Jetlag - Michał R. Wiśniewski - ebook
Wydawca: Wydawnictwo Krytyki Politycznej Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2014

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 206 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 5 godz. 46 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Jetlag - Michał R. Wiśniewski

Jet lag

1. [wym. dżet leg] «zmęczenie, ból głowy, problemy ze snem itp. po długiej podróży samolotem, wywołane zmianą stref czasowych»

2. «zespół objawów wynikających z nagłego znalezienia się w innej strefie okupacji kulturowej»

Jetlag

1. [wym. dżet lag] «powieść, sitcom, pokolenie biurowej klasy średniej i fetyszystów, szukający sensu w bezsensie oraz miłości w czasach nienawiści, głos tych, którzy nie mają nic do powiedzenia, twoje zdanie, które nikogo nie obchodzi»

2. «to nie jest moja historia, to jest twoja historia»

 

 

 

Michał R. Wiśniewski (1979) – publicysta, redaktor naczelny magazynów upadłych „Kawaii” i „Anime+”, popularyzator japońskiej popkultury i fantastyki w Polsce. Publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej”, w magazynach „Pulp, „Nowa Fantastyka”, „Kmag”, „Arigato”, portalu next.gazeta.pl, a także w książkach Bond. Leksykon, Seriale. Przewodnik Krytyki Politycznej i Berlin – Pascal Lajt. Prowadzi bloga: Pattern Recognition (mrw.blox.pl) oraz Jetlag.com.pl

Opinie o ebooku Jetlag - Michał R. Wiśniewski

Cytaty z ebooka Jetlag - Michał R. Wiśniewski

inaczej, marzy mu się sława tego kolesia, co wymyślił gry o Mario albo przynajmniej fejsbuka; nawet jeśli nie film, to notka w wikipedii, raz tak się przyznał przy piwie, zobacz, ile warta jest nasza robota, tyle co hydraulika, nawet aktorzy porno mają hasła w wiki, a tacy jak my nie.
Jóźwinek wspomina ten wieczór siedem lat temu, gdy zdjął majtki przy Ewelinie, a ona powiedziała: o rety, jesteś żydem! – Żydem? – zdziwił się nastoletni Jóźwinek. – No żydem, żydem, przecież jesteś obrzezany – powiedziała z miną znawczyni. To w końcu nie był pierwszy penis, którego widziała. Nie pozwalała mu się dotykać (nie minęły jeszcze trzy miesiące), ale pozwoliła patrzeć. Gapił się na jej cycki, pocierał penisa i myślał o tym, że jest żydem. Musiał być, przecież miał tak, odkąd pamiętał. Tak się zamyślił, że stracił erekcję, a Ewelina żachnęła się i naciągnęła bluzkę na piersi. Myślał o tym również później, gdy Ewelina z nim zerwała, myślał o tym, że przecież jest ochrzczony i że rodzice nic mu nie mówili, ale to go nie dziwiło, bo nie potrafili ze sobą rozmawiać o niczym intymnym, a co dopiero o czubku penisa, myślał o tym, że przecież być żydem to wielki strach, że jak ktoś się dowie, to ucieknie jak Ewelina – Jóźwinek nie poznał jej rodziców, więc nie wiedział, że byli otwartymi antysemitami – że z pewnością jest TAJNYM ŻYDEM i musi tę tajemnicę pielęgnować.
„wegański smalec” ( trzy cebule, trzy pieczarki, granulat sojowy, bulion, ząbek czosnku, szklanka oleju, kostka margaryny, sos sojowy, majeranek, szczypiorek; posiekać, rozpuścić, usmażyć, zlać do słoika, wymieszać, ostudzić, zjadać z chlebem i ogórkiem kiszonym ) czy
Jóźwinek wspomina ten wieczór siedem lat temu, gdy zdjął majtki przy Ewelinie, a ona powiedziała: o rety, jesteś żydem! – Żydem? – zdziwił się nastoletni Jóźwinek. – No żydem, żydem, przecież jesteś obrzezany – powiedziała z miną znawczyni. To w końcu nie był pierwszy penis, którego widziała. Nie pozwalała mu się dotykać (nie minęły jeszcze trzy miesiące), ale pozwoliła patrzeć. Gapił się na jej cycki, pocierał penisa i myślał o tym, że jest żydem. Musiał być, przecież miał tak, odkąd pamiętał. Tak się zamyślił, że stracił erekcję, a Ewelina żachnęła się i naciągnęła bluzkę na piersi. Myślał o tym również później, gdy Ewelina z nim zerwała, myślał o tym, że przecież jest ochrzczony i że rodzice nic mu nie mówili, ale to go nie dziwiło, bo nie potrafili ze sobą rozmawiać o niczym intymnym, a co dopiero o czubku penisa, myślał o tym, że przecież być żydem to wielki strach, że jak ktoś się dowie, to ucieknie jak Ewelina – Jóźwinek nie poznał jej rodziców, więc nie wiedział, że byli otwartymi antysemitami – że z pewnością jest TAJNYM ŻYDEM i musi tę tajemnicę pielęgnować.
Wiktor tłumaczył Patsy, która spytała go o robotę, że zatrudnia was Fabryka Much, wisicie sobie pod sufitem i czekacie, aż przyjdzie gówno, a jak przychodzi, to się zlatuje i obrabia.
Nie szkodzi! – śmieje się Olivier. – Ważne jest to, że ta dusza składa się z cząstki każdego człowieka, którego spotkałaś na swojej drodze. I tak samo oddajesz część siebie każdemu, kto spotkał ciebie.
Ostatnim razem kebab był smaczniejszy. Mówisz o tym na głos. – Zasada pierwszego strzału – stwierdza Wiktor – bierze człowieka z zaskoczenia i jest zajebiście, więc czekasz, że następnym razem będzie równie zajebiście albo jeszcze lepiej. Ale nigdy nie jest, bo masz już oczekiwania i najarkę. Pesymiści mają lepiej w życiu, bo niczym się nie jarają i zawsze oczekują najgorszego. Mogą się najwyżej rozczarować pozytywnie. – Nie można się „rozczarować pozytywnie” – robisz cudzysłowy palcami. – Można, ja się pozytywnie rozczarowałem tą pyszną lazanią!
Ma tylko dziesięć sekund. Dziesięć sekund na zagranie całej sceny, wypowiedzenie linijki tekstu z nieistniejącego filmu. Sceny, która zostanie nagrana i przerobiona na animowanego gifa, dziesięciosekundową animację bez dźwięku, z nałożonymi napisami pasującymi do ruchu warg Angeli. A potem wrzucona do internetu, niczym kukułcze jajko, pomiędzy krążące po sieci fragmenty prawdziwych filmów. Artefakt z równoległego wymiaru, wydestylowana emocja. Po co kręcić cały film, pomyślał sobie kiedyś Seymour, skoro po latach wszyscy i tak pamiętają pojedyncze sceny? I ten pomysł uratował mu życie, tchnął sens w egzystencję wypalonego reklamowego wyrobnika.
Zbliżasz twarz do jej twarzy i kiedy odsuwa dłoń z papierosem, całujesz ją łapczywie, za te wszystkie chwile, które nie nadejdą. – Trochę szkoda, wiesz, brakowało mi w życiu takiej, hm, radości. – Potrzebujesz nowego narkotyku. – Miłość to narkotyk. Najlepszy. – Miłość to burżuazyjny konstrukt.