Droga - Św. Josemaria Escriva - ebook
Wydawca: Święty Wojciech Kategoria: Religia i duchowość Język: polski Rok wydania: 2013

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 211 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 8 godz. 41 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Droga - Św. Josemaria Escriva

Droga: tak pierwsi uczniowie Chrystusa nazywali styl życia zgodny z wiarą. Bycie chrześcijaninem nie polega tylko na wyznawaniu szeregu prawd, lecz przede wszystkim na praktykowaniu ich w konkretnych okolicznościach życia.

Droga św. Josemaríi Escrivy, którą czytali i cytowali ostatni papieże, stała się klasyczną pozycją duchowości. Krótkie, dobitne zdania, z jakich się składa, czynią ją szczególnie stosowną do osobistej medytacji. Chrześcijanom pomoże kroczyć tuż za Mistrzem, a wszystkim ludziom dobrej woli zastanowić się poważnie nad swoim życiem.

Opinie o ebooku Droga - Św. Josemaria Escriva

Cytaty z ebooka Droga - Św. Josemaria Escriva

796 Mała jest twoja miłość, jeśli nie czujesz gorliwości o zbawienie wszystkich dusz. – Nędzna jest twoja miłość, jeśli nie budzi w tobie pragnienia, aby swoim szaleństwem zarazić innych
Dlaczego masz tak zmienny charakter? Kiedyż wreszcie skupisz swoją wolę na czymś konkretnym? – Porzuć to zamiłowanie do kładzenia pierwszych cegieł i połóż ostatnią cegłę chociaż na jednym z twoich projektów.
Niech twoje życie nie mija bezpłodnie. – Bądź pożyteczny. – Zostaw po sobie ślad. – Świeć światłem swojej wiary i miłości. Swoim życiem apostoła zmyj lepkie, brudne ślady pozostawione przez plugawych siewców nienawiści. – I oświetlaj wszystkie ziemskie drogi ogniem Chrystusa, który nosisz w sercu.
461 Jeśli zobaczę, że nie praktykujesz błogosławionego braterstwa, które stale ci głoszę, przypomnę ci serdeczne słowa św. Jana: Filioli mei, non diligamus verbo neque lingua, sed opere et veritate – Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą.
143 Aby bronić swojej czystości, św. Franciszek z Asyżu tarzał się w śniegu, św. Benedykt rzucił się w ciernie, św. Bernard zanurzył się w lodowatym stawie… – A ty? Coś uczynił?
351 Ten ton wyniosłości sprawia, że jesteś uciążliwy i antypatyczny; wystawiasz się na pośmiewisko i, co gorsza, pozbawiasz skuteczności swoją pracę apostolską. Nie zapominaj, że nawet „miernoty” mogą się wymądrzać.
357 Powiedziałeś mi, że wszystkie grzechy zdają się wyczekiwać na pierwszą chwilę bezczynności. Przecież sama bezczynność jest już grzechem! – Ten, kto się oddaje pracy dla Chrystusa, nie powinien mieć ani jednej wolnej chwili, gdyż odpoczynek nie oznacza bezczynności, ale szukanie odprężenia w zajęciach wymagających mniejszego wysiłku.
378 Nie bądź pesymistą. – Czyż nie pojmujesz, że wszystko, co się wydarza i co może się wydarzyć, jest dla dobra? – Twój optymizm powinien być prostą konsekwencją twojej wiary.
394 Ustępliwość to niewątpliwy znak, iż nie posiada się prawdy. – Gdy jakiś człowiek ustępuje w sprawach swojego ideału, honoru lub wiary, jest… człowiekiem bez ideału, bez honoru i bez wiary.
397 Bądź nieustępliwy, jeśli chodzi o doktrynę i o własne postępowanie. Ale zachowaj łagodność – jak mocna stalowa maczuga pokryta miękkim pokrowcem. – Bądź nieustępliwy, ale nie grubiański.
397 Bądź nieustępliwy, jeśli chodzi o doktrynę i o własne postępowanie. Ale zachowaj łagodność – jak mocna stalowa maczuga pokryta miękkim pokrowcem. – Bądź nieustępliwy, ale nie grubiański.
399 Jeżeli dla ratowania życia doczesnego, przy aprobacie wszystkich, stosujemy siłę, aby uniemożliwić jakiemuś człowiekowi samobójstwo… dlaczegóż nie mamy stosować takiego samego przymusu – świętego przymusu – aby ocalić Życie (pisane wielką literą) wielu ludzi, którzy w idiotyczny sposób usiłują popełnić samobójstwo duchowe?
424 Karać z Miłości. Na tym polega wyniesienie do poziomu nadprzyrodzonego kary wymierzanej tym, którzy na nią zasłużyli. Z miłości do Boga, którego obrażono, kara ma służyć za pokutę; z miłości do bliźniego, ze względu na Boga, kara ma być uzdrawiającym lekarstwem – nigdy zemstą.
452 Staraj się w razie potrzeby zawsze, od pierwszej chwili, przebaczać tym, którzy cię obrażą, bo choćby nie wiem jak wielka była krzywda i obraza od nich doznana, Bóg przebaczył ci znacznie więcej.
534 Tyle już lat codziennego przystępowania do Komunii! – „Ktoś inny – powiedziałeś – stałby się już świętym, a ja… ciągle taki sam!”. – „Synu – odparłem – przystępuj nadal codziennie do Komunii i pomyśl: co by się ze mną stało, gdybym jej nie przyjmował?”.
540 Jak wielkie źródło łaski stanowi Komunia duchowa! – Praktykuj ją jak najczęściej, a będziesz żył w ciągłej obecności Boga i będziesz z Nim bardziej zjednoczony w swoich działaniach.
658 Gdy wszystko się udaje, cieszmy się, błogosławiąc Boga, który daje wzrost. – A gdy się nie udaje? – Cieszmy się, błogosławiąc Boga, który pozwala nam uczestniczyć w swoim słodkim Krzyżu.
671 Jezus… milczy. – Jesus autem tacebat . – A ty dlaczego mówisz? Żeby znaleźć pocieszenie czy żeby się usprawiedliwić? Milcz. – Szukaj radości we wzgardzie: zawsze okażą ci jej mniej, niż sobie zasłużyłeś. – Czy możesz z czystym sumieniem zapytać: Quid enim mali feci? – Cóż złego uczyniłem?
678 Nie związuj się miłościami tu, na dole. – To miłości egoistyczne… Ci, których miłujesz, odwrócą się od ciebie ze strachem i wstrętem w kilka godzin po tym, jak Bóg wezwie cię przed swoje oblicze. – Tylko inne miłości trwają wiecznie.
682 Zazwyczaj jesz więcej niż potrzebujesz. – A ten przesyt, który często sprawia, że czujesz się ociężały i znużony fizycznie, czyni cię niezdolnym do zasmakowania dóbr nadprzyrodzonych i przytępia twój umysł.

Fragment ebooka Droga - Św. Josemaria Escriva







św. Josemaría Escrivá

DROGA

Wydanie szesnaste


O AUTORZE

Josemaría Escrivá de Balaguer urodził się w roku 1902 w Barbastro, w Hiszpanii. Był drugim z sześciorga rodzeństwa. Od rodziców i w szkole nauczył się podstaw wiary i we wczesnym wieku wcielił w swoje życie zwyczaje chrześcijańskie, takie jak: częsta spowiedź i Komunia Święta, odmawianie różańca i jałmużna. Śmierć trzech młodszych sióstr i bankructwo rodziny sprawiły, że bardzo wcześnie poznał przeciwności i cierpienie. To doświadczenie stonowało jego charakter, z natury wesoły i otwarty, i sprawiło, że chłopiec dojrzał. W 1915 r. jego rodzina przeniosła się do Logrono, gdzie ojciec znalazł nową pracę.

W 1918 r. Josemaría przeczuwa, że Bóg czegoś od niego oczekuje, chociaż nie wie, co to jest. Decyduje się oddać całkowicie Bogu i zostać księdzem. Myśli, że w ten sposób będzie bardziej dyspozycyjny do wypełniania woli Bożej. Rozpoczyna studia kościelne w Logrono, a w 1920 r. wstępuje do seminarium diecezjalnego w Saragossie, gdzie na Uniwersytecie Papieskim otrzymuje formację przygotowującą do kapłaństwa. W Saragossie odbywa również – zgodnie z sugestią swego ojca i za zgodą przełożonych – studia wyższe z zakresu prawa. W 1925 r. przyjmuje sakrament święceń i rozpoczyna swoją posługę duszpasterską, z którą od tej chwili będzie się utożsamiać jego życie. Już jako kapłan nadal wyczekuje definitywnego światła w odniesieniu do tego, czego oczekuje od niego Bóg.

W 1927 r. przenosi się do Madrytu, żeby uzyskać doktorat z prawa. Towarzyszą mu matka, siostra i brat, gdyż od śmierci ojca w 1924 r. Josemaría jest głową rodziny. W stolicy Hiszpanii prowadzi intensywną posługę kapłańską, zwłaszcza wśród ubogich, chorych i dzieci. Jednocześnie zarabia na życie i utrzymuje swoich najbliższych, udzielając lekcji z przedmiotów prawniczych. Ten czas wielkich tarapatów finansowych cała rodzina znosi z godnością i pogodą ducha. Kapłańskie apostolstwo Escrivy rozciąga się również na młodych studentów, artystów, robotników i intelektualistów, którzy w kontaktach z ubogimi i chorymi, którymi zajmuje się Josemaría, uczą się praktykowania miłości i chrześcijańskiego zaangażowania w poprawę społeczeństwa.

2 października 1928 r. w Madrycie, w czasie rekolekcji, Bóg pozwala mu zobaczyć misję, którą mu przeznaczył: tego dnia rodzi się Opus Dei. Specyficzną misją Opus Dei jest szerzenie wśród mężczyzn i kobiet wszystkich grup społecznych osobistego zaangażowania w naśladowanie Chrystusa, miłość Boga i bliźniego oraz poszukiwanie świętości w codziennym życiu. Począwszy od 1928 r., Josemaría Escrivá duszą i ciałem poświęca się wypełnianiu misji założycielskiej, którą otrzymał, chociaż nie uważa się bynajmniej za innowatora czy reformatora, gdyż jest przekonany, że Chrystus jest wieczną nowością i że Duch Święty nieustannie odmładza Kościół, w służbie któremu Bóg wzbudził Opus Dei. W 1930 r., na skutek nowego światła, które Bóg zapalił w jego duszy, inicjuje pracę apostolską kobiet w Opus Dei. Josemaría Escrivá zawsze będzie stawiał kobietę, jako obywatelkę i chrześcijankę, wobec jej osobistej odpowiedzialności – nie większej i nie mniejszej od odpowiedzialności mężczyzny – za budowanie społeczeństwa świeckiego oraz Kościoła.

W 1934 r. publikuje – pod tymczasowym tytułem Rozważania duchowe – pierwsze wydanie Drogi, swojej najbardziej rozpowszechnionej książki, która z upływem lat zostanie wydana w ponad czterech milionach egzemplarzy. W literaturze duchowej Josemaría znany jest również jako autor innych pism, takich jak: Różaniec święty, To Chrystus przechodzi, Przyjaciele Boga, Droga krzyżowa, Bruzda czy Kuźnia.

Hiszpańska wojna domowa (1936-1939) stanowić będzie poważną przeszkodę dla rodzącej się fundacji. Dla Kościoła są to lata cierpienia, naznaczone częstokroć prześladowaniami religijnymi, z których Założycielowi Opus Dei uda się wyjść bez uszczerbku dopiero po licznych trudach. Są to jednak również lata wzrostu duchowego i rozwoju apostolstwa, a także umacniania nadziei. Począwszy od 1940 r., na prośbę licznych biskupów, Josemaría Escrivá prowadzi rekolekcje dla setek kapłanów w całej Hiszpanii. W tych latach Opus Dei rozprzestrzenia się na Półwyspie Iberyjskim, w oczekiwaniu na to, że koniec drugiej wojny światowej (1939-1945) pozwoli na rozszerzenie pracy na inne kraje. W Hiszpanii lat 40. widoczne będą przejawy poważnego niezrozumienia, którego echo rozbrzmiewać będzie jeszcze przez wiele następnych lat. Josemaría znosi te trudności z modlitwą i dobrym humorem, świadom, że w Kościele, tak jak w społeczeństwie świeckim, podejrzliwość i pomówienia towarzyszą każdej nowej rzeczywistości w jej pierwszych krokach.

W 1943 r., dzięki nowej łasce założycielskiej, którą Josemaría Escrivá otrzymuje w czasie odprawiania mszy świętej, rodzi się Stowarzyszenie Kapłańskie Świętego Krzyża, do którego inkardynowani są kapłani wywodzący się spośród świeckich wiernych Opus Dei. Pełna przynależność wiernych i kapłanów do Opus Dei, jak również organiczna współpraca między nimi w ich pracach apostolskich to cechy charyzmatu założycielskiego Opus Dei, który Kościół potwierdził, określając jego specyficzną formę prawną. Stowarzyszenie Kapłańskie Świętego Krzyża prowadzi również, w pełnej syntonii z duszpasterzami Kościołów lokalnych, formację duchową dla kapłanów diecezjalnych oraz kandydatów do kapłaństwa. Kapłani diecezjalni mogą również należeć do Stowarzyszenia Kapłańskiego Świętego Krzyża, nie przestając przynależeć do duchowieństwa swoich diecezji.

Świadom tego, że jego misja posiada rdzeń i zasięg uniwersalny, tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej, w roku 1946, Josemaría Escrivá de Balaguer przenosi się do Rzymu. W latach 1946-1950 Opus Dei otrzymuje kilka aprobat papieskich, które potwierdzają jego specyficzne elementy założycielskie: jego nadprzyrodzony cel, wyrażający się w szerzeniu chrześcijańskiego orędzia o uświęcaniu życia codziennego; jego misję służby Papieżowi, Kościołowi powszechnemu i Kościołom lokalnym; jego uniwersalny charakter; świeckość; poszanowanie osobistej wolności i odpowiedzialności oraz pluralizm w kwestiach politycznych, społecznych, kulturalnych itd. Dzięki bezpośredniemu impulsowi Założyciela, w latach 1946-1975 Opus Dei stopniowo rozszerzy się z Rzymu na trzydzieści krajów na pięciu kontynentach.

Od 1948 r. do Opus Dei mogą w sposób pełnoprawny należeć osoby żyjące w małżeństwie, które poszukują świętości w swoim stanie. W 1950 r. Stolica Apostolska wyraża zgodę, aby przyjmowani byli jako współpracownicy Opus Dei i wspierali jego pracę mężczyźni i kobiety, którzy nie są katolikami ani chrześcijanami: prawosławni, luteranie, żydzi, muzułmanie itd.

W latach 50. Josemaría Escrivá zachęca do realizacji bardzo różnych projektów: instytucji formacji zawodowej, ośrodków doszkalających dla rolników, uniwersytetów, szkół, szpitali i punktów pomocy medycznej itp. Te działalności, jako owoc inicjatywy zwyczajnych wiernych chrześcijan, którzy pragną z mentalnością świecką i profesjonalnym podejściem zadbać o konkretne potrzeby danego miejsca, są otwarte dla osób wszelkich ras, religii i sytuacji społecznej: wyraźna tożsamość chrześcijańska inicjatyw prowadzonych przez wiernych Opus Dei łączy się z głębokim poszanowaniem wolności sumień.

W czasie Soboru Watykańskiego II (1962-65) Założyciel Opus Dei utrzymuje intensywne i braterskie kontakty z licznymi Ojcami soborowymi. Przedmiotem ich częstych rozmów są niektóre z tematów stanowiących rdzeń magisterium soborowego, jak np. nauczanie o powszechnym powołaniu do świętości albo o funkcji świeckich w misji Kościoła. Głęboko utożsamiony z nauką Vaticanum II, Josemaría Escrivá będzie gorliwie promował wprowadzenie jej w życie poprzez działalność formacyjną Opus Dei na całym świecie.

W latach 1970-1975 zapał ewangelizacyjny prowadzi go do podjęcia podróży katechetycznych po Europie i Ameryce. Odbywa liczne spotkania formacyjne, proste i rodzinne – nawet gdy czasem uczestniczą w nich tysiące osób – podczas których mówi o Bogu, o sakramentach, o nabożeństwach chrześcijańskich, o uświęceniu pracy, z duchowym zapałem i komunikatywnością właściwą dla jego pierwszych lat kapłaństwa.

Umiera w Rzymie 26 czerwca 1975 r. Jego śmierć opłakują tysiące osób, które zbliżyły się do Chrystusa i do Kościoła dzięki jego pracy kapłańskiej, przykładowi i pismom. Wielka liczba wiernych prosi Papieża o otwarcie procesu kanonizacyjnego. 17 maja 1992 r. w Rzymie Josemaría Escrivá zostaje beatyfikowany przez Jana Pawła II, który 6 października 2002 r. wynosi go na ołtarze w ceremonii kanonizacyjnej, odprawionej na placu św. Piotra, w której uczestniczą wielotysięczne tłumy wiernych.

Z wielkim uczuciem dla najukochańszej Polski i dla wszystkich Polaków, którzy będą czytać to wydanie Drogi.

Rzym, Wielkanoc 1969 roku.

Josemaría Escrivá de B.

Polski przekład Drogi jest jedynym wydaniem,
dla którego św. Josemaría napisał osobistą dedykację.


CHARAKTER

1 Niech twoje życie nie mija bezpłodnie. – Bądź pożyteczny. – Zostaw po sobie ślad. – Świeć światłem swojej wiary i miłości.

Swoim życiem apostoła zmyj lepkie, brudne ślady pozostawione przez plugawych siewców nienawiści. – I oświetlaj wszystkie ziemskie drogi ogniem Chrystusa, który nosisz w sercu.

2 Oby twoja postawa i twoje rozmowy były takie, ażeby wszyscy, widząc cię lub słysząc, mogli powiedzieć: „Ten człowiek czyta życie Jezusa Chrystusa”.

3 Powaga. – Porzuć fochy i czułostkowość płochej dziewczyny czy dziecka. – Niech twoja postawa zewnętrzna odzwierciedla spokój i ład twojego ducha.

4 Nie mów: „Taki już jestem… To kwestia charakteru”. Nie – to kwestia braku charakteru. Bądź mężny – esto vir[1].

5 Naucz się mówić „nie”.

6 Odwróć się od nikczemnika, gdy ci szepcze do ucha: „Po co komplikować sobie życie?”.

7 Nie miej ducha „zaściankowego”. – Poszerzaj swoje serce, aż stanie się uniwersalne, „katolickie”.

Nie trzepocz skrzydłami niczym kura, skoro możesz wzbić się wysoko jak orzeł.

8 Spokój. – Po co się złościć, skoro złoszcząc się, obrażasz Boga, sprawiasz przykrość bliźniemu, sam czujesz się źle… A w końcu i tak musisz przestać się złościć.

9 Powiedz to samo innym tonem, bez gniewu. Twoje argumenty nabiorą wówczas mocy i – przede wszystkim – nie obrazisz Boga.

10 Nie upominaj, kiedy czujesz oburzenie z powodu popełnionego uchybienia. – Zaczekaj do następnego dnia, albo i dłużej. – Wtedy dopiero, ze spokojem i czystą intencją, nie omieszkaj udzielić upomnienia. – Więcej zyskasz jednym serdecznym słowem niż trzygodzinną kłótnią. – Powściągaj swój temperament.

11 Wola. – Energia. – Przykład. – Co ma być wykonane, wykonaj… Bez wahania… Bez oglądania się na innych…

Bez tego ani Cisneros nie byłby Cisnerosem[2], ani Teresa de Ahumada nie byłaby Świętą Teresą…, ani Inigo de Loyola Świętym Ignacym…

Bóg i odwaga! – Regnare Christum volumus![3]

12 Wzrastaj w obliczu przeszkód. – Łaski Pana ci nie zabraknie: Inter medium montium pertransibunt aquae![4] – pokonasz góry!

Co z tego, że chwilowo musisz ograniczyć swoją aktywność, skoro później, niczym puszczona sprężyna, sięgniesz nieporównywalnie dalej, niż ci się kiedykolwiek marzyło?

13 Oddalaj od siebie owe niepotrzebne myśli, przez które – w najlepszym razie – tracisz czas.

14 Nie trać swojego czasu i swojej energii – które należą do Boga – na odpędzanie kamieniami psów ujadających przy drodze. Nie zwracaj na nie uwagi.

15 Nie odkładaj pracy do jutra.

16 Godzisz się na przeciętność? Ty… jednym z wielu? Przecież urodziłeś się po to, aby przewodzić! Wśród nas nie ma miejsca dla opieszałych. Ukorz się, a Chrystus rozpali cię na nowo ogniem Miłości.

17 Nie popadaj w tę chorobę charakteru, której objawami są: brak stałości we wszystkim, beztroska w działaniu i mówieniu, roztrzepanie… jednym słowem: lekkomyślność.

A lekkomyślność – nie zapominaj o tym – przez którą twoje codzienne plany pozostają puste („tak pełne pustki”), jeżeli nie zareagujesz na czas – nie jutro: teraz! – sprawi, że twoje życie stanie się jak martwa i bezużyteczna kukła.

18 Upierasz się, by być światowcem, beztroskim i lekkomyślnym, ponieważ jesteś tchórzem. Czymże, jeśli nie tchórzostwem, jest owa niechęć do zmierzenia się z samym sobą?

19 Siła woli. To cecha niezwykle ważna. Nie lekceważ rzeczy małych, bo one nigdy nie są błahe ani mało ważne. Przez ciągłe odmawianie sobie tych rzeczy i przezwyciężanie siebie w drobiazgach z pomocą łaski Bożej wzmocnisz, zahartujesz swoją wolę, aby być przede wszystkim panem samego siebie. A później przewodnikiem, wodzem, liderem… który będzie zobowiązywać, popychać, pociągać własnym przykładem i słowem, i wiedzą, i panowaniem.

20 Ścierasz się nieraz z różnymi ludźmi, z ich charakterami… Nie może być inaczej – nie jesteś przecież złotą monetą, która podoba się każdemu.

A zresztą, jak bez tych starć w obcowaniu z bliźnimi pozbyłbyś się ostrych kantów, nierówności i szorstkości – niedoskonałości i braków – twojego charakteru, żeby osiągnąć regularny, oszlifowany i gładki, choć zdecydowany kształt miłości, doskonałości?

Gdyby twój charakter i charakter otaczających cię osób był miękki i mdły jak beza, nie mógłbyś się uświęcić.

21 Wymówki. – Na pewno nigdy ci ich nie zabraknie, aby zaniechać spełniania swoich obowiązków. Jaka obfitość bezrozumnych rozumowań!

Nie warto poświęcać im uwagi. – Odrzuć je i czyń swoją powinność.

22 Bądź silny. – Bądź mężny. – Bądź człowiekiem. – A następnie… aniołem.

23 Twierdzisz, że… nie możesz dać z siebie więcej? – Czy raczej… nie możesz dać z siebie mniej?

24 Masz ambicję zdobywać wiedzę…, przewodzić…, wykazać się odwagą.

Dobrze. Doskonale. – Ale… dla Chrystusa, dla Miłości.

25 Nie kłóćcie się. – Zazwyczaj z kłótni nie wypływa światło, gdyż gasi je zapalczywość.

26 Małżeństwo to święty sakrament. W swoim czasie, kiedy będziesz miał go przyjąć, niech twój kierownik duchowy lub spowiednik doradzi ci odpowiednią lekturę. W ten sposób przygotujesz się lepiej do godnego dźwigania obowiązków życia rodzinnego.

27 Śmiejesz się, bo ci powiedziałem, że masz „powołanie do małżeństwa”? – A właśnie że je masz. Tak jest – powołanie.

Poleć się św. Rafałowi, aby doprowadził cię – jak Tobiasza – w czystości aż do kresu drogi.

28 Małżeństwo jest dla szeregowców, a nie dla sztabu Chrystusowego[5]. – Bo o ile odżywianie jest niezbędne każdej jednostce, o tyle rozmnażanie jest potrzebne dla przetrwania gatunku, a poszczególne osoby mogą się od tego obowiązku uchylić.

Pragnienie posiadania dzieci? Dzieci, dużo dzieci i niezatartą smugę światła pozostawimy po sobie, jeśli poświęcimy w ofierze egoizm ciała.

29 Nietrudno jest osiągnąć na tym świecie względne i nędzne szczęście egoisty, który zamyka się w swojej wieży z kości słoniowej, w swojej skorupie… – Ale szczęście egoisty jest krótkotrwałe.

I dla tej karykatury raju miałbyś utracić szczęście wieczne, chwałę, która nigdy nie przeminie?

30 Jesteś wyrachowany. – Nie mów mi, że jesteś młody. Młodość daje z siebie wszystko, co może: oddaje bez zastrzeżeń samą siebie.

31 Egoisto. – Zawsze o „swoich sprawach”! – Wydajesz się niezdolny, by odczuwać braterstwo Chrystusowe. W bliźnich nie widzisz braci – tylko stopnie.

Przeczuwam twoją całkowitą porażkę. – A gdy zostaniesz pogrążony, zapragniesz, by okazywano ci miłość, której sam teraz nie chcesz okazywać.

32 Nie będziesz nigdy przywódcą, jeżeli w ludziach widzisz jedynie stopień, żeby wspiąć się wyżej. – Będziesz przywódcą, jeśli masz ambicję zbawienia wszystkich dusz.

Nie możesz żyć odwrócony plecami do tłumów: musisz pragnąć ich szczęścia.

33 Nigdy nie chcesz „wyczerpać prawdy”. – Czasem z uprzejmości. Kiedy indziej – najczęściej – aby sobie lub komuś nie sprawić przykrości. A zawsze, z tchórzostwa.

W ten sposób, nie dochodząc do sedna, nigdy nie będziesz człowiekiem z zasadami, zdolnym do głębokiej oceny.

34 Nie bój się prawdy, choćby ta prawda miała przynieść ci śmierć.

35 Nie lubię nadmiaru eufemizmów: tchórzostwo nazywacie roztropnością. – Ta wasza „roztropność” powoduje, że nieprzyjaciele Boga, o mózgach pozbawionych wszelkiej myśli, udają mędrców i zdobywają stanowiska, do których nigdy nie powinni dojść.

36 To nadużycie nie jest nienaprawialne. – Przyzwalanie na to, by trwało, jakby chodziło o coś beznadziejnego, bez szansy na poprawę, świadczy o braku charakteru.

Nie uchylaj się od obowiązku. – Wypełniaj go uczciwie, choćby inni go zaniedbywali.

37 Potrafisz, jak to się mówi, „wykpić się gadaniną”. – Ale przy całym twoim wygadaniu (powiedziałeś: „To opatrznościowe!”) nie skłonisz mnie do usprawiedliwienia tego, czego usprawiedliwić się nie da.

38 Czyż to może być prawda – nie, nie sądzę, nie sądzę – że na ziemi nie ma ludzi, tylko brzuchy?

39 „Proszę się pomodlić, abym nigdy nie poprzestał na tym, co łatwe”. – Już spełniłem twoją prośbę. Teraz ty musisz przyłożyć się do wykonania tego pięknego postanowienia.

40 Wiara, radość, optymizm. – Ale nie naiwne zamykanie oczu na rzeczywistość.

41 Jakże to „wzniosły” sposób życia próżnymi błahostkami i cóż za metoda zdobywania znaczenia w świecie – piąć się coraz wyżej i wyżej – dzięki swej „lekkości”, z pustką w głowie i w sercu!

42 Dlaczego masz tak zmienny charakter?

Kiedyż wreszcie skupisz swoją wolę na czymś konkretnym? – Porzuć to zamiłowanie do kładzenia pierwszych cegieł i połóż ostatnią cegłę chociaż na jednym z twoich projektów.

43 Proszę, nie bądź tak… przewrażliwiony. – Z byle powodu czujesz się urażony. – Gdy się z tobą rozmawia o najbłahszej nawet sprawie, trzeba zważać na każde słowo.

Nie gniewaj się, gdy ci powiem, że jesteś… nie do zniesienia. – Dopóki się nie poprawisz, nie będzie z ciebie żadnego pożytku.

44 Przedstaw uprzejmą wymówkę, jakiej wymaga chrześcijańska miłość i dobre wychowanie. – A potem… w górę! Ze „świętą bezczelnością”, bez zatrzymywania się, aż przejdziesz całą stromą ścieżkę wypełniania obowiązku.

45 Dlaczego tak bardzo bolą cię fałszywe pomówienia na twój temat? – O ile gorzej wyglądałbyś, gdyby Bóg cię opuścił. – Wytrwaj w dobrym, a na resztę wzrusz ramionami.

46 Czy nie sądzisz, że równość, tak jak się ją czasami rozumie, jest synonimem niesprawiedliwości?

47 Ta przesada i ta pretensjonalność nie pasują do ciebie: od razu widać, że są pozą. – Spróbuj przyjąć inną postawę przynajmniej wobec swojego Boga, wobec swojego kierownika duchowego i swoich braci; w ten sposób będzie między wami o jedną barierę mniej.

48 Masz słaby charakter: cóż to za skłonność do wtrącania się we wszystko! – Chciałbyś – jak sól – znaleźć się w każdej potrawie. Nie gniewaj się, że powiem ci prosto z mostu: nie nadajesz się do tej roli. Nie potrafisz się rozpuścić i pozostać niezauważonym jak ta przyprawa.

Brak ci ducha ofiarności, a za dużo u ciebie ducha wścibstwa i ostentacji.

49 Milcz! Nie bądź człowiekiem zdziecinniałym – karykaturą dziecka: plotkarzem, intrygantem, skarżypytą. – Swoją gadaniną i plotkami oziębiłeś miłość. Nie mogłeś wykonać gorszej roboty, a jeśli przypadkiem przez swój niewyparzony język naruszyłeś mocne szańce wytrwałości innych, twoja własna wytrwałość przestaje być łaską Bożą, ponieważ jest zdradzieckim narzędziem nieprzyjaciela.

50 Jesteś ciekawski i wścibski, lubisz podglądać i węszyć. Czy nie wstyd ci, że nawet w swoich wadach jesteś tak mało męski? – Bądź mężny i to pragnienie wtrącania się w życie innych zamień w pragnienie i rzeczywistość poznania samego siebie.

51 Twój męski duch, prawy i prostolinijny, zachmurza się, gdy nagle czuje się wplątany w knowania, plotki i spory, których nie rozumie i z którymi nigdy nie chciał mieć nic wspólnego. – Przyjmij to upokorzenie, jakim jest bycie na językach, i niech owo doświadczenie nauczy cię dyskrecji.

52 Dlaczego, wydając sąd o innych, dodajesz do swojej krytyki gorycz własnych niepowodzeń?

53 Powinieneś unikać ducha krytyki – zgodzę się, że to nie jest szemranie – w pracy apostolskiej i w obcowaniu z braćmi. – W waszym nadprzyrodzonym przedsięwzięciu ten duch krytyki – wybacz, że ci to powiem – stanowi poważną przeszkodę. Jeśli bowiem oceniasz pracę innych – owszem, zgodzę się, że ze wzniosłych pobudek – nie robisz nic pozytywnego, a poprzez swoją bierność opóźniasz sprawny marsz wszystkich.

„A zatem – pytasz zaniepokojony – co zrobić z duchem krytyki, który jest niemal główną cechą mojego charakteru?”.

Uspokoję cię. Weź pióro i kartkę papieru, a potem z prostotą i ufnością – tylko krótko! – opisz wszystko, co cię dręczy. Wręcz tę kartkę swojemu przełożonemu i nie myśl o niej więcej. – On, stojąc na czele – posiada łaskę stanu – zajmie się twoją notatką… albo wyrzuci ją do kosza. – Dla ciebie to wszystko jedno, skoro twój duch krytyki nie jest szemraniem i skoro używasz go ze wzniosłych pobudek.

54 Dostosować się? – To zdanie – „trzeba się dostosować!” – znajdziesz tylko na ustach tych, którym brakuje woli walki – wygodnisiów, spryciarzy lub tchórzy – ponieważ oni z góry czują się pokonani.

55 Człowieku, nie bądź tak naiwny (choćbyś czuł się dzieckiem, którym przecież jesteś przed obliczem Boga) i nie wystawiaj swoich braci na pośmiewisko wobec obcych.


KIEROWNICTWO DUCHOWE

56 „Materiał na świętego”. – Tak mówi się o niektórych: to materiał na świętego. – Pomijając fakt, że święci nie są z żadnego materiału, bycie takim „materiałem” nie wystarczy.

Konieczne jest wielkie posłuszeństwo wobec kierownika duchowego i wielka uległość wobec łaski Bożej. – Bo jeżeli nie pozwoli się działać łasce Bożej i kierownikowi duchowemu, nigdy nie ukaże się rzeźba, wizerunek Jezusa, w którego przemienia się człowiek święty.

A „materiał na świętego”, o którym mowa, pozostanie bezkształtnym, nieobrobionym klocem drewna, nadającym się na ognisko… na porządne ognisko, jeżeli był dobrym materiałem!

57 Obcuj często z Duchem Świętym – Wielkim Nieznajomym – bo to On ma cię uświęcić.

Nie zapominaj, że jesteś świątynią Boga. W centrum twojej duszy przebywa Pocieszyciel – słuchaj Go i bądź uległy Jego natchnieniom.

58 Nie utrudniaj dzieła Pocieszyciela. Zjednocz się z Chrystusem, żeby się oczyścić, i odczuwaj wraz z Nim obelgi, oplucia, policzki i ciernie… i ciężar krzyża… i gwoździe rozdzierające twoje ciało… i trwogę konania w opuszczeniu…

Wejdź do otwartego boku naszego Pana Jezusa, aż znajdziesz bezpieczne schronienie w Jego zranionym Sercu.

59 Musisz poznać tę niezawodną prawdę: własny rozum jest złym doradcą, złym sternikiem, niezdolnym prowadzić duszy przez wichry i burze, wśród raf życia wewnętrznego.

Dlatego z woli Bożej ster okrętu został powierzony Mistrzowi, który dzięki swej wiedzy i jasności umysłu doprowadzi nas do bezpiecznego portu.

60 Skoro bez pomocy architekta nie przystąpiłbyś do budowy porządnego domu, żeby mieszkać w nim na tej ziemi, jakże bez kierownika duchowego chcesz budować twierdzę swojego uświęcenia, aby zamieszkać na wieki w niebie?

61 Gdy człowiek świecki czyni się nauczycielem moralności, często błądzi: świeccy mogą być tylko uczniami.

62 Kierownik duchowy. – Potrzebujesz go, aby się oddać, aby się poświęcić… przez posłuszeństwo. – Potrzebujesz przewodnika, który znałby twoje apostolstwo, który wiedziałby czego chce Bóg. Wówczas będzie skutecznie wspierać działanie Ducha Świętego w twojej duszy, nie wyrywając cię z twojego miejsca, napełniając cię pokojem i pokazując, w jaki sposób twoja praca może być płodna.

63 Uważasz się za kogoś wyjątkowego: twoje studia – twoja praca naukowa, twoje publikacje; twoja pozycja społeczna – twoje nazwisko; twoja działalność polityczna – stanowiska, które zajmujesz; twój majątek, twój wiek… – nie jesteś już dzieckiem…!

I właśnie z tych wszystkich powodów bardziej niż inni potrzebujesz kierownika dla swojej duszy.

64 Nie ukrywaj przed kierownikiem duchowym podszeptów wroga. – Zwycięstwo, jakie odniesiesz, zwierzając się mu, przymnoży ci jeszcze łaski Bożej. – A ponadto, aby dalej zwyciężać, będziesz mógł liczyć na dar rady i modlitwę twojego ojca duchowego.

65 Skąd ta niechęć do przyjrzenia się samemu sobie i do pokazania się takim, jakim naprawdę jesteś, swojemu kierownikowi?

Odniesiesz wielkie zwycięstwo, pozbywając się lęku przed tym, aby dać się poznać.

66 Kapłan – kimkolwiek by był – jest zawsze drugim Chrystusem.

67 Raz jeszcze – choćbyś dobrze to wiedział – nie omieszkam ci przypomnieć, że kapłan jest „drugim Chrystusem”. I że Duch Święty powiedział: Nolite tangere Christos meos. – Nie tykajcie moich Chrystusów.

68 Słowo „prezbiter” etymologicznie odpowiada słowu „starzec”. – Skoro starość zasługuje na cześć, pomyśl, o ileż bardziej powinieneś czcić kapłana.

69 Jakiż brak delikatności ducha i jaki brak szacunku okazuje ten, kto żartuje sobie i szydzi z kapłana – kimkolwiek by on był – z jakiegokolwiek powodu!

70 Raz jeszcze podkreślam: te żarty – kpiny – z kapłana, bez względu na okoliczności, które mogą ci się wydawać łagodzące, dowodzą co najmniej nieokrzesania i ordynarności.

71 Jakże powinniśmy podziwiać czystość kapłańską! – To skarb. – Żaden tyran nigdy nie zdoła odebrać Kościołowi tej korony.

72 Nie narażaj kapłana na sytuację, w której mógłby utracić swoją powagę. To cecha dla niego niezbędna, a nie oznacza ona wcale wyniosłości.

Jakże o nią prosił ten młody ksiądz, nasz przyjaciel: „Panie, daj mi powagę osiemdziesięciolatka!”.

Proś o nią i ty dla wszystkich kapłanów, a spełnisz dobry uczynek.

73 Zabolało cię – jakby ktoś wbił ci sztylet w serce – gdy powiedziano, że mówiłeś źle o tamtych kapłanach. – Cieszy mnie twoja reakcja – teraz już jestem pewien twojego dobrego ducha!

74 Kochać Boga i nie szanować kapłana… jest rzeczą niemożliwą.

75 Tak jak dobrzy synowie Noego okryj płaszczem miłosierdzia słabości, które dostrzeżesz u swego ojca, kapłana.

76 Jeżeli nie masz planu życia, nigdy nie będziesz osobą uporządkowaną.

77 „To podporządkowanie się planowi życia, rozkładowi godzin jest tak monotonne!” – powiedziałeś. A ja odpowiedziałem: „Jest monotonne, bo brakuje Miłości”.

78 Jeżeli nie będziesz wstawać o wyznaczonej godzinie, nigdy nie wypełnisz swojego planu życia.

79 Cnota nieuporządkowana? – Jakże dziwna to cnota!

80 Gdy zachowasz porządek, pomnoży się twój czas i będziesz mógł oddać większą chwałę Bogu, pracując wydajniej w Jego służbie.


MODLITWA

81 Działanie nic nie jest warte bez modlitwy, a modlitwa nabiera wartości przez ofiarę.

82 Najpierw modlitwa, potem pokuta, dopiero na trzecim miejscu – daleko „na trzecim miejscu” – działanie.

83 Modlitwa jest fundamentem duchowego gmachu. – Modlitwa jest wszechmocna.

84 Domine, doce nos orare! – „Panie, naucz nas modlić się!” – A Pan odpowiedział: „Kiedy będziecie się modlić, mówcie: Pater noster, qui es in coelis… Ojcze nasz, któryś jest w niebie…”.

Jakże więc mamy nie cenić sobie modlitwy ustnej?

85 Powoli! Uważaj, co mówisz, kto mówi i do kogo. Bo to szybkie klepanie, bez czasu na zastanowienie, to pusty hałas, blaszany stukot.

Powiem ci więc za św. Teresą, że choćbyś najdłużej poruszał wargami, nie uważam tego za modlitwę.

86 Twoja modlitwa powinna być liturgiczna. – Obyś umiłował odmawianie psalmów i modlitw mszalnych zamiast prywatnych modlitw czy partykularnych nabożeństw.

87 „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” – powiedział Pan. – Chleb i Słowo! Hostia i modlitwa.

Bez tego nie będziesz żyć życiem nadprzyrodzonym.

88 Szukasz towarzystwa przyjaciół, którzy przez swoje rozmowy, serdeczność oraz towarzystwo uczynią znośniejszym wygnanie na tym padole – chociaż nawet przyjaciele niekiedy zdradzają. – Nie wydaje mi się to niczym złym.

Ale… czemu nie szukasz, z każdym dniem coraz usilniej, towarzystwa oraz rozmowy z tym Wielkim Przyjacielem, który nigdy nie zawodzi?

89 „Maria obrała najlepszą cząstkę” – czytamy w Ewangelii świętej. – Oto ona, chłonąca słowa Mistrza. Pozornie bezczynna, modli się i miłuje. – A później towarzyszy Jezusowi głoszącemu swoją naukę po miastach i wsiach.

Jakże trudno Mu towarzyszyć bez modlitwy!

90 Mówisz, że nie umiesz się modlić? – Stań w obecności Boga, a gdy tylko wypowiesz słowa: „Panie, nie umiem się modlić!”, bądź pewien, że już zacząłeś modlitwę.

91 Piszesz do mnie: „Modlitwa to rozmowa z Bogiem. Ale o czym?”. – O czym? O Nim, o tobie. O twoich radościach, smutkach, sukcesach i niepowodzeniach, o szlachetnych ambicjach, o codziennych troskach… i o słabościach! Dziękczynienie i prośby: Miłość i zadośćuczynienie.

Jednym słowem, poznać Boga i poznać siebie: „obcować z Nim!”.

Aby przeczytać tę książkę w całości, kup ją w księgarni www.legimi.com.