Adrian Mole i broń masowego rażenia - Sue Townsend - ebook
Wydawca: WAB Kategoria: Dla dzieci i młodzieży Język: polski Rok wydania: 2006

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 493 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Adrian Mole i broń masowego rażenia - Sue Townsend

Adrian Mole jest już trzydziestoparoletnim samotnym ojcem, lecz wciąż nie stąpa twardo po ziemi. Mieszka w mikroskopijnej kawalerce, której okna wychodzą na brudny kanałek. Pracuje w antykwariacie. Złości go powiększająca się z dnia na dzień łysina oraz nieudany flirt z niejaką Marigold Flowers. Prowadzi bezwzględną wojnę z wrednym łabędziem o imieniu Gielgud. Odwołuje swoje wakacje na Cyprze, gdy dowiaduje się, że Saddam Husajn posiada broń masowego rażenia i może jej w każdej chwili użyć. Biuro podróży odmawia mu zwrotu zaliczki za wyjazd, chyba że przedstawi dowody na istnienie takiej broni. Adrian pisze więc do Tony’ego Blaira list z prośbą o ich udostępnienie

Adrian Mole zostanie zapamiętany jako najświetniejszy angielski pamiętnikarz. Nieważne, jakie dręczą cię problemy. Z pewnością polepszy ci samopoczucie!

„Evening Standard”

Świetna powieść. Śmiech Sue Townsend jest zaraźliwy.

„Sunday Telegraph”

Adrian Mole jest genialną postacią komediową.

„The Times”

U Townsend żarty są naprawdę śmieszne.

„Sunday Times”

Nieważne, jakie dręczą cię problemy. Z pewnością polepszy ci samopoczucie!

„Evening Standard”

Opinie o ebooku Adrian Mole i broń masowego rażenia - Sue Townsend

Cytaty z ebooka Adrian Mole i broń masowego rażenia - Sue Townsend

Chciałem posprzątać ze stołu, ale Michael Flowers powiedział: – Zostaw to, niech kobiety zajmą się zmywaniem. Chciałbym porozmawiać z tobą w moim gabinecie. Wolałbym raczej oblać się miodem i wejść nago na wybieg niedźwiedzi w zoo, niż przekroczyć próg gabinetu Michaela Flowersa, ale i tak poszedłem za nim, ponieważ w tej chwili byłem
Byłem straszliwie zawiedziony. Powiedziałem jej, że spodziewałem się, iż usłyszę o jakimś magicznym składniku, jakiejś rzadkiej i egzotycznej przyprawie, o której istnieniu nie miałem pojęcia; o czymś dostępnym tylko w okresie świąt i kupionym po zmroku od tajemniczej imigrantki.