Lady Pank. Biografia nieautoryzowana - Michał Grzesiek - ebook
Wydawca: Bukowy Las Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 750 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Lady Pank. Biografia nieautoryzowana - Michał Grzesiek

Ponad trzydzieści lat imponującej kariery, obfitującej w liczne upadki i jeszcze liczniejsze wzloty, dziesiątki przebojów, które zna chyba każdy obywatel Rzeczypospolitej, wstrząsające opinią publiczną skandale, rozstania, powroty i przede wszystkim szczery, bezkompromisowy rock and roll, który wciąż intryguje i porywa kilkupokoleniową rzeszę fanów…Oto zespół Lady Pank – najbardziej niepokorna grupa w dziejach polskiego show-businessu!

Autor wyczerpująco opisuje jego dzieje, począwszy od muzycznych początków lidera i założyciela Jana Borysewicza, okresu formowania się grupy w ponurej epoce stanu wojennego, eksplozji popularności w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych, przez próby przebicia się na rynki zagraniczne, załamanie kariery po „aferze wrocławskiej” w 1986 roku, feralny wyjazd do USA w 1988 roku, skończywszy na udanym i trwałym powrocie w pierwszej połowie następnej dekady, dzięki któremu sceniczne popisy Lady Pank będzie miało szansę podziwiać wkrótce już trzecie pokolenie słuchaczy.

W książce, oprócz prasowych wypowiedzi niemal wszystkich osób związanych kiedykolwiek z grupą, znalazło się też miejsce na wspomnienia byłych muzyków i współpracowników zespołu, którzy ujawnili wiele faktów i ciekawostek nieznanych wcześniej nawet najbardziej zagorzałym miłośnikom Lady Pank. Całość uzupełniają liczne – w większości wcześniej niepublikowane – fotografie z wszystkich etapów bogatej historii formacji.

Opinie o ebooku Lady Pank. Biografia nieautoryzowana - Michał Grzesiek

Cytaty z ebooka Lady Pank. Biografia nieautoryzowana - Michał Grzesiek

Co wyróżniało piosenkę Nie wierz nigdy kobiecie na tle repertuaru Budki? Przede wszystkim wyraziste gitarowe brzmienie i zepchnięcie na drugi plan klawiszy Lipki. Utwór otwierała łagodna, „landrynkowa” gitara, później przychodził czas na stonesowski riff (choć podany bez dźwiękowego brudu, z jakiego słynie Keith Richards), płynnie przechodzący w spokojniejszą zwrotkę
Przykry obowiązek nie ominął także Lady Pank. Egzamin wyznaczono na godzinę szesnastą w Sali Kongresowej, gdzie parę godzin później zespół miał dać koncert. Przed wejściem kłębił się ogromny tłum. Zasiadający w komisji Czesław Niemen zbuntował się i wyszedł, mówiąc, że nie zamierza kwestionować umiejętności artystów, na których koncerty przychodzą tysiące ludzi.
Ów tekst portretuje, przynajmniej na pierwszy rzut oka, uwielbianą przez tłumy jednostkę, która ma stałe miejsce na czołówkach gazet. Wrażenie to burzy jednak refren. Sam Mogielnicki także potwierdza, że wszystko w tej piosence stanowi inteligentną grę pozorów: „Nie miałem tu na myśli nikogo konkretnego. Chodziło o majaczenia przeciętnego faceta, który sobie wypił i myśli, że jest kimś więcej, niż jest. Buduje wyobrażenia. […] Przyznaję, że chciałem też trochę dla chłopaków napisać. W pewnym momencie zespół był na takim szczycie popularności, że chciałem im powiedzieć coś w stylu: Panowie, to jest iluzja. Zamki na piasku”. Piosenka ukazała się na trzecim
Tekst, powstały po pamiętnym koncercie w klubie Park (którego nazwa pada w piosence), podzielić można na dwie części. W pierwszej zwrotce dostajemy krótki opis pokoncertowej imprezy, suto zakrapianej alkoholem. Druga odsłona traktuje już o smętnych konsekwencjach nadużycia. Porównanie stanu kaca do widoku Sahary to kolejna trafna metafora Mogielnickiego, który jednak nie odpuścił sobie pewnego prztyczka w stronę ówczesnej polityki władz, pełnej zakazów i reglamentacji („awaria w wodociągach – znów wodę zamknął cieć”). Samo Kilimandżaro – opisane tu jako „najbardziej suchy szczyt” – to chyba porównanie zrozumiałe dla każdego, kto choć raz przeżył podobny stan. Moje Kilimandżaro tradycyjnie
Mogielnicki wraz z narzeczoną postanowił udać się pod warszawski empik na Marszałkowskiej: „Była chyba 8 rano. Sklep jeszcze zamknięty, ale kolejka już cztery razy zawraca. «Za czym kolejka ta stoi?» – pytam. «Za Lady Pank». Co tu dużo gadać – to miłe”.