Ciemność widoma. Esej o depresji - William Styron - ebook
Wydawca: Świat Książki Kategoria: Humanistyka Język: polski

Ciemność widoma. Esej o depresji ebook

William Styron

3.82142857142857 (56)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 100 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 2 godz. 48 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Ciemność widoma. Esej o depresji - William Styron

… przejmująco osobisty portret choroby psychicznej… Książka z pewnością przyniesie pocieszenie tym, którym dane było przeżyć coś podobnego.

 „The New York Times”

Latem 1985 Styron zaczął cierpieć na uporczywą bezsenność oraz popadać w coraz większą apatię - były to pierwsze oznaki głębokiej depresji, która całkowicie zburzyła jego dotychczasowe życie, doprowadzając na skraj samobójstwa.

 W „Ciemności widomej” opisuje schodzenie na samo dno rozpaczy. To do głębi poruszająca książka. Jej siła oddziaływania otworzyła ludziom oczy na chorobę traktowaną dotychczas jako wstydliwa przypadłość, o której nie należy głośno mówić.

Dzięki zdumiewająco szczerej i otwartej oraz wybitnej literacko relacji możemy zrozumieć ból i cierpienie człowieka, którego umysł jest tak udręczony, że jedyne, czego on pragnie, to śmierć. Opowieść porusza nas do głębi, nie tchnie beznadzieją. Czujemy się podniesieni na duchu dzięki przeżyciu czegoś w rodzaju katharsis.

William Styron (1925-2006) jest autorem wielu książek, wśród nich „Wyboru Zofii” (sfilmowanej przez Alana Pakulę, z wybitna rolą Meryl Streep) i laureatem licznych nagród – m. In. Pulitzera.

 

Opinie o ebooku Ciemność widoma. Esej o depresji - William Styron

Cytaty z ebooka Ciemność widoma. Esej o depresji - William Styron

Początek Mitu Syzyfa przynosi jedną z najsłynniejszych konstatacji intelektualnych XX  wieku: „Jest tylko jeden problem filozoficzny prawdziwie poważny: samobójstwo. Orzec, czy życie jest, czy nie jest warte trudu, by je przeżyć, to odpowiedzieć na fundamentalne pytanie filozofii” [ 10 ] .
Zacząłem odkrywać, że  – jakimś tajemniczym sposobem i w  niezgodzie z żadnym normalnym ludzkim doświadczeniem  – ów wywoływany przez depresję mroczny, nieustannie wsączający się w mój mózg niepokój i lęk przybierają postać bólu fizycznego. Nie był to jednak żaden konkretny, dający się łatwo umiejscowić ból, jak ten, który towarzyszy złamaniu ręki czy nogi. Wyrażę się chyba precyzyjniej, jeśli powiem, że rozpacz, będąca skutkiem złośliwych sztuczek, jakie coraz bardziej udręczona psyche robi choremu mózgowi, zaczyna przypominać diabolicznie mękę uwięzienia w jakimś potwornie przegrzanym ciasnym pomieszczeniu. A ponieważ do wnętrza tego kotła nie dociera najlżejszy nawet powiew powietrza i ponieważ z tego dusznego więzienia, w którym nie daje się oddychać, nie ma żadnej możliwości ucieczki, jest jak najbardziej naturalne, że w pewnej chwili udręczona ofiara zaczyna obsesyjnie myśleć o samounicestwieniu.
Tak więc decyzje podejmowane w życiu codziennym nie dotyczą, jak w normalnych warunkach, przechodzenia od sytuacji nieprzyjemnej do stosunkowo przyjemnej  – od niewygodnego położenia do położenia względnie wygodnego, od nudy do działania  – lecz przechodzenia od jednej stacji do drugiej na niekończącej się via dolorosa . Człowiek nigdy, nawet na krótko, nie opuszcza łoża boleści, jest do niego przykuty i nosi je ze sobą, gdziekolwiek by się udał. W rezultacie ofiara depresji znajduje się w sytuacji  – by posłużyć się terminologią wojskową  – rannego chodzącego. A to dlatego, że w każdej innej poważnej chorobie pacjent, który znajdowałby się w tak opłakanym stanie, najpewniej już dawno leżałby w szpitalnym łóżku, pod działaniem środków uspokajających, podłączony do rurek i przewodów aparatury podtrzymującej jego funkcje życiowe, a przynajmniej odpoczywał i dochodził do zdrowia w jakimś ustronnym miejscu, odizolowany od reszty ludzi. W każdym razie miałby zagwarantowane pełne, niekwestionowane prawo do prywatności oraz cierpienia w samotności.
tkwiły w uporczywym nieprzyjmowaniu przeze mnie do wiadomości, że z moim umysłem dzieje się coś niedobrego, mimo nasilania się w ostatnich tygodniach dyskomfortu mentalnego unikałem szukania pomocy psychiatry.
doświadczałem w ciągu dnia nieustannego falowania nastroju: stosunkowo jasna i pogodna atmosfera we wczesnych godzinach przedpołudniowych ustępowała stopniowo miejsca coraz bardziej mrocznej i ponurej aurze, która dominowała po południu i wieczorem.
ogarniała mnie panika, byłem zdezorientowany, a także miałem wrażenie, że moim myśleniem rządzi jakaś nieokreślona toksyczna substancja, która zalewa mózg, uniemożliwiając jakąkolwiek aprobującą czy życzliwą reakcję na otaczający pełen życia świat.
Niezrozumienie zaś nie wynika zwykle z braku współczucia, lecz z elementarnej niezdolności zdrowych ludzi do wyobrażenia sobie rodzaju męczarni psychicznej tak obcej ich codziennemu doświadczeniu. Dla mnie ów ból kojarzy się chyba najbardziej z uczuciem topienia się lub duszenia  – ale nawet takie porównania nie oddają całej istoty rzeczy. William James,
w  ciągu kilku następnych godzin osiągnął punkt kulminacyjny, tak że po powrocie do hotelu padłem na łóżko i leżałem w zupełnym bezruchu, jak sparaliżowany, gapiąc się w sufit, pogrążony, niczym w transie, w stanie najwyższego cierpienia.
Nie znajduję lepszego słowa na określenie tej postaci istnienia, owego stanu totalnej bezsilności i beznadziejnego odrętwienia, w którym wszelką percepcję zmysłową zastępuje „rzeczywista i czynna udręka”.
najbardziej charakterystycznym i jednocześnie najbardziej dotkliwym objawem depresji jest zburzenie dotychczasowego rytmu snu; do nękającej mnie bezlitośnie co noc bezsenności doszła udręka wynikająca z niemożności cieszenia się dobrodziejstwami popołudniowej drzemki,
Camus, jak powiedział mi Romain, niekiedy napomykał, że dręczy go głębokie przygnębienie i zniechęcenie, wspominał także o samobójstwie. Czasami mówił o tym żartem, który jednak smakował niczym cierpkie wino, co niepokoiło Romaina. Najwyraźniej
Miałem bowiem znacznie obniżone poczucie własnej wartości (jeden z głównych objawów depresji), na skutek czego nabrałem przekonania, że nie jestem godny tej nagrody, że w gruncie rzeczy nie jestem godny żadnych wyróżnień i zaszczytów, jakie stały się moim udziałem w ostatnich kilku latach.
z jego surowym przesłaniem, iż mimo braku nadziei musimy dalej toczyć walkę o przetrwanie, i walczymy, za każdym razem o włos unikając ostatecznej klęski  – leży przeświadczenie o triumfie życia nad śmiercią.
Twierdził, że u niego przypadłość ta nie jest obezwładniająca i że ma ją pod kontrolą, ale czasami daje mu się mocno we znaki, zwłaszcza kiedy w rozkwicie pięknego lata w tym uroczym lesistym zakątku Nowej Anglii ogarnia go całkowicie nieprzystający do okoliczności kamienny, ciężki niczym ołów nastrój apatii i przygnębienia, który pokrywa wszystko wokół grubą warstwą trującej patyny.
Tymczasem teraz z przerażającą jasnością zrozumiałem, że jutro, kiedy ból po raz kolejny mnie dopadnie, lub pojutrze  – z pewnością zaś w nieodległej przyszłości  – będę zmuszony przyznać, że życie nie jest warte trudu, by je przeżyć, i tym samym odpowiem, przynajmniej sam sobie, na fundamentalne pytanie filozofii.