Czy Koran jest słowem Bożym? - Raszid Al-Maghribi - ebook
Wydawca: Wydawnictwo Agape Kategoria: Religia i duchowość Język: polski Rok wydania: 2011

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 336 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Czy Koran jest słowem Bożym? - Raszid Al-Maghribi

Islam, wraz z judaizmem i chrześcijaństwem jest zaliczany do religii monoteistycznych. Co więcej fakt, że w Koranie wspomina się o patriarchach i prorokach Starego Testamentu, a także o Maryi i Jezusie, wzbudza w wielu pytania: Czym dla chrześcijanina powinna być święta Księga muzułmanów? Jakie przesłanie ona głosi? Czy można uznać informacje w niej zawarte rzeczywiście za rodzaj Bożego objawienia, bądź wręcz uzupełnienia Biblii?

Na te pytania odpowiedzi udziela Raszid Al-Maghribi w swojej książce „Czy Koran jest słowem Bożym??”. Raszid wywodzący się z rodu imamów z marokańskiej Casablanki, dokonał On wszechstronnych badań Koranu, które obejmowały m.in. nadprzyrodzony charakter świętej księgi muzułmanów, proces jej powstawania i zawartość. Zaskakujące wnioski, do których doszedł, całkowicie odmieniły jego życie. Ta niezwykle cenna pozycja książkowa, napisana przez człowieka, wychowanego w muzułmańskim środowisku i osiągalna dotąd jedynie w arabskojęzycznym oryginale jest teraz dostępna dla polskiego czytelnika.

Opinie o ebooku Czy Koran jest słowem Bożym? - Raszid Al-Maghribi

Fragment ebooka Czy Koran jest słowem Bożym? - Raszid Al-Maghribi










Raszid Al-Maghribi

Czy jest słowem Bożym?

Świadectwo nawrócenia muzułmanina 

Wydawnictwo Agape

Poznań 2011



Uwagi do tłumaczenia

Podstawą cytatów z Koranu jest tłumaczenie autorstwa Józefa Bielawskiego (PIW, Warszawa 1986). W przypadku innej propozycji przekładu poszczególnych fragmentów wersję Bielawskiego umieszczono w przypisie. Wszystkie cytaty koraniczne zostały umieszczone w nawiasach klamrowych {}.

W niniejszym tłumaczeniu zastosowano następujące zasady co do nazw i terminów arabskich:

1. Terminy i nazwy własne funkcjonujące w polszczyźnie pozostawiono w ich kształcie spolszczonym, np. Koran, Mahomet, Omar.

2. W pozostałych wypadkach arabskie imiona i nazwy, a także tytuły dzieł cytowanych spolszczono zasadniczo według reguł stosowanych przez Józefa Bielawskiego w tłumaczeniu Koranu z następującymi różnicami: (pomijany, jeśli stanowi pierwszą literę imienia lub innej nazwy własnej, chyba że jest częścią tytułu cytowanego dzieła). Podobnie jak u Bielawskiego arabskie głoski emfatyczne zostały oddane przez ich odpowiedniki bez emfazy: zrezygnowano również z zaznaczania długości samogłosek. Zwarcie krtaniowe (hamza) zapisywano jedynie w środku i na końcu wyrazu poprzez apostrof ’.

Trudniejsze terminy arabsko-muzułmańskie zostały wyjaśnione w słowniczku znajdującym się na końcu książki.

Sebastian Bednarowicz


Słowo od wydawcy

W kontekście zarówno tragicznych wydarzeń ostatnich lat, jak i dynamiki migracyjnej w Europie coraz częściej w mediach pojawia się problem islamu oraz muzułmanów. Religia ta, mająca obecnie prawie 1,5 mld wyznawców, prowadzi niezwykle aktywną działalność misyjną i przyciąga do siebie także licznych mieszkańców zsekularyzowanej Europy. Słyszy się nieraz o Polkach, które przywiozły sobie męża z kraju arabskiego; muzułmanie pojawiają się w naszych dzielnicach, stają się naszymi sąsiadami, niekiedy wchodzą do naszej rodziny. Stanowią oni niewątpliwie nowy element w polskim społeczeństwie.

Czasami budzą fascynację, częściej zaś lęk i nieufność. Ich religijna odmienność w wielu z nas budzi pytania: w co wierzą muzułmanie?, czy wierzą oni w tego samego co my Boga?, czym tak naprawdę jest islam? Jednocześnie, nie znając islamskiej kultury ani muzułmańskiego sposobu postrzegania świata, chrześcijanin ma trudności w podzieleniu się z muzułmanami swoim największym skarbem, czyli wiarą w zmartwychwstałego Chrystusa.

Wychodząc naprzeciw tym problemom, Wydawnictwo Agape przygotowało tłumaczenie książki Raszida Al-Maghribiego, wywodzącego się z rodziny marokańskich imamów (duchownych muzułmańskich), który jednak nie w Koranie, lecz w wypowiedziach Jezusa z Nazaretu rozpoznał prawdziwe słowo Boże. Dzieło to, zatytułowane Czy Koran jest słowem Bożym?, stanowi kompendium wiedzy właśnie o Koranie i procesie jego powstawania. Autor, znający doskonale muzułmańskie piśmiennictwo teologiczne, obficie korzysta z dzieł zarówno średniowiecznych, jak i współczesnych komentatorów koranicznych oraz wyjaśnia liczne kwestie powiązane z tzw. i‘dżazem, tj. suponowaną całkowitą „bezbłędnością” świętej księgi islamu.

Raszid Al-Maghribi napisał swoje dzieło w języku arabskim i skierowane ono było do jego byłych współwyznawców, którzy po omacku szukają prawdziwego Boga. Podstawowe kwestie z historii i doktryny islamu, jako rzeczy dla nich oczywiste, nie zostały tam wyjaśnione. Dlatego z myślą o polskim czytelniku poniżej przedstawiamy w dużym skrócie zagadnienia tyczące się powstania i rozprzestrzenienia się religii muzułmańskiej oraz jej fundamentalne zasady. Bardziej szczegółowe informacje czytelnik może znaleźć w literaturze fachowej[1].

Założyciel islamu Muhammad bin Abd Allah, w piśmiennictwie polskim znany jako Mahomet, urodził się ok. 570 r. w Mekce na terenie obecnie Arabii Saudyjskiej, w plemieniu Kurajszytów. Wcześnie osierocony chłopiec był wychowywany przez dziadka. Kiedy dorósł, podobnie jak większość Arabów w owym czasie Mahomet zajmował się handlem. W młodości pracował dla Chadidży, bogatej wdowy, z której karawanami podróżował do niemal w całości wówczas chrześcijańskiej Syrii. Młody Mahomet zwrócił uwagę swojej pracodawczyni, która doceniając jego osiągnięcia, zaproponowała mu małżeństwo. Zyskując stabilizację materialną, Mahomet, zawsze mający skłonność do rozmyślań, ok. 610 r. miał doświadczyć wizji, w trakcie której dowiedział się, że jest mu przeznaczone być prorokiem Arabów, przekazać im Koran i nawrócić ich na islam.

Początkowo grono osób, które przyjęły nauki Mahometa, było niewielkie i ograniczało się do jego najbliższych znajomych oraz niektórych członków jego rodziny. Z czasem jednak liczba jego zwolenników zaczęła rosnąć. Ponieważ Koran głosił radykalny monoteizm, nowa religia zaczęła niepokoić bogate rody mekkańskie, czerpiące niemałe profity z opieki nad głównym centrum religijnym Arabii – świątynią Kaaba, znajdującą się w ich mieście. Próbowali oni stłamsić w zarodku zagrażającą ich pozycji doktrynę poprzez fizyczną eliminację muzułmanów, ci jednak zdołali ujść z miasta i schronili się w chrześcijańskim cesarstwie Etiopii. Według legendy tamtejszy cesarz odmówił posłom mekkańskim wydania muzułmańskich uciekinierów, po tym jak ci drudzy wyrecytowali mu fragment Koranu oparty na chrześcijańskim apokryfie o Maryi.

Sam Mahomet jednak nie uciekł do Etiopii, lecz do przyjaźniej nastawionej do niego Medyny (zwanej wówczas Jasrib), gdzie jego nauki znalazły więcej zrozumienia. W okolicach Jasrib zamieszkiwały wówczas arabskie plemiona, z których niektóre wyznawały judaizm. Idee monoteizmu nie były zatem tamtejszym mieszkańcom zupełnie obce.

Okres medyński w życiu Mahometa charakteryzował się dużą dynamiką w propagowaniu islamu i stanowił niezwykle ważny etap krystalizowania się doktryny oraz prawa muzułmańskiego. Stąd dla wyznawców islamu ucieczka Mahometa z Mekki stanowi tak ważne wydarzenie, że rok 622, kiedy miała ona miejsce, jest uznawany za początek ery muzułmańskiej. W ciągu 10 lat Mahometowi zawiadującemu z Medyny udało się podporządkować (arabskie słowo istaslama znaczy zarówno ‘przyjąć islam’ jak i ‘skapitulować, poddać się’) większość plemion Półwyspu Arabskiego. W chwili jego śmierci w 632 r. wyznawcy islamu stanowili społeczność na tyle prężną i zwartą, że byli w stanie zarówno spacyfikować opornych Arabów, którzy zaczęli buntować się przeciw nowemu porządkowi religijnemu, jak i rzucić militarne wyzwanie chrześcijańskim władcom z Bizancjum.

Już w 636 r. padła Syria, a po niej Ziemia Święta i Egipt. Ofensywa muzułmańska zadała także śmiertelny cios państwu perskiemu, rozszerzając islam na tereny obecnego Iraku, Iranu, Azji Centralnej, Afganistanu aż po Pakistan i Indie. Jednocześnie trwał podbój Afryki Północnej (obecna Libia, Tunezja, Algieria, Maroko, Mauretania), a od początków VIII w. także Hiszpanii i południowej Galii (obecna Francja), gdzie muzułmanów dopiero w 732 r. zatrzymały wojska Karola Martela pod Poitiers. Wyzwalanie Hiszpanii trwało zaś aż do 1492 r.

Druga ofensywa na Europę miała miejsce w XV w., kiedy to muzułmańscy Turcy położyli kres istnieniu Cesarstwa Bizantyjskiego i rozpoczęli najazdy na Bałkany. Wojska tureckie w triumfalnym pochodzie zajmowały kolejne połacie Europy, a tureckie statki terroryzowały kraje śródziemnomorskie. Zagrożenie osmańskie zostało zażegnane dzięki koalicji państw katolickich pod przewodnictwem papieża. Momentami przełomowymi w tych wieloletnich zmaganiach były dwa wydarzenia: 7 października 1571 r. chrześcijańska armada odniosła pod Lepanto spektakularne zwycięstwo nad flotą turecką, odsuwając niebezpieczeństwo najazdów na śródziemnomorskie miasta Hiszpanii, Francji oraz Italii, w tym Rzym; natomiast 12 września 1683 r. w bitwie pod Wiedniem polski król Jan III Sobieski zatrzymał wdzierającą się sukcesywnie w głąb centralnej Europy, jak dotąd bez większych przeszkód, armię turecką. Te dwa wydarzenia zostały uznane za opatrznościowe i w podzięce za uratowanie chrześcijańskiej Europy współcześni im papieże ustanowili święta maryjne: 7 października Matki Bożej Różańcowej, a 12 września Imienia Maryi.

Równolegle z ekspansją militarną w Europie islam, dzięki arabskim kupcom, rozprzestrzeniał się także w Afryce Wschodniej oraz na terenach obecnej Malezji i Indonezji, a poprzez podboje także w Indiach.

Szerzenie się islamu, często na obszarach od wieków chrześcijańskich, zmusza do zadania pytania, dlaczego wyznawcy religii Mahometa byli tak oporni wobec ewangelicznego przesłania o zbawieniu przyniesionego wszystkim ludziom przez Chrystusa. Odpowiedź na nie zawarta jest przynajmniej częściowo w doktrynie religijnej islamu.

Dla muzułmanina najważniejsza jest wiara w Jedynego Boga i uznanie Mahometa za Jego proroka. Publiczne wyznanie takiego przekonania to tzw. szahada, która wraz z codzienną, pięciokrotną modlitwą, miesiącem postu (ramadanem), jałmużną i pielgrzymką do Mekki, do której odbycia przynajmniej raz w życiu w miarę swoich możliwości jest zobowiązany każdy muzułmanin, stanowią pięć filarów islamu.

Podstawą i głównym źródłem wiary muzułmanów jest Koran. Składa się on ze 114 sur (ksiąg) uszeregowanych – z wyjątkiem pierwszej, tzw. Al-Fatihy – według długości: od najdłuższej do najkrótszej.

Koran zawiera zarówno materiał dogmatyczny, jak i legislacyjny, nie podaje zatem jedynie informacji o tym, w co wierzyć, ale także mówi o tym, jak żyć. Służą temu liczne przepisy regulujące niemal każdy aspekt ludzkiej egzystencji. Znaczna ich część została przejęta z judaizmu, np. rytualne obmycia, powstrzymanie się od spożywania niektórych produktów spożywczych (takich jak wieprzowina) czy rytualny ubój zwierząt.

Kontrowersyjnym tematem, zazwyczaj kojarzonym z islamem, jest kwestia tzw. dżihadu. Etymologicznie termin ten oznacza ‘wysiłek, staranie’, w praktyce jednak dżihad często sprowadzany jest jedynie do walki zbrojnej za sprawę islamu (zarówno obronnej, jak i ofensywnej). Niektóre odłamy muzułmańskie (np. charydżyci) w takim militarnym sensie uznają dżihad za szósty filar islamu, nakładając na każdego wiernego obowiązek walki z niemuzułmanami.

Z kwestią dżihadu łączy się także stosunek muzułmanów do wyznawców innych religii. W odniesieniu do politeistów, a więc wyznawców wielobóstwa, Koran nakazuje albo przymusić ich do islamu, albo zabić. Jeśli zaś chodzi o tzw. ludy Księgi, do których zalicza się żydów i chrześcijan, to mogą one zachować swą wiarę, jednak pod warunkiem płacenia specjalnego podatku i całkowitego poddaństwa wobec władzy muzułmańskiej. Surowo zakazane jest im jednak propagowanie innej religii niż islam i zabrania się im także zawierania związków małżeńskich z muzułmankami.

Taki stosunek wobec chrześcijan wyeliminował w krajach islamu bardzo szybko próby nawiązania dialogu teologicznego. W państwach muzułmańskich nie wolno było bowiem w żaden sposób publicznie podważać doktryny islamskiej ani tym bardziej ewangelizować wyznawców religii Mahometa. Sytuacja ta trwa do dnia dzisiejszego. Arabia Saudyjska przeznacza niemałe środki zarówno na szerzenie islamu, jak i na ośrodki „dialogu” międzyreligijnego – ale pod takim warunkiem, że powstaną one w krajach tradycji chrześcijańskich. W jej granicach zaś nie tylko że nie ma prawa funkcjonować żaden kościół ani kaplica, ale chrześcijanom (głównie imigrantom zarobkowym, którzy jednakowoż stanowią ok. 4% mieszkańców Arabii) nie wolno tam spotykać się na prywatnej modlitwie, mieć Biblii, różańców, krzyży ani jakichkolwiek innych dewocjonaliów. Nad przestrzeganiem tego zakazu czuwa specjalny wydział policji.

Zamknięcie się islamu na dialog z chrześcijaństwem wydaje się na pierwszy rzut oka o tyle dziwne, że w swej doktrynie poczesne miejsce przeznacza on Jezusowi i Maryi. Jezus według wierzeń muzułmanów był jednak jedynie prorokiem i całkowicie odrzucona jest tam koncepcja Trójcy Świętej. Nierzadko pośród wyznawców islamu krąży błędne przekonanie, że według chrześcijan trzecią Boską Osobą nie jest Duch Święty, lecz Maryja bądź archanioł Gabriel. Takie zafałszowanie i pewnego rodzaju trywializacja autentycznego ewangelicznego przesłania w tej (i nie tylko) kwestii stanowi jeden z ważnych powodów rezerwy muzułmanów wobec nauki Kościoła.

Do tego dochodzi jeszcze świadomość wyznawców islamu, że chrześcijaństwo jest największą na świecie religią i w pewnym stopniu jego naturalnym konkurentem. Powoduje to liczne napięcia i nierzadkie akty przemocy wobec chrześcijan, którzy jako uznający w Jezusie z Nazaretu prawdziwego Boga są czasami traktowani jako politeiści. Prawda o Chrystusie i Jego misji stanowi bowiem dla muzułmanów podstawowy motyw do oburzenia. Czy jednak powinno to dziwić?

Chrystus, Bóg, który uniżył się do bycia człowiekiem, od samego początku stał się znakiem sprzeciwu. Już starzec Symeon na widok Dzieciątka Jezus przyniesionego do świątyni jerozolimskiej przez Maryję i Józefa prorokował: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą” (Łk 2,34). Istotnie tajemnica Wcielenia stała się „zgorszeniem dla Żydów, zaś głupstwem dla pogan” (1 Kor 1,23). Ani jedni, ani drudzy nie mogli pojąć tego niesamowitego uniżenia Boga i Jego pragnienia bycia tak blisko człowieka. Pojawił się zatem gwałtowny sprzeciw nawet u tych, którzy wierzyli w Jedynego Boga, „ten wielki protest – jak konkludował Jan Paweł II w książce Przekroczyć próg nadziei – nazywa się naprzód Synagogą, a potem Islamem. I jedni, i drudzy nie mogą przyjąć Boga, który jest tak bardzo ludzki. Protestują: »To nie przystoi Bogu«. »Powinien pozostać absolutnie transcendentny, powinien pozostać czystym Majestatem – owszem, Majestatem pełnym miłosierdzia, ale nie aż tak, żeby sam płacił za winy swojego stworzenia, za jego grzech«”[2].

Powstanie islamu, w jego antytrynitarnej formie, było zatem już u swoich początków pewną formą kontestacji chrześcijaństwa. Pomimo licznych elementów zaczerpniętych z tradycji judeo-chrześcijańskich religia ta zdecydowanie odcinała się i odcina się nadal od tego, co w nauce Kościoła stanowi fundament – od Chrystusa, prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka, który naprawdę umarł na krzyżu i naprawdę zmartwychwstał.

Wiara w Zmartwychwstałego przenika jednak nieustannie do świata islamu. Dzieje się tak zarówno dzięki milczącemu świadectwu starożytnych Kościołów Bliskiego Wschodu (syryjskiemu, koptyjskiemu, ormiańskiemu czy greckiemu), nieugięcie trwających przy Chrystusie, jak i – zwłaszcza w obecnych czasach – poprzez ewangelizacyjne media. Należy jednak także pamiętać o niemałej liczbie muzułmanów, którzy w ostatnich dziesięcioleciach osiedlili się w Europie. Obecna sytuacja pozwala na to, aby również im było głoszone autentyczne przesłanie chrześcijańskie.

Liczba muzułmanów, którzy nawracają się do Chrystusa, rośnie z każdym rokiem. Niestety, zazwyczaj są oni zmuszeni ukrywać swoją wiarę. Według muzułmańskiego prawodawstwa za porzucenie islamu grozi bowiem kara śmierci i każdy muzułmanin może bezkarnie – a nawet powinien – zabić apostatę. To prawo niestety egzekwowane jest nawet w społecznościach muzułmańskich imigrantów w Europie. Dlatego też fakt przyjęcia przez wyznawcę islamu chrześcijaństwa jest niewątpliwie aktem wielkiego heroizmu i świadectwem głębokiego przekonania o prawdzie Ewangelii oraz wierności obietnic Chrystusa – nawet jeśli są to słowa zapowiadające prześladowania:

„Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: «Ja jestem» oraz: «Nadszedł czas». Nie chodźcie za nimi! I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec. Wtedy mówił do nich: «Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie»” (Łk 21,8-19).

„Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom” (Łk 6,22).

Poznań, lipiec 2011 r.



[1] 1 Godny polecenia jest wywiad dwóch włoskich dziennikarzy z Samirem Khalilem Samirem (G. Paolucci, C. Eid, Islam – sto pytań. Odpowiada Samir Khalil Samir, przeł. K. Klauza, Warszawa 2004, Instytut Wydawniczy „Pax”), a także wprowadzenie do przekładu Koranu autorstwa prof. Józefa Bielawskiego.

[2] Jan Paweł II, Przekroczyć próg nadziei, Redakcja Wydawnictw KUL-u, Lublin 1994, s. 49.


Wprowadzenie ks. Zakarii Butrusa

Na przestrzeni wieków teologowie muzułmańscy robili muzułmanom pranie mózgów, a i teraz poprzez szereg terminów, pośród których najsłynniejszy to „wieloaspektowa cudowność Koranu”, znów programują ich umysły, wykazując, że Koran został objawiony przez Boga. Jest jednak faktem, że ta „cudowność Koranu” to tylko jedna wielka iluzja, gdyż ukrywa się błędy Koranu: językowe, naukowe, history-czne, geograficzne itp.

Ukochany brat Raszid, student Koranu oraz specjalista w dziedzinie komparatystyki islamu i chrześcijaństwa, jeden z tych, którzy porzucili islam i przyjęli Chrystusa, w trakcie swej wewnętrznej walki przed przejściem na chrześcijaństwo podjął się badań nad tematem „cudowności Koranu”, aby samemu zobaczyć, czy jest ona prawdą, czy też nie. W rezultacie upewnił się o bezpodstawności tego roszczenia. Dlatego też bardzo się cieszę, że podjął się napisania tej cennej książki, aby przedstawić w niej wyniki swych studiów, opierając swój wywód na argumentach i dowodach oraz potwierdzając go poprzez wersety koraniczne i świadectwa literackiej spuścizny islamu.

Dziękuję za ten błogosławiony trud i proszę zarazem, aby Bóg posłużył się tą książką dla błogosławieństwa i zbawienia każdego, który ją czyta. Amen.

ks. Zakarija Butrus


Wprowadzenie autora

Badacz religii oraz każdy pragnący studiować święte księgi islamu, czy tego chce, czy też nie, zderzy się w czasie swej drogi z kwestią „cudowności” Koranu. Stała się ona obecnie przedmiotem wiary wszystkich muzułmanów. Dlatego też, jako badacz Koranu i specjalista w dziedzinie komparatystyki religii, zwłaszcza zaś islamu i chrześcijaństwa, oraz jeden z tych, którzy porzucili islam i przyjęli Chrystusa, poczułem się do obowiązku, aby dla tego tematu wydzielić osobną książkę, zwłaszcza że w okresie mojej wewnętrznej walki ze sobą i w trudzie mych dociekań „cudowność” Koranu była dla mnie kluczowym dowodem, który niezbicie potwierdzał, iż Koran jest Bożym Objawieniem. Musiałem zatem wpierw samemu przeprowadzić te badania, aby stwierdzić, czy prawdą jest, że w Koranie są ukryte Boskie cuda (językowe, naukowe itp.) oraz czy rzeczywiście nikt nie jest w stanie – czy to samemu, czy też z pomocą demona lub człowieka – go imitować. Musiałem być naukowy w swym studium oraz trafny w pytaniach, ażeby od początku do końca pozostać wiarygodnym zarówno dla siebie samego, jak i dla innych, którzy się zapoznają z moimi pracami badawczymi. Poza tym książka ta jest owocem prywatnego testu, który rozwinął się w trakcie mojej drogi ku przemianie w to, czym jest dziś – i będzie się ciągle rozwijać, za każdym razem, gdy coś z tego tematu będzie ważne.

Dużej wagi badaniom takim jak te dodaje fakt rzadkości specjalistycznych książek erudycyjnie opracowujących „cudowność koraniczną” w sytuacji istnienia mnóstwa artykułów i prac muzułmańskich rozprzestrzeniających tę ideę, zarówno naukowych, jak i tych, które nie spełniają nawet najprostszych kryteriów akademickich studiów i dysertacji. Wzrok mój odwrócił się od kilku skromnych prób, podchodzących do kwestii „cudowności” powierzchownie, bez zagłębiania się lub wystarczających studiów. Nie znalazłem niczego, co zaspokoiłoby moje pragnienie poznawcze w tej dziedzinie.

We wstępie do tej pracy, która jest zaczątkiem projektu tego rodzaju studiów, chciałbym, abyśmy jako badacze w przyszłości uczynili z niej dzieło pełniejsze i powszechniejsze, abyśmy zatrudnili każdego, kto szuka prawdy, oraz odpowiedzieli na liczne pytania, zadawane przez spragnionych wiedzy, tylko i wyłącznie dla uczczenia Prawdy oraz wyniesienia jej Słowa.

Jako chrześcijanin, modlę się do Boga, aby dla uwielbienia swego imienia uczynił tę pracę źródłem błogosławieństwa i oświecił przez nią drogę licznych spośród moich rodaków.

Na końcu proszę każdego muzułmańskiego czytelnika, aby zagłębił się w zadane tu pytania i przyjął je z całą powagą. Są to bowiem niebezpieczne pytania, od których zależy jego los. Niech z gruntu nie uważa ich za atak na niego i na jego religię. W pewnej mierze są one pytaniami wychodzącymi z głębi człowieka, który tak jak on był muzułmaninem i żył w tej samej niepewności, chodząc ciągle po omacku. Prawda nie należy do jednego, ani nie jest jego wyłączną własnością. Jest ona dobrem wspólnym. Musimy jej sumiennie i szczerze szukać, zanim okażemy się prawdomówni wobec innych.

Raszid Al-Maghribi


„Cudowność Koranu była gałęzią egzegezy, potem stała się częścią retoryki, ostatecznie zaś w IV w. hidżry uniezależniła się jako samodzielna nauka, a ostatnio stała się dogmatem wiary”.

[prof. Al-Haddad: Nazm al-Qur’an wa al-kitab]

Definicja „cudowności”

Zanim zaczniemy nasze studium, musimy dokładnie zdefiniować sens cudowności (arab. i‘dżaz). Definicja ta ustali wiele zasad, które winny być dla nas wiążące, jeśli chcielibyśmy poważnie przestudiować ten temat oraz dojść do prawdy. Człek bowiem ginie pomiędzy powierzchownością artykułów, publikowanych każdego dnia i nazywających cudownością to lub tamto. Nie jest on nawet w stanie uchwycić różnicy pomiędzy tym, co nadprzyrodzone, a tym, co zwyczajne, pomiędzy cudami a niecudami – i miesza jedno z drugim. Zwoływano światowe konferencje oraz międzynarodowe spotkania na temat i‘dżazu. Cudem stała się każda litera, nadprzyrodzoną każda idea, każde porównanie, każda metafora. Słowa zostały przymuszone do przyjęcia znaczeń, których nigdy w swej historii nie miały. Konieczne się zatem stało, abyśmy zdefiniowali rzeczy i nazwali je po imieniu. Następnie musimy się zapytać o każdą z przedłożonych tez: która z nich została postawiona w zgodzie z definicją, sensem oraz metodologią naukową, a która miota się na prawo i lewo i nie trzyma się zdefiniowanych pojęć, nazw ani określeń, lecz dąży tylko do przylepienia wszystkiemu miana nadprzyrodzoności, abyśmy przyklasnęli jej i Koranowi oraz wysławiali islam, bez względu na to, czy była ona słuszna, czy też nie! A zatem zdefiniowanie i‘dżazu jest niezbędną koniecznością spoczywającą na każdym, kto chce studiować temat cudowności.

1. I’dżaz terminologicznie

Każdy, kto zajmuje się tym zagadnieniem, odkryje, że słowa „cud” lub „cudowność” nie zostały wymienione w hadisach ani w Koranie. Są to terminy nie mające w ogóle związku z Koranem. Koran nie nazywa cudów zdziałanych przez proroków wprost cudami (arab. mu‘dżiza), lecz znakami (arab. aja), dowodami (arab. burhan) lub władzami (arab. sultan). Tych kilka wersetów potwierdzi to, co mówimy:

{Oto wielbłądzica jest dla was znakiem!} (sura VII Wzniesione krawędzie, 73);

{I nie było dane żadnemu posłańcowi,aby przychodził ze znakiem bez zezwolenia Boga} (sura XIII Grzmot, 38);

{I posłaliśmy już Mojżesza, z naszymi znakami i władzą jasną} (sura XL Wierzący, 23);

{O ludzie! Otrzymaliście dowód od waszego Pana} (sura IV Kobiety, 174);

{Oto dwa świadectwa od twego Pana} (sura XXVIII Opowiadanie, 32).

W wiarygodnych hadisach także nie znaleźliśmy wspomnienia o cudach. Jest jednak hadis wypowiadający się w tym kontekście: „Nie ma proroka, któremu nie dano by znaku, aby uwierzyli przezeń ludzie. Byłem tym, któremu dano Boże Objawienie, i proszę, abym był w Dniu Zmartwychwstania ich największym następcą”[3].

Dlatego też Mahmud Tawfiq Muhammad twierdzi, że określanie przez Koran dowodów proroków mianem znaków było pierwotnie wystarczające: „Było ono wystarczające dla każdego muzułmanina i można było je stosować aż do drugiego wieku hidżry. Wówczas powstała w społeczności muzułmańskiej sekta, która uważała, jakoby pierwszy wiek nie zawierał wiedzy o tym, co przynieśli prorocy. Powstały frakcje, które za swoją pracę wyznaczyły naukowe mówienie o sprawach wiary, także o znakach, jakie Najwyższy Bóg przyniósł swym prorokom. Nie poprzestali na tym, co utwierdził on w czasie pierwszego wieku, lecz nie chcieli niczego innego jak podziału, poróżnienia i zamknięcia umysłowego, do czego nie była potrzebna wiedza, ale pewność i spokój w rzeczy, w której były pogrążone ich dusze. Wytężali siły i trwonili trud, a powinni jedynie postawić znakom proroków warunki, aby sprawdzić, czy są one nimi rzeczywiście: znaki proroków musiały być niezwykłe i ściśle powiązane z niemożnością uczynienia czegoś podobnego przez stworzenie. Nie poprzestali jednak na tym, lecz zrezygnowali z określeń, które podawał Koran, opisując to, co czynili prorocy, znakami, dowodem i władzą, znaki proroków zaś nazwali cudem (arab. mu‘dżiza). Terminu tego nie podaje szlachetny Koran ani sunna Proroka. Nie był on używany w języku w pierwszym wieku i jest mianem, które wymaga przymiotnika dla tego, co opisuje. Nadprzyrodzoność (i‘dżaz) nie jest podstawową cechą znaku. Jest nią jasny dowód na prawdomówność Proroka w jego roszczeniach prorockich i komunikowaniu się z wielkim i potężnym Bogiem. Zamienili tę podstawową cechę na warunek, którym jest niemożność uczynienia przez stworzenie czegoś równego znakowi, i o znakach powiedzieli, że są cudami”[4].

Ten krótki przegląd definicji terminów „cudowność” oraz „cud” potwierdza bez żadnych wątpliwości, że są one obce myśli muzułmańskiej i że nie były nigdy obecne w świętych tekstach islamu. Są one rezultatem późniejszych wieków, które w i‘dżazie upatrywały warunku koniecznego dla ustalenia tekstu i ustrzeżenia go w oparciu o egzegezę innych fragmentów koranicznych.

2. Etymologia terminu i’dżaz

Z punktu widzenia językowego zauważamy, że słowo i‘dżaz (cudowność) jest derywatem od ‘adżz (słabość), a rdzeń ‘ajn-dżim-zajin ma znaczenie „pozostawania w tyle”, z którym wiąże się ściśle pojęcie „słabości”. Wydaje się, że te dwie podstawy nie mają ze sobą nic wspólnego, niemniej możliwe jest doprowadzenie do ich spokrewnienia. Słabość jest wszak jednym ze skutków zacofania. Ten, kto nie jest w stanie zrobić jakiejś rzeczy, jest słaby. Mędrcy mówią: „Nie przewodźcie tak, aby to, co z tyłu (a‘dżaz), zapanowało na tym, co w przedzie”. Kto tak uczynił, niechybnie nie będzie w stanie nad tym zapanować. Ten, kto jest opóźniony, kiedy przystępuje do jakiejś rzeczy, już na poczatku staje się wobec niej bezradny. Także ten, kto próbował zabrać się do jakiejś rzeczy u jej końca, kiedy nie zapanował nad początkiem, to zarówno jeśli zapóźnienie będzie sprawą czyniącego, czy też tego, co czynione, powstaje z tego powodu słabość. Nie mówi się: nie był w stanie zrobić czegoś, jeśli tego nie spróbował, albo chciał spróbować i sam poznał swoją słabość w zrobieniu tego, i ma wiedzę o sobie samym i o tym, czego chciał spróbować, z pozycji tego, kto chciał i spróbował. Potwierdziła się jego słabość w tym, czego spróbował. Mówiono mu wtedy: był wobec tego bezsilny (‘adżaza ‘anhu). Wyjaśnia to tobie, że nie ma innego sposobu stwierdzenia słabości poza chęcią i próbą, poprzez zrozumienie lub iluminację.

W języku arabskim na podstawie rdzenia ‘ajn-dżim-zajin zostały zbudowane następujące słowa:

‘adżiza – ‘być słabym, niepełnym’

‘adżaza – ‘być słabym, bezsilnym, nie móc’

‘adżuza – ‘być starym’

‘adżdżaza – ‘czynić bezsilnym, starzeć się’

a‘dżaza – ‘czynić kogoś bezsilnym, osiągać poziom nieosiągalny dla innych’

‘adżz – ‘słabość, niemożność, bezsilność’

‘adżiz – ‘słaby, nie mogący, bezsilny, niezdolny’

ma‘dżaza – ‘bycie słabym, bezsilnym’

mu‘dżiza – ‘wspaniały, niezwykły, cud’.

Natomiast As-Sujuti „cud” zdefiniował słowami: „Wiedz, że cud jest rzeczą niezwykłą, związaną z wyzwaniem, wolną od sprzeciwu. Jest on albo zmysłowy, albo rozumowy”[5].

Można powiedzieć, że definicja As-Sujutiego jest trafna i zwięzła. Aby ją jeszcze uprościć, powiem, że cudowność jest aktem wyzwania towarzyszącego cudowi. Cud musi być wyraźny, namacalny i określony. Nie potrzebuje wyjaśnienia i jest wolny od sprzeczności.

Niemniej jest ktoś, kto chciałby dodać do tej definicji cudu to, że powinien on się zdarzyć w ramach tego, co charakteryzuje dominującą kulturę. W tej kwestii wypowiedział się dr Nasr Hamid Abu Zajd: „Cud, który jest dowodem Objawienia, nie powinien być oddzielony od ram charakteryzujących kulturę, w której to Objawienie miało miejsce. Dlatego cud Isy (Jezusa) obejmował uzdrawianie chorych i wskrzeszanie zmarłych, gdyż jego kultura wyróżniała się sztuką lekarską. Lud Mojżesza górował w czarnoksięstwie – i stąd jego cud był tego samego rodzaju. Natomiast Arabowie, którym został zesłany Koran, byli najlepsi w dziedzinie poezji i dlatego cud był tekstem w języku, który sam jest tekstem Objawienia”[6].

W tym samym kontekście wypowiedział się Az-Zarkaszi: „Przez Arabów świat otrzymał dowód. Byli oni panami pięknego języka i źródłem krytyki. Podobnie lekarze udowodnili cuda Isy (Jezusa), a czarnoksiężnicy cud Mojżesza. Bóg Najwyższy, kiedy w sposób otwarty czynił cuda proroków, najsprawniej działał w tym, co było w czasach proroka, którego chciał pokazać. I tak magia w czasach Mojżesza doszła do kresu swych możliwości, tak samo medycyna za czasów Isy, a piękny język za Mahometa”[7].

Niemniej na ten warunek jest odpowiedź: idea, że rodzaj cudu musi być zgodny z tym, co w czasach odbiorcy było na najwyższym poziomie, jest jedynie inwencją muzułmańskich uczonych. Nie znajdziesz jej ani u żydowskich egzegetów Tory, ani u chrześcijańskich teologów biblistów. Odpowiedzią na nią są liczne kontrargumenty:

1. Cuda Mojżesza nie ograniczały się do cudu laski i plag, które początkowo czarnoksiężnicy potrafili naśladować. Czyż cud manny i przepiórek nie był cudem dalekim od czarów i magów, a ukierunkowanym jedynie na synów Izraela oraz na zaspokojenie ich głodu na pustyni? A co powiemy o cudzie rozdzielenia morza i ucieczce przez nie? A o cudzie wyprowadzenia wody ze skały? Albo o cudzie białego nimbu, który się odbijał na twarzy Mojżesza, tak że nawet zakładał on zasłonę? A cud dziesięciu przykazań wypisanych na tablicach Bożym ogniem? Czy są to cuda w rodzaju tych, których dokonywali czarnoksiężnicy?

2. Starożytni Egipcjanie przodowali nie tylko w magii, lecz także w medycynie. Dowodem na to są ich mumie, które nawet dziś opierają się działaniu czasu, stanowiąc tajemnicę, której istoty nikt nie jest w stanie dociec. Dlaczego zatem Mojżesz nie zdziałał cudu w rodzaju wskrzeszenia umarłego lub uzdrowienia chorego?

3. Cuda Chrystusa nie ograniczały się do uzdrawiania i wskrzeszania zmarłych. Największym Jego cudem jest Jego śmierć, pogrzebanie oraz zmartwychwstanie. Nie były one ukierunkowane na lekarzy, lecz na wszystkich ludzi, w ciągu wieków. Ponadto nakarmił On tłumy głodnych kilkoma rybami i chlebem, chodził po wodzie, ukazał się w chwale wraz z Mojżeszem i Eliaszem, wzniósł się w obłoku. Czy te cuda mają jakiś związek z medycyną?

4. Kto potrafi udowodnić, że epoka, w której żył Chrystus, była czasem rozkwitu medycyny? O środowisku, w którym dorastał Chrystus, mówi się co najwyżej, że było ono środowiskiem religijnym. Obfitowało ono w spory religijne i żydowskie szkoły. Lepiej by było, gdyby Jego cud miał charakter czysto religijno-teologiczny, jeśli mamy się zgodzić na ten warunek.

5. Poza tym obecna epoka, w której żyjemy, jest czasem rozwoju medycznego i technologicznego, czasem rozwoju każdej z nauk. Cud Mahometa musiałby rzucić wyzwanie wszystkiemu, do czego doszliśmy w kwestiach naukowych, wyprawie na Księżyc, podbojowi kosmosu itp., aby stać się częścią naszej kultury.

6. Co z cudami innych proroków: Noego, Eliasza, Jonasza, Jozuego, Daniela...? Czy i one były częścią dominującej kultury?

Opinia ta jest jedną z największych pomyłek, które powtarzało kilku uczonych muzułmańskich, a inni przejęli je od nich bez sprawdzenia albo krytyki, tak że wypełniły one każdą książkę podejmującą kwestię cudowności i cudów.

3. Koran – cud Mahometa

Możemy uważać, że Koran dla muzułmanów jest „tym” cudem – cudem w znaczeniu określonym, co znaczy, że w porównaniu z cudami poprzednich proroków jest on największy. Jest on też jedynym cudem potwierdzającym autentyczność posłania Mahometa.

Ibn Chaldun w Al-Muqaddimie pisał: „Największym cudem, najdostojniejszym i najjaśniejszym dowodem jest szlachetny Koran zesłany naszemu Prorokowi Mahometowi”[8].

Natomiast As-Sujuti w Al-Itqanie stwierdził: „Większość cudów synów Izraela miało charakter zmysłowy z powodu ich niepojętności i krótkowzroczności, większość zaś cudów tej społeczności ma charakter rozumowy dla nadmiaru ich inteligencji i doskonałości rozumienia. Albowiem to prawo – zachowywane na prastarych kartach aż do Dnia Zmartwychwstania – przynależy do wiecznego, rozumowego cudu, aby ujrzał go ten, kto ma rozum, jak już rzekł Mahomet (s): »Nie ma proroka, któremu nie dano by znaku, aby uwierzyli przezeń ludzie. Byłem tym, któremu dano Boże Objawienie, i proszę, abym był w Dniu Zmartwychwstania ich największym następcą«” – według Al-Buchariego[9].

W samym Koranie jest napisane: {Oni mówią: „O, gdyby jemu zostały zesłane znaki od jego Pana!”. Powiedz: „Znaki są jedynie u Boga, a ja jestem tylko jawnie ostrzegającym!”. Czyż im nie wystarczy, że zesłaliśmy tobie Księgę, która jest recytowana?}[10]. Zatem to Księga jest znakiem i cudem.

Doktor Nasr Hamid Abu Zajd pisze: „Tekst (tj. tekst Koranu) był rozumiany w nurcie kultury przez opisanie go jako cud, rzecz niezwykłą, taką jak cuda zdziałane rękoma proroków, np. wskrzeszanie zmarłych. Niemniej Koran uważano za największy z cudów”[11].

Koran jest zatem Objawieniem, a jednocześnie cudem wskazującym na prawdomówność Mahometa. Ibn Chaldun nazywa to jednością dowodu i tego, czego się dowodzi: „Cuda zazwyczaj zdarzają się w opozycji do Objawienia, które otrzymuje prorok. Czyni on wtedy cud świadczący o jego prawdomówności. Natomiast Koran sam jest Objawieniem i cudem. Kto zobaczył go na własne oczy, nie potrzebuje dowodu sprzeciwiającego się mu, jak to było we wszystkich przypadkach cudów powiązanych z objawieniem. To on jest najjaśniejszym argumentem na rzecz jedności dowodu i tego, czego się dowodzi”[12].

Koran jest odwiecznym cudem trwającym do dnia dzisiejszego, o czym pisze As-Sujuti: „Cuda proroków zanikają wraz z epokami, w których miały miejsce. Widzi je tylko ten, kto w nich uczestniczy. Natomiast cud Koranu będzie trwał do Dnia Zmartwychwstania i zdominuje zwyczaje przez swój styl, retorykę i informacje o rzeczach nieobecnych. Nie przeminie wiek, jeśli nie pokaże się w nim to, o czym informował, że się stanie, dowodząc autentyczności jego roszczeń”[13].

Zatem prawie wszyscy uczeni islamscy zgadzają się co do tego, że Koran jest zdecydowanie największym cudem w historii proroków. Jest on cudem wiecznym, przeciwstawiającym się wszystkim wcześniejszym cudom, gdyż każdy z nich przeminął wraz ze swym twórcą. Te konkluzje są zbudowane na innych podstawach, będących niby-zdrowymi. Najważniejszą z nich jest to, że Koran rzucił Arabom (i całej ludzkości) wyzwanie, które trwa do dnia dzisiejszego. Przeanalizujemy ten fakt w następnym rozdziale.



[3] Wiarygodny hadis Al-Buchariego: Fada’il al-Qur’an; wiarygodny hadis Muslima: Kitab al-iman.

[4] Mahmud Tawfiq Muhammad Sa‘d: I‘dżaz al-Qur’an al-karim bi as-sarafa, s. 3.

[5] Al-Itqan fi ‘ulum al-Qur’an, t. 64, s. 710, wydanie z 2004 r. (Dar al-kitab al-‘arabi).

[6] Mafhum an-nass, s. 138.

[7] Al-Burhan fi ‘ulum al-Qur’an, t. 2, s. 58.

[8] Al-Muqaddima, t. 1, s. 44.

[9] Al-Itqan fi ‘ulum al-Qur’an, t. 64, s. 710.

[10] Sura XXIX Pająk, 50-51.

[11] Mafhum an-nass, s. 138.

[12] Al-Muqaddima, t. 1, s. 44.

[13] Al-Itqan, s. 81.


„Kiedy są im recytowane Nasze znaki, oni mówią: »My już słyszeliśmy! Jeślibyśmy chcieli, to powiedzielibyśmy to samo. To są tylko baśnie dawnych przodków«. I oto oni powiedzieli: »O Boże! Jeśli to jest prawda od Ciebie, spuść na nas deszcz kamieni z nieba albo sprowadź na nas karę bolesną«”.

[Koran, sura Łupy, 31-32]

Aby przeczytać tę książkę w całości, kup ją w księgarni www.legimi.com.