DDD Dorosłe Dziewczynki z rodzin Dysfunkcyjnych - Eugenia Herzyk - ebook
Wydawca: Świat Książki Kategoria: Poradniki Język: polski

DDD Dorosłe Dziewczynki z rodzin Dysfunkcyjnych ebook

Eugenia Herzyk

5 (2)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 185 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 5 godz. 21 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka DDD Dorosłe Dziewczynki z rodzin Dysfunkcyjnych - Eugenia Herzyk

Każda z nas czuje się czasem jak dziewczynka. Niekoniecznie oznacza to słabość,  bezradność i płacz, może objawiać się niepohamowaną złością, tupaniem nogami i chęcią postawienia na swoim. Ta dziewczynka w nas, całkiem malutka lub nastoletnia, to efekt trudności, na jakie napotykałyśmy w dzieciństwie, deficytów, jakich doświadczyłyśmy na różnych etapach rozwojowych. Nie ma idealnego dzieciństwa, bo nie ma idealnych rodziców.

Książka pomaga te deficyty odkryć, zobaczyć, jaki mają wpływ na nasze poczucie bezpieczeństwa, kobiecości i własnej wartości, a także na nasze zachowania w każdym z tych obszarów. Mówi też o tym, że tylko od nas samych zależy, co z tym bagażem zrobimy:

- czy będziemy go nieść, cierpiąc,

- czy poszukamy tragarza, który nam pomoże,

- czy zastosujemy środek przeciwbólowy, by nie czuć ciężaru,

- czy zechcemy się go pozbyć. 

Opinie o ebooku DDD Dorosłe Dziewczynki z rodzin Dysfunkcyjnych - Eugenia Herzyk

Cytaty z ebooka DDD Dorosłe Dziewczynki z rodzin Dysfunkcyjnych - Eugenia Herzyk

wyłącznie na emocjach. Skupienie się jedynie na sprawach materialnych jest tak samo ekstremalne jak koncentracja tylko na duchowości. Uznanie, że najważniejsze jest to, co tu i teraz, może doprowadzić do braku jakichkolwiek planów życiowych i ignorowania wniosków z wcześniejszych doświadczeń. Zamartwianie się o jutro i rozpamiętywanie przeszłości powoduje, że nie potrafimy cieszyć się dniem dzisiejszym. Można być tylko dawcą albo tylko biorcą. W gabinecie terapeuty przyjąć postawę „uratuj mnie” albo „i tak nic nie możesz dla mnie zrobić”. Kobieta może być bluszczem oplatającym się wokół
stres, mobilizuje naszą energię, motywuje do działania, pokonywania przeszkód, rozwiązywania problemów. Niestety, oprócz tego pożytecznego lęku istnieje też lęk, który ogranicza nasz rozwój, jest niepotrzebnym stymulantem albo paralizatorem. Aby rozpoznać, do której kategorii należy odczuwany przez nas lęk, najpierw trzeba dać sobie prawo do jego odczuwania. Zaprzyjaźnić się z nim, przestać uważać za negatywną emocję. To nieprawda, że istnieją ludzie, którzy się nie boją – oprócz bardzo wąskiego marginesu psychopatów, którzy rzeczywiście są nieustraszeni, wszyscy ludzie odczuwają lęk. Tyle że jedni potrafią w zdrowy sposób radzić
porażki i błędy, które popełniłyśmy. Nasza ugruntowana tożsamość i indywidualność powodują, że jesteśmy odporne na krytykę i wszelkie osądy. Z gotowością słuchamy tego, co mówią o nas inni ludzie, nie biorąc tego do siebie, ale uznając ich informacje za przydatne dla naszego rozwoju. Zaufanie do siebie i przekonanie o własnej prawdzie powoduje, że określamy swoje cele, podążając za wewnętrznym głosem, i nie poszukujemy doradców, którzy nam powiedzą, jak mamy żyć. Cechuje nas odwaga w podejmowaniu ryzyka i wytrwałość, ale z równym spokojem przyjmujemy sukcesy, jak i porażki – nie są one bowiem wyznacznikami naszej wartości.
wystarczająco bogata wewnętrznie, by móc obdarować swoje dziecko? Czy nie kieruje mną brak pomysłów na własne życie? Przekonanie, że jako kobieta bezdzietna będę niepełnowartościowa? Albo niespełniona? Albo odrzucona przez swoją rodzinę? Może potrzebuję choć jednej istoty na tej ziemi, która będzie mnie bezwarunkowo kochała? Albo takiej, która będzie mnie potrzebowała? A może uważam, że dzieci są zabezpieczeniem na starość? Dostrzeżenie przez kobietę, że chce mieć dziecko „po coś”, powinno być dla niej sygnałem świadczącym o jej deficytach i impulsem do refleksji. Równie ważny jest temat świadomego ojcostwa – mężczyzna, który chce zostać ojcem, też powinien zastanowić się nad swoją motywacją. Jeśli dziecko jest dla rodziców „po coś”, zawsze kochane jest warunkowo. Wzrasta, zaspokajając ich potrzeby, a nie korzystając ze wsparcia rodziców dla własnego rozwoju. Role się odwracają, a konsekwencją tego jest wychowanie dziecka z deficytami – Dorosłej Dziewczynki. Chęć kształtowania dziecka według własnych
Może to być związane z odkłamaniem dzieciństwa, które do tej pory uważały za szczęśliwe, z zobaczeniem, jakie było naprawdę, i odrzuceniem pięknej iluzji, którą sobie wytworzyły na jego temat. Może oznaczać przecięcie emocjonalnych więzów z rodzicami, uwolnienie się od usprawiedliwiania swoich życiowych trudności dysfunkcjami w relacjach z nimi, gdy były dziećmi. Może być równoznaczne z wybaczeniem wszystkim, którzy zrobili im w dzieciństwie krzywdę. Może też być wyrażeniem zgody na wzięcie całkowitej odpowiedzialności za swoje życie, postanowieniem, że skoro są dorosłe, same będą o nim decydować. Smutek ostatecznego pożegnania dzieciństwa jest dla wielu ludzi tak przerażający, że do końca życia mogą pozostać Dorosłymi Dziećmi.
stratą jest to, że nasze poczucie własnej wartości nie zależy od nas samych. Oswajając się ze złością, ucząc się zdrowego nią zarządzania wyzwalamy się z kajdan emocjonalnego zniewolenia. Kobieta uległa, dając sobie do niej prawo, zyskuje dostęp do wskaźnika informującego ją o tym, gdzie zaczyna się jej przestrzeń i kiedy jej granice są przekraczane. Kobieta dominująca, biorąc odpowiedzialność za swoją złość, wyraża ją w taki sposób, by respektować przestrzeń i granice innych. Po tej transformacji uzyskujemy możliwość odkrywania naszego cudownego, prawdziwego „ja”, naszej życiowej przestrzeni, której nic nie zagraża, bo jest chroniona zdrowymi granicami. Ani nie chcemy być przez nikogo wchłonięte, ani nikogo nie chcemy wchłonąć – nie mamy takich potrzeb, bo najważniejszym dla nas skarbem jest nasza osobista tożsamość, nasza indywidualność. Nikogo takiego jak my nigdy przedtem nie było i nigdy po nas nie będzie. Czujemy swoją wartość, pokonujemy ograniczenia szkodliwych przekonań, uwalniamy się od nacisków „wewnętrznego krytyka”. Niczego nie musimy, wszystko możemy. Kiełkuje w nas nasionko bezwarunkowego poczucia własnej wartości. Coraz częściej słyszymy wewnętrzny głos mówiący: „Jesteś kimś więcej, niż myślisz, że jesteś…”.
Jakie mechanizmy przystosowawcze stosujemy, choć dawno już mogłybyśmy z nich zrezygnować. I dlaczego nie zrezygnowałyśmy – jakie korzyści odnosimy, używając ich. Szczere odpowiedzi na te pytania ujawnią nasz opór przed zmianami. Kolejny krok to dostrzeżenie, że ów bagaż deficytów zawiera w sobie olbrzymi potencjał rozwojowy, że krzywdy i traumatyczne doświadczenia można przekształcić w piękne jakości. Gdy nam się to uda, pozostaje ostatni etap – wybaczenie tym, którzy nas skrzywdzili, losowi, że nas tak srogo potraktował, a także sobie. Nie chodzi o zanegowanie tego, co się stało, zapomnienie o tym czy też zbagatelizowanie. Wybaczamy dla własnego dobra po to, aby uwolnić się od naszej przeszłości, od dysfunkcji naszego dzieciństwa, a tym samym ostatecznie pozbyć się wyniesionych z tego okresu deficytów.