Jak zostalem bażantem  - Rafał Socha - ebook
Wydawca: Wydawnictwo Nowy Świat Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski Rok wydania: 2013

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 388

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Pobierz fragment dostosowany na:

Zabezpieczenie: watermark

Opis ebooka Jak zostalem bażantem - Rafał Socha

„Bażantami” nazywano absolwentów wyższych uczelni, odbywających obowiązkowe przeszkolenie wojskowe. Różne formy organizacyjne przybierała służba podchorążych, za każdym razem powoływani byli jednak ludzie ukształtowani, dojrzali, dwudziestokilkuletni. Na instytucję wojska patrzyli nieco inaczej niż poborowi ze służby zasadniczej.

Powieść „Jak zostałem bażantem” jest swego rodzaju pamiętnikiem pewnego pokolenia.

Opinie o ebooku Jak zostalem bażantem - Rafał Socha

Cytaty z ebooka Jak zostalem bażantem - Rafał Socha

Zdjąłem więc panterkę, szalokominiarkę, rękawice i wetknąłem to wszystko w obszerne kieszenie kurtki. Z beretem zaś nie rozstawałem się nigdy. Był łatwym łupem, wolałem więc nie prowokować losu. Z panterką nie rozstawać się już nie było za bardzo jak, wszyscy wieszali swe wierzchnie okrycia na gwoździach z tyłu sali, powiesiłem więc gdzie trzeba swoją szmatę i ja.
No i jak? – zagadał do nas smagły oficer. Oczywiście nikt się nie odezwał. – Jak wam się podoba? – ciągnął Logiczny. – Jak wam się podoba w naszym sanatorium? Fajnie? Co? – Zajebiście – rzucił ktoś półgłosem.
Wracamy, a tu, panowie, zetor tnie imadło. Normalnie, panowie, jebie brzeszczotem imadło. Tnie i tnie. Dojechał już gdzieś tak prawie do połowy. Kolega major łapie go za rękę i pyta: „Co ty robisz, chłopie?”. A tamten: „Miałem ciąć, to tnę”. Normalnie, panowie, upieprzył połowę imadła i nawet nie pomyślał przy tym nic! Mówię wam, zetor to takie stworzenie, jak to nasze imadło. Proste, toporne, od młota i od siekiery.
niech więc sobie będą zagorzali militaryści, niech będą żołnierze zawodowi i pospolite ruszenia. Ale niech będą po to, by bronić, a nie atakować. Bo wojen usprawiedliwionych, tak zwanych usprawiedliwionych, wojen w słusznej sprawie, w tak zwanej słusznej sprawie, nie ma, nie było i nigdy nie będzie...