Bajki i przypowieści - Krasicki, Ignacy - ebook
Wydawca: Fundacja Nowoczesna Polska Kategoria: Edukacja Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 36 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Przeczytaj fragment ebooka

Opinie o ebooku Bajki i przypowieści - Krasicki, Ignacy

Cytaty z ebooka Bajki i przypowieści - Krasicki, Ignacy

Derwisz i uczeń Pewien derwisz[29] uczony rano i w południe Co dzień pił świętą wodę z Mahometa studnie[30]. Postrzegł to uczeń, a chcąc większym być doktorem, Czerpał z tej studni rano, w południe, wieczorem. Cóż się stało? Gdy mniemał, że już mędrcem został — I nic się nie nauczył, i puchliny[31] dostał.  
Dewotka Dewotce służebnica w czymsiś przewiniła Właśnie natenczas, kiedy pacierze kończyła. Obróciwszy się przeto z gniewem do dziewczyny, Mówiąc właśnie te słowa: «...i odpuść nam winy, Jako my odpuszczamy», biła bez litości. Uchowaj, Panie Boże, takiej pobożności!  
Dobroczynność Chwaliła owca wilka, że był dobroczynny; Lis to słysząc spytał ją: «W czymże tak uczynny?» «I bardzo — rzecze owca — niewiele on pragnie. Moderat[36]! Mógł mnie zajeść[37], zjadł mi tylko jagnię».  
Zwierściadło podchlebne Patrząc się we zwierściadło[190], a widząc się białą, Lubiła go smaglawa, że jej podchlebiało[191]. Przyszła do niej znajoma, nierównie czarniejsza. Gdy postrzegła, że i tej szpetności[192] umniejsza, Zła, że i jej sąsiadce do gustu przypadło — Stłukła w drobne kawałki podchlebne zwierściadło.  
Doktor Doktor widząc, iż mu się lekarstwo udało, Chciał go często powtarzać; cóż się z chorym stało? Za drugim, trzecim razem bardzo go osłabił, Za czwartym jeszcze bardziej, a za piątym zabił.

Fragment ebooka Bajki i przypowieści - Krasicki, Ignacy

Ignacy Krasicki

Bajki i przypowieści

Publikacja zrealizowana w ramach projektu WolneLektury.pl

Na podstawie: Krasicki, Ignacy (1735-1801), Bajki, oprac. Zbigniew Goliński, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Kraków, 1975

Ten utwór nie jest chroniony prawem autorskim i znajduje się w domenie publicznej, co oznacza, że możesz go swobodnie wykorzystywać, publikować i rozpowszechniać

Abuzei i Tair

«Winszuj, ojcze rzekł Tair w dobrym jestem stanie.
Jutrom szwagier sułtana i na polowanie
Z nim wyjeżdżam». Rzekł ojciec: «Wszystko to odmienne.
Łaska pańska, gust kobiet, pogody jesienne».
Jakoż zgadł, piękny projekt wcale się nie nadał:
Sułtan siostrę odmówił, cały dzień deszcz padał.
 

Atłas i kitaj

Atłas w sklepie z kitaju[1] żartował do woli;
Kupił atłas pan sędzic[2], kitaj pan podstoli[3].
A że trzeba pieniędzy dać było kupcowi,
Kłaniał się bardzo nisko atłas kitajowi.
Gdy przyszło dług zapłacić, a dłużnik się wzbraniał,
Co rok się potem kitaj atłasowi kłaniał.
 

Baran dany na ofiarę

Widząc, że wieńce kładą, że mu rogi złocą,
Pysznił się tłusty baran, sam nie wiedział o co.
gdy postrzegł oprawcę, a ten powróz bierze,
Aby go poniewolnie[4] ciągnął[5] ku ofierze,
Poznał swój błąd; rad nierad wypełnił los srogi.
Nie pomogły mu wieńce i złocone rogi.
 

Bogacz i żebrak

Żebrak panu tłustemu gdy się przypatrował,
Płakał; tegoż wieczora tłusty zachorował:
Pękł z sadła. Dziedzic po nim gdy jałmużny sypie[6].
Śmiał się żebrak nazajutrz i upił na stypie[7].
 

Bryła lodu i kryształ

Bryła lodu spłodzona z kałuży bagnistéj
Gniewała się na kryształ, że był przeźroczysty.
Modli się więc do słońca. Słońce zajaśniało,
Szklni się bryła, ale jej coraz ubywało;
I tak, chcąc los polepszyć niewczesnym kłopotem[8],
Stajała, wsiąkła w bagno i stała się błotem.
 

Brytan w obroży

Niech się nikt z powierzchownej ozdoby nie sroży[9].
Brytan z srebrno-złocistej pysznił się obroży.
Zazdrościli koledzy w wieczór; patrzą rano,
brytana za srebrną obroż uwiązano.
«Pyszńże się teraz, bracie!» do brytana rzekli;
Gryzł łańcuch nadaremnie, a oni uciekli.
 

Chart i kotka

Chart widząc kotkę, że mysz jadła na śniadanie,
Wymawiał jej tak podły gust i polowanie.
Rzekła kotka, wymówką wcale nie zmieszana:
«Wolę ja mysz dla siebie niż sarnę dla pana» .
 

Chleb i szabla

Chleb przy szabli gdy leżał, oręż mu powiedział:
«Szanowałbyś mnie bardziej, gdybyś o tym wiedział,
Jak ja na to pracuję i w wieczór, i rano,
Żeby twoich bezpiecznie darów używano».
«Wiem ja chleb odpowiedział jakim służysz kształtem[10]:
Jeśli mnie często bronisz, częściej bierzesz gwałtem».
 

Człowiek i suknia

Brał się pewien do pręta chcąc wytrzepać suknię;
Ta, widząc się w złym razie[11], żwawie[12] go ofuknie:
«A, takaż to jest pamięć na usługi rzecze
Bijesz tę, co cię zdobi, niewdzięczny człowiecze!»
Rzekł człowiek: «Ja nie biję, lecz otrząsam z prochu.
Zakurzyłaś się wczoraj, dziś trzepię po trochu,
Wybacz, z przykrych sposobów, kto musi, korzysta;
Gdybyś nie była bita, nie byłabyś czysta».
 

Człowiek i wilk

Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
«Znaj z odzieży rzekł człowiek co jestem, co mogę».
Wprzód się rozśmiał, rzekł potem człeku[13] wilk ponury:
«Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry».
 

Człowiek i zdrowie

W jedną drogą szli razem i człowiek, i zdrowie.
Na początku biegł człowiek; towarzysz mu powie:
«Nie spiesz się, bo ustaniesz». Biegł jeszcze tym bardziej.
Widząc zdrowie, że jego towarzystwem gardzi,
Szło za nim, ale z wolna. Przyszli na pół drogi:
człowiek, że z początku nadwerężył nogi,
Zelżył[14] kroku na środku. Za jego rozkazem
Przybliżyło się zdrowie i odtąd szli razem.
Coraz człowiek ustawał, mając w pogotowiu
Zbliżył się: «Iść nie mogę, prowadź mnie» rzekł zdrowiu.
«Było mnie zrazu słuchać» natenczas mu rzekło;
Chciał człowiek odpowiedzieć... lecz zdrowie uciekło.
 

Człowiek i zwierściadła

W zwierściadło[15], co powiększa, wspojźrzał[16] człowiek mały:
Ucieszył się niezmiernie, że tak okazały.
Mniemał już być olbrzymem[17]; gdy się więc nasrożył,
Ktoś zwierściadło, co zmniejsza, przed niego położył.
Stłukł obydwie[18] i odtąd zwierściadłom nie wierzył.
Poznał prawdę na koniec, gdy się piędzią zmierzył[19]
 

Daremna praca

Nie chcąc się Jędrzej uczyć, zmazał abecadło;
Widząc się szpetnym[20], potłukł w kawałki zwierściadło[21];
Słysząc się złym[22], chciał stłumić wieść przemysły[23] swymi:
Nie mógł się zrobić głuchym, a drugich niemymi.
 

Dąb i dynia

Kiedy czas przyzwoity[24] do dojźrzenia nastał,
Pytała dynia dęba[25], jak też długo wzrastał?
«Sto lat». «Jam w sto dni zeszła taką, jak mnie widzisz»
Rzekła dynia. Dąb na to: «Próżno ze mnie szydzisz;
Pięknaś, prawda, na pozór, na pozór też słyniesz:
Jakeś prędko urosła, tak też prędko zginiesz».
 
WolneLektury.pl

Dąb i małe drzewka

Od wieków trwał na puszczy dąb jeden wyniosły;
W cieniu jego gałęzi małe drzewka rosły.
A że w swojej postaci był nader wspaniały,
Że go doróść nie mogły, wszystkie się gniewały.
Przyszedł czas i na dęba[26] pełnić srogie losy[27];
Słysząc, że mu fatalne[28] zadawano ciosy,