Czy dusza istnieje? Między nauką a wiarą. - Opracowanie zbiorowe - ebook
Wydawca: Wydawnictwo Jedność Kategoria: Religia i duchowość Język: polski Rok wydania: 2009

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 104 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze PDF
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Czy dusza istnieje? Między nauką a wiarą. - Opracowanie zbiorowe

Czym jest dusza? Czy w dzisiejszym świecie, w którym postęp nauki jest tak szybki, człowiek potrzebuje jeszcze w ogóle tradycyjnego wyobrażenia duszy? Czym dusza różni się od świadomości samego siebie?

Próbę odpowiedzi na te pytania podjęli najwybitniejsi specjaliści z dziedziny neurologii, psychologii, psychiatrii, filozofii starożytnej i teologii. Zapisem ich debaty jest ta książka. Warto po nią sięgnąć - chodzi przecież o problem, który w wielu kulturach odgrywał dominującą rolę. Również dzisiaj, kiedy ludziom zaczyna brakować w życiu perspektywy duchowej, wciąż jest to istotne zagadnienie, gdyż jak twierdził św. Tomasz z Akwinu, "niezmiernie trudno poznać, czym jest dusza".

Opinie o ebooku Czy dusza istnieje? Między nauką a wiarą. - Opracowanie zbiorowe

Fragment ebooka Czy dusza istnieje? Między nauką a wiarą. - Opracowanie zbiorowe







Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Włoskich

Czy dusza istnieje?

Między nauką a wiarą


Tytuł oryginału: Lanima tra scienza e fede

© 2006 EDIZIONI san paolo s.r.l. - Cinisello Balsamo (MI)

© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo JEDNOŚĆ, Kielce 2009

Przełożył z języka włoskiego

dr Dariusz Chodyniecki

Redakcja i korekta

Zofia Korzeńska

Skład i łamanie

Wiktor Idzik

Projekt okładki

Justyna Kułaga-Wytrych

ISBN 978-83-7660-634-7

Wydawnictwo JEDNOŚĆ

25-013 Kielce, ul. Jana Pawła II nr 4

Dział sprzedaży tel. 41 349 50 50

Redakcja tel. 41 359 50 00

www.jednosc.com.pl

e-mail: jednosc@jednosc.com.pl


Skład wersji elektronicznej:

Marcin Satro

© Copyright Wydawnictwo JEDNOŚĆ


PRZEDMOWA

Giorgio Lambertenghi i Alfredo Anzani

Św. Gianna Beretta Molla, pracując jako lekarz rejonowy, miała zwyczaj mawiać: „Nasza rola nie kończy się, gdy pacjent nie potrzebuje już leków; ma on przecież duszę, którą trzeba doprowadzić do Boga”.

Jest to posłannictwo, o którym współczesna medycyna, owładnięta postępem nauk neurologicznych, zdaje się zapominać. Nauki te niosą ze sobą niebezpieczeństwo pozbawienia duszy jej wymiaru etyczno-religijnego, sprowadzając ją do jakiejś wielowymiarowej struktury, składającej się z miliardów komórek nerwowych, przez które przebiegają impulsy elektrochemiczne, zależne od informacji genowej i oddziaływania ze środowiskiem. Świadomość i dusza miałyby być synonimami, prerogatywą nie tylko istot ludzkich, ale też innych gatunków biologicznych, a w dalszej perspektywie miałaby istnieć możliwość ich zrealizowania przez robotykę w układach sztucznej inteligencji. W rzeczywistości neurobiologia wciąż nie poznała mechanizmów, które tworzą świadomą duszę, i nie dysponuje jej jasną, powszechnie uznaną definicją.

Psychiatria utożsamia świadomość z „umysłem”, odróżniając ją od duszy; umysł można zbadać doświadczalnie, wiadomo też, że ginie on wraz z ciałem, podczas gdy dusza jest niematerialna i nieśmiertelna. Ta różnica staje się jeszcze bardziej oczywista w obliczu tajemnicy śmierci, gdzie tylko otwarcie się na wiarę i na Boga pozwala mówić o duszy.

Wobec ataków materializmu naukowego dusza ma jeszcze swoich energicznych obrońców, wśród których pierwszymi są zwolennicy myśli greckiej, gdzie filozofia traktowana była jako lekarstwo dla duszy: „Apollo dał ludziom Asklepiosa i Platona: pierwszego, aby leczył ciało, drugiego zaś, aby leczył duszę”. Jednakże „odkrywcą” duszy był Sokrates, który utożsamiał „psyche” z rozumną i moralną świadomością człowieka, to znaczy z jego zdolnością rozumienia i chcenia dobra, przeciwstawiając ją śmiertelnemu ciału (gr. „soma”). Krótko mówiąc, według greckiego filozofa, tajemnica szczęścia zawarta jest nadal w owym starożytnym przesłaniu „poznaj samego siebie”, co oznacza troszcz się o swoją niematerialną duszę, a nie o śmiertelne ciało.

Ta dychotomia ciała i duszy zostaje odrzucona przez Stary Testament, który postrzega ludzki podmiot całościowo, jako nierozerwalną jedność. W porównaniu z filozofią grecką, chodzi tutaj o dowartościowanie przemijalności, kruchości człowieka, którego Bóg wywyższył, wlewając w niego tchnienie życia (duszę). Jak stwierdza św. Augustyn, biblijne przesłanie „Bóg stworzył człowieka na swój obraz” jest pełnym uznaniem duszy, która zbliża stworzenie do swojego Stwórcy, czyniąc je uczestnikiem chwały wiecznej. Ta koncepcja człowieka, postrzeganego w całości jako dusza i ciało, znajduje potwierdzenie w Nowym Testamencie, gdzie zachęta do uznania transcendencji ludzkiej natury i liczenia się z nią wyrażona jest w sposób jeszcze bardzie bezpośredni: „Cóż za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na duszy swojej szkodę poniósł?”. To synteza doktryny katolickiej, która podkreśla paralelizm duszy i życia wewnętrznego, uchwyconego w jego duchowych, moralnych, intelektualnych i uczuciowych przejawach.

Takie są, w wielkim skrócie, niektóre punkty rozważań, zaproponowane podczas Sympozjum „Dusza. Między nauką a wiarą” przez najwybitniejszych specjalistów z dziedziny neurologii, psychologii, psychiatrii, filozofii starożytnej i teologii. Chodzi o temat, który w wielu kulturach odgrywał dominującą rolę, a dzisiaj wciąż stanowi poważny problem, gdyż – jak twierdził św. Tomasz z Akwinu – „niezmiernie trudno poznać, czym jest dusza”.

Wracając do świadectwa św. Gianny Beretty Molli, zacytowanego na początku przedmowy, w zamierzeniu Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Włoskich w Mediolanie Sympozjum to miało po raz kolejny potwierdzić typowo ewangeliczny charakter zawodu lekarza, który można porównać do działania Dobrego Samarytanina, gdyż jego celem jest leczenie całego człowieka, z ciałem i duszą.


WPROWADZENIE

Elio Polli

Thomas Kuhn, w swojej książce The structure of scientific revolutions, utrzymuje, że jeśli chodzi o medycynę, to weszła ona w okres typowej chwiejności, to znaczy w fazę, w której lekarz musi ponownie przemyśleć swoją rolę i odpowiedzialność wobec chorych i całego społeczeństwa.

Najpoważniejsze przyczyny owej chwiejności tkwią w niewyobrażalnym postępie wiedzy w dziedzinach biologii i biotechnologii, który nie tylko wzbudza nowe problemy etyczne w diagnostyce i terapii, ale też podaje w wątpliwość oczywistość, uważaną w przeszłości za niepodważalną lub wręcz opartą na autorytecie Boskiego objawienia. Dyskutuje się bowiem nawet nad tymi zasadami, które wyznaczają tak doniosłe momenty w życiu człowieka, jak poczęcie, narodziny, macierzyństwo lub ojcostwo, a także tajemniczy moment śmierci.

Trudność, na jaką napotykają lekarze w rewizji swojej roli i odpowiedzialności, zwiększa fakt, że wielu z nas posiada niewystarczającą wiedzę z filozofii medycyny, gdyż z powodu codziennego obciążenia absorbującymi obowiązkami lekarza lub badacza brakuje nam czasu na przyswojenie sobie, w świetle filozofii medycyny, zmieniających się szybko nowych kierunków i zjawisk, które zachodzą nierzadko w sposób nagły i zaskakujący.

Nasza praca jest bowiem zasadniczo pracą typu doświadczalnego, pociągającą za sobą mentalność w pewnym sensie pozytywistyczną, wyrażającą się w konkretnych postawach, sposobie myślenia i działania. Chociaż w pewnych sytuacjach ów sposób myślenia i działania u lekarza wierzącego i niewierzącego jest podobny (np. w odniesieniu do przeprowadzania prób klinicznych, świadomej zgody pacjenta na leczenie lub jego zaniechanie, opartej na prawie do pełnej informacji o swoim stanie zdrowia czy klinicznego zastosowania nowych leków), to w innych zasadniczo się różni, czego przykładem może być podejście do terapii genowej, zastosowania komórek embrionalnych czy klonowania. Według mnie przyczyna tych różnic wynika z rozbieżnych poglądów na temat relacji między ciałem a umysłem, które z kolei wpływają na koncepcję świadomości i duszy. Te dwa modele są na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat szeroko dyskutowane, jak to miało miejsce np. podczas sympozjum, zorganizowanym we wrześniu i październiku 1964 przez Papieską Akademię Nauk, z którego materiały zostały opublikowane rok później w obszernym traktacie, zatytułowanym Semaine des études sur cerveau et expérience consciente, zawierającym wystąpienia oraz debaty najwybitniejszych teologów, filozofów i naukowców z całego świata.

Również ci wszyscy, którzy mieli okazję przeczytać i rozważyć książkę Gianfranco Ravasiego Breve storia dell’anima [Krótka historia duszy], zapewne pamiętają rozdziały o filozoficznej historii duszy, gdzie przedstawieni są uczeni i myśliciele, poczynając od Platona i Arystotelesa aż do naszych czasów, których zróżnicowane poglądy miały tę wspólną cechę, że wszyscy zdecydowanie opowiadali się za istnieniem duszy. Spośród współczesnych uczonych, którzy wnieśli swój wkład w filozofię medycyny, chciałbym wspomnieć Karla Poppera i laureata nagrody Nobla Johna Ecclesa oraz ich wspólne dzieło The Self and Its Brain, a także bardzo interesującą pracę tego drugiego, zatytułowaną Evolution Of The Brain: Creation Of The Self, gdzie stwierdza on: „Ponieważ rozwiązanie materialistyczne nie jest w stanie wyjaśnić naszej jedności, jestem zmuszony przypisać jedność naszego „JA” czyli DUSZY nadprzyrodzonemu duchowemu aktowi stwórczemu”.

My jednak pracujemy jako lekarze1, a ponieważ medycyna jest nauką, my również często sięgamy po lekturę naukową, np. po publikacje fizyków – przynajmniej w tym niewielkim zakresie, w jakim się w tej materii orientujemy – i biologów, a więc przedstawicieli dyscypliny, która jest nam bardziej znana.

Odnosząc się do pierwszej kategorii, z nieśmiałym podziwem śledzimy debatę dotyczącą problemu powstania wszechświata, a mianowicie, czy istniał on od zawsze, czy też trzeba tutaj mówić, jak sugeruje ogólna teoria względności Einsteina, o ściśle określonym początku, co zakłada określony koniec, jako że rozszerzanie się wszechświata zapoczątkowane zostało przez big-bang (wielki wybuch). A może, jak twierdzi kwantowa teoria grawitacji, tzw. string theory (teoria strun), czas nie miał początku i nie będzie miał końca, tak jak głosił św. Augustyn: „Sam czas jest skutkiem Boskiego stworzenia, a tam po prostu nie było jakiegoś przedtem”.

Lektura zaś najnowszych publikacji, dotyczących badań biologicznych, a więc w materii bardziej nam znanej, pozwala już nie tylko na nieśmiały podziw dla badaczy, ale również na medytację i pogłębioną krytykę opinii stanowiących temat naszej debaty O Duszy: między nauką a wiarą.

W związku z tym nie chcę się odwoływać do dobrze znanego Le phénomene humain Pierra Teilharda de Chardin i do tych publikacji, które idą po tej samej linii, lecz do rozbieżnych opinii innych uczonych; spośród wielu ważnych dzieł chcę tutaj wspomnieć: Le hasard et la necessité laureata nagrody Nobla Jacquesa Monoda, From fish to the philosopher fizjologa Homera Smitha, Astonishing hypotesis innego laureata nagrody Nobla Francisa Cricka, Descartes’s error amerykańskiego neurologa Antonio Damasio, The emotional brain. The mysterious underpinning of emotional life Josepha Leduca oraz najnowszą publikację, The God Gene, autorstwa Hana Hamera.

Wszystko, co tutaj powiedzieliśmy, a także wiele innych racji, złożyło się na to, że profesorowie Alfredo Anzani i Giorgio Lambertenghi Deliliers, pełniący odpowiednio funkcje Przewodniczącego i Wiceprzewodniczącego oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Włoskich, zaproponowali zorganizowanie tego Sympozjum dla nas, katolickich lekarzy. Jego temat brzmi „Dusza. Między nauką a wiarą”, zapraszając do udziału w nim znakomite osobistości, które z życzliwością odpowiedziały na to zaproszenie.

W moim i waszym imieniu składam im wyrazy uznania i szacunku, dziękując w pierwszym rzędzie Jego Eminencji, naszemu kardynałowi, Dionigiemu Tettamanziemu, a następnie znakomitym prelegentom: filozofowi prof. Giovanniemu Realemu, neurobiologowi prof. Edoardo Boncinellemu, psychiatrze prof. Vittorino Andreolemu, teologowi prof. Enzo Bianchiemu oraz bibliście prof. Gianfranco Ravasiemu. Wreszcie, pełne wdzięczności pozdrowienie kieruję do Przewodniczącego Centrum Kongresowego Assolombarda, prof. Michele Periniego oraz do jego Dyrektora Generalnego, dr. Roberto Pollego, którzy udostępnili nam aulę kongresową, okazując po raz kolejny, że centrum to z uwagą uczestniczy w wydarzeniach kulturalnych, również tych, które bezpośrednio nie dotyczą świata przemysłu i przedsiębiorczości.

Na zakończenie, w hołdzie poetyckiej duszy, pozwólcie, że zacytuję Wam rymowany wiersz, napisany w 1942 przez tworzącego głównie w dialekcie rzymskim (romanesco) poetę Trilussę2. Zresztą jego strofy po mistrzowsku skomentował prof. Ravasi w jednym z rozdziałów swojej książki o historii duszy.

Owa ślepa Staruszka napotkana w nocy,

gdym w lesie zagubiony poszukiwał drogi,

rzekła mi: – Jeżeliś się zgubił i szukasz pomocy,

ja cię poprowadzę, wiem, gdzie stawiać kroki.

Jeśli masz odwagę iść koło mnie blisko,

czasem mój głos niepewność twą ukoi,

pójdźmy zatem głębiej, tam, gdzie uroczysko,

ku tamtemu wzgórzu, na którym Krzyż stoi…

Odpowiedziałem: – Dobrze… lecz jakże to – pytam –

że niewidoma drogę mi wskazuje… –

Na to staruszka za rękę mnie chwyta

I cicho wzdycha: Chodź! Nie pożałujesz.

Dziś, gdy tamte chwile wspominać się staram,

wiem z całą pewnością, że to była Wiara.


1 Mowa o członkach Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Włoskich (przyp. tłum.)

2 Trilussa, właściwie Carlo Alberto Salustri (1873-1950), włoski poeta, autor popularnych, pełnych humoru i głębokiej mądrości wierszy oraz bajek (przyp. tłum.).


POJĘCIE DUSZY

Jeden z największych wytworów myśli greckiej Giovanni Reale

Jak zrodziło się zachodnie pojęcie „psyche”?

W koncepcji człowieka, która powstała i rozwinęła się w obszarze kultury zachodniej, przetrwały niektóre „struktury odniesienia”, wypracowane w kulturze greckiej, szczególnie przez Sokratesa i Platona, a później przez Arystotelesa.

Trwają one – dobrze jest to od razu wyjaśnić – jako punkty odniesienia nie tylko w sensie pozytywnym, ale też i negatywnym, to znaczy jako nieodłączny dialektyczny biegun rozumowania. W każdym razie, tak jak zostały wypracowane w przeszłości, tak również trwają do dzisiaj i trudno sobie wyobrazić, by można było się bez nich obejść.

Pojęciem, stworzonym przez Greków, które stało się swoistym nośnikiem dla całej myśli zachodniej, jest właśnie pojęcie psyche, czyli duszy.

Chodzi o pojęcie niezwykle złożone, pod pewnymi względami stanowiące jedno ze szczytowych osiągnięć filozofii antycznej (razem z pojęciami Bytu i Jedni)3.

Niemało jest takich, którzy wciąż myślą, że dusza jest pojęciem ściśle związanym z orędziem chrześcijańskim; tymczasem tak nie jest. Pierwotne orędzie chrześcijańskie mówi o „zmartwychwstaniu ciała”, a nie o „nieśmiertelności duszy”. To pierwsi myśliciele chrześcijańscy przejęli od Greków teoretyczny obraz duszy i użyli go do wyjaśnienia niektórych pojęć, które – jak uważano – zawarte były, choć nie wprost (implicite), w tekstach biblijnych.

Ale również poza obszarami religijnym i filozoficznym greckie pojęcie psyche stało się osią, wokół której krąży wiele ze współczesnych nauk o człowieku. Psychoanaliza w szczególności – o czym się za chwilę przekonamy – zaczerpnęła niektóre kluczowe pojęcia od Platona. Również psychologia ogólna prowadzi rozważania nad psyche, czyli nad duszą, rozumianą jako wyraz człowieczeństwa, zarówno na płaszczyźnie nauk przyrodniczych, jak też w przypadku różnych form psychoterapii.

Za przyczyną Sokratesa w kulturze greckiej nastąpiło utożsamianie „psyche” z intelektualną i moralną osobowością człowieka

Nierzadko popełnia się błąd, polegający na przekonaniu, że niektóre słowa, wyrażające kluczowe pojęcia naszego sposobu myślenia, zawsze miały takie właśnie znaczenie.

Jeśli chodzi szczególnie o termin psyche, trzeba powiedzieć, że w historii myśli greckiej przybierał on znaczenia wręcz przeciwstawne, a pojawienie się jego ostatecznego znaczenia – w V w. przed Chr. – stanowiło prawdziwą rewolucję kulturalną, ze wszystkimi jej skutkami.

Aby przeczytać całą książkę, odwiedź www.legimi.com