Bogowie muszą być szaleni - Aneta Jadowska - ebook
Wydawca: Fabryka Słów Kategoria: Fantastyka i sci-fi Język: polski

Bogowie muszą być szaleni ebook

Aneta Jadowska

4.11111111111111 (9)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 486 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka dostępny w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi z:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 13 godz. 59 min

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Bogowie muszą być szaleni - Aneta Jadowska

Drżyjcie Bogowie. Niech zabrzmi Highway to hell

Jak wiele może się wydarzyć w ciągu roku?

Dora Wilk jak magnes przyciąga kłopoty, wariatów i męskie spojrzenia. Łamie regulaminy, szuka przyjaźni w dziwnych miejscach, a od losu dostaje przeciwników wyłącznie potężnego kalibru.

Policjantka to nie zawód, ale stan umysłu... a że po drugiej stronie Bramy rzadko można złoczyńcę zakuć w kajdanki i odprowadzić do aresztu... Dora robi co musi, by Toruń, Thorn czy Trójmiasto i Trójprzymierze pozostały dobrymi miejscami do życia.

Drżyjcie Bogowie, wampiry, wilki, Archaniołowie i pospolici wariaci – Dora Wilk kopie tyłki z wdziękiem baleriny, nie przyjmuje usprawiedliwień o złym dzieciństwie i nie przebiera w środkach by zaprowadzić porządek.

Opinie o ebooku Bogowie muszą być szaleni - Aneta Jadowska

Cytaty z ebooka Bogowie muszą być szaleni - Aneta Jadowska

– Następnym razem, mój miły, z czystej uprzejmości, skoro mnie rozbierasz, mógłbyś też wyskoczyć z ubrań. To, że tylko ja stoję tu naga, jest niesprawiedliwe. I szowinistyczne. Powolnym ruchem ściągnął sweter przez głowę. Suwak spodni ustąpił z ulgą. W ułamku sekundy stał przede mną tylko w bokserkach w jaskółki. – Co robisz? – spytałam, patrząc na niego łakomie. – Walczę z niesprawiedliwością na świecie i nierównym traktowaniem ze względu na płeć.
Czy odwiedził jakiegoś terapeutę, który kazał mu stawić czoło swoim uczuciom i zwerbalizować je? Werbalizował i miał gdzieś to, czy słucham. Nie słuchałam, chciałam, żeby już skończył, ubrał się i wyniósł z mojego pokoju, z mieszkania, najlepiej z mojego miasta.
Ramię Mirona oplatało moją talię, czułam jego oddech na skroni. Jushua zwinięty w kłębek przywierał do mnie plecami i to ja go obejmowałam ramieniem. Hm, łóżko do pewnego stopnia odzwierciedlało nasze relacje. Dzięki Bogini nie musiałam go dzielić z wszystkimi, z którymi w jakiś sposób byłam związana. Jak by to było? Witkacy, gdzieś blisko krawędzi, zachowujący maksimum niezależności, dwa wampiry w nogach łóżka łaskoczące mnie w stopy, kłębowisko wilków na dywanie... Za dużo się tego robiło... Na dodatek sami faceci... Mama w czasie kłótni zawsze mi życzyła córki podobnej do mnie. Cóż, najwidoczniej Bogini uznała, że byśmy się pozabijały, więc podesłała mi tuzin męskich sierotek, łatwiejszych do odchowania.
– Co tak pachnie? – Wciągnął w nozdrza słodki zapach dochodzący z kuchni. – Omlety? Gofry? Coś, czego na co dzień nie uświadczysz w naszej kuchni? – zgadywałam. – Jedzenie? – wymamrotał Joshua, przekręcając się w pościeli w moją stronę. Zaspany zawsze wyglądał na młodszego i słodkiego jak miód.
Sporo klasyki z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, wielka wyrwa na straszne muzycznie osiemdziesiąte (za wyjątkiem kilku płyt metalowych, bo tylko ten gatunek nie zgłupiał w tym czasie), nowa fala świetnych kapel z lat dziewięćdziesiątych, trochę nowszych zespołów. Och, jakieś półtora tysiąca płyt, gdy połączyliśmy nasze zbiory. Choć zdumiewająco wiele z nich mieliśmy z tego powodu w trzech egzemplarzach, nikt nie chciał rozstać się z własnym. Teraz Joshua wybrał jedną z takich płyt, ukochanych, słuchanych po wielokroć, ale nigdy dotąd ochrypły okrzyk Eddiego Veddera: „Oh, I’m still alive” nie był tak bardzo na miejscu.
Nie wiem, czy bibliotekarze z Biblioteki Aleksandryjskiej zgodziliby się z tą opinią, ale z drugiej strony, nieoficjalnie mówiło się, że niewiele tam tak naprawdę uległo zniszczeniu, za to Azariasz wzbogacił zbiory o kilkanaście tysięcy woluminów w jedną noc. Miłość do książek popycha ludzi w różnych kierunkach. Zwłaszcza bibliotekarzy.
Pełne imię Baala brzmiało Baal Zebul, Pan Podziemi, ale gdy wkroczył w zastępy piekielne, imię zostało złośliwie przekształcone przez niebieskich w Baal Zebub, Pan Much. Było to dość obraźliwe, ale przyjęło się, zrastając w Belzebub.