Mała książeczka o prawdziwej radości życia - Anselm Grün - ebook
Wydawca: Wydawnictwo Jedność Kategoria: Religia i duchowość Język: polski Rok wydania: 2011

Mała książeczka o prawdziwej radości życia ebook

Anselm Grün

(0)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 106 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze PDF
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Mała książeczka o prawdziwej radości życia - Anselm Grün

Wszystkim, którzy się odważą zajrzeć do swego serca, pomoże zrozumieć, „dlaczego ptak śpiewa” i „dlaczego dziecko się bawi” – wskaże drogi wiodące ku prawdziwej radości, rodzącej się w chwili zachwytu nad tym,

co jest obok mnie tu i teraz.

Pokaże, jak odnaleźć w sobie pozytywną energię, która uskrzydla; zanurzyć się całkowicie w rwącym potoku życia,

by zacząć go doświadczać wszystkimi zmysłami; odkryć niebo w sobie i wreszcie całkowicie zaakceptować to, kim jestem,

to, co robię, to, co wypełnia moje życie.

Pomoże doświadczyć prawdziwej wolności, w której rodzi się umiejętność cieszenia się czasem, odkrywania, że każda chwila jest cudem, że szczęście jest na wyciągnięcie ręki.

Opinie o ebooku Mała książeczka o prawdziwej radości życia - Anselm Grün

Fragment ebooka Mała książeczka o prawdziwej radości życia - Anselm Grün






Tytułowa

Anselm Grün

Mała książeczka o prawdziwej radości życia


Redakcyjna

Tytuł oryginału: Das kleine Buch der Lebenslust

Copyright © Verlag Herder Freiburg im Breisgau 2008

© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Jedność, Kielce 2010

Tłumaczenie

Ewa Anna Piasta

Redakcja i korekta

Paulina Zaborek

Redakcja techniczna

Wiktor Idzik

Projekt okładki

Justyna Kułaga-Wytrych

Zdjęcie na okładce

© TOMO, shutterstock.com

ISBN 978-83-7660-654-3

Wydawnictwo Jedność

25-013 Kielce, ul. Jana Pawła II nr 4

Dział sprzedaży: tel. 41 349 50 50

Redakcja: tel. 41 349 50 00

www.jednosc.com.pl

e-mail: jednosc@jednosc.com.pl

Skład wersji elektronicznej:

Marcin Satro

© Copyright Wydawnictwo JEDNOŚĆ


Przedmowa

Byliśmy na urlopie. Dla niego to był normalny dzień pracy. Grzaliśmy się w majowym słońcu na małym placu w Palermo. On był sprzedawcą tekstyliów – przemierzał brudne bazary, pchając przed sobą wózek z towarami, które oferował gospodyniom. Jedna spojrzała z okna na piętrze i zawołała do niego. Podśpiewywał sobie półgłosem, tak że tylko on to słyszał, potem zaśpiewał trochę głośniej, prawie z całej piersi, a w międzyczasie wykrzykiwał imiona swoich klientek i dość pikantne żarty. Tylko jedna z nich kupiła u niego jakąś drobnostkę, gdy tak siedzieliśmy na placu i obserwowaliśmy. On jednak tego pięknego dnia nie był źle nastawiony do życia. Wciąż śpiewając, poszedł dalej. Wszystko jak w jakimś kiczowatym libretcie. Ale przede wszystkim był to przykład radości życia. Oczywiście nie ma czego zazdrościć temu mężczyźnie. Na pewno nie jego pracy. Ale jednocześnie jest w tym coś istotnego…

Dlaczego śpiewał? Bo musiał. Dlaczego ptak śpiewa? Bo musi. Poprzez śpiew wyraża radość z życia; sam wobec siebie.

Pod tym względem dzieci są jak ptaki. Dzieci, te większe i te mniejsze, potrafią właśnie takie być: skupione, skoncentrowane na danej chwili. Tak jak niespełna dwuletnia Antosia, która przyszła kiedyś do biura i ciągle odkrywała coś, co ją wprawiało w zachwyt – krzyczała z radości, promieniała. Całe jej ciało, ona sama, było w tym momencie jedną wielką radością. W tej chwili nie istniało w niej nic innego, jak tylko ta radość, aż aktówki wydawały się podskakiwać z radości. Dzieci potrafią być właśnie takie: nie idą, tylko podskakują, biegną, wykrzykują coś jedno do drugiego lub szepczą sobie do ucha. Zabawę biorą na poważnie, traktują ją jak najprawdziwsze życie. Absolutnie skupione, zapominają o sobie, a jednocześnie są w ruchu.

Indianie uroczyście świętują pierwszy uśmiech dziecka; uważa się, że to dla dorosłych uroczysty moment. „Pierwszy uśmiech dziecka, pierwsze wyrażenie miłości i dobrego samopoczucia” – powiedział szwajcarski klaun, Dymitr. Może dlatego tak lubimy klaunów – potrafią sprowokować do śmiechu. A śmiech dodaje nam uroku. Wtedy radość życia wręcz z nas tryska.

Radość życia oznacza, że ma się ochotę na życie. Wszelki ciężar opada. Wszystko staje się lekkie dzięki tej pozytywnej energii, która nadaje rozmachu duszy i ciału. Myśli się wtedy o miłości, ekstazie, śmiechu, rozkoszowaniu się. O tańcu i świętowaniu. Muzyka zdaje się rozbrzmiewać w powietrzu.

„Cudownie jest żyć, mówię wam, choć istnieje wiele trosk” (Detlev Block). Nie zawsze życie jest radosne. Ostatecznie jednak decyduje pozytywny punkt widzenia. Radość życia jest lekką i zwiewną energią, sprawia, że możemy spojrzeć ponad to, co przynosi codzienność – jak latawiec, kiedy wzbija się w górę. Możemy wznieść się ponad niziny jak taternik, któremu troski codzienności nagle wydają się małe i niewiele znaczące, a nawet śmieszne. Życie jest w sumie czymś lekkim.

Jeśli dzieci potrafią być takie z zasady, dlaczego nie dorośli? Kto nas blokuje, co przygasza bądź mąci tę pozytywną energię? Kto wypędził z nas tę pierwotną radość istnienia? Czy winę ponosi wychowanie? A może maczuga moralności? Cokolwiek by to nie było, ważniejsze jest, by się zastanowić, jak możemy odzyskać tę utraconą radość życia.

„Możliwe, że cudowność i wspaniałość życia jest w zasięgu ręki każdej osoby, zawsze i w pełni, ale bywa zasłonięta, niewidoczna, ukryta w głębinach, bardzo oddalona. Ale jednak istnieje, nie jest czymś wrogim, niechętnym czy głuchym. Jeśli przywoła się ją, używając jej właściwego imienia, wtedy przybędzie”. Słowa te zanotował Franz Kafka w swoim dzienniku.

Radość życia, zauważa również Anselm Grün, jest czymś, czego – jako dorośli – możemy znowu się nauczyć. Ważne, by skupić się i skoncentrować na chwili obecnej, żyć z zaangażowaniem wszystkich zmysłów, cieszyć się z danej chwili. Aby opanować tę sztukę, nie trzeba niczego posiadać, niczego pragnąć, nie trzeba też patrzyć uporczywie na jakiś cel. „Tylko ten, kto zapomni o sobie samym, zdoła zakosztować czystego istnienia oraz odczuć radość z niego”.

Chciwość czyni łakomym. Radość sprawia, że stajemy się weseli. Dlaczego uważamy, że klaun jest radosny? To nie jest radość z jego sztuczek, ale radość z tego, że umie wyrazić coś niezależnie od zastosowania, w sposób wolny, a więc to, co jest samym życiem. Dostrzega sprzeczności i pomaga innym je zobaczyć, parodiuje je, bawi się nimi, a wszystko znajduje ujście w rozbrajającym śmiechu, w który wszyscy się angażują.

Dobry klaun, uważa Dymitr, jest jak dziecko, które się bawi po prostu dlatego, że musi.

Gdybyśmy stali się jak dzieci, życie byłoby radośniejsze, zarówno dla nas, jak i dla innych.

Anton Lichtenauer


Pozytywna energia

To, co nas wszystkich uskrzydla

Kto ma radość życia?

„Któż jest człowiekiem, co miłuje życie i pragnie widzieć dni szczęśliwe? (Ps 33,13 Wlg). Jeśli słysząc to, odpowiesz: „ja”, rzecze ci Bóg: Skoro chcesz mieć prawdziwe i wieczne życie, „powściągnij swój język od złego, a twoje wargi od słów podstępnych! Odstąp od złego, czyń dobro; szukaj pokoju, idź za nim!” (Ps 34,14-15).

To zdanie znajduje się na początku reguły św. Benedykta (Prolog 15–17). Przez 25 lat prowadziłem w opactwie Münsterschwarzach spotkania z młodzieżą. Mottem, które przyświecało mi w pracy z młodymi ludźmi były właśnie te słowa z reguły św. Benedykta, które napisał w prologu, zapraszając młodych mężczyzn do klasztoru i stawiając im pytanie: „Kto miłuje życie?” Naszym celem było nauczenie młodzieży radości życia. Radość życia jest różna od tego, co lansuje społeczeństwo konsumpcyjne. Nie jest powierzchowną wesołością, lecz sztuką życia chwilą obecną, z zaangażowaniem wszystkich zmysłów, z dostrzeganiem tego, co w danym momencie jest. Sztuka bycia obecnym wymaga po pierwsze uważności, a po drugie umiejętności rezygnacji, pozbycia się tych wielu wewnętrznych głosów, które nieustannie czegoś chcą lub targają nami na wszystkie strony.

Na danej chwili skoncentruję się tylko wtedy, kiedy uwolnię się od pragnienia posiadania, jeśli będę potrafił zapomnieć o sobie samym. Muszę uwolnić się przede wszystkim od ciągłego stawiania sobie pytania: co z tego będę miał? Co w tym momencie czuję? Tylko ten, kto zapomni o sobie samym, będzie zdolny zasmakować w czystym istnieniu i poczuć radość z niego płynącą.

Więcej rozrywki i zabawy – mniej radości

Język [niemiecki] doskonale oddaje niuanse semantyczne związane z radością oraz zabawą i rozrywką. Słowo radość [niemieckie Freude] pochodzi od rdzenia froh, który oznacza miłe wewnętrzne poruszenie. Kiedy się cieszę, moje serce bije radośniej. Radość ma coś wspólnego z ochotą do życia. Ochota jest odczuciem serca. W słowie Vergnügen [rozrywka, zabawa] tkwi słowo genug, którego używa się wtedy, kiedy chce się zakomunikować: „już mam dosyć”. Pierwotnie słowo to miało zastosowanie w języku prawniczym. Jeśli ktoś zapłacił mi odpowiednią kwotę, wtedy byłem zadowolony i wesoły. Pragnienie rozrywki i zabawy ma coś z powierzchowności oraz dokonywania opłat. Płacę, abym miał rozrywkę, abym otrzymał wystarczająco z tego wszystkiego, co kryje się pod hasłem „zabawa”. Taka rozrywka rzadko kiedy sięga aż do serca. Gdy coś sprawia nam radość, serce podskakuje, a gdy coś jest tylko rozrywką, mamy poczucie, że otrzymaliśmy jakąś równowartość tego, za co zapłaciliśmy. Hermann Hesse, który intensywnie zastanawiał się nad tą zależnością, powiedział: „Przykładanie zbyt dużej wagi do czasu, pośpiech jako najważniejszy wyznacznik naszej formy życia to bez wątpienia najbardziej niebezpieczny wróg radości. Hasłem jest tutaj: możliwie jak najszybciej możliwie jak najwięcej. Z takiej postawy płynie coraz więcej rozrywki i coraz mniej radości”. Hesse zawsze bardzo uważnie obserwował swoje otoczenie, był zagorzałym krytykiem nieopanowanej pogoni za coraz to nowymi rozrywkami. Kto ciągle jest w pośpiechu, ten nie umie się radować ani cieszyć. Rozrywki, za którymi goni dzisiejszy człowiek, aby zakosztować trochę zabawy, są ostatecznie namiastką, czymś zastępczym. Są również wewnętrzną niezdolnością do odczuwania radości. Radość wymaga skoncentrowania się na chwili obecnej i zwolnienia tempa. Kto goni od jednego wrażenia do drugiego, przeżywa co najwyżej krótkotrwałe zadowolenie. Hermann Hesse dostrzegał w pośpiechu wroga radości i przyczynę tego, że zamiast radości szuka się tylko przyjemności i rozrywki, którą można na krótki czas kupić. Kto pragnie nauczyć się radości, musi zwolnić tempo, musi się ćwiczyć w tym, aby być obecnym w danej chwili, zamiast nieustannie gonić za nowymi rozrywkami, które ma zamiar schwytać, aby mieć wreszcie dosyć. I tak nigdy nie zaspokoją one jego serca i jego tęsknoty.

Żadnych wymuszonych żartów

„Matką rozpusty nie jest radość, lecz brak radości”. Fryderyk Nietzsche, filozof ekstazy, stwierdził z całą powagą, że jeśli ktoś żyje rozpustnie i nie chce pominąć żadnej rozrywki, wtedy – jak zauważył – ma to swoją przyczynę nie w radości, która szuka sposobu ekspresji, lecz wręcz przeciwnie, w braku radości. Kto jest niezdolny do radości, ten ma wewnętrzny przymus bycia w drodze, w nieustannym poszukiwaniu rozrywek i zabawy. Nie zna umiaru. To brzmi paradoksalnie, ale brak radości jest matką żądzy rozrywek i manii uciech. Społeczeństwo konsumpcyjne, nastawione wyłącznie na przyjemności jest odzwierciedleniem smutku i melancholii naszych czasów. Jest to czas pozbawiony radości, w którym szuka się uciech, ponieważ utraciło się radość w sercu. Bardzo często korzysta się z tych uciech kosztem innych. Ośmiesza się ich, aby samemu mieć rozrywkę. Prawie w ogóle się nie zauważa, jak nieludzkie jest społeczeństwo konsumpcyjne i jak ranią się w nim ludzie nawzajem. Nie jest ono zaproszeniem do wspólnej radości życia, lecz dążeniem, aby mieć swoje rozrywki i uciechy, bez zwracania uwagi na drugiego człowieka, którego traktuje się jako przedmiot i obiekt służący do zabawy.

Gdy obserwuję ludzi, którzy zyskali to, co nazywają rozkoszą, często zauważam smutne i puste twarze. Kiedy sądzą, że nikt ich nie obserwuje, wychodzi na jaw cały tkwiący w nich smutek. Chcą przepędzić ponury nastrój swoich serc. Ale nie udaje im się to. Przyjemności pozostają na powierzchni. Nie przenikają w głąb serca.

Na dnie serca mieszka jednak radość, dostępna dla każdego człowieka, czekająca na odkrycie jak skarb.

Pożeracze szczęścia

„Żądza rozrywek jest nienasycona, a najchętniej pożera szczęście”. Austriacka autorka Marie von Ebner-Eschenbach dochodzi do sedna sprawy i ujmuje to tak: istnieje żądza rozrywek, uzależnienie od nich. Nie ma zaś żądzy radości. Uciechy mogą doprowadzić do choroby. Człowiek staje się nienasycony. Nigdy nie ma dosyć i wciąż musi mieć coraz więcej. Uzależnia się od tego. Mania i uzależnienie są chorobą. Kto pędzi od jednej rozrywki do drugiej, ten staje się niezdolny do prawdziwej radości. Marie von Ebner-Eschenbach porównała destrukcyjny charakter tej postawy z zaburzeniem odżywiania takim jak bulimia: żądza rozrywek i przyjemności pożera szczęście. Przyjemności nie przynoszą szczęścia, lecz niszczą je. Dlatego trzeba wstrzemięźliwości i umiarkowania oraz ograniczenia się tylko do „tu i teraz” i skoncentrowania na tej radości, którą niesie chwila.

„Nie” dla uciech i rozrywek

„Człowiek nie narodził się dla uciech i rozrywek, ale dla radości”, powiedział Paul Claudel. Ma to swoje odbicie już w samym języku. Niemieckie słowo „rozrywka” (Vergnűgen) pochodzi z języka prawniczego i handlowego; było używane pierwotnie na oznaczenie zadowolenia, zaspokojenia i uiszczenia opłat. Człowiek nie narodził się po to, aby zostać zaspokojony, mieć wszystkiego pod dostatkiem, by egzekwować swoje roszczenia. Człowiek narodził się dla radości. Termin „radość” (z niemieckiego Freude), pochodzi od słówka froh i ma coś wspólnego ze zwinnością, wzruszeniem, ruchem, podskokami. Kto się raduje, ma wrażenie, jakby wewnętrznie podskakiwał. Ewangelista Łukasz opisał to na przykładzie spotkania Maryi z Elżbietą: „(…) skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie”(Łk 1,44). Staroniemieckie słowo „radość” – frewida, frouwida jest spokrewnione ze szwedzkim słowem fröjd, które oznacza żywotność, radość życie, ochotę do życia. Radość jest bliższa zamiłowaniu i rozkoszy niż rozrywka i uciecha. Te ostatnie są tylko zaspokajaniem pragnień, radość natomiast wprowadza we mnie życie, budzi żywotność. Sprawia, że chce mi się podskakiwać. Napełnia mnie rozkoszą.

Zachwyt w oczach

„Ironią i sprzecznością jest to, że ciągle szukamy intensywnych przeżyć, jakiegoś punktu kulminacyjnego, choć możemy go znaleźć wokół nas, we wszystkich rzeczach, które zachwycają nasze oczy”. Tak pisała poetka Anais Nin jeszcze przed pojawianiem się społeczeństwa konsumpcyjnego. Społeczeństwa, które szuka zaspokojenia, łaknąc nadzwyczajnych wrażeń. Tęsknota za nimi jest głęboko zakorzeniona w ludzkiej duszy. Ale co jest tym szczytem i punktem kulminacyjnym?

Psycholog Abraham Maslow mówi o „doświadczeniach szczytowych”. Takich doświadczeń nie można „sprawić”, czyli sztucznie zainscenizować. One zdarzają się, kiedy jesteśmy w pełni skoncentrowani na chwili obecnej. Wtedy takim szczytowym doświadczeniem może stać się wschód słońca. Albo narodziny dziecka czy też podziwianie wspaniałej górzystej okolicy.

Takie punkty kulminacyjne są obecne nawet w zwykłych rzeczach, ale by je dostrzec, musimy mieć szeroko otwarte oczy.

Siła napędowa

Aby przeczytać tę książkę w całości, kup ją w księgarni www.legimi.com.