Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 737

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Pobierz fragment dostosowany na:

Zabezpieczenie: watermark

Opis ebooka Kobieta w kulturze - kultura w kobiecie - Aneta Chybicka, Maria Kaźmierczak (red. nauk.)

Publikacja stanowi próbę odpowiedzi na pytanie: co w zakresie psychologii rodzaju jest kulturowe, społeczne, a co wrodzone? Z drugiej strony książka stanowi zbiór prac związanych ze zmieniającymi się stereotypami płci i rodzaju. W podręczniku przyjęto perspektywę wielowymiarowej analizy doświadczeń życiowych kobiet i mężczyzn, także w aspekcie kulturowym. Założono, że kobiecość i męskość rozwijają się w społeczeństwie, dzięki niemu, a czasem pokonując społeczne czy kulturowe bariery. Stąd w książce Czytelnik znajdzie naukowe teksty dotyczące problematyki płci w obszarze życia zawodowego, rodzinnego, w zakresie tematyki zdrowia czy ogólnego funkcjonowania kobiet i mężczyzn w społeczeństwie.

Książka składa się z dwóch części. Pierwsza traktuje o męskości i kobiecości w ujęciu międzykulturowym, któremu w poszczególnych publikacjach przyglądają się specjaliści z różnych dziedzin. Druga część książki omawia wymiar męskości – kobiecości z perspektywy psychologii społecznej. W tej części są analizowane problemy, z jakimi spotykają się kobiety polskiej rzeczywistości. Artykuły w niej zgromadzone wieloaspektowo omawiają specyfikę funkcjonowania kobiet w Polsce: od funkcjonowania w życiu rodzinnym, zawodowym, intymnym, aż po zaburzenia związane ze zdrowiem.

Książka może być wykorzystana jako lektura na zajęciach dydaktycznych ze studentami filozofii, socjologii, historii, psychologii, nauk o edukacji czy kulturze, a także kadrę akademicką prowadzącą zajęcia z problematyki dotyczącej płci kulturowej.

Opinie o ebooku Kobieta w kulturze - kultura w kobiecie - Aneta Chybicka, Maria Kaźmierczak (red. nauk.)

Fragment ebooka Kobieta w kulturze - kultura w kobiecie - Aneta Chybicka, Maria Kaźmierczak (red. nauk.)

Strona tytułowa
Wstęp
Część pierwsza Kobiecość/męskość – perspektywa międzykulturowa
Męskość – Kobiecość jako wymiar kulturowy. Koncepcje – problemy – pytania – badania
Trzy sari i samochód za pana młodego...
Rola empatii i percepcji partnera w związkach romantycznych w Indiach w kontekście badań polskich

Kobieta w kulturze – kultura
kultura w kobiecie.

Studia interdyscyplinarne

pod redakcją naukową Anety Chybickiej i Marii Kaźmierczak

Oficyna Wydawnicza "Impuls"

Kraków 2006


Wstęp




Stwierdzenie, że za zachowanie człowieka odpowiedzialne są warunki środowiskowe i kultura, a nie jedynie genetyka, jest w dzisiejszych czasach trywialne i oczywiste. Doszła do tego już w połowie poprzedniego stulecia Margaret Mead (2000). Badając ludy Oceanii, zaobserwowała, że w niewielkiej odległości od siebie żyją ludzie skrajnie różniący się podejściem do kwestii płci. Matryjarchat i patryjarchat, chociaż tak różne, rozwinęły się w społecznościach nieróżniących się fizycznie, a jedynie oddzielonych od siebie warunkami geograficznymi. Na podstawie tej obserwacji Margaret Mead, a za nią inni badacze wielu specjalności uznali, że znaczenie przypisywane płci nie zależy od wyposażenia biologicznego, ale od wzorów kultury i warunków środowiskowych. Takiemu samemu wyposażeniu genetycznemu można przypisać różne znaczenia (kobieta: bogini albo gorsza odmiana człowieka), obiektywna płeć tym samym jest przekształcana w subiektywny rodzaj.

Należy zatem zadać sobie pytanie: dlaczego niniejsza książka jest zatytułowana Kobieta w kulturze – kultura w kobiecie? Według współczesnych koncepcji należy rozróżniać pomiędzy płcią biologiczną a płcią psychologiczną czy rodzajem. Termin „rodzaj" został wprowadzony do opisu charakterystyk wiązanych w danej kulturze z kobiecością i męskością. Jest to pojęcie nieodnoszące się do fizjologii, a stanowiące społeczną etykietkę przypisywaną ludziom na podstawie ich płci (por. Brannon, 2002). Społeczeństwo jest postrzegane jako źródło stereotypów płciowych. To nasza cywilizacja stworzyła Doktrynę Dwóch Sfer (tamże) dzielącą rzeczywistość na kobiecą – środowisko domowe oraz męską – świat pozarodzinny, aktywność zawodowa. Jeśli tę koncepcję weryfikowało przez wieki codzienne życie w wielu społeczeństwach, to można zapytać o psychologiczne procesy leżące u podłoża godzenia się na tego typu podziały. Bem (2000) mówi o procesie „sex typingu", który polega na indywidualnej, zgeneralizowanej gotowości do przetwarzania informacji związanych z płcią (które konstytuują schemat płci) oraz na wzajemnej asymilacji schematu płci i koncepcji własnej osoby. W konsekwencji człowiek uczy się zachowywać zgodnie ze stereotypami rodzajowymi, definiującymi przede wszystkim psychiczne, kobiece i męskie cechy psychiczne, traktując takie dostosowanie się jako adaptację do otaczającego świata. Z drugiej strony w literaturze przedmiotu spotykamy teorie traktujące o różnicach pomiędzy kobietą a mężczyzną w budowie mózgu czy odwołujące się do odmiennej gospodarki hormonalnej obydwu płci (Wojciszke, 2002; Brannon, 2002; Blum, 1997). Nie ulega wątpliwości, że tego typu różnice mogą stanowić źródło odmiennych cech psychicznych obydwu płci, jednak nie wydaje się, że są wyłącznymi czynnikami je determinującymi. Płeć jest podstawowym kryterium kategoryzacji ludzi, którego dziecko uczy się bardzo wcześnie i nie można zaprzeczyć, że to dzięki wpływom kulturowym tworzy się obraz siebie uwzględniający pojmowanie kobiecości i męskości (Wojciszke, 2002; Bem, 2000).

Kobieta, tworząc plany czy oczekiwania, wchodząc w kolejne relacje interpersonalne, czy radząc sobie z życiowymi wyzwaniami, jest „obciążona" stereotypami rodzaju (czy może jej wiedza jest „wzbogacona o" te stereotypy) promowanymi przez kulturę. Oczywiście może się im podporządkować i wówczas będzie nazywana „kobiecą", ale może je odrzucić i pozostać „męska" lub starać się nie kierować stereotypami rodzaju w swoim zachowaniu – być androgyniczną, co nie oznacza, że pozostaje nieświadoma istnienia owych schematów. Taka nieświadomość wydaje się nierealna, ponieważ „kultura jest w każdym z nas", jest też w kobiecie.

Badając we wrześniu 2006 roku plemiona zamieszkujące w Indiach (Oris sa) redaktorki tej pozycji – Aneta Chybicka i Maria Kaźmierczak – miały okazję zweryfikować ogromne znaczenie wpływów środowiskowych na codzienne życie kobiet. Na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów mieszkają ludzie różniący się znacznie obyczajowością oraz normami i zasadami moralnymi od głównego nurtu kultury Indii. Plemię Bathudi charakteryzuje ciekawe podejście do kwestii małżeństwa i seksualności. Chłopcy i dziewczęta w wieku kilkunastu lat uczęszczają do tzw. youthdormitory, gdzie pobierają praktyczne nauki przygotowujące ich do dalszego życia w plemieniu (które nie mają nic wspólnego z tradycyjną nauką w europejskim rozumieniu). W youthdormitory pozostają także na noc, gdzie po zapadnięciu zmroku swobodnie nawiązują relacje seksualne. W plemieniu Juang ceremonia małżeństwa jest poprzedzana ucieczką przyszłych państwa młodych do dżungli, a właściwe zaślubiny odbywają się po ich powrocie. Takie zachowanie nie jest uznawane za niemoralne, przeciwnie – jest naturalną konsekwencją wyboru partnera życiowego. Niecałe 30 kilometrów dalej wiejska kobieta indyjska zostałaby społecznie wykluczona, gdyby odkryto jej przedmałżeńskie kontakty o naturze seksualnej. Dziewictwo przed ślubem jest bezwarunkowo wymagane (przynajmniej na wsi), a kobieta powinna w każdym aspekcie życia podlegać mężczyźnie oraz jego rodzicom. W niektórych rejonach Indii wciąż praktykowany jest zwyczaj sati, czyli samospalenie dokonywane przez wdowę po śmierci męża (współcześnie na szczęście zdarza się to sporadycznie). Przygotowana przez nas publikacja stanowi próbę odpowiedzi na pytanie: co w zakresie psychologii rodzaju jest kulturowe, społeczne, a co wrodzone?

Z drugiej jednak strony książka Kobieta w kulturze – kultura w kobiecie stanowi zbiór prac związanych ze zmieniającymi się stereotypami płci i rodzaju. Jeszcze w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia obserwowano wysoką akceptację stereotypów rodzaju (mężczyzna – breadwinner, kobieta – housewife, caregiver; Brannon, 2002). Przedstawiciele obojga płci lepiej oceniali cechy typowo męskie w stosunku do cech kobiecych, wykazywali negatywne uprzedzenia wobec stereotypowej kobiety, faworyzowali zaś stereotypową męskość (Brannon, 2002). Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku męskie i kobiece role społeczne zaczęły się zmieniać (Rosenkrantz i in., 1968). Kobiety jako kategoria zaczynają być oceniane bardziej pozytywnie, z biegiem czasu oceny te stają się nawet bardziej pozytywne niż oceny mężczyzn (Eagly i in., 1991). Obecnie mężczyźni są przedmiotem silniejszej stereotypizacji niż kobiety (Hort i in., 1990). Męski stereotyp jest bardziej skrajny od kobiecego, zarówno pod względem cech fizycznych, jak i społecznych (Brannon, 2002), kobiety negatywnie stereotypizują mężczyzn (Edmonds, Cahoon, 1993). Obserwuje się stopniowe zwiększanie skłonności kobiet do przypisywania sobie cech stereotypowo uznawanych za męskie (Twenge, 1997), co pociąga za sobą i prawdopodobnie także jest wynikiem zmian w tożsamości przedstawicielek płci pięknej. Wzrasta akceptacja dla elastyczności roli kobiecej (Brannon, 2002), a ustosunkowanie do kobiet stało się bardziej pozytywne, niż to było przedtem (tamże). Można z całą pewnością stwierdzić, że stereotypy rodzaju, a w szczególności stereotyp kobiety, uległy zmianie na przestrzeni ostatnich 50 lat, zmieniły się także zachowania i postawy kobiet w krajach Europy i w USA (np. kobiety weszły na rynek pracy, zaczęły siebie oceniać jako bardziej asertywne i przedsiębiorcze itp.). Zmieniły się same kobiety, ale także to, jak i za co są oceniane. Powstało zjawisko sexual harassment, które wcześniej było uznawane za coś normalnego i było częścią życia społecznego. Dotarliśmy do momentu, gdy wiele elementów wypowiedzi o kobietach musi być kontrolowanych, by nie zostać posądzonym o seksizm. O mężczyznach natomiast można mówić, jak i co się chce. Popularnym dowodem na to jest oburzenie, jakie wzbudziła piosenka Wilków pt. Baśka, w której śpiewali oni (poniekąd pochlebny) tekst: „Baśka miała fajny biust, Ania styl, a Zośka coś, co lubię. Ela całowała cudnie, nawet tuż po swoim ślubie [...]. Piękne jak okręt pod pełnymi żaglami, jak konie w galopie, jak niebo nad nami". Żadnego odzewu natomiast nie wzbudziła (także wśród mężczyzn) piosenka Kasi Klich pt. Lepszy model, w której piosenkarka śpiewała: „Znów się zepsułeś i wiem, co zrobię, zamienię cię na lepszy model. Nie mam do ciebie cierpliwości, to pewne, że nie będę mieć. Minął termin twojej przydatności, gwarancja nie obejmuje cię. Nie pozostawiasz mi wyboru, na lepszy model zmienię cię. Nie potrzebuję w domu złomu dłużej mieć". A wydawałoby się, że porównanie mężczyzny do przedmiotu dokonane przez Kasię Klich jest bardziej obraźliwe niż przyrównanie kobiet do koni w galopie. Powstał podwójny standard, który tym razem dotyczy tego, co wolno, a czego nie wolno powiedzieć o przedstawicielach i przedstawicielkach obu płci. Zgodnie z tym standardem mężczyźni jawią się jako seksistowskie stworzenia, które nie doceniają kobiet i oczekują stereotypowych zachowań z ich strony, opierających się głównie na opiece nad nimi i dziećmi i dbaniu o dom, a także na postrzeganiu kobiet głównie w kategoriach seksualnej atrakcyjności. Przeciwko takiemu traktowaniu kobiet walczą one same, zachowując się niezgodnie ze stereotypem i przejawiając negatywne, utajone postawy wobec przedstawicieli płci przeciwnej oraz negatywnie stereotypizując mężczyzn. Niniejsza publikacja stanowi próbę badawczego ustosunkowania się do dynamicznie zmieniających się stereotypów płci i ich społecznych konsekwencji. Mamy nadzieję, że otworzy dyskusję nad tym, co w stereotypie męskości i kobiecości jest do dzisiaj aktualne, a co przeszło już do historii.

Problematyka różnic płciowych budzi więc w ostatnich latach coraz większe zainteresowanie, co znajduje swoje odzwierciedlenie w ciągle rosnącej liczbie badań naukowych nad kobiecością i męskością prowadzonych zarówno w Polsce, jak i w innych krajach. Z tego względu 8 marca 2006 roku na Uniwersytecie Gdańskim odbyła się Konferencja Naukowa nt. „Kobieta w kulturze – kultura w kobiecie". Wydarzenie to spotkało się z dużym zainteresowaniem około 800 uczestników, zarówno studentów wielu kierunków, jak i pracowników naukowych różnych specjalności, którzy licznie uczęszczali na wykłady, sympozja oraz warsztaty prowadzone przez znakomitych gości z kraju i zagranicy, poświęcone tematyce kobiecości i męskości. Widoczna popularność oraz przede wszystkim ważność tej tematyki skłoniły nas do opracowania niniejszej książki, aczkolwiek należy podkreślić z całą mocą, że nie ma ona charakteru materiałów pokonferencyjnych, wiele zawartych w tym opracowaniu artykułów nie było częścią wspomnianej konferencji. Ponadto w książce zostały zawarte jedynie teksty o charakterze naukowym (niektóre z nich są ilustrowane reportażami o charakterze popularnonaukowym) i badawczym, nie ma tu elementów ideologicznych czy założeń niepodbudowanych empirią. Książka Kobieta w kulturze – kultura w kobiecie jest rzeczową dyskusją nad wątkami płci i rodzaju w różnych perspektywach naukowych.

Niniejsza publikacja wychodzi naprzeciw zapotrzebowaniu na naukowe opracowania z zakresu gender studies. W prezentowanym podręczniku przyjęto perspektywę wielowymiarowej analizy doświadczeń życiowych kobiet i mężczyzn, także w aspekcie kulturowym. Założono, że kobiecość i męskość rozwijają się w społeczeństwie, dzięki niemu, a czasem pokonując społeczne czy kulturowe bariery. Tożsamość płciowa wyznacza zaś jakość funkcjonowania człowieka w różnych sferach życia. Stąd w książce Czytelnik znajdzie naukowe teksty dotyczące problematyki płci w obszarze życia zawodowego, rodzinnego, w zakresie tematyki zdrowia czy ogólnego funkcjonowania kobiet i mężczyzn w społeczeństwie. Ponadto ma ona za zadanie inspirować do poszukiwania odpowiedzi na pytanie: czy w zakresie problematyki różnic płciowych, a szczególnie definiowania kobiecości, dzisiejszy świat stał się już „globalną wioską", tzn. czy doszło do unifikacji sposobu rozumienia pojęć „kobieca rola" oraz „męska rola" we wszystkich kulturach? Dlatego starano się ukazać, w jaki sposób kobiety i mężczyźni postrzegają się nawzajem, jak się zachowują, jakim hołdują wartościom, jakim normom się podporządkowują w różnych kulturach, nie tylko w Polsce.

Książka składa się z dwóch części. Pierwsza część traktuje o męskości i kobiecości w ujęciu międzykulturowym, któremu w poszczególnych publikacjach przyglądają się specjaliści z różnych dziedzin. Pierwszy artykuł tej części stara się odpowiedzieć na pytanie, czym jest wymiar męskości i kobiecości w kulturze, a kolejne są uszczegółowieniem tego tematu, przy czym niektórzy Autorzy zilustrowali swoje naukowe teksty reportażami. Tak więc część ta ma charakter zarówno empiryczny, jak i popularnonaukowy. Nie został również pominięty rys historyczny ukazujący zmienność męskości i kobiecości na przestrzeni dziejów, opisujący społeczności matriarchalne oraz patriarchalne oraz analiza popularnych publikacji dotyczących omawianego wątku, które stanowią odbicie współczesnej kultury. Ujęta tu została również analiza relacji intymnych kobiet i mężczyzn w różnych kulturach oraz zagadnienia dotyczące stereotypów płci w perspektywie kulturowej.

Druga część książki omawia wymiar męskości – kobiecości z perspektywy psychologii społecznej. W tej części są analizowane problemy, z jakimi spotykają się kobiety w polskiej rzeczywistości. Artykuły w niej zgromadzone wieloaspektowo omawiają specyfikę funkcjonowania kobiet w Polsce: od funkcjonowania w życiu rodzinnym, zawodowym, intymnym, aż po zaburzenia związane ze zdrowiem.

Zaletą publikacji jest to, że większość tekstów ma charakter empiryczny. Dzięki temu, opierając się na rezultatach prezentowanych badań, zapoznając się z dyskusjami prowadzonymi przez Autorów – specjalistów z zakresu różnych dziedzin naukowych, Czytelnik ma możliwość tworzenia własnej definicji kobiecości i męskości w perspektywie społecznej, wielokulturowej.

Wróćmy jednak na koniec do Konferencji „Kobieta w kulturze – kultura w kobiecie", po zakończeniu której zrodził się pomysł napisania niniejszego podręcznika. Pragniemy podziękować Osobom, bez których nie byłoby Konferencji. Głównymi organizatorami Konferencji były Instytut Psychologii i Wydział Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego, we współpracy z Kołem Nauk Psychologicznych „Anima". Komitet Organizacyjny to zespół czterech kobiet: dr Anety Chybickej, dr Marii Kaźmierczak, mgr Nataszy Kosakowskiej oraz mgr Pauliny Petrus, które od dłuższego czasu współpracują ze sobą w ramach tematyki psychologii kultury i rodzaju. Jednak Konferencja nie zostałaby zorganizowana, gdyby nie współpraca z Dziekanem Wydziału Nauk Społecznych, prof. UG dr. hab. Henrykiem Machelem oraz wspaniałymi studentami z Koła Nauk Psychologicznych „Anima", a w szczególności Łukaszem Chylińskim, Martą Lemańską, Michałem Zinówko oraz wieloma innymi, również tymi niezrzeszonymi w Kole „Anima", którzy byli zaangażowani w promocję Konferencji oraz organizację wykładów, sympozjów oraz warsztatów, do których kierujemy wielkie podziękowania – to prawdziwa przyjemność pracować w takim zespole i z takimi studentami. Ponadto podziękowania należą się również Dyrekcji Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego: prof. zw. dr hab. Marcie Bogdanowicz, dr hab. Beacie Pastwie-Wojciechowskiej prof. UG i dr Małgorzacie Lipowskiej. Szczególnie ciepłe podziękowania kierujemy do konferencyjnego fotoreportera – pana Janusza Fabrowskiego, który z pełnym zaangażowaniem służył pomocą w każdym obszarze działań konferencyjnych. Jego wewnętrzny spokój i opanowanie oraz wsparcie uratowały niejedną podbramkową sytuację. Chcemy również serdecznie podziękować wspaniałym Paniom i Panom z Instytutu Psychologii wspierających nasze działania, czyli Pani Longinie Stasiak, Pani Teresie Szeremecie, Pani Edycie Sinackiej oraz Panu Maciejowi Walterowi i Panu Stanisławowi Malinowskiemu. Nie mniej ważne, kolejne podziękowania należą się wszystkim Autorom zebranych w tej publikacji ciekawych i inspirujących tekstów, jak również pracownikom naukowym naszego Instytutu Psychologii, którzy wspierali nasze działania. Zarówno im, jak i wszystkim Czytelnikom życzymy miłej lektury!

Aneta Chybicka
Maria Kaźmierczak
Natasza Kosakowska
Paulina Petrus

Bibliografia

Bem S. (2000), Męskość – kobiecość. O różnicach wynikających z płci, GWP, Gdańsk.

Blum D. (1997), Mózg i płeć: o biologicznych różnicach między kobietami a mężczyznami, tłum. E. Kołodziej-Józefowicz, Prószyński i S-ka, Warszawa.

Brannon L. (2002), Psychologia rodzaju, tłum. M. Kacmajor, GWP, Gdańsk. 

Eagly A. H., Mladinic A., Otto S. (1991), Are Woman Evaluated More Favorably than Men? An Analisis of Attitudes, Beliefs and Emotions, „Psychology of Woman Quarterly", 15, 203–216.

Edmonds E., Cahoon D. (1993), The New Sexism: Females' Negativism Toward Males, „Journal of Social Behavior and Personality", 8, 481–487.

Hort B. E., Beverly I., Leinbach M. D. (1990), Are People's Notions of Maleness More Stereotypically Framed than Their Notions of Femaleness?, „Sex Roles", 23, 197–212.

Mead M. (2000), Kultura i tożsamość. Studium dystansu międzypokoleniowego, PWN, Warszawa.

Rosenkrantz P., Vogel S., Bee H., Broverman I., Broverman D. M. (1968), Sex-roles Stereotypes and Self-concepts in College Students, „Journal of Consulting and Clinical Psychology", 32, 287–295.

Twenge J. M. (1997), Attitudes Toward Women 1970–1995, „Psychology of Women Quarterly", 21, 35–51.

Wojciszke B. (red.) (2002), Kobiety i mężczyźni. Odmienne spojrzenia na różnice, GWP, Gdańsk.


Część pierwsza
Kobiecość/męskość – perspektywa międzykulturowa


Paweł Boski
Instytut Psychologii PAN




Męskość – Kobiecość jako wymiar kulturowy. Koncepcje – problemy – pytania – badania



W rozdziale wprowadzającym do książki Męskość – kobiecość w perspektywie indywidualnej i kulturowej (Boski, Miluska, 1999) został przedstawiony model analizy problematyki płci i rodzaju na kilku poziomach (ryc. 2, s. 11). W pracy tej najwięcej uwagi poświęcono cesze indywidualnej, rozumianej jako rodzajowa właściwość „ja", oraz wymiarowi kulturowemu o nazwie „męskość – kobiecość". W ciągu kilku lat, jakie minęły od tamtej publikacji, literatura przedmiotu znacznie się rozrosła, jednak satysfakcjonujące rozumienie zjawisk badanych na wyższym, zwłaszcza kulturowym poziomie analizy, nadal pozostaje odległym celem bardziej niż satysfakcjonującym stanem naszej wiedzy.

Artykuł niniejszy stawia sobie dwa główne zadania. Pierwszym jest krytyczny przegląd zastanej wiedzy odnośnie do wymiaru męskość – kobiecość. Zadanie drugie to sprawozdanie z dwóch badań międzykulturowych proponujących nowe podejścia metodologiczne.

Najpierw przyjrzyjmy się jednak praktykom kulturowym regulującym wzajemne relacje kobiet i mężczyzn, które zostały zarejestrowane w trzech krajach. Zacznę od zapisów moich doświadczeń z lat 80. w Nigerii oraz w USA. Zakończę relacjami innych osób na temat incydentów, które miały miejsce we współczesnej Szwecji.

I. D o ś w i a d c z e n i a p ł c i w A f r y c e Z a c h o d n i e j

Ćwierć wieku temu w Nigerii pracowało kilka tysięcy Polaków, udających się do tego kraju Zachodniej Afryki na kontrakty za pośrednictwem przedsiębior stwa PHZ „Polservice"; byłem wśród nich i ja, jedyny wykładowca psychologii z naszego kraju. Pierwszą kwestią, jaka wzbudziła moje zdziwienie w obszarze ról płciowych, były różnice w tytułowaniu kobiet i mężczyzn pracujących na uczelni. Jeśli mężczyzna był profesorem, to pisano Prof. White; gdy pod nazwiskiem tym występowała kobieta, wówczas wyglądało to tak: Prof. (Mrs.) White. Ot, powiedzielibyśmy, postkolonialny obyczaj rodem z brytyjskiej kultury. Wkrótce zaczęły się pojawiać różnice o mniej trywialnym charakterze.

Polacy z reguły przyjeżdżali do Nigerii pełnymi rodzinami. Częściej w takich przypadkach kontrakt posiadał mąż (choć zdarzało się też odwrotnie). Kobiety chciały jednak podejmować pracę zawodową, mając nie mniejsze kwalifikacje niż mężczyźni. Na ogół bez trudu ją dostawały, musiały jednak spełnić pewien zaskakujący warunek: d o s t a r c z y ć n a p i ś m i e z g o d ę m ę ż a n a z a t r u d n i e n i e. Zgody męża wymagano również od kobiet przy zakładaniu konta bankowego czy przy staraniach o prawo jazdy. Były to doświadczenia bulwersujące dla Polek i odczuwane jako upokarzające. Trudno jednak było protestować, nie mieliśmy bowiem ku temu – jako ekspatrioci – żadnego mandatu.

Warto jeszcze dodać interesującą obserwację dotyczącą postrzegania polskich mężczyzn w Nigerii. Zapewne czytelnika nie zaskoczy widok mężczyzny wychodzącego ze sklepu z torbą plastikową-reklamówką w ręku. W Nigerii handel, a zwłaszcza na tradycyjnych targowiskach, jest domeną wyłącznie kobiet. One to podążają na targ, niosąc na głowach misy pełne produktów na sprzedaż bądź wracają tak z zakupami. Widok mężczyzny obładowanego torbami plastikowymi jest szokująco nieodpowiedni i nieakceptowalny. Stąd też Polakom przenoszącym bezwiednie naszą obyczajowość została przydana niezbyt korzystna etykieta: Handbags; ten szyderczy termin rozpowszechnił się też w środowisku ekspatriotów.

Moim nigeryjskim szefem – i zarazem pierwszym psychologiem międzykulturowym, z jakim pracowałem – był Pakistańczyk. Pakistan jest republiką islamską i krajem, w którym powszechnie praktykowane są małżeństwa aranżowane. Relacje między kobietami a mężczyznami poddane są tam bardzo restrykcyjnej kontroli. Wielokrotnie odwiedzając mego szefa w jego domu, nigdy nie zamieniłem więcej słów niż frazy przywitania/pożegnania z jego żoną; wejście w konwersację byłoby kulturowo niewłaściwe (a z jej strony wręcz niemożliwe), podanie ręki – jako kontakt fizyczny – również nie wchodziło w grę. Któregoś dnia, wyraźnie zmartwiony szef zwierzył mi się, że jego córka Z., 20-letnia studentka naszego uniwersytetu, była widziana w miejscach publicznych z jednym z wykładowców, mężczyzną, Nigeryjczykiem (choć Muzułmaninem). Przeżywał to jako bolesny cios dla reputacji rodziny: wszak dziewczyna-córka w żadnym wypadku nie powinna spotykać się sama z obcym mężczyzną w miejscach publicznych. Niedługo po tej rozmowie dowiedziałem się, jak problem został rozwiązany: Z. została odesłana do Pakistanu, gdzie czekał już na nią uzgodniony w kontaktach między rodzinnych narzeczony. Ślub odbył się wkrótce, a w rok później szef oznajmił mi z wyraźną dumą, że został dziadkiem.

Wreszcie ostatnie w tym przeglądzie, trudne doświadczenie profesjonalne z Czarnej Afryki. Któregoś roku na psychologię trafiła Czarna Amerykanka, przyjechała z USA, ze stanu Georgia, w ramach modnego wówczas wśród Afroamerykanów powrotu do korzeni. Ubierała się jak lokalne dziewczyny, miała plecione, sztywne warkoczyki, jednak jej akcent był wyraźnie amerykański, podobnie jak niezależność w ujawnianiu poglądów i sądów. Często wchodziła ze mną w dyskusje teoretyczne, czego lokalne Nigeryjki nie robiły. Pewnego razu wyjeżdżałem do innego miasta i postanowiłem odwołać wykład z Psychology of Personality. Pod wpływem perswazji ze strony A. zgodziłem się, aby zastąpiła mnie na zajęciach; chciała opowiedzieć kolegom o koncepcjach Lacane'a (afrykańskiego psychoanalityka żyjącego we Francji) na temat afrykańskiej osobowości. Zgodziłem się chętnie.

Okazało się, że była to bardzo niefortunna decyzja. Po powrocie dowiedziałem się, że podczas zajęć prowadzonych przez A. doszło do poważnego konfliktu. Według sporządzonej relacji wyglądało to tak: A. weszła do klasy i oświadczyła, że w porozumieniu ze mną przeprowadzi zajęcia na temat Lacane'a, po czym zaczęła zapisywać temat zajęć na tablicy. W tym momencie do tablicy podeszło trzech studentów, mężczyzn, mówiąc, że nie będzie im studentka prowadzić żadnych wykładów, że nie życzą sobie czegoś podobnego itp. Jeden z nich starł z tablicy napisany tytuł i dmuchnął kredą ze ściereczki w twarz A. (Akt ten można interpretować jako symboliczne „wybielenie" Czarnej Amerykanki, a więc wykluczenie jej, „nie jesteś nasza"). A. uderzyła wówczas jednego z antagonistów w twarz. Doszło do ogólnej przepychanki, inni studenci rozdzielili zwaśnione strony, dzięki czemu nie doszło do dalszej eskalacji agresji.

A. została zawieszona w prawach studenta. (Ja dostałem upomnienie od mego pakistańskiego szefa, że lekkomyślnie dopuściłem do groźnej sytuacji.) Tak więc kobieta została uznana za winną incydentu, choć łatwo można by argumentować, że została sprowokowana i jej koledzy byli nie mniej odpowiedzialni za całe zajście.

Sprawa na tym się nie zakończyła. Z jednym z nigeryjskich kolegów wykładowców postanowiliśmy kilka miesięcy później rozwiązać ten problem w trakcie kilkudniowego treningu grupowego z udziałem całego rocznika i wszystkich głównych aktorów zajścia. Niestety, dwudniowa, bardzo angażująca emocjonalnie sesja wyjazdowa nie przyniosła konstruktywnego rozwiązania. Konflikt miał kilka istotnych osi, z których najważniejszą, z punktu widzenia mężczyzn, było uwłaczające zachowanie kobiety wobec kolegi o arystokratycznym pochodzeniu: student, którego A. uderzyła w twarz, pochodził z rodziny książęcej (prince lub chief wśród grupy etnicznej Ibo ma lokalne znaczenie honoryficzne, ograniczone do wioski lub gminy). Jego dwaj współtowarzysze byli przybocznymi adiutantami. Spoliczkowanie kogoś z wysokiego rodu przez kobietę-Amerykankę było czynem niewybaczalnym. Z kolei A. uważała się za ofiarę męskiej buty i agresji; w jej egalitarnej mentalności względy pochodzeniowe nie odgrywały większej roli, a jako kobieta niezależna czuła się ofiarą męskiej zbiorowej agresji. Te jakże odmienne punkty widzenia okazały się nieprzekraczalnymi barierami dla drugiej strony konfliktu. Po tej nieudanej próbie zastosowania psychologii dojmująco poczułem słabości naszej dyscypliny w konfrontacji z potęgą kulturowych uwarunkowań ludzkich uczuć i myślenia.



II. K u l t u r o w e r e g u l a c j e r e l a c j i m i ę d z y p ł c i a m i w i n s t y t u c j a c h p r a c y w A m e r y c e P ó ł n o c n e j

Kolejne przykłady dotyczą świata pracy i relacji między płciami w Ameryce Północnej, czyli zjawiska nachalności/natarczywości seksualnej (sexual harassment), które w latach 80. zaczęło istotnie kształtować klimat organizacyjny tamtejszych instytucji, stając się źródłem wielu zarządzeń i działań z zakresu polityki personalnej; powstawały specjalne komórki organizacyjne ds. Walki z Natarczywością Seksualną.

W tym samym mniej więcej czasie byłem świadkiem dramatycznego zdarzenia. Pewnego wieczoru, gdy prowadziłem swój wykład, w sąsiedniej sali i na korytarzu dało się słyszeć poruszenie. Wybiegliśmy i oto naszym oczom ukazał się taki widok: z sąsiedniej sali wykładowej dwóch policjantów wyprowadzało skutego w kajdanki kolegę, profesora zwyczajnego uczelni, w której pracowałem. Oniemieliśmy. Okazało się nazajutrz, że profesor został oskarżony przez dwie studentki psychologii o molestowanie seksualne w trakcie zajęć z treningu relaksacyjnego, które prowadził w swoim gabinecie, stosując technikę masażu. Ponoć dopuszczał się dotykania piersi owych studentek. Kolega został zawieszony, a następnie, po wyroku sądowym, usunięty z pracy. (Warto przypomnieć, że wielu profesorów straciło w podobnych okolicznościach pracę, wśród nich jeden z twórców behawioryzmu, John Watson.)

W latach 90. uczelnie amerykańskie zaczęły wytyczać zasady zachowania się studentów na randkach, określane były procedury zachowań, których należało przestrzegać w kolejnych krokach zmierzających do zbliżenia seksualnego. Na przykład: Czy wyrażasz zgodę, abym rozpiął teraz Twoją bluzkę? Nieprzestrzeganie tych zaleceń regulaminowych mogło stanowić podstawę oskarżenia o gwałt randkowy (date rape). Prowadzone były badania do prac magisterskich na temat gwałtu randkowego.

III. P r e z e r w a t y w y p o d a w a n e n a t a c y w t r a k c i e i m p r e z y s t u d e n c k i e j

Poniższy przykład zanotowany został jako niezwykłe doświadczenie kulturowe przez holenderską studentkę przebywającą w ramach programu Erasmus na uniwersytecie w Szwecji. Jej relacja dotarła do mnie w związku z zajęciami, jakie sam prowadziłem w Lund.

„Ostatnia zaskakująca sprawa dotyczy prezerwatyw. Tu, w Lund, rozdawanie za darmo prezerwatyw na imprezach studenckich jest rzeczą całkowicie normalną. Oczywiście jestem w stanie przyjąć, że jest to bardzo dobra rzecz. Niemniej było to dla mnie bardzo dziwne, kiedy rozmawiałam z jakimś facetem na party i podeszła do nas dziewczyna, wręczając mi ot tak po prostu cztery prezerwatywy. Czułam się z tym nieco głupio. W Holandii jesteśmy bardzo otwarci i traktujemy temat seksu bez oporów. Ale sytuacji takiej jak ta nigdy nie doświadczyłam!".

Na ile opisany wyżej epizod można uznać za typową dla Skandynawii praktykę kulturową, a na ile jest to wydarzenie przypadkowe? Poproszony przeze mnie profesor z uniwersytetu w Lund zadał to pytanie 20 miejscowym studentom. Dwunastu odpowiedziało, że to typowe postępowanie, czterech innych oświad czyło, że to „rzadkie, ale nie szokujące", a dla pozostałych czterech zdarzenie było „zarówno rzadkie, jak i szokujące".

Poprosiłem o opinię polskich specjalistów od języka i kultury skandynawskiej i uzyskałem potwierdzenie co do typowości takich praktyk w Szwecji. Ponadto jedna z polskich doktorantek, która przebywała na stypendium w Szwecji, wzbogaciła doświadczenie Holenderki. W Szwecji każdy student, również zagraniczny, jest zobowiązany do członkostwa w tzw. nacji. (Nacjami pierwotnie były stowarzyszenia terytorialne, związane z regionem pochodzenia studentów. Obecnie regionalizm już nie obowiązuje, ale nazwa i obyczaj utrzymały się.) Moja informatorka powiedziała, że w nacji, do której należała, pod koniec spotkań towarzysko-tanecznych, nad ranem na tacach były rozdawane prezerwatywy. Postępowanie takie jest więc oficjalną praktyką, w której wyraża się daleko posunięta permisywność seksualna w połączeniu z higienicznym podejściem wyrażającym się w haśle: „zdrowy, bezpieczny seks w zdrowym ciele".

Mogę bezpiecznie założyć, że wszystkie tak odmienne incydenty krytyczne wzbudzą w polskim czytelniku zdumienie. Pokazują one jednocześnie, w jak szerokim paśmie mieszczą się kulturowe praktyki określające to, co „normalne" w relacjach między mężczyznami i kobietami, to, jak powinni się zachowywać w rolach im wyznaczonych. Każdy z przypadków relacjonuje wszak praktyki powszechnie stosowane, a nie wyjątki odbiegające od lokalnych norm.



Męskość – kobiecość: Hofstede i to co po nim

Czy istnieje wspólna płaszczyzna porządkująca powyższe przykłady tak odmiennych praktyk kulturowych? Według Geerta Hofstede'a (1998, 2001), to właśnie proponowana przez niego koncepcja i skala męskości – kobiecości kulturowej oferuje właściwą płaszczyznę interpretacyjną.

Dwubiegunowa skala (M/F), której cztery górne pozycje charakteryzują z malejącym natężeniem kraniec MAS (męskości), zaś cztery kolejne określają w stopniu rosnącym kraniec FEM (kobiecości), przedstawia się następująco: – M o ż l i w o ś ć u z y s k a n i a w y s o k i c h z a r o b k ó w; (M) – Uzyskiwanie uznania społecznego należnego za dobrą pracę; (M) – Możliwość awansowania w pracy na wyższe pozycje; (M) – Praca stanowiąca wyzwanie – dająca poczucie osobistego spełnienia się; (M) – Poczucie bezpieczeństwa pracy (brak lęku przed zwolnieniem); (F) – Życie w pożądanej okolicy dla mnie i dla rodziny; (F) – Praca z ludźmi, którzy dobrze kooperują między sobą; (F) – D o b r e r e l a c j e w p r a c y z p r z e ł o ż o n y m; (F) (Hofstede, 2001, s. 282–284)1.

Poszczególne kultury organizacyjne różnią się pozycjami na skali MAS, i te właśnie różnice „wyjaśniają" odmienności szczegółowych skryptów, a także nasze, Polaków (lub przedstawicieli innych nacji) zdziwienie w zetknięciu z nimi.

Kultury męskie, wysoko umiejscowione na skali MAS, charakteryzują się brakiem egalitaryzmu płci: mężczyźni i ich wartości dominują, a kobiety są im podporządkowane. Tak więc wymaganie od kobiet mężowskiej zgody na ich funkcjonowanie w życiu publicznym jest dobitnym przykładem męskości kulturowej, podobnie jak przegrana pozycja studentki w konflikcie z kolegą z grupy, czy też reakcja ojca, który dowiedział się o spotykaniu się córki z mężczyzną, co jest powszechnie nieakceptowane. Z drugiej strony dyskomfort Polek zmuszanych do „mężowskich zezwoleń" oraz przypisana Polakom etykieta handbag stanowią przejawy naszej kobiecości kulturowej.

Przykłady z kontekstu kultury północno-amerykańskiej wskazują na proces zmiany kulturowej w kierunku egalitaryzmu, przy zachowaniu protestanckiego purytanizmu w sferze zachowań seksualnych.

Wreszcie, skrypty szwedzkie należy interpretować w świetle daleko posuniętego egalitaryzmu oraz permisywności seksualnej.

Problem w tym, że kraje, w których wydarzyły się opisane epizody, okupują pozycje na skali MAS, nie do końca pozwalające na taką przejrzystą, wydawałoby się, interpretację. Szwecja rzeczywiście jest najbardziej kobiecą kulturą na skali Hofstede'a (MAS = 5, ranga = 68). Polska (MAS = 64, ranga = 15) uzyskuje wyniki podobne jak Stany Zjednoczone (MAS = 62, ranga = 19). Oba te kraje znajdują się więc blisko bieguna męskości, przewyższając pod tym względem o kilkanaście pozycji rangowych Pakistan (wskaźnik MAS = 50, ranga = 33), a także region Afryki Zachodniej, do którego należy Nigeria (MAS = 46, ranga = 40).

Przypomnijmy, że Pakistan jest radykalną republiką islamską, a w Nigerii szariat jest prawem obowiązującym w muzułmańskich stanach federacji, co powoduje, iż status kobiet w tych krajach jest zdecydowanie niższy niż mężczyzn. Usytuowanie Polski jako kultury bardziej męskiej w porównaniu z tymi krajami, jak wynikałoby z uzyskanych danych, należy potraktować po prostu jako błąd pomiaru.

Wątpliwości co do trafności skali MAS zostają potwierdzone empirycznie na gruncie jej korelacji z pokrewnymi skalami pomiarowymi. Zanikanie różnic psychologicznych i zazębianie się społecznych ról płciowych – to podstawowe markery kobiecości kulturowej według Hofstede'a. Z kolei egalitaryzm szans dla kobiet i mężczyzn w edukacji i życiu społecznym pojawia się jako operacjonalizacja pojęcia kultury rodzaju w innym dużym projekcie międzynarodowym o nazwie GLOBE (House i in., 2004). W latach 90. ubiegłego wieku w realizacji badań GLOBE brało udział 61 krajów, a więc liczba uczestników była zbliżona do projektu IBM, którego autorem był Hofstede. Oba przedsięwzięcia łączyło wiele innych podobieństw: kontekst organizacji biznesowych, w jakich prowadzono badania; kulturowy, a nie indywidualny poziom pomiaru; zakres pojęciowy, a nawet terminy dla oznaczenia wymiarów kulturowych. Główne różnice dotyczyły natomiast rozróżnienia w GLOBE poziomu wartości oraz praktyk kulturowych oraz teoretycznego (apriori), a nie aposteriori, jak u Hofstede'a, wprowadzenia samych wymiarów (więcej na ten temat zob. Boski, 2006, rozdz. 3 i 4).

Pytaniami wskaźnikowymi dla wymiaru Równości Rodzajowej (w wersji praktyk kulturowych) są następujące pozycje:

– Chłopcy są zachęcani w większym stopniu niż dziewczynki do uzyskiwania dobrych wyników w szkole; – Większą szansę zajęcia pozycji kierowniczej ma... (M – K);

– Gorzej jest, gdy chłopiec obleje egzaminy szkolne, niż gdy to zrobi dziewczyna; – Istnieje więcej programów sportowych dla... (M – K).

Wynikiem weryfikującym trafność MAS byłaby wysoce negatywna korelacja obu skal, jako że wysokiej Równości Rodzajowej powinny odpowiadać niskie wyniki skali Hofstede'a. Tymczasem korelacja skal GE i MAS dla 49 krajów uczestniczących w obu projektach jest niska i nieistotna.

Porównanie poziomów MAS i GE w 19 krajach europejskich, które uczestniczyły w obu projektach, przedstawia wykres 1.

Oba porządki zostały utworzone ze względu na malejący ciąg wyników rang centylowych w skali MAS, którym odpowiadają zrekodowane wskaźniki egalitaryzmu GLOBE. Należałoby oczekiwać, że po dokonanych przekształceniach skale okażą się znacząco, pozytywnie skorelowane: im wyższa męskość kulturowa, tym wyższy brak egalitaryzmu. Tymczasem współczynnik korelacji obu miar dla próbki z naszego kontynentu wynosi raptem r (19) = 0,220, ni.

Co najciekawsze, w skali GLOBE zwracają uwagę najbardziej egalitarne wyniki krajów postkomunistycznych: Węgier, Polski, Czech i Rosji, których kultury narodowe uzyskują wysokie wyniki na skali MAS. Sam fakt egalitaryzmu płci w obszarze postkomunistycznym nie powinien jednak dziwić, ponieważ wykształcenie (wyższe) i praca zawodowa kobiet stanowiły w tych krajach od dawna praktyki o znacznie większym nasileniu niż w krajach Zachodu (por. również Cichomski i in., 1999).

Pierwszy sprawdzian dotyczący tezy, że kobiecość kulturowa to tyle, co egalitaryzm i pokrywanie się ról płciowych (zaś męskość to tyle, co brak egalitaryzmu rodzaju), okazał się więc negatywny. Dalsze testy trafności konwergencyjnej przynoszą korelacje MAS z innymi skalami, spotykanymi często w literaturze. W tabeli 1 przedstawiam wyniki analiz, jakie przeprowadziłem na podstawie dostępnych danych. Tabela ta pokazuje również korelacje tych samych skal z indywidualizmem (IDV), ponieważ związki między obu wymiarami: indywidualizmem a męskością kulturową, nie są wolne od niejasności. Na poziomie koncepcyjnym niejasność ta uwidocznia się w porównaniu, jakiego dokonuje sam autor Culture's Consequences:

Indywidualizm-kolektywizm dotyczy 'J a' vs. 'M y', niezależności lub zależności jednostki względem grup Swoich. Relacje ludzkie w kulturach kolektywistycznych są zdeterminowane przez więzi grupowe: 'Grupowość' jest kolektywistyczna, a nie kobieca. Opozycja męskość – kobiecość dotyczy mechanizmu p o d w y ż s z a n i a w a r t o ś c i „ j a" v s. p o d w y ż s z a n i a z n a c z e n i a r e l a c j i, n i e z a l e ż n i e o d w i ę z i g r u p o w y c h (Hofstede, 2001, s. 293; podkreślenie – P. B.).

Problem niestety tkwi w tym, że to właśnie indywidualizm jest w psychologii międzykulturowej kojarzony z mechanizmem poczucia własnej wartości: jej podwyższaniem oraz obroną; podobnie jak kolektywizm jest łączony z ja- współzależnym (Kitayama, Markus, 2000; Kobayashi, Brown, 2003). Ponadto po stronie empirycznej struktura czynnikowa MAS oraz IDV nie jest czysta: trzy pozycje mają istotne ładunki na obu skalach (Hofstede, 2001, s. 255).

Następnym po równości rodzajowej (GE) korelatem MAS oraz IDV jest dymorfizm – unimorfizm płci. Wymiar ten pochodzi z projektu Bussa i innych (1990), zrealizowanego w 37 krajach. Porządkuje on kultury ze względu na stopień odmienności (dymorfizm) bądź podobieństwa (unimorfizm) pożądanych cech osoby płci przeciwnej wśród młodych kobiet i mężczyzn. Należy przypuszczać, że wraz z wysokim dymorfizmem, oznaczającym rozbieżność i komplementarność ról płciowych, powinien iść w parze wysoki MAS. Jak pokazuje tabela 1, korelacja ta okazała się nieistotna; dymorfizm był natomiast silnie negatywnie skorelowany z indywidualizmem. Ponadto IDV (a nie MAS) jest istotnie negatywnie skorelowany z wieloma kryteriami socjobiologicznymi, odwołującymi się do zasobów mężczyzn (mężczyźni powinni być starsi od swych żon, zamożni i przedsiębiorczy) oraz do cnotliwości kobiet (Hofstede, 2001, s. 510).

Kolejne trzy wyniki pochodzą z prac Williamsa i Best. Autorzy ci prowadzili badania międzykulturowe z zakresu ideologii ról płciowych (Williams, Best, 1990) oraz stereotypów płciowych, a więc cech osobowościowych przypisywanych kategoriom mężczyzn i kobiet (Williams, Best, 1990; Best, Williams, 1998). Skala Ideologii Ról Płciowych kontrastuje egalitaryzm (np. „Kobieta powinna mieć dokładnie taką swobodę działania jak mężczyzna") z tradycjonalizmem (np. „Kobieta powinna dbać o swój wygląd, ponieważ ma to wpływ na to, co ludzie myślą o jej mężu"). Skala była używana w badaniach w 14 krajach; egalitaryzm najsilniejszy był, podobnie jak poprzednio unimorfizm, w Holandii, a tradycjonalizm dominował w Nigerii i w krajach muzułmańskich, i azjatyckich. Kolejne kolumny w tabeli 1 pokazują korelacje MAS z omawianą skalą; przy utrzymanym kierunku przewidywanych zależności daleko im do kryterium statystycznej istotności. Dla porównania, skala IDV koreluje z egalitaryzmem ról płciowych wysoko i istotnie.

W kolejnej fazie swego projektu (z udziałem tych samych 14 krajów) badacze interesowali się, w jakim stopniu nasycone cechami rodzajowymi są struktury „ja" realnego i „ja" idealnego mężczyzn oraz kobiet. Best i Williams (1998) posługiwali się w tym celu wskaźnikiem %M, czyli procentem cech męskich w obszarze własnego „ja". Na gruncie teorii Hofstede'a uzasadnione jest oczekiwanie, że w kulturach o wysokim MAS męskie cechy rodzajowe będą bardziej „w cenie" i że wystąpi e f e k t r o z w a r t y c h n o ż y c między obu płciami: im wyższa MAS, tym większa różnica między płciami w zakresie wskaźnika %M. Mimo że uzyskanie istotnych związków korelacyjnych przy tak małej próbie jak n = 14 jest trudne, współczynnik dla różnic płciowych (M – K) w obrębie „ja" realnego okazał się wysoki i istotny statystycznie (kolumna 5). Przy negatywnym znaku tej korelacji oznacza to, że im większa męskość kultury (MAS), tym mniejsza rozbieżność między stopniem maskulinizacji „ja" obu płci. Jest to wynik sprzeczny z tym, co postuluje teoria, zgodnie z którą to w kulturach kobiecych, a nie męskich powinny zanikać różnice psychologiczne między płciami!

Omawiane badania są interesujące również w tym, że pokazują, iż wskaźnik %M jest wyższy u mężczyzn niż u kobiet, zarówno w obszarze „ja" realnego, jak i „ja" idealnego. Przy czym w obrębie „ja" idealnego ma miejsce maskulinizacja: ludzie pragną być bardziej męscy, niż są, a %M jest wyższy niż 50, niezależnie od płci i kraju. Korelacja MAS z %M w „ja" idealnym kształtuje się w 14 krajach na poziomie tendencji (r = 0,438), przy czym nieco wyższa jest u kobiet (kolumna 6) niż u mężczyzn.

Ostatnim kryterium trafności dla MAS, które uwzględnia tabela 1, jest skala wrogiego seksizmu (Glick, Fiske, 2001). Mieszczą się w niej takie przykładowe pozycje, jak: „Większość kobiet interpretuje niewinne uwagi lub zachowania jako oznaki seksizmu"; „Kobiety zbyt łatwo się obrażają"; „Kobiety przesadzają z rzekomymi problemami, jakie mają w pracy". Najwyższą pozycję na skali wrogiego seksizmu zajmuje Kuba, a następnie kilka krajów afrykańskich oraz Ameryki Łacińskiej. Najmniej s e k s i s t o w s k a okazuje się Holandia. Współzależność korelacyjna między omawianą skalą a MAS jest zerowa, podczas gdy z indywidualizmem – wysoka ujemna i istotna.

Przedstawione powyżej analizy zależności korelacyjnych między skalą MAS (z uwzględnieniem IDV jako alternatywy) a szeregiem pokrewnych miar prowadzą do jednoznacznych konkluzji odnośnie do trafności konstruktu proponowanego przez Hofstede'a. Spośród siedmiu współczynników korelacji sześć okazało się nieistotnych, a jeden istotny, lecz w kierunku przeciwnym, niż zakładał model Hofstede'a. Na tym samym zbiorze zmiennych skala indywidualizmu weszła w istotne związki korelacyjne z czterema. Egalitaryzm i unimorfizm ról płciowych – mierzone różnymi metodami – są zbieżne z indywidualistycznym profilem kultury, a nie ze skalą MAS, czymkolwiek ona jest.

W świetle społeczno-politycznego znaczenia problematyki płci i rodzaju we współczesnym świecie wzrasta zapotrzebowanie na wiarygodne narzędzia diagnostyczne o charakterze porównawczym. Jak się okazuje, jest to jednak zadanie bardzo trudne. Dotychczasowe niepowodzenia muszą budzić refleksję, że odpowiedzialna za to może być obrana strategia badawcza. Męskość – kobiecość jest zbyt złożonym, wieloaspektowym syndromem kulturowym, by dała się sprowadzić ex post do czynnika o przypadkowym pochodzeniu, jak w wypadku badań Hofstede'a, bądź do prostej, kilkupozycyjnej skali, jak w wypadku projektu GLOBE. Być może należy szukać rozwiązań alternatywnych, polegających na głębszej eksploracji rzeczywistości społeczno-kulturowej, kosztem ekspansji na wszystkie kraje świata. Relacjonowane poniżej dwa projekty badawcze podejmują próbę w tym kierunku.

D w a b a d a n i a

Badanie I: Feminizacja – maskulinizacja przestrzeni społecznej i kulturowa tożsamość rodzaju

Konstrukcja pierwszego projektu badawczego oparta jest na schemacie teoretycznym dotyczącym nacechowania rodzajem ról społeczno-zawodowych w danym środowisku kulturowym oraz tożsamości rodzajowej jednostki określanej względem tych ról (wykres 2).

Badania zostały przeprowadzone w Polsce, we Włoszech i w Niemczech (Chojnowska i in., 2006). Ich celem była diagnoza tożsamości rodzajowej mężczyzn i kobiet w tych trzech krajach, tożsamości ujmowanej relacyjnie, a więc w odniesieniu do tego, co jest określane mianem „kobiecego" i „męskiego" w otaczającym świecie własnej kultury. Inspiracją dla konstrukcji narzędzia badawczego, za pomocą którego diagnozowano kulturę i tożsamość rodzaju, było inne zdarzenie międzykulturowe, opisane i sfilmowane w Pożegnaniu z Afryką według K. Blixen.

Główna bohaterka, Karen, wysiadłszy z pociągu, po odbyciu długiej i męczącej podróży do Nairobi w Brytyjskiej Afryce Wschodniej, postanawia wstąpić do lokalu klubowego mieszczącego się przy dworcu kolejowym. Nieświadoma obowiązującej tam segregacji płciowej, wzbudza poruszenie wśród obecnych gentlemenów i zostaje grzecznie wyproszona przez lokalnego stewarda. W realiach tamtejszego świata obecność kobiety w klubie była czymś n i e w y o b r a ż a l n y m.

Relacje między kobietami i mężczyznami w każdej historycznie określonej społeczności przybierają postać specyficznej kultury rodzaju. W Pożegnaniu z Afryką jest to męska kultura kolonialistów sprzed stu lat, przedstawiona w formie ekstremalnej z punktu widzenia dzisiejszych standardów europejskich. Mężczyźni przeważają tam liczebnie, dominują w życiu publicznym i organizują je dla realizacji własnych ekskluzywnych potrzeb.

W obu przeprowadzonych badaniach uczestnicy mieli za zadanie wyobrazić sobie nosicieli 30 ról społeczno-zawodowych ze względu na ich płeć, np. „Ktoś, kto usypia małe dziecko na ręku..."; „Ktoś w stroju roboczym, trzyma w ręku torbę z narzędziami". Przy konstrukcji narzędzia badawczego zadbano o ich wyobrażeniową wyrazistość, a także o zrównoważenie pod względem liczby ról sfeminizowanych i zmaskulinizowanych. W badaniach polsko-włoskich uwzględniono trzy warianty odpowiedzi: K, M lub nieokreśloną K/M. W badaniu polsko-niemieckim odpowiedzi były zdychotomizowane: K lub M, przy czym rejestrowane były również czasy reakcji na te odpowiedzi2. Na tym samym zbiorze ról określano następnie ich relacje względem „ja". Na przykład, czy „ktoś, kto usypia małe dziecko na ręku..." („w stroju roboczym trzyma w ręku torbę z narzędziami..." itp.), „to ja bądź nie ja"? Podobnie jak w wypadku pomiaru nasycenia rodzajem, odpowiedzi były trychotomiczne bądź dychotomiczne.

W badaniu polsko-włoskim interakcja proporcji mężczyzn i kobiet z obu skupieniami w modelu analizy wariancji dla pomiarów powtarzalnych okazała się wysoce istotna, F(1,157) = 1182,85***3, ? = 0,883.

W badaniu polsko-niemieckim wyniki są podobne: proporcje kobiet4 w skupieniu n i e b i e s k i m wyniosły poniżej 20%, natomiast w c z e r w o n y m – powyżej 90% wśród Polaków oraz powyżej 80% wśród Niemców. Uzasadniony jest więc wniosek, że utrzymuje się bardzo wyraźny podział na role męskie i kobiece, przynajmniej w kontekście trzech europejskich kultur narodowych.

W całym tekście przyjęta została następująca konwencja oznaczania poziomu istotności: *** – p < 0,001; ** – p < 0,01; * – p < 0,05.

W badaniach polsko-włoskich proporcje ról K i M nie sumują się do 100% ze względu na występowanie alternatywy nieoznaczonej płciowo. Z kolei w badaniach polsko-niemieckich nacechowanie płciowe ról dopełnia się do 100%, w związku z czym zostały uwzględnione tylko proporcje kobiet.

Kolejne dwa rezultaty uzyskane w ramach analizy tych samych danych dotyczą ogólnego stopnia nasycenia przestrzeni społecznej postaciami męskimi i kobiecymi oraz ich rozdzielności lub polaryzacji. W badaniach polsko- włoskich okazało się, że łączna obecność kobiet w przestrzeni społecznej 30 ról jest o 4,33 niższa w kulturze włoskiej niż w Polsce, co przekłada się na efekt interakcji kraju i postaci, F(1,157) = 56,93***, ? = 0,266. Z kolei w badaniu polsko-niemieckim proporcja kobiet jest również wyższa w Polsce (dokładnie w wymiarze jednej postaci), F(1,68) = 5,57*, ? = 0,076.

Natomiast wysoce istotna interakcja trzeciego stopnia: dla kraju, skupienia oraz proporcji postaci ze względu na płeć, F(1,157)*** = 125,33, ? = 0,444, świadczy o tym, że w polskiej przestrzeni społecznej ma miejsce większa polaryzacja ról, wyrażająca się w śladowych proporcjach osób z płci przeciwnej w porównaniu z Włochami, wśród których wyrazistość płci w obu skupieniach jest znacznie niższa. W porównaniach polsko-niemieckich o stopniu polaryzacji wnioskujemy na podstawie czasów reakcji. Gdy są one krótkie, świadczą o tym, że dana postać zostaje łatwo zaklasyfikowana jako kobieta lub mężczyzna, co oznacza wysoką polaryzację płci. Z kolei długie czasy reakcji oznaczają, że stopień zróżnicowania w nacechowaniu płciowym jest w wypadku danej roli problematyczny, a więc polaryzacja jest niska. Wyniki dobitnie pokazują, że czasy reakcji dla decyzji odnośnie do płci postaci bodźcowych były dłuższe wśród Niemców niż wśród Polaków: M = 2384 msek. > M = 1445 msek.; F(1,68) = 23,94***, ? = 0,26. Stanowi to o wyższej polaryzacji zróżnicowania płci w polskiej kulturze niż u naszych zachodnich sąsiadów.

Zarówno Polacy, jak Włosi i Niemcy częściej kojarzyli „kogoś w kombinezonie niosącego torbę z narzędziami" z postacią męską, natomiast „kogoś wydającego leki" z postacią kobiecą, jednak wśród Polaków tendencje te były wyrazistsze: wystąpiła odpowiednio silniejsza maskulinizacja bądź silniejsza feminizacja. Dobrym przykładem zróżnicowanej feminizacji jest „ktoś z tytułem magistra podający lekarstwa". Zdecydowana większość Polaków (88,7% ) oraz 66,7% Niemców wyobraża sobie tę postać jako kobietę. Nikt z Włochów nie lokuje „pani magister" za kontuarem w aptece, natomiast aż w 67,9% przypadków dokonywali oni wobec tej roli atrybucji niespecyficznych płciowo (kobieta albo mężczyzna).

Przedstawione wyniki stanowią jeszcze jedno empiryczne ogniwo krytyki teorii Hofstede'a, zgodnie z którą kobiecość wiąże się z zanikiem polaryzacji. W relacjonowanych badaniach feminizacja polskiej przestrzeni społecznej wiąże się z wyższą polaryzacją tego, co kobiece i męskie.

Kolejne pytanie obu badań dotyczyło tożsamości rodzajowej, która została zdefiniowana operacyjnie jako iloczyn obu pomiarów wyjściowych: nacechowania 30 ról oraz ich relacji do „ja". W porównaniach polsko-włoskich obliczono trzy wskaźniki tożsamości rodzaju:

(a) Tożsamość rodzajowa zgodna z własną płcią. Uwzględniono tu opis zdarzeń zgodnych dla nacechowanych płciowo ról z ich zawieraniem się w obszarze „ja" mężczyzny bądź kobiety. Zatem jeśli dla badanego mężczyzny dana rola była nacechowana jako męska, a następnie została włączona w obszar „ja", wówczas stanowiła element jego własnej tożsamości rodzajowej; podobnie jeśli rola taka była nacechowana jako kobieca i nie została włączona w obszar „ja". (Analogiczne reguły obowiązywały przy obliczaniu wskaźników tożsamościowych dla kobiet).

(b) Tożsamość niespecyficzna (androgyniczna). Wskaźnik ten był podzbiorem ról nienacechowanych, które badany włączał w obszar własnego „ja".

(c) Odmienna tożsamość rodzajowa dotyczyła podzbioru ról nacechowanych przeciwnie do własnej płci, a włączonych w obszar „ja".

Wykresy 5a i 5b zawierają wyniki porównań polsko-włoskich dla tych trzech wskaźników tożsamości.

Wśród Polaków obojga płci tożsamość własnego rodzaju utrzymuje się na podobnym poziomie, natomiast u Włochów jest zdecydowanie wyższa niż u Włoszek; efekt interakcji narodowości i płci (analiza wariancji dla danych z wykresu 5a) jest wysoce istotny, F(1,157) = 19,29***, ? = 0,109. Tożsamość androgyniczna dominuje wśród Włoszek (M = 9,86) w stosunku do trzech pozostałych kategorii. Wszystkie efekty: narodowości, płci i interakcyjny, uzyskane w analizie wariancji dla danych z wykresu 5b, są wysoce istotne (poniżej p < 0,001, z cząstkowymi wartościami ? odpowiednio 0,180, 0,150 i 0,085). Wreszcie wskaźniki tożsamości przeciwnego rodzaju wśród Polek i Polaków przeważają nad wynikami stwierdzonymi wśród Włoszek i Włochów, F(1,157) = 25,19***, ? = 0,138.

Wskaźniki tożsamości obu rodzajów z badań polsko-niemieckich pokazane są na wykresie 6.

Przeprowadzona na nich została trójczynnikowa analiza wariancji, z narodowością i płcią jako zmiennymi klasyfikującymi oraz tożsamością rodzajową jako zmienną wewnątrzobiektową. Interakcja wymiaru tożsamości i płci badanego [F(1,68) = 48,31***, ? = 0,415] oznacza, że kobiety identyfikują się bardziej z tymi rolami, które uważają za kobiece, a mężczyźni z tymi, które są, ich zdaniem, męskie. Niezależnie od tego daje o sobie też znać efekt trójstronnej interakcji [F(1,68) = 5,02*,? = 0,069] z udziałem narodowości, zgodnie z którym tożsamość rodzajowa jest silniej wykrystalizowana wśród Polaków niż wśród Niemców. Najbardziej wyrazistą własną tożsamość rodzajową mają Polki, a najsłabiej jest ona zaznaczona wśród mężczyzn Niemców.

Jakie są konsekwencje nacechowania i dominującej tożsamości rodzajowej dla innych obszarów funkcjonowania społecznego ludzi? W badaniach polsko-włoskich sprawdzano zależności między tymi składnikami kultury rodzaju a poziomem humanizmu, osiowego wymiaru kultury polskiej (Boski, 2005) oraz skłonnością do flirtowania w relacjach z osobami płci przeciwnej.

Analiza regresji wykazała, że poziom humanizmu jest wysoce efektywnie przewidywany [R2(2,156) = 0,483***] przez oba wskaźniki nacechowania ro dzajowego: liczba mężczyzn w 30 rolach jest negatywnym predyktorem, ß = –0,697***, natomiast liczba kobiet jest pozytywnym predyktorem humanizmu, ß = 0,339***. Jak to pokazuje tabela 2, własna tożsamość rodzajowa mężczyzn, a zwłaszcza Włochów, jest również silnym negatywnym predyktorem humanizmu.

Skala flirtu została zbudowana z 7 pytań, takich jak: „Lubię bawić się, uwodząc kobiety/mężczyzn" czy „Lubię prawić komplementy kobietom/Sprawia mi przyjemność bycie podrywaną". Narzędzie to miało satysfakcjonującą rzetelność, ?-Cronbacha = 0,70. Skala humanizmu była również negatywnie skorelowana ze skalą flirtowania, r(159) = –0,466***. Analiza wariancji wykazała, że Włosi mieli wyższe wyniki na skali flirtu niż Polacy [F(1,159) = 22,63***, ? = 0,13], a mężczyźni wyższe niż kobiety [F(1,159) = 29,50***, ? = 0,16]. Wśród Włochów mężczyzn, którzy przejawiali najwyższą skłonność do flirtu, tożsamość rodzajowa była istotnie skorelowana z tą formą interakcji między płciami (por. dolny wiersz tabeli 2).

Podsumowując, w ramach dobrze ugruntowanego podziału na męskie i kobiece role społeczne występują również różnice kulturowe w zakresie stopnia feminizacji i polaryzacji. Polska charakteryzuje się wyższym stopniem udziału w obu tych aspektach kultury rodzaju niż Włochy i Niemcy. W ramach tych trzech krajów europejskich mężczyźni Włosi oraz kobiety Polki mają najbardziej skrystalizowaną własną tożsamość rodzaju. Tożsamość męska – zwłaszcza u Włochów – obniża poziom wartości humanistycznych oraz sprzyja flirtowi z kobietami. Istnieją więc przesłanki empiryczne, by określać naszą kulturę jako kobiecą: kobiety silnie akcentują swoją realną obecność w sferze życia publicz nego (zawodowego), jak również jej subiektywną reprezentację; psychologicznie są dobrze zaadaptowane do rzeczywistości, w której funkcjonują; rysując dość wyraźną granicę między światami obu rodzajów, nie pragną wkraczać w obszar ról męskich.



Badanie II: Kobiecy i męscy bohaterowie powieści w ocenach Polaków i Amerykanów

Badania prowadzone w paradygmacie psychologii kulturowej charakteryzują się uwzględnianiem artefaktów oraz dzieł kultury symbolicznej jako materiałów badawczych, poprzez które odbiorcy ujawniają swoje myśli, uczucia i oceny. Bohaterzy literatury, filmu, seriali telewizyjnych stanowią bogate źródło informacji o postaciach mężczyzn i kobiet określonej epoki, zarówno tych pozytywnych, jak i kontrowersyjnych. Wiedząc, z kim się identyfikują czytelnicy/widzowie, wnioskujemy o kulturze rodzaju, jakiej są reprezentantami. Tekst literacki stwarza ponadto dla psychologa możliwości manipulowania płcią bohaterów. Poprzez zmianę imienia, rodzaju gramatycznego itp., można stwierdzić, w jakim stopniu bohaterowie różniący się jedynie markerem płci są sobie psychologicznie ekwiwalentni (w odbiorze czytelników).

– Patty Diphusa, tytułowa bohaterka z opowiadania P. Almodóvara,
– Hela Bertz z powieści Witkacego Pożegnanie jesieni,
– Bridget Jones, tytułowa bohaterka powieści Helen Fielding,
– Piotr, bohater powieści W. Myśliwskiego Widnokrąg,
– Mateusz, bohater powieści Sartre'a Wiek męski,
– Martin Eden, tytułowa postać powieści Jacka Londona.

Każdy z oryginalnych epizodów został przekształcony w swój odpowiednik o odmiennej płci. Oto jeden z przykładów takiej operacji, gdzie bohaterką oryginalną jest Patty Diphusa, postać tytułowa z opowiadania Almodóvara (1996):

Posiadam ciało, na którego widok mężczyźni szaleją, posiadam również rozum, który jednak tylko czasami ujawniam. Nie jest w dobrym tonie zdradzanie, że pod wizerunkiem lalki Barbie Superstar kryje się niebagatelny umysł. Mężczyźni nie lubią kobiet lepszych od siebie. A więc jestem taka, jaką chcą mnie widzieć, bo przecież jestem dla nich. Jestem przebiegła, często gram, ale przecież nie miałabym tego wszystkiego, gdyby nie notoryczne kłamstwo.

Postacią przekształconą staje się natomiast mężczyna Ken:

Posiadam ciało, na którego widok kobiety szaleją, posiadam również rozum, który jednak tylko czasami ujawniam. Nie jest w dobrym tonie zdradzanie, że pod wizerunkiem Kena kryje się niebagatelny umysł. Kobiety nie lubią mężczyzn lepszych od siebie. A więc jestem taki, jakim chcą mnie widzieć, bo przecież jestem dla nich. Jestem przebiegły, często gram, ale przecież nie miałbym tego wszystkiego, gdyby nie notoryczne kłamstwo.

Uczestnikami badania byli Polacy i Amerykanie obu płci zamieszkali zarówno w swoich krajach, jak i emigranci lub czasowi rezydenci w drugim kraju. Badania przeprowadzono w Nowym Jorku i w Warszawie na łącznej próbie

357 osób. (Z zaplanowanych 400 badanych udało się zrealizować 100- osobowe, wyrównane ze względu na płeć próby Polaków w obu miastach oraz Amerykanów w Nowym Jorku. Amerykanów w Warszawie było jedynie 57).

Z puli autentycznych fragmentów literackich zdublowanych o przekształcenia utworzono dwuczynnikowy schemat eksperymentalny typu 2 (bohater K lub M) * 2 (bohater autentyczny lub przekształcony); w każdej z czterech kategorii znajdowały się trzy postaci literackie. Zadaniem badanych był wybór postaci idealnej i antyidealnej bohaterki/bohatera oraz oszacowanie każdej z postaci na serii skal. Użyto 12 dwubiegunowych 7-punktowych skal, których przykłady przytaczam.

Skale te tworzyły jeden silny czynnik ewaluatywny, którego wskaźniki zostały użyte do dalszych analiz. Pierwszy z uzyskanych wyników, na który zwrócimy tu uwagę, dotyczy obu zmiennych eksperymentalnych wbudowanych w materiał literacki i odpowiada na pytanie: W jakim stopniu ocena postaci bohatera zależy od jego/jej autentycznej i przekształconej płci? Wykres 7 ilustruje uzyskane rezultaty5.

W analizie wariancji na danych z obu pomiarów powtarzalnych ujawniła się silna interakcja między płcią postaci literackich a ich autentycznym bądź przekształconym statusem, F(1,341) = 1886,94***, ? = ,847. O ile autentyczne postaci kobiet są znacznie bardziej preferowane w stosunku do ich odpowiedników, autentycznych mężczyzn [t (356) = 20,78***], o tyle w kategoriach bohaterów przekształconych wyjściowa zależność ulega odwróceniu: „pseudomężczyźni" są zdecydowanie bardziej preferowani od „pseudokobiet". Ten silny efekt interakcji świadczy jednak o stałości przewagi ocen kobiecych osobowości bohaterek w stosunku do bohaterów, a nie o sile gramatycznej transformacji odwracającej porządek świata stworzony przez powieściopisarzy. Okazuje się mianowicie, że przewaga postaci kobiecych utrzymuje się w zasadzie niezmieniona: spadek preferencji od kobiet autentycznych do tych przekształconych w mężczyzn ociera się o istotność statystyczną [t (356) = 1,95, p = 0,05], podczas gdy mężczyźni autentyczni i przekształceni w kobiety znajdują się na tym samym niskim poziomie akceptacji [t(356) < 1,00]. Oznacza to, że należy powstrzymać się od pokusy interpretacji, że to zmiana płci powoduje odwrócenie preferencji dla bohaterów; wyniki wyraźnie przemawiają za stałością efektu cech rodzajowych: bohaterki pozostają postaciami ulubionymi, a bohaterowie wyzwalają przeważnie niechęć, niezależnie od modyfikacji ich płci przez zamianę zaimków6. W owej stałości przejawia się ukryta teoria osobowości, którą posługują się (zapewne w sposób nieuświadomiony) pisarze, a którą trafnie odbierają czytelnicy, nawet odlegli w czasie i w lokalizacji kulturowej. Postaci kobiece są konstruowane inaczej niż męskie i ich punkt widzenia – przynajmniej w sprawach dotyczących zaangażowania uczuciowego i relacji seksualnych – zdaje się przeważać u odbiorców nad męskim, nawet jeśli badacz stara się utrudnić to zadanie, dokonując transformacji płciowej bohaterów. Rodzaj psychologiczny bierze górę nad płcią biologiczno-gramatyczną.

Dotychczas przedstawione i skomentowane rezultaty ujmują recepcję bo haterów literackich ogólnie, bez uwzględnienia ich psychologicznej różnorodności, w jaką wyposażyli je pisarze. Okazuje się, że wśród 12 autentycznych i przekształconych postaci znaleźli się zarówno liderzy, jak i outsiderzy oraz że rozkład postaci ulubionych i odrzucanych był różny wśród Polaków i Amerykanów. Wykres 8 pokazuje preferencje dla czterech triad bohaterów, zagregowanych (zgrupowanych) na podstawie analizy skupień pod kątem ich podobieństw ewaluatywnych i bez uwzględnienia statusu płci (autentycznej bądź przekształconej).

Dla każdej z kategorii, będącej uśrednioną oceną trzech postaci, została przeprowadzona odrębna analiza wariancji. Różnice między Amerykanami i Polakami uwidoczniły się ze znaczną istotnością dla każdej z trójek bohaterów. Pilar, Gretkowska i Scarlet (w obu wersjach) bardziej odpowiadają Polakom, F(1,353) = 109,75***, ? = 0,237, podczas gdy Patty, Bridget i Hela są mniej odrzucane przez Amerykanów, F(1,353) = 458,60***, ? = 0,565. Po stronie męskich bohaterów Piotr, Mateusz i Eden są bardziej dopasowani do gustów Polaków, F(1,353) = 680,39***, ? = 0,658, natomiast w triadzie Jack, Swann i Kinsky kierunek preferencji przechyla się na stronę Amerykanów, F(1,353) = 269,78***, ? = 0,433.

Polacy wyrażają bardziej radykalne sympatie i odrzucenia, podczas gdy Amerykanie są bardziej pod tym względem „ludźmi środka". Większy radykalizm Polaków przejawia się silniej w odniesieniu do postaci kobiecych niż do męskich.

Należy zapytać o wspólny – psychologiczny, a nie literacki – mianownik tych wiązek postaci, w odbiorze których ujawniają się różnice polsko-amerykańskie.

Do porównań wybrałem postaci, które zarówno w zapisie oryginalnym, jak i po transformacji ewokowały intensywne ewaluacje, zwłaszcza u Polaków. W wypadku kobiet-bohaterek są to: Pilar z Komu bije dzwon oraz Patty Diphusa. Ta pierwsza wyraża refleksję nad życiem i samą sobą, złożoność przeciwstawnych uczuć:

Nie jestem przecież brzydka, ale urodziłam się brzydka i brzydka byłam przez cała życie, ale w środku czułam się piękna. Mimo to wielu mężczyzn kochało się we mnie i ja kochałam ich wielu. Życie jest bardzo ciekawe, nigdy nie wiesz, co cię spotka. Teraz popatrz na mnie i posłuchaj, powiem ci, jak to jest. Popatrz na moją brzydotę. A jednak miałam w środku to uczucie, które oślepiało mężczyzn, póki mnie kochali. [...] Na życiu trzeba się znać, trzeba umieć je znosić, trzeba być silnym (Hemingway, 1975).

Passus dotyczący Pattie, a zaczynający się od słów „Posiadam ciało, na którego widok mężczyźni szaleją", przytaczałem, omawiając metodę badania.

W kontraście tym trud egzystencji, cierpienie, hart ducha i nabywana mądrość życiowa zostają przeciwstawione ekspansji własnego „ja", hedonizmowi, narcyzmowi i niezależności od innych ludzi. (Dodać do tej listy należy brak zobowiązań i przypadkowość relacji, które są jeszcze bardziej wyraziste w innej negatywnej dla Polaków postaci Jacka Rassitera).

Z kolei dwa odmienne podejścia do miłości rodzicielskiej ujawniają się w postaciach Kinsky'ego, wobec którego Polacy wykazali duży stopień dezaprobaty, oraz Piotra z powieści Myśliwskiego Widnokrąg, cieszącego się wysoką aprobatą. Kinsky opisuje swoją egzystencję przed ojcostwem w następujących słowach:

Żyłem i oddychałem jak zwierzę na wolności. […] Szukałem niebezpiecznych przygód, nieustraszony, wolny. Ty swą miłością wyrwałeś mnie z takiej egzystencji (Kinsky, 1992).

Ten mały, chuderlawy człowieczek na fotografii, o wytrzeszczonych oczach, w gabardynowym, jakby za dużym płaszczu to mój ojciec. Obok niego w marynarskim ubranku, to ja. [...]. Uczę moje dzieci, żeby zawsze wiedziały skąd są, żeby znały swoje korzenie. Pamięć przeszłości i szacunek dla niej i własnych korzeni są bardzo ważne (Myśliwski, 1997).

Skoncentrowane na własnym „ja" podejście do relacji rodzicielskiej, jakie przedstawia Kinsky, jest tu skontrastowane z ciągłością zaangażowania w sprawy rodzinne trzech pokoleń u Piotra.

Przedstawiona powyżej analiza ogranicza poziom ogólności twierdzenia, że postaci kobiece są bardziej akceptowane niż bohaterowie męscy. Filtrami precyzującymi, jacy bohaterowie znajdują uznanie u jakich odbiorców, są te wymiary kulturowe, na których Polska i USA zajmują różne pozycje. Polska plasuje się wyżej niż USA na skali zakorzenienia oraz niżej na skali autonomii afektywnej (Schwartz, 2004); praktyki kolektywizmu rodzinnego są również silniejsze w naszym kraju (House i in., 2004); wysoki humanizm i niższy liberalizm to kolejne charakterystyki Polski w stosunki do Stanów Zjednoczonych (Boski, 2005). USA charakteryzuje również zdecydowana dominacja punktu widzenia „ja" nad partnerem w relacji romantycznej, podczas gdy w Europie Środkowo-Wschodniej, a więc i w Polsce, obie perspektywy są zrównoważone i na wysokim poziomie (Schmitt i in., 2004).



Podsumowanie

Niniejszy artykuł rozpoczyna się w stylu reportażowym: opis praktyk kulturowych charakteryzujących relacje między kobietami i mężczyznami w kilku krajach na trzech kontynentach. Trzeba podkreślić, że nie był to zapis doświadczeń idiosynkratycznych, lecz incydentów krytycznych, występujących na styku i w trakcie spotkań odmiennych kultur, których nosicielami są – niezależnie od swych cech jednostkowych – ich uczestnicy. Incydenty te miały pokazać, że brak zgodności odnośnie do tego, co właściwe dla kobiet i mężczyzn uczestniczących w interakcji międzykulturowej, jest tyle zaskakujący, co i dyskomfortowy.

Koncepcja męskości – kobiecości kulturowej miałaby w tak zarysowanym obrazie wydarzeń szczegółowych tworzyć ramę interpretacyjną oraz wyjaśniającą źródła nieporozumień. Jak to udowodniłem, najbardziej znana próba teoretyczna autorstwa Hofstede'a nie tylko nie spełnia oczekiwań, ale ze względu na nietrafne narzędzie pomiarowe wprowadza szum informacyjny. Więcej na temat kulturowo uwarunkowanych relacji między kobietami i mężczyznami jesteśmy w stanie dowiedzieć się ze skali indywidualizmu – kolektywizmu.

W drugiej części artykułu przedstawiłem wyniki dwóch badań porównawczych, których łącznikiem jest problematyka kulturowej tożsamości rodzaju. Oba te badania bazują na metodzie sond i próbek kulturowych, które wydają się bardziej obiecujące w wytyczaniu przyszłych poszukiwań w zakresie męskości – kobiecości, nie przesądzając, czy może to oznaczać jeden bądź raczej większą ilość wymiarów.

Wyniki tych badań ukazały to, do odkrycia czego dążą psychologowie międzykulturowi: zarówno zależności ogólne, jak i specyfikę studiowanych kultur. Do tych pierwszych należy stały na obszarze trzech regionów europejskich podział na sfeminizowane i zmaskulinizowane obszary działań, a także wyraziste preferencje kobiecych postaci literackich nad męskimi (odnośnie do relacji romantycznych i innych głębokich uczuć).

Wyrazistość podziału na zawody i role, w których przeważają osoby z jednej bądź drugiej płci, a co za tym idzie, również określona kultura rodzaju, jest faktem, który nie poddaje się ideologicznym zabiegom. Niewiele wskazuje, by miała ustąpić feminizacja zawodów i funkcji, w których ważne są relacje interpersonalne, podobnie jest z maskulinizacją zawodów technicznych i siłowych.

Natomiast zmiany dają się zaobserwować w charakterystyce rodzajowej preferowanych cech lub postaci. We wcześniejszych badaniach (Broverman, i in., 1972; Best, Williams, 1998) odnotowano przewagę cech męskich utożsamianych ze zdrowiem psychicznym oraz zgodnych z „ja" idealnym. W pracy Antosiewicz, relacjonowanej w niniejszym artykule, postaci kobiet i postaci kobiece są zdecydowanie bardziej preferowane niż bohaterowie męscy.

To, co specyficzne (emic), dotyczy Polski, bo była ona wspólnym mianownikiem dla wszystkich trzech badań. Polskie emic to większe nasycenia rodzajowe życia publicznego postaciami kobiecymi przy jednoczesnej polaryzacji ról oraz stabilna i silniej wykrystalizowana tożsamość rodzajowa kobiet (por. także Rumin, 2006). Polskie emic to również szczególna preferencja dla bohaterek(- ów) literackich serio traktujących swoje życie w jego złożoności, akceptujących trudności i cierpienia; to także odrzucenie postaci żyjących „płytko", cieszących się życiem tu-i-teraz, skoncentrowanych na sobie, a nie współzależnych.

W tej syntezie odzwierciedla się zadaniowe podejście do życia, w którym praca zawodowa współwystępuje z silnym zaangażowaniem w sprawy rodzinne. Choć kompozycja obu składników egzystencji ma oparcie w silnej tożsamości rodzajowej polskich kobiet, to jest odległa od wysokiej afirmacji mierzonej poziomem dobrostanu. Na skali dobrostanu Polska zajmuje znacznie niższą pozycję niż trzy pozostałe kraje, z których próby pojawiły się w obu badaniach (USA, Włochy, Niemcy) (Inglehart, Klingemann, 2000, s. 172–173; Inglehart, Oyserman, 2004). Na wymiarze wartości, który Inglehart rozpina między biegunami Z m a g a n i a s i ę (survival) i J a k o ś c i ż y c i a, Polska bliższa jest tego pierwszego. Jednak preferencje bohaterów, którzy odzwierciedlają ten stan świata, mogą świadczyć o moralnym uzasadnieniu i wyższości przyznawanej ludziom zmagającym się z życiem (humanizm), zwłaszcza że nie jest to efekt podrzędności kobiet w polskiej kulturze rodzaju.




Bibliografia

Almodóvar P. (1996), Patty Diphusa, tłum. H. Torrent-Piasecka, Świat Literacki, Izabelin.

Berry J. W., Poortinga Y. H., Segall M. H., Dasen P. R. (2002), Cross-cultural Psychology, 2nd edition, Cambridge University Press, Cambridge.

Best D. L., Williams J. E. (1998), Masculinity and Femininity in the Self and Ideal Self Descriptions of University Students in 14 Countries [in:] G. Hofstede & Associates, Masculinity and Femininity: The Taboo Dimension of National Cultures, Sage, Thousand Oaks.

Boski P., Antosiewicz A. (2006), Love in Novels: Preferences for Authentic and Fake Gender Characters Among Poles and Americans (at Home – and in the Other Country) [in:] Gang Zheng, Kwok Leung, J. Adair (eds.), Perspectives and Progress in Contemporary Cross-cultural Psychology, China Light Industry Press, Beijing.

Boski P., Miluska J. (1999), Męskość – kobiecość w perspektywie indywidualnej i kultu rowej, Wyd. IP PAN, Warszawa.

Boski P. (1999), Męskość – kobiecość jako wymiar kultury. Przegląd koncepcji i badań [w:] P. Boski, J. Miluska (red.), Męskość – kobiecość w perspektywie indywidualnej i kulturowej, Wyd. IP PAN, Warszawa.

Boski P. (2005), Humanism – Materialism: Centuries Long Polish Cultural Origins and 20 Years of Research in Cultural Psychology [in:] U. Kim, Kuo-Shu Yang, K. Hwang (eds.), Indigenous and Cultural Psychology: Understanding People in Context, Plenum Press, New York.

Boski P. (2006), Kulturowe ramy zachowań społecznych, GWP, Gdańsk (w przygotowaniu).

Broverman I. K., Vogel S. R., Broverman D. M., Clarkson F. E., Rosenkranz P. S. (1972), Sex-role Stereotypes: A Current Appraisal, „Journal of Social Issues", 28(2), 59–78.

Buss D. M. i in. (1990), International Preferences in Selecting Mates, „Journal of Cross - Cultural Psychology", 21, 5–47.

Cichomski B., Morawski P., Zawadzki W., Boski P. (1999), Konserwatyzm – liberalizm w społecznej ideologii ról kobiet [w:] P. Boski, J. Miluska (red.), Męskość – kobiecość w perspektywie indywidualnej i kulturowej, Wyd. IP PAN, Warszawa. 

Chojnowska M., Boski P., Koziej J. (2006), Kultura i tożsamość rodzaju. Koncepcje teoretyczne i badania porównawcze polsko-niemiecko-włoskie, „Studia Psychologiczne", 44(2).

Glick P., Fiske S. T. (2001), An Ambivalent Alliance: Hostile and Benevolent Sexismas Complimentary Justification for Gender Inequality, „American Psychologist", 56(2), 109–118.

Hemingway E. (1975), Komu bije dzwon, tłum. B. Zieliński, „Czytelnik", Warszawa. 

Hofstede G. & Associates (1998), Masculinity and Femininity: The Taboo Dimension of National Cultures, Sage, Thousand Oaks.

Hofstede G. (2001), Culture's Consequences, 2nd edition, Sage, Thousand Oaks. 

House R. J., Hanges P. J., Javidan M., Dorfman P. W., Gupta V. (2004), Culture, Leadership, and Organizations. [The GLOBE study of 62 societies], Sage, Thousand Oaks.

Inglehart R., Klingemann H.-D. (2000), Genes, Culture, Democracy, and Happiness [in:] D. Diener, E. M. Suh (eds.), Culture and Subjective Well-being, MIT, Cambridge.

Inglehart R., Oyserman D. (2004), Inpidualism, Autonomy Self-expression [in:] H. Vinken, J. Soeters, P. Ester (eds.), Comparing Cultures. Dimensions of Culture in a Comparative Perspective, Brill, Leiden.

Kinsky K. (1992), Ja chcę miłości, tłum. M. Wasilewska, Da Capo, Warszawa. 

Kitayama S., Markus H. R. (2000), The Pursuit of Happiness and the Realization of Sympathy: Cultural Patterns of Self, Social Relations, and Well-being [in:] E. Diener, E. M. Suk (eds.), Culture and Subjective Well-being, MIT, Cambridge.

Kobayashi C., Brown J. D. (2003), Self-esteem and Self-enhancement in Japan and America, „Journal of Cross-Cultural Psychology", 34, 567–580.

Myśliwski W. (1997), Widnokrąg, Muza S.A., Warszawa.

Rumin K. (2006), Męskość – kobiecość w ja rodzajowym a preferencje dyskursu, (nieopublikowana praca magisterska), SWPS, Warszawa.

Schmitt i in. (2004), Patterns and Universals of Adult Romantic Attachment Across 62 Cultural Regions: Are Models of Self and of Other Pancultural Constructs?, „Journal of Cross Cultural Psychology", 35(4), 367–402.

Schwartz S. H. (2004), Mapping and Interpreting Cultural Differences Around the World [in:] H. Vinken, J. Soeters, P. Ester (eds.), Comparing Cultures. Dimensions of Culture in a Comparative Perspective, Brill, Leiden.

Williams J. E., Best D. L. (1990), Measuring Sex Stereotypes: A Multination Study (revised edition), Sage, Newbury Park.




Streszczenie

Artykuł składa się z trzech części. W pierwszej przytaczam wiele kulturowych incydentów krytycznych, w których wyrażają się odmienne wartości i praktyki związane z rolami i zachowaniami kobiet i mężczyzn wobec siebie nawzajem. Część druga jest krytycznym przeglądem istniejących koncepcji teoretycznych i narzędzi pomiarowych kobiecości – męskości kulturowej. Praca Hofstede'a (1998), która zyskała największą popularność, choć – jak to uzasadniam – nie ma ku temu podstaw ani koncepcyjnych, ani empirycznych. W ostatniej części przedstawiam dwa badania międzykulturowe: jedno z nich dotyczy tożsamości rodzajowej, drugie zaś – preferencji bohaterów literackich obu płci i rodzajów.

W badaniu tożsamościowym stwierdzono, że przestrzeń społeczna Polaków w porównaniu z Niemcami i Włochami jest bardziej sfeminizowana, co nie przeszkadza również większej polaryzacji rodzajowej w naszym kraju. Tożsamość rodzaju własnego najsilniej zaznacza się wśród Włochów oraz Polek. Maskulinizacja przestrzeni społecznej i tożsamości obniża poziom humanizmu zaś zwiększa skłonność do flirtu w relacjach między mężczyznami a kobietami.

W badaniu przeprowadzonym na materiale fragmentów literackich manipulowano płcią bohaterów, przedstawiając ich w postaci autentycznej bądź przekształconej przez zmianę imienia i rodzaju gramatycznego. Badanie przeprowadzono na próbach Polaków i Amerykanów zamieszkujących w obu krajach. Wystąpił bardzo silny efekt rodzaju w formie wyższych preferencji dla bohaterów(-ek) kobiecych. Niezależnie od tej zależności ogólnej, Polacy wyżej oceniali postaci literackie zaangażowane w życie innych ludzi, doświadczające trudności i złożonych emocji. Amerykanom bliżsi byli bohaterowie podkreślający własne „ja", autonomiczni, zorientowani na wartości hedonistyczne, niechętni bliskim związkom z innymi ludźmi.



Summary

This paper is composed of three distinctive parts. I begin witha set of critical incidents occurring when females and males of different cultures start interacting. These incidents testify to the fact that gender relations create problems for cultural encounters not only in traditional arrangements of human world but also in advanced civilization. Based on this fact finding enterprise, I continue withthe attempt to interprete or explain when and why do such critical incidents occur and have to occur. Attention is drawn to the feminity – masculinity (MAS) dimension as postulated by Hofstede. Unfortunately, this dimension lacks of conceptual clarity and empirical validity. This conclusion is supported by a critical review of MAS vis-a-vis a set of related concepts and scales, e.g. Gender Equality of GLOBE project, gender role ideology, hostile sexism, etc.

The last part is a report of two empirical studies on gender cultural identity and on preferences for literary fiction characters. The first study was a Polish- Italian- German comparison. It was found t at within the frame of two gender related role clusters, Polish culture is more femininized than the two other European national cultures. Yet, Polish domain of gender relations is also more polarized. Italian males and Polish females were found to score highest in their proper gender identity. Cultural masculinity (of the Italians) is negatively related to humanist orientation and it promotes flirting.

The second study, revealed feminine characters to be significantly more appreciated than their masculine counterparts, and irrespective of their authentic vs. faketransformed nature; this finding refers to American and to Polish participants, residents of bothcountries. Still, Poles liked different feminine characters, and disliked different masculine characters than Americans. Poles felt closer to actors expressing interpersonal and family commitment, effort in coping withlife complexities and experience of emotional problems. Americans had more preference for autonomous, self-enjoying, hedonistic and socially disembedded characters.


Natasza Kosakowska
Uniwersytet Gdański



Trzy sari i samochód za pana młodego...



Dla mnie seks jest w związku bardzo ważny. Seks i namiętność. Shankari i Gopa kiwają głowami, przysłuchując się Deepie.

Rozmawiamy o życiu, mężczyznach, kobietach, Indiach, Polsce, siedząc wygodnie na szerokim łóżku w pokoju trzech dwudziestolatek. Jestem w domu studenckim dla dziewcząt na JNU (Jawaharlal Nehru University, uczczonego imieniem pierwszego premiera wyzwolonych Indii) w New Delhi.

Chłopcy nie mają tam wstępu. Bramy są strzeżone przez strażników wpatrzonych w ekrany małych telewizorów, na których mienią się bollywoodzkie obrazy pełne pięknych sari, odsłoniętych pępków i błyszczących bransolet, a między nimi obowiązkowo hasa pan o ciemnej karnacji, bujnej, czarnej czuprynie, nierzadko z imponującym wąsem (ostatnio bożyszczem tłumów jest Shah Rukh Khan, bez wąsów, gwiazda takich hitów kasowych, jak najnowszy Gdyby jutra nie było). Jego podobizny nie ma jednak na ścianach pokoju naszych rozmówczyń. Jest za to plakat broniący praw człowieka.

Jestem na badaniach w Delhi, realizujemy projekt międzykulturowy dotyczący postrzegania ról kobiecych i męskich – nasza pierwsza grupa badawcza to studenci i studentki Delhi University oraz JNU University, dwóch najbardziej prestiżowych uniwersytetów w Indiach.

Wizja typowej kobiety hinduskiej, z jaką jechałam do Indii, była dość chaotyczna – połyskujące sari, kolorowa kropka na czole, piękna, tajemnicza kobieta przypominająca dostojną księżniczkę, posłuszna swojemu mężowi, którego wybrała dla niej rodzina, uiszczając przy tym wysoką opłatę iluś tam tysięcy rupii. Moja wizja była również nie tyle uproszczona, co naiwna, opierająca się na wyżej opisanych filmowych scenach rodem z Hollywood. Trudno bowiem pisać o typowości w kraju, który ma około miliarda mieszkańców: hindusów, buddystów, dżinistów, Sikhów, muzułmanów, poza tym około 400 plemion, które mają własne tradycje i wierzenia.

Miałam jeszcze w głowie mrożące krew w żyłach opowieści mojej znajomej, która spędziła w Indiach około pięciu lat, o niby-przypadkowych podpaleniach niedoszłych panien młodych, ponieważ ich rodziny nie mogły dojść do porozumienia z rodzinami niedoszłych panów młodych co do wysokości wiana. Czy historię o zakochanych pochodzących z dwóch różnych kast (ona była braminką, czyli należała do najwyżej kasty, a on prawdopodonie do najniższej, czyli śudrów lub dalitów – niedotykalnych), którzy byli bardziej zdecydowanymi niż kochankowie z Werony i nocą wzięli potajemny ślub. Albo opowieści o mrocznym Radżastanie, wielkim stanie graniczącym z Pakistanem, gdzie wciąż dochodzi, mimo sankcji prawnych, do rytuału sati, czyli drogi żony wiernej i cnotliwej, jednoznacznej z wstąpieniem na stos pogrzebowy męża. O pięknej, młodej adwokatce, która pragnęła zająć się karierą zawodową, jednak pod przymusem rodziny wyszła za mąż i w niecałe dwa lata po ślubie zmarła na raka, ponieważ rodzina nie chciała zawieść jej do szpitala i walczyć o jej życie. Podobno gdyby była mężczyzną, to jej bliscy inaczej by się zachowali. Wreszcie pamiętałam opowieści o tym, że lekarze w Indiach odmawiali matkom udzielenia informacji na temat płci dziecka, ponieważ gdy okazywało się dziewczynką, zdecydowanie częściej decydowały się na aborcję.

Siedzimy więc sobie i rozmawiamy o kobietach z wczoraj i kobietach z dziś, rozmawiamy o nas samych. Czuję się tak, jakbym rozmawiała z moimi własnymi przyjaciółkami. Rozumiem je, to, co mówią, jest mi bliskie i znajome.

„Małżeństwo aranżowane jest dość wygodnym rozwiązaniem" – wyjaśnia Deepa, dziewczyna pełna energii, o zdecydowanych poglądach. To jej doniosły i wyraźny głos dominuje w naszej rozmowie. „Często są to dość dobrze dobrane pary, ponieważ stawia się horoskopy obojga partnerów, by potwierdzić ich zgodność charakterów i kompatybilność ich energii życiowej. Oczywiście każda z nas chciałaby wyjść za mąż z miłości, ale jeżeli nam się nie uda, to mamy tę ostatnią deskę ratunku w postaci pomocy naszych rodziców, którzy skojarzą nas z kimś odpowiednim".

Dziewczyny jednak nie sprawiają wrażenia, by planowały tę pomoc wykorzystać. Dwie z nich to siostry, pochodzą z południowych Indii, ich rodzice są dobrze wykształceni i od dawna wpajają swoim córkom, że należy być samodzielną, niezależną, inteligentną i wykształconą. „Nie mogłabym być z mężczyzną, któremu moi rodzice musieliby zapłacić za to, że się ze mną ożeni – ma mnie kochać taką, jaką jestem, a nie za to, ile moi rodzice odłożą na to, bym mogła za niego wyjść za mąż". Ich rodzice jednak mają, w razie konieczności aranżowania małżeństwa, odłożone pieniądze na wiano, choć pewnie nie starczy na tak posażny posag jak ich krewnych, którzy mieli na wydaniu troje synów. Za każdego z nich od rodziny kolejnych panien młodych otrzymali trzy komplety sari oraz po samochodzie.

Śmiejemy się z tej opowieści. Ale jest też i inna, o ich ciotce, która nie zdecydowała się wyjść za mąż i obecnie mieszka sama, jest bardzo bogata i niezależna, i bardzo szanowana za swoją samodzielność zarówno przez najbliższą rodzinę, jak i najbliższe otoczenie. Ma to szczęście, że mieszka w większym mieście. Podobno w małych miejscowościach i na wsi samodzielne, niezamężne panny zyskują przydomek „kwaśnych winogron" i są zdane na łaskę rodziny, bo nie są w stanie same się utrzymać.

A zatem kobieca niezależność jako cel, małżeństwo z miłości jako marzenie. A co dalej? Podział obowiązków według odwiecznej, podobno usankcjonowanej religią zasady, która głosi, że mężczyzna rodzi się po to, by zrealizować cztery potrzeby: potrzebę religijną (modlitwa), potrzebę rozwoju (osobistego), potrzebę miłości (po to, by spłodzić dzieci) oraz potrzeby fizjologiczne (jedzenie i picie). Do realizacji potrzeby trzeciej i czwartej potrzebna jest żona i zgodnie z tą doktryną, to właśnie po to rodzi się kobieta. Tak przynajmniej twierdził Hindus, z którym rozmawiałyśmy na temat jego poglądów na temat podziału obowiązków w rodzinie.

Deepa popatrzyła się na nas z niedowierzaniem: „Pewnie to był jakiś starszy mężczyzna, ja sobie raczej nie wyobrażam, bym tylko ja zajmowała się domem i dziećmi! U nas w rodzinie mama i ojciec oboje pracują i muszą dzielić się obowiązkami. Oczywiście często się zdarza, że bogatsze rodziny mają służbę i mogą sobie pozwolić na komfort skupienia się na karierze zawodowej w większym stopniu, ale w rodzinach o przeciętnym budżecie równy podział obowiązków powoli staje się regułą. Chociaż wciąż to głównie kobiety odpowiadają za dom i wychowanie dzieci". Czyżby polska kobieta na dwóch etatach – w pracy i w domu miała swój odpowiednik hinduski?

A idealny partner? Czuły, wrażliwy, z poczuciem humoru, inteligentny, zaradny, przystojny, dający przestrzeń, zrozumienie i wsparcie, by jego ukochana realizowała się zawodowo. Trudno takiego znaleźć. Ano trudno. W Polsce również. Myślę, że moi koledzy, Ahmed i Sanj, spodobaliby się naszym rozmówczyniom. To studenci, którzy pomagali mi w badaniach. Szczególnie Ahmed, który jest bardzo ciepłym i wrażliwym człowiekiem, szuka narzeczonej, również chce się ożenić z miłości...

Kilka dni przed wyjazdem przeglądaliśmy codzienną gazetę „The Indian Express". Opisano tam przypadek niedoszłej panny młodej, która wraz z rodziną oskarżyła niedoszłego pana młodego o wymuszanie wiana. Panu młodemu grozi kara wysokiej grzywny.


Maria Kaźmierczak
Uniwersytet Gdański




Rola empatii i percepcji partnera w związkach romantycznych w Indiach w kontekście badań polskich



Wprowadzenie

„Spotkali się, zakochali w sobie, pobrali się i żyli długo i szczęśliwie..." – taki oczywisty dla naszego kręgu kulturowego schemat budowania związku romantycznego nie jest charakterystyczny dla wszystkich społeczeństw. Wydaje się, że funkcjonuje on przede wszystkim w kulturze Zachodu. W Indiach małżeństwa są wciąż często aranżowane przez rodziców i rola osobowości oraz sposobu zachowania się partnerów przed zawarciem małżeństwa wydaje się mniejsza. W niniejszym opracowaniu zostanie zanalizowane znaczenie empatii oraz związanych z nią zachowań interpersonalnych partnerów związku romantycznego dla ogólnej jakości owego związku. Samo zagadnienie empatii interesuje wielu badaczy na całym świecie, którzy próbują zgłębić jej strukturę i znaczenie dla relacji interpersonalnych, przyjmując różne paradygmaty badawcze (m.in. Batson i in., 1991; Eisenberg i in., 1989; Feshbach, 1978; Mehrabian i in., 1988; Ickes i in., 2000). Problematyka jakości związków romantycznych w kontekście empatii – intymności doświadczanej przez partnerów jest wciąż zbyt mało zbadana w społeczeństwach kultury Wschodu. Istnieją liczne koncepcje i projekty badawcze dotyczące roli empatii partnerów w związkach romantycznych, ale są one tworzone głównie przez przedstawicieli kultury Zachodu (m.in. Davis, Oathout, 1987; Long, 1993).

Autorzy zadają sobie pytanie o różnice płciowe w poziomie empatii. Zespół badawczy pod kierunkiem Eisenberg (1991, 1992) przeprowadził wiele eksperymentów, podczas których okazywało się, że wyniki rodziców w skalach empatycznej troski (współodczuwania z innymi, współczucia im) lub/i przyjmowania cudzej perspektywy (próby zrozumienia punktu widzenia innych) z Indeksu Reaktywności Interpersonalnej (IRI), mierzącego empatię (Davis, 1980, 1983), były powiązane z wyższą empatyczną troską oraz mniejszą osobistą przykrością („zarażaniem się" cudzymi negatywnymi emocjami) ich dzieci, ale tej samej płci (empatia ojca – empatia syna; empatia matki – empatia córki). Współwystępowanie to było znacznie silniejsze u kobiet (relacja matka – córka), co może mieć związek z modelowaniem zachowania „typowo kobiecego", a więc z promowaniem stereotypu kobiecości, a nie z potencjałem dziedziczonym. Sandra Bem (2000) akcentuje fakt narzucania dziecku przez kulturę określonego zestawu cech odpowiednich dla ich płci biologicznej. Z tego względu dziewczynki naśladują swoje empatyzujące matki i internalizują tę cechę jako typową dla ich własnej płci (por. Kaźmierczak, 2004). W literaturze przedmiotu wysuwa się hipotezę, że empatia jako cecha może się wiązać z uświadomieniem sobie przez obydwie płci stereotypu kobiecości (w skład którego wchodzi wysoka empatia) i męskości (gdzie o empatii się nie wspomina). Bem (2000) mówi w tym aspekcie o „określonej pod względem rodzaju osobowości", która jest jednocześnie produktem oddziaływania kultury na jednostkę oraz sposobem postrzegania rzeczywistości przez mężczyzn i kobiety. Zgodnie z tymi postulatami, Karniol i współpracownicy (1998) wnioskują na podstawie swoich analiz, że empatyczna troska i przyjmowanie cudzej perspektywy są dodatnio powiązane z kobiecością, męskość zaś koreluje negatywnie z osobistą przykrością. Przy czym efekt płci psychologicznej był tu silniejszy niż biologicznej. Ten problem podjęłam (Kaźmierczak, 2005) również w swoich badaniach na grupie studentek z zastosowaniem Skali Wrażliwości Empatycznej w opracowaniu własnym (Kaźmierczak i in., w druku) i Inwentarza Płci Psychologicznej A. Kuczyńskiej (1992). Zgodnie z przewidywaniami, zarówno empatyczna troska (ET), jak i – w pewnym stopniu – przyjmowanie cudzej perspektywy (PP) współwystępowały z kobiecością. Osobista przykrość (OP) korelowała ujemnie z męskością. Skala ET także była powiązana negatywnie z męskością, choć siła tej korelacji była znacznie mniejsza. Należy dodać, że wyższe niż mężczyźni wyniki na skalach empatii z Indeksu Reaktywności Interpersonalnej (IRI) uzyskiwały też przedstawicielki kultury Wschodu. Khan, Watson i Habit (2005) wykazali, że studentki w Pakistanie były bardziej empatyczne (wyniki istotnie wyższe na skalach empatycznej troski i osobistej przykrości z kwestionariusza IRI) niż studenci.

Kolejnym pytaniem, jakie nurtuje badaczy, jest związek empatii z jakością relacji interpersonalnych jednostki. Chciałabym się skoncentrować na relacjach w związkach romantycznych w kontekście zagadnienia intymności, ponieważ jest ona silnie łączona z pojęciem empatii, również na tle różnic płciowych (m.in. Rostowski, 1987; Lennon, Eisenberg, 1990; Davis, Kraus, 1991; Plopa, 2003).

Różni autorzy stwierdzają, że to, jak dalece partnerzy pielęgnują intymność w związku, zależy właśnie między innymi od ich dyspozycyjnej empatii. Zarówno intymność, jak i ściśle związana z nią otwartość prowadzą do większej znajomości partnera i, wtórnie, podwyższonej satysfakcji z małżeństwa (Rostowski, 1987; Wojciszke, 1998). Mieczysław Plopa (2002, 2003) uważa, że określone normy społeczne oraz wzorce rodzinne wpływają na różną motywację kobiet i mężczyzn do tworzenia oraz pogłębiania atmosfery intymności w związku małżeńskim. Jak pisze Sandra Bem (2000) czy Linda Brannon (2002), w procesie socjalizacji dziewczynek kładzie się duży nacisk na konieczność zaspokajania potrzeb interpersonalnych – afiliacji, intymności itd., czego nie podkreśla się w procesie wychowywania chłopców. Z tej racji mężczyzna będzie najczęściej przejawiać mniejszą motywację do kreowania intymnej atmosfery w związku romantycznym. W konsekwencji męskie zachowania sprzyjające zaspokojeniu potrzeby intymności żony będą przez nią szczególnie doceniane. Takie zachowania mężów, jak dopytywanie się o istotę zmartwień współmałżonki, potwierdzanie powagi jej problemu, parafrazowanie wypowiedzi partnerki czy ich podsumowywanie, oferowanie dostosowanego do potrzeb partnerki rozwiązania problemu oraz traktowanie danej sytuacji jako wspólnej – to skuteczne sposoby na okazywanie empatii. Do tych wniosków doszli w swoich badaniach Pistrang, Picciotto i Barker (2001), którzy badali pary małżeńskie spodziewające się pierwszego dziecka.

W wyniku powyżej omówionych zależności w różnych badaniach okazuje się, że mężczyźni zgłaszają większe zaspokojenie ich potrzeby intymności niż kobiety (por. Rostowski, 1987; Steil, 1997; Plopa, 2002, 2004; Brannon, 2002). Steil (1997) na podstawie przeglądu badań dochodzi do wniosku, że zadowolenie z życia jest silniej uwarunkowane samym faktem pozostawania w związku małżeńskim wśród mężów niż wśród żon. Natomiast brak zaspokojenia potrzeby bliskości w małżeństwie silniej oddziałuje na kobiety, które są wówczas w większym stopniu narażone na depresję.

Można dodać, że badania prowadzone wśród Afroamerykanów ujawniły, iż żonaci mężczyźni wykazywali się niższą satysfakcją z życia niż kawalerowie, czego nie zaobserwowano wśród Afroamerykanek (Brannon, 2002). Przynależność do określonej grupy etnicznej może więc modyfikować opisywane wyżej relacje.




Cele i hipotezy badawcze

Celem niniejszego opracowania jest analiza roli empatii kobiet i mężczyzn dla jakości relacji interpersonalnych w związkach romantycznych w aspekcie kulturowym.

Aby przeczytać całą książkę, odwiedź www.legimi.com