Futbol i statystyki - Chris Anderso - ebook
Wydawca: Bukowy Las Kategoria: Poradniki Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 402 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Futbol i statystyki - Chris Anderso

Mawia się często, że piłki nożnej nie powinno się rozbijać na statystyki. Futbol to przecież błoto na butach i emblemat na koszulce, życie i śmierć…

A jednak czołowe kluby piłkarskie zaakceptowały analitykę; bukmacherzy mają komputery do prognozowania wyników, badacze gry rozebrali ją na części pierwsze. Jesteśmy świadkami rewolucji statystycznej. Wiedzą o tym zespoły walczące o triumf w Lidze Mistrzów i kraje, których reprezentacje pragną wznieść Puchar Świata. Każdy kibic powinien to wiedzieć!

Chris Anderson i David Sally doradzają światowej klasy klubom w kwestii analizy statystyk. W swojej obalającej mity książce ujawniają, jakie liczby naprawdę się liczą. Tłumaczą, dlaczego niedopuszczenie do utraty gola warte jest więcej niż jego zdobycie, dlaczego rzuty rożne powinno się wybijać krótko i dlaczego lepiej poprawić jakość swego najsłabszego gracza niż kupić gwiazdę.

Od sekretu dalekich wrzutów z autu wykonywanych przez Rory’ego Delapa po prawdziwe znaczenie dominacji nad piłką Messiego wiodą nas ku odkryciu, dlaczego futbol jest grą słabych ogniw, trenerzy mają wpływ jedynie na 15% gry, a oddawanie zbyt wielu strzałów może zabić. To niezbędna dziś wiedza, która pomoże zrozumieć istotę i niuanse współczesnego futbolu.

Opinie o ebooku Futbol i statystyki - Chris Anderso

Cytaty z ebooka Futbol i statystyki - Chris Anderso

Prozone i Opta nie są jedyni. Na całym świecie działają konkurencyjne przedsiębiorstwa: Impire w Niemczech, Infostrada w Holandii, Match Analysis i StatDNA w Stanach Zjednoczonych. Wszystkie one korzystają z nieograniczonego pozornie zapotrzebowania, jakie wytworzyło się na rynku na ich usługi. Trenerzy, gracze, działacze, dziennikarze, kibice, a nawet naukowcy pragną coraz to nowych piłkarskich statystyk, a producenci gier wideo, gier typu Fantasy Football i firmy bukmacherskie wykorzystują je do zarabiania pieniędzy.
Najlepszym orędownikiem tej tezy jest Paolo Maldini, legendarny kapitan Milanu i reprezentacji Włoch, słynący z tego, że rzadko wdawał się w bezpośrednią walkę o piłkę z przeciwnikiem. „Robił jeden wślizg na dwa mecze” – mówi dyrektor sportowy Chelsea, Mike Forde. Maldini zwykle nie brudził sobie getrów, bo zawsze znajdował się we właściwym miejscu, by móc zażegnać niebezpieczeństwo. Najlepsi obrońcy nie muszą robić wślizgów. Dobrym stróżem jest pies, który nie szczeka. Takie podejście jest trudne do przyjęcia –
Odkrył, że zdecydowana większość tego, co robią piłkarze, w ogóle nie wiąże się bezpośrednio z piłką. Pisząc „zdecydowana większość”, nie przesadzamy: kiedy Carling wyliczył, jak często i jak długo zawodnicy rzeczywiście mają kontakt z piłką, wynik okazał się zdumiewająco niski – zawodnicy dysponowali piłką średnio przez 53,4 sekundy i przebiegali z nią w ciągu całego meczu 191 metrów. Aby zobaczyć te liczby w odpowiedniej perspektywie, ujmijmy to inaczej: średni czas bycia przy piłce jednego gracza (mniej niż minuta) stanowił zaledwie około 1% czasu spędzonego przez niego na boisku; natomiast całkowity dystans przebiegnięty w czasie meczu przez gracza wynosi średnio 11 km, co znaczy, że z piłką przebiegał ok. 1,5% tego dystansu [5] . Kiedy już zespół miał piłkę, średnia liczba kontaktów wynosiła dwa, a każdy z nich trwał zaledwie 1,1 sekundy [6] . Choć statystyki posiadania piłki różniły się w zależności od pozycji gracza, kluczową kwestią jest to, że wszyscy oni robili bardzo niewiele rzeczy związanych bezpośrednio z piłką – przez 99% czasu nie byli z nią w kontakcie, a 98,5% dystansu biegali bez niej. Gdy w końcu kontakt z piłką następował, trwał zaledwie mgnienie oka [7]
Słowem to, co zwiemy „posiadaniem”, składa się z dwóch elementów: z kontaktu z piłką i z jego ponawiania. W drugim wypadku istotna jest zarówno liczba kontaktów, jak i ich skuteczność. Trzeba więc patrzeć nie tylko na to, ile razy drużyna ma możliwość dotknięcia piłki, lecz także na to, przez jaką część meczu tę możliwość zachowuje.
Rosenfeld chciał zbadać, w jakim stopniu procent celnych podań zależy od umiejętności zawodnika – czyli czegoś, nad czym ma on kontrolę – a w jakim od sytuacji na boisku w momencie podawania. Przeczuwał, że celność ma mniej wspólnego z umiejętnościami, a więcej z trudnością samego podania, które próbuje wykonać zawodnik. Słowem, sądził, że nie chodzi o to, co robisz, lecz raczej o to, gdzie się znajdujesz.
Futbol oparty na posiadaniu piłki to coś więcej niż umiejętność podawania. Na szczycie piłkarskiej piramidy powodzenie takiej gry polega raczej na znajdowaniu się w odpowiednim miejscu, by móc skutecznie ją przyjąć, na pomaganiu koledze z drużyny w znalezieniu się w odpowiednim miejscu i w pozbyciu się piłki w sposób pozwalający drużynie utrzymać się przy niej. Jak już wykrzykiwali do borykających się z tym problemem zawodników niezliczeni trenerzy, podaje się nie nogą, lecz oczami i mózgiem. Futbol to gra, w którą gra się głową. Dobry
„Piłka – zauważał – zawsze jest w lepszej formie niż każdy z graczy”. „Piłka jest najszybszym zawodnikiem” – mawiał też. Najbardziej znane z jego stwierdzeń jest jeszcze prostsze. Jest tak oczywiste, że gdyby wypowiedział je ktokolwiek inny, mógłby zostać wyśmiany. Posiadanie w CV tytułu mistrza świata zwykle jednak pozwala uniknąć takiego losu. „Piłka – mawiał Herberger – jest okrągła”.
Kiedyś futbol polegał przede wszystkim na ataku; obecnie skupia się na symetrii pomiędzy ofensywą a defensywą – między strzelaniem goli a niedopuszczaniem do tego, by strzelił je przeciwnik. Kiedy zmiany taktyczne doprowadziły do powstania drużyn, które –mimo bardziej defensywnego ustawienia – wygrywały (i to częściej niż przedtem), ich przeciwnicy dostosowywali do nich swoje ustawienia. Z czasem piłka nożna stała się grą, w której chodzi głównie o unikanie błędów i karanie przeciwnika za te, które sam popełnił. Wystarczy spojrzeć na liczby. Gdyby Opta miała okazję
W serii bardzo prostych testów, przeprowadzonych na członkach berlińskiego klubu wioślarskiego, Köhler zademonstrował, że praca zespołowa może znacząco wzmocnić motywację. Najpierw zbadał indywidualne możliwości wysiłkowe każdego z wioślarzy, a potem połączył ich w pary i badał, jak wspólnie radzą sobie z wysiłkiem. Köhler odkrył, że słabsi wioślarze wytrzymują znacznie dłużej w parach niż w samotnych ćwiczeniach. Dzięki temu sformułował jedno z kluczowych twierdzeń psychologii – zwiększenie entuzjazmu, wysiłku i wytrzymałości wynikające z bycia częścią zespołu. Dopiero w latach dziewięćdziesiątych
drugie, psycholodzy ci odkryli, że istnieje silna korelacja między ćwiczeniami a osiągnięciami: „Ci, którzy osiągają najwięcej, najwięcej ćwiczą; ci, którzy mają mniejsze sukcesy, ćwiczą mniej, a ci bez szczególnych sukcesów nie ćwiczą prawie wcale”. Talent jest pochodną pracy. To zaś doprowadziło do zasady „10 000 godzin”, upowszechnionej przez Malcolma Gladwella w książce Poza schematem jako ilość czasu potrzebna do opanowania dowolnej umiejętności.
Hughes i Franks doszli do wniosku, że umiejętność utrzymywania się przy piłce jest kluczową różnicą między drużynami odnoszącymi sukces a tymi, które go nie odnoszą: współczynnik zamiany strzałów na gole u tych pierwszych i tych drugich jest podobny, lecz drużyny zwycięskie oddają o jedną trzecią więcej strzałów niż przegrywające. Średnio do zdobycia gola potrzeba dziewięciu oddanych strzałów. Im więcej zatem oddaje się strzałów, tym więcej zdobywa się bramek, a strzałów oddaje się więcej wtedy, gdy nie traci się piłki – albo dlatego, że umie się ją przetrzymywać, albo dlatego, że stosuje się odpowiednią strategię.
psychologowie zaczęli badać przyczyny tego zjawiska. Odkryli dwie: proces porównania społecznego, w którym jednostki radzą sobie lepiej, gdy pracują ze zdolniejszym partnerem, i „warunek nieodzowności”, polegający na tym, że jednostka nie chce osłabiać wyniku grupy i czuje, że jej wkład jest kluczowy dla wspólnego wysiłku. Mówiąc prościej, efekt Köhlera polega na tym, że słabsze ogniwa pracują ciężej, by dotrzymać kroku grupie, bo albo nie chcą odstawać od bardziej utalentowanych towarzyszy, albo uważają, że pełnią równie kluczową rolę jak pozostali. Te dwa czynniki są jednakowo istotne w poprawianiu wydajności słabszego ogniwa
Wiemy, że gra oparta na posiadaniu piłki staje się coraz bardziej popularna, a liczby potwierdzają, że utrzymywanie się przy piłce pozwala drużynie oddać więcej strzałów, więcej strzałów prowadzi do większej liczby bramek, a przy tym większy czas posiadania piłki sprawia, że drużyna traci mniej goli, co oznacza, że wygrywa więcej spotkań.
Nikogo chyba nie zdziwi, że supergwiazdą, która pasuje do schematu „drużynowca”, jest Leo Messi. Argentyńczyk nigdy nie postrzegał treningów jako nieważnych czy głupich i nigdy w życiu nie powtórzyłby pogardliwych słów Iversona: „Siedzimy tu, jakbym był czyjąś własnością, i ględzimy o trenowaniu ”. Klubowy kolega Messiego, Gerard Piqué, zauważa: „Mógłby powiedzieć: »Jestem najlepszy, więc na treningach mogę się trochę polenić«, ale on na treningu gra na takich samych obrotach jak w meczu. To niewiarygodne” [28] . Oczywiście Piqué, który
W książce Why England Lose ( Dlaczego Anglia przegrywa ) dziennikarz sportowy Simon Kuper i ekonomista Stefan Szymanski twierdzą, że pieniądze odgrywają w sukcesie klubów bardzo ważną rolę. Według ich obliczeń 92% różnic w pozycji ligowej angielskich drużyn można wyjaśnić budżetem płacowym klubu [1] . Być może nie jest tak, że klub o największym budżecie płacowym co roku kończy rozgrywki na pierwszym miejscu, ale w dłuższej perspektywie korelacja jest niewiarygodna. Na drugim końcu tabeli ostateczny spadek biednych klubów wydaje się nieunikniony [2]
Taktyka nie jest tym samym co strategia. Strategią jest to, co planujesz robić przez cały sezon. Taktyką zaś to, co robisz, by przechylić na swoją korzyść szalę konkretnego meczu. By zrealizować strategię, musisz zastosować właściwą taktykę – taką, która pasuje zarówno do twojej drużyny, jak i do rywala.
Dziwne, że dwie najbardziej oparte na rywalizacji dziedziny życia – wojna i sport – są zdominowane przez tzw. normy zachowań. Malcolm Gladwell w swoim eseju w „The New Yorker” dostrzegł działanie tej samej siły w historii o Dawidzie i Goliacie. „Początkowo Dawid włożył zbroję i mosiężny hełm, a do pasa przytroczył miecz – pisze Gladwell. – Szykowal się do konwencjonalnej walki z Goliatem. Potem jednak się zastanowił. »Nie mogę w tym chodzić, bo nie przywykłem do zbroi« – powiedział i... podniósł pięć gładkich kamieni. Co się dzieje, gdy skazywani na pożarcie podobnie jak on przyznają się do swoich słabości i wybierają niekonwencjonalną strategię? Kiedy decydują się nie grać według reguł Goliata, wygrywają” [9]