Fragmenta albo pozostałe pisma - Kochanowski, Jan - ebook
Wydawca: Fundacja Nowoczesna Polska Kategoria: Edukacja Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 20

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Pobierz fragment dostosowany na:

Opinie o ebooku Fragmenta albo pozostałe pisma - Kochanowski, Jan

Fragment ebooka Fragmenta albo pozostałe pisma - Kochanowski, Jan

Strona tytułowa
Pieśń (Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary?)
Pieśń I (Pewienem tego, a nic sie nie mylę...)
Jan Kochanowski

Fragmenta albo pozostałe pisma

Publikacja zrealizowana w ramach projektu WolneLektury.pl

Na podstawie: Kochanowski, Jan (1530-1584), Fragmenta albo pozostałe pisma, Drukarnia Łazarzowa, Kraków, 1590

Ten utwór nie jest chroniony prawem autorskim i znajduje się w domenie publicznej, co oznacza, że możesz go swobodnie wykorzystywać, publikować i rozpowszechniać


Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary?
Czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary?
 
Kościół Cię nie ogarnie, wszędy pełno Ciebie,
I w otchłaniach, i w morzu, na ziemi, na niebie.
 
Złota też, wiem, nie pragniesz, bo to wszytko Twoje,
Cokolwiek na tym świecie człowiek mieni swoje.
 
Wdzięcznym Cię tedy sercem, Panie, wyznawamy,
Bo nad to przystojniejszej[2] ofiary nie mamy.
 
Tyś Pan wszytkiego świata, Tyś niebo zbudował
I złotemi gwiazdami ślicznieś uhaftował.
 
Tyś fundament założył nieobeszłej[3] ziemi
I przykryłeś jej nagość zioły rozlicznemi.
 
Za Twoim rozkazaniem w brzegach morze stoi,
A zamierzonych granic przeskoczyć sie boi.
 
Rzeki wód nieprzebranych wielką hojność mają,
Biały dzień a noc ciemna swoje czasy znają.
 
Tobie k woli[4] rozliczne kwiatki Wiosna rodzi,
Tobie k woli w kłosianym wieńcu Lato chodzi.
 
Wino Jesień i jabłka rozmaite dawa,
Potym do gotowego gnuśna Zima wstawa.
 
Z Twej łaski nocna rosa na mdłe[5] zioła padnie,
A zagorzałe[6] zboża deszcz ożywia snadnie[7].
 
Z Twoich rąk wszelkie źwierzę patrza swej żywności,
A Ty każdego żywisz z Twej szczodrobliwości.
 
Bądź na wieki pochwalon, nieśmiertelny Panie!
Twoja łaska, Twa dobroć nigdy nie ustanie.
 
Chowaj nas, póki raczysz, na tej niskiej ziemi;
Jedno zawżdy niech będziem pod skrzydłami Twemi!
 

Pewienem tego, a nic sie nie mylę,
Że bądź za długą, bądź za krótką chwilę,
Albo w okręcie całym[9] doniesiony,
Albo na desce biednej przypławiony[10]
Będę jednak u brzegu,
Gdzie dalej nie masz biegu,
Lecz odpoczynek i sen nieprzespany[11],
Tak panom, jako chudym zgotowany.
 
Ale na świecie kto tak głupi żywie,
Żeby nie pragnął przejechać szczęśliwie
Dróg niebezpiecznych, a uść niepogody
I szturmów[12] srogich krom[13] swej znacznej szkody?
Lecz tylko że pragniemy,
Ale nie rozumiemy,
Czego sie trzymać, jako sie sprawować
Żeby nie przyszło na koniec bobrować[14].
 
A chytre morze, ile znakomitych[15],
Tyle pod wodą żywi skał zakrytych.
Tu siedzi złotem Cześć koronowana,
Tu lekkim piórem Sława przyodziana,
Tu Chciwość nieszczęśliwa
Zbiera, a nie używa;
Tu luba Rozkosz i Zbytek wyrzutny[16],
Pod nimi Nędza prędka i Żal smutny.
 
Tamże i Krzywda, i Zazdrość przeklęta,
Przed którą biada zawżdy Cnota święta.
Więc jesli człowiek jednę skałę minie,
Wnet na to miejsce na inszą napłynie;
Tak iż snadź namędrszemu
Trudno pogodzić[17] temu,
Aby przynamniej więznąć albo zbłędzić
Nie miał, chyba gdy kogo Pan chce rzędzić[18].
 
Wodzu prawdziwy i Wieczna Światłości,
Uskróm z łaski swej morskie nawałności.
A podnieś ogień portu[19] zbawiennego,
Na który patrząc moglibysmy tego
Morza chytrego zdrady
Przebyć bez wszelkiej wady[20],
A odpoczynąć po tym żeglowaniu
W długim pokoju i bezpiecznym spaniu.