrystusa. Wielu chrześcijan mówi, że wierzy, ale ma przed Bogiem szczelnie zamknięte serce: „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” (Ap 3,20).

Drugim warunkiem jest stopniowe eliminowanie zła ze swojego życia. Trzeba zatem zrezygnować z zazdrości, ze złośliwości, kłótni, z obmawiania i oczerniania innych. Trzeba odwrócić się od kłamstwa, dokuczania innym, od zarozumiałości i poniżania innych. Trzeba zerwać z nieczystością, lenistwem, łakomstwem czy nałogami: „…co się tyczy poprzedniego sposobu życia – trzeba porzucić dawnego człowieka, który ulega zepsuciu na skutek zwodniczych żądz, odnawiać się duchem w waszym myśleniu i przyoblec człowieka nowego, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości” (Ef 4,22-24).

Trzecim, niezwykle ważnym warunkiem przyjęcia życia wiecznego jest przebaczenie wszystkim wszystkiego, czym wobec nas zawinili, czym nas kiedyś zranili czy nadal nas ranią (por. Mt 18,21-22).Dopiero wtedy, kiedy ofiaruje się Chrystusowi dokonane przebaczenie, różne urazy, ciche żale i pretensje do innych, może On uwolnić nas od wcześniejszych obciążeń. Święty Paweł mówi: „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (Ga 5,1a).

Jeżeli zatem człowiek stworzy w sobie warunki, aby przyjąć życie wieczne, wtedy to Chrystus może zacząć z nim i przez niego działać. Pan Jezus udziela swoich łask potrzebnych do świętego życia poprzez kolejne sakramenty.

Wiedząc, że każdy człowiek potrzebuje ciągłego umacniania, Chrystus pozostawił nam siebie samego pod postacią chleba i wina. Nasze życie jest często uciążliwe i trudne, dlatego trzeba nam jak najczęściej posilać się Komunią św. Kto naprawdę przyjął życie wieczne, które daje Bóg, ten może w każdą niedzielę, a może nawet i częściej, karmić się Ciałem i Krwią Chrystusa, aby z Nim współdziałać.

Syn Boży wiedział, jakie spustoszenie we wnętrzu człowieka czyni popełniane przezeń zło. Wiedział, że przepełnienie serca ludzkiego grzechem spowoduje, że człowiek będzie coraz gorszy nie tylko dla innych, ale także dla Boga i dla siebie. Dlatego ustanowił kapitalny sakrament, poprzez który uwalnia człowieka od grzechów, uzdrawiając jego wnętrze. Jest to sakrament pojednania. Wielu ludzi nie korzysta z mocy tego sakramentu i coraz trudniej im wytrzymać ze sobą i z innymi. Wreszcie, kiedy ich wewnętrzne napięcia spowodowane popełnionymi grzechami dochodzą do zenitu, próbują szukać pomocy u psychologów czy psychiatrów. Lekarze ci nie mają jednak mocy jednania z Bogiem, a więc nie prowadzą do duchowego uzdrowienia.

Jezus Chrystus pomyślał też o duchowym umocnieniu, ustanawiając sakrament bierzmowania. W szczególny sposób potrzebny jest on młodzieży wchodzącej w dorosłe życie. Młodzi potrzebują niezwykłego umocnienia, aby nie tylko mogła się w nich ostać wiara, ale też aby jej bronić i świadczyć swoim życiem o Bogu. Od młodości zatem w sposób szczególny towarzyszy człowiekowi moc i światło samego Ducha Świętego.

Każdy z dorosłych wie, jak trudne bywa życie małżeńskie. Wymaga ono wiele wysiłku i samozaparcia, aby nieustannie obdarzać miłością współmałżonka oraz dzieci i żeby je dobrze wychowywać. Chrystus umacnia łaską sakramentu małżeństwa wspólne życie małżonków. Jeżeli otwierają się oni na przyjęcie życia wiecznego, to wtedy mogą czerpać z Serca Pana Jezusa – nieskończonej skarbnicy – wszystkie łaski potrzebne do małżeńskiego i rodzinnego życia oraz do wychowywania dzieci.

Pan Jezus ustanowił też sakrament kapłaństwa. Ksiądz jest człowiekiem w szczególny sposób poświęconym Bogu. Mocą samegoChrystusa udziela on wierzącym sakramentalnych łask: „Każdy bowiem arcykapłan z ludzi brany dla ludzi bywa ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga, aby składał dary i ofiary za grzechy. Może on współczuć z tymi, którzy nie wiedzą i błądzą, ponieważ sam podlega słabości. I ze względu na nią powinien jak za lud, tak i za samego siebie składać ofiary za grzechy. I nikt sam sobie nie bierze tej godności, lecz tylko ten, kto jest powołany przez Boga jak Aaron” (Hbr 5,1-4).

Chrystus nie zapomniał o ludziach cierpiących, starszych czy chorych. Im również w specjalny sposób pomaga poprzez ustanowiony przez siebie sakrament namaszczenia chorych: „Chorzy mogą zatem doznać umocnienia, pokrzepienia, pociechy, przebaczenia grzechów, a nawet uzdrowienia” (Jk 5,16).


REFLEKSJA

TAK

NIE

CZĘSTO

CZASAMI

Czy umiesz Bogu - naszemu Panu - okazać wdzięczność za życie Boże?





Czy obecnie korzystasz z ofiarowanych Ci przez Jezusa sakramentów?





Czy chcesz świadomiej korzystać z obdarzania Cię życiem wiecznym poprzez różne sakramenty?



----

----

Czy wypraszasz łaski płynące z sakramentu małżeństwa potrzebne w codziennym życiu Twojej rodzinie?





Czy korzystasz systematycznie z sakramentu pojednania?





Czy szanujesz tych, którzy otrzymali od biskupa sakrament kapłaństwa?



----

----

Jak często przystępujesz do Komunii św.?

Jak często przystępujesz do sakramentu pojednania?

Jakie zauważasz łaski płynące z sakramentu małżeństwa w Twoim życiu rodzinnym?


Z modlitewnym zamyśleniem:

Panie Jezu, na Ciebie czekały kolejne pokolenia Żydów, aż wreszcie, zapowiadany przez proroków, przyszedłeś i zamieszkałeś między ludźmi. Przyjąłeś na siebie wszystko to, czego każdy z nas jako człowiek doświadcza – z wyjątkiem własnego grzechu. Dla ratowania nas przeszedłeś przez okrutne cierpienia, mękę i śmierć na krzyżu. W ten sposób wyprosiłeś u Ojca przebaczenie naszych grzechów, płacąc za nie swoją Krwią.

Aby przeczytać tę książkę w całości, kup ją w księgarni www.legimi.com.