61 godzin - Lee Child - ebook
Wydawca: Albatros Kategoria: Sensacja, thriller, horror Język: polski Rok wydania: 2011

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Przeczytaj fragment w darmowej aplikacji Legimi na:

Liczba stron: 483 Przeczytaj fragment ebooka

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „Legimi bez limitu+” w aplikacji Legimi na:

Androida
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Posłuchaj fragmentu audiobooka Czas: 10 godz. 53 min Lektor: Krzysztof Globisz

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka 61 godzin - Lee Child

Życie bez bagażu ma swoje plusy, ale może okazać się bolesne, gdy jest minus dwadzieścia stopni, z powodu śnieżycy zamknięto autostradę i nie można się szybko przenieść w cieplejsze klimaty. Taki los spotyka byłego wojskowego policjanta, Jacka Reachera, od lat prowadzącego życie nomady, kiedy autokar, którym podróżował, wpada w poślizg i ląduje w rowie. W końcu po długich perypetiach udaje się przetransportować pasażerów do pobliskiego miasteczka Bolton, gdzie Reacher odkrywa, że miejscowy komisariat policji jest w stanie paranoi. W więzieniu kilka mil dalej, siedzi przywódca motocyklowego gangu handlującego metamfetaminą. Przemarznięty do szpiku kości Reacher staje się w Bolton kimś w rodzaju męża opatrznościowego: on jeden może uratować Janet Salter,  koronnego świadka oskarżenia w sprawie o handel narkotykami, kiedy zejdą z posterunku pilnujące ją policjantki.

Opinie o ebooku 61 godzin - Lee Child

Cytaty z ebooka 61 godzin - Lee Child

widać było werandę i ulicę przed domem. Śnieg prawie przestał padać. Gliniarz siedzący w radiowozie od czasu do czasu wysiadał, żeby odśnieżyć szyby. Na dachu, masce i bagażniku były wysokie czapy śniegu, ale okna były czyste. Gliniarz nadal zachowywał czujność i koncentrację. Reacher widział, jak kręci głową. Sprawdzał, co dzieje się z przodu i w tylnym lusterku, a potem z lewej i prawej. Nieźle, jak na dwunastą godzinę trwającego dwanaście godzin dyżuru. Lepsza połowa miejscowego komisariatu tworzy zgrany zespół. Janet Salter włożyła rozpinany sweter, długi i z wypchanymi kieszeniami. Wypchanymi, jak się okazało, przez małą puszkę z oliwą i szmatkę. Wyjęła je i położyła na stoliku. Szmatka była biała, puszka zielona, z wydrukowanym napisem „Singer”. – Niech pan przyniesie tę książkę, którą panu pokazałam – poleciła. Policjantka z nocnej zmiany odwróciła się, kiedy Reacher wszedł do biblioteki. Drobna i schludna, miała zaokrąglone ramiona i pas z ekwipunkiem, w którym wydawała się grubsza, niż była. Podniosła wzrok i uznawszy, że Reacher nie stanowi zagrożenia, odwróciła się do okna. Reacher wziął „książkę” z półki, włożył ją pod pachę i zaniósł do salonu. Janet Salter zamknęła za nim drzwi. Reacher